Strona 3 z 3

Everything's messed up, everything's bruised

: śr mar 18, 2026 11:03 am
autor: Billie Brackenborough
- Rozumiem, że sama nie bardzo odnajdujesz się w tym gatunku - stwierdziła, bo w trakcie ich krótkiej znajomości Ophelia zazwyczaj pozwalała sobie na dłuższą wypowiedź, jeśli temat przypadł jej do gustu. Oczywiście Billie w żaden sposób jej nie oceniała, w końcu jej zainteresowania dało się wyliczyć na palcach jednej ręki. Mimo to chciała znaleźć wspólny temat do rozmowy z kobietą, która poświęcała swój czas, by bezpiecznie odprowadzić ją do domu. Doceniała to i chciała się upewnić, że ich wspólna podróż nie będzie przesiąknięta niezręczną ciszą.
Ona sama nie zwracała wielkiej uwagi na deszcz, podobnie jak dziewięćdziesiąt procent Brytyjczyków. Opady nie były w stanie zrujnować jej codziennej rutyny czy popsuć humoru. Deszcz był częścią jej życia i prawdopodobnie podchodziła do niego w taki sam sposób, w jaki Ophelia podchodziła do śniegu i zimna.
- Najlepiej zainwestować w płaszcz przeciwdeszczowy i gumowce - poradziła, tak na wypadek, gdyby kobieta zdecydowała się kiedyś przeprowadzić z Kanady na Wyspy Brytyjskie. - Moim zdaniem deszcz nie jest taki zły, choć tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiałam - było to dla niej coś normalnego, z czym miała kontakt od najmłodszych lat. Może gdyby urodziła się w innym kraju i przeprowadziła do Anglii gdy była już dorosła, deszcz okazałby się problematyczny. Podobnie jak aktualnie było w kwestii ujemnej temperatury, za sprawą której szczypały ją policzki.
Nie, treningów na hali nie można było porównać do tych na boisku, ale dla Brackenborough liczyło się tylko to, by mogła kopać piłkę. Potrafiła się dostosować i skoro ktoś, kto znał się na tym lepiej od niej decydował, że muszą przenieść się do zamkniętej sali, robiła to bez marudzenia.
Doszukała się zdziwienia w głosie towarzyszki, za sprawą czego próbowała przypomnieć sobie wszystkie zalety, jakie niosło za sobą studiowanie na uniwersytecie w Północnej Karolinie.
- To nie jest zwykła szkoła, tylko najpotężniejszy program w historii kobiecej piłki. Mają na koncie dwadzieścia jeden tytułów mistrzowskich NCAA, czego nie dokonał nikt inny w Stanach - powiedziała, zatrzymując się w miejscu. Chciała skupić całą swoją uwagę na tym, co liczyło się dla niej najbardziej. - Ale najważniejsze jest to, że to właśnie ten uniwersytet ukończyło najwięcej profesjonalnych zawodniczek na świecie. Statystyki nie kłamią — jeśli chcesz trafić do ligi NWSL albo wrócić do Europy z konkretnym kontraktem, Chapel Hill jest najlepszym wyborem. Skauci z całego świata śledzą ich mecze w pierwszej kolejności, bo wiedzą, że tamtejsze dziewczyny są przygotowane do gry na najwyższym poziomie - mówiła z pasją, ale w jej głosie można również było doszukać się smutku. Wiązało się to z niespełnionym marzeniem, bo przecież zamiast w Północnej Karolinie, studiowała na uniwersytecie w Toronto.
Zacisnęła zmarznięte palce na kierownicy hulajnogi i ponownie zaczęła podążać w stronę budynku mieszkalnego.
- Dziękuję - odpowiedziała krótko, odnosząc wrażenie, że ludzie nie mówili szczerze, gdy życzyli jej powodzenia w dojściu do celu. Nie winiła ich, przecież wciąż zbyt mało osób interesowało się kobiecą piłką nożną. Miała jednak nadzieję, że z czasem ulegnie to zmianie i jej ukochany sporty będzie cieszył się ogromną popularnością.

Ophelia Attwood