for you, i'd risk it all
: ndz mar 22, 2026 12:25 pm
Być może powinni dopilnować ewentualnych formalności w pracy, jednak była to kwestia, o której Bronte zdecydowanie nie miała ochoty myśleć. Nie teraz, kiedy między ich dwójką naprawdę było dobrze, a mimo to taki stan ich relacji wydawał się wyjątkowo kruchy.
Szczególnie po tym, jak przez minione tygodnie bezustannie go zawodziła.
Teraz chciała wyłącznie się tym nacieszyć. Pragnęła bawić się tą znajomością i czerpać z niej wszystko to, co najlepsze. Wciąganie w to aspektów zawodowych mogło im to utrudnić, choć jednocześnie Bronte miała świadomość tego, że nie mogli zwlekać z tym w nieskończoność. Nie chciała przecież, aby wokół ich znajomości w końcu wybuchł jakiś skandal. Być może nie taki, którym zainteresowałby się cały kraj, a jednak dostatecznie duży, by mógł wpłynąć na jej karierę. Nie chciała niczego popsuć.
Nie chciała też czegokolwiek im narzucać, aby wywierać na ich dwójce zbyt dużej presji. To przecież nie tak, że po tych kilku tygodniach i braku prawdziwej randki wiedzieli już, że łącząca ich relacja przetrwa wszystko. Wciąż istniało bardzo dużo niewiadomych, z którymi jakoś musieli sobie poradzić. S a m o d z i e l n i e. Bez setek oczu spoglądających na nich i życzących im… ciężko przewidzieć czego.
Zmrużyła lekko oczy, przy okazji też nieznacznie marszcząc nos. Nie sposób zarzucić jej braku kreatywności, a i z wymyśleniem wymówki też prawdopodobnie prędko by sobie poradziła, jednak do tej pory nie musiała zaprzątać sobie tym głowy. Nie było powodów, dla których chciałaby uciekać przed pracą, bo nawet jeżeli narzekała na nią w nieskończoność, ostatecznie przecież była dokładnie tym, czego zawsze pragnęła - jej przepustką do popularności.
Uśmiechnęła się, kiedy dotarło do niej, że jej sztuczka z a d z i a ł a ł a. Dobrze było mieć świadomość tego, że nie był obojętny na jej wdzięki. Nie były czymś, co zamierzała wykorzystywać w niewłaściwy sposób, ale… teraz przecież było im ze sobą dobrze. — Mhm — wymruczała, kiedy wychyliła się w jego stronę, aby lekko musnąć ustami kącik jego ust. Wtedy też rozpoczęła wędrówkę drobnych pocałunków prosto w okolice jego ucha, aby tam móc wyszeptać to, co cisnęło jej się na usta. — Może w takim razie powinien mi takie załatwić? — zasugerowała, znów przesuwając swoją dłoń nieco wyżej. Droczyła się z nim, ale w ten sposób wpływała również na siebie. Najwyraźniej nie miałaby nic przeciwko temu, aby ponownie zagrzebali się ze sobą w pościeli.
Od kolejnych pocałunków wycofała się dopiero wtedy, kiedy rozmowa oscylować zaczęła wokół jedzenia. Uniosła głowę, aby móc na niego spojrzeć, a potem lekko wzruszyła ramionami. — Chyba już ustaliliśmy, że z naszej dwójki to ty jesteś kulinarnym specem, więc nic się nie stanie, jeśli zdam się na twoje preferencje — stwierdziła, a kącik jej ust uniósł się nieco wyżej. Była przekonana, że i pod tym względem uda mu się ją zaskoczyć.
Max Shepherd
Szczególnie po tym, jak przez minione tygodnie bezustannie go zawodziła.
Teraz chciała wyłącznie się tym nacieszyć. Pragnęła bawić się tą znajomością i czerpać z niej wszystko to, co najlepsze. Wciąganie w to aspektów zawodowych mogło im to utrudnić, choć jednocześnie Bronte miała świadomość tego, że nie mogli zwlekać z tym w nieskończoność. Nie chciała przecież, aby wokół ich znajomości w końcu wybuchł jakiś skandal. Być może nie taki, którym zainteresowałby się cały kraj, a jednak dostatecznie duży, by mógł wpłynąć na jej karierę. Nie chciała niczego popsuć.
Nie chciała też czegokolwiek im narzucać, aby wywierać na ich dwójce zbyt dużej presji. To przecież nie tak, że po tych kilku tygodniach i braku prawdziwej randki wiedzieli już, że łącząca ich relacja przetrwa wszystko. Wciąż istniało bardzo dużo niewiadomych, z którymi jakoś musieli sobie poradzić. S a m o d z i e l n i e. Bez setek oczu spoglądających na nich i życzących im… ciężko przewidzieć czego.
Zmrużyła lekko oczy, przy okazji też nieznacznie marszcząc nos. Nie sposób zarzucić jej braku kreatywności, a i z wymyśleniem wymówki też prawdopodobnie prędko by sobie poradziła, jednak do tej pory nie musiała zaprzątać sobie tym głowy. Nie było powodów, dla których chciałaby uciekać przed pracą, bo nawet jeżeli narzekała na nią w nieskończoność, ostatecznie przecież była dokładnie tym, czego zawsze pragnęła - jej przepustką do popularności.
Uśmiechnęła się, kiedy dotarło do niej, że jej sztuczka z a d z i a ł a ł a. Dobrze było mieć świadomość tego, że nie był obojętny na jej wdzięki. Nie były czymś, co zamierzała wykorzystywać w niewłaściwy sposób, ale… teraz przecież było im ze sobą dobrze. — Mhm — wymruczała, kiedy wychyliła się w jego stronę, aby lekko musnąć ustami kącik jego ust. Wtedy też rozpoczęła wędrówkę drobnych pocałunków prosto w okolice jego ucha, aby tam móc wyszeptać to, co cisnęło jej się na usta. — Może w takim razie powinien mi takie załatwić? — zasugerowała, znów przesuwając swoją dłoń nieco wyżej. Droczyła się z nim, ale w ten sposób wpływała również na siebie. Najwyraźniej nie miałaby nic przeciwko temu, aby ponownie zagrzebali się ze sobą w pościeli.
Od kolejnych pocałunków wycofała się dopiero wtedy, kiedy rozmowa oscylować zaczęła wokół jedzenia. Uniosła głowę, aby móc na niego spojrzeć, a potem lekko wzruszyła ramionami. — Chyba już ustaliliśmy, że z naszej dwójki to ty jesteś kulinarnym specem, więc nic się nie stanie, jeśli zdam się na twoje preferencje — stwierdziła, a kącik jej ust uniósł się nieco wyżej. Była przekonana, że i pod tym względem uda mu się ją zaskoczyć.
Max Shepherd