you and me, we're like furniture
: wt lut 03, 2026 12:41 pm
Przewróciła oczami, ale tylko w myślach. Wiedziała, że brzmi niespójnie, bo jeszcze pięć minut temu bibeloty były złem absolutnym, a teraz sama pchała April między półki pełne niepotrzebnych, ale miłych rzeczy. Teddy zerkała na przyjaciółkę, sprawdzając, czy ta już czegoś nie wybrała i jednocześnie przygotowywała się na to, że za chwilę wszystko odwoła. W końcu miała do tego prawo. Mogła zmienić zdanie w każdej chwili! Nie, nie była aż taka. Naprawdę chciała, żeby Finch znalazła coś, co w przyszłości, choćby tej wyobrażonej i mgliście zarysowanej, stanie w ich domu. Nawet jeśli miałby to być kompletnie bzdurny lampion czy dywan o przedziwnym kształcie.
Chciała przyciągnąć ją do siebie i skraść jeszcze jeden pocałunek, ale w porę zebrała się w sobie. Zamiast tego uśmiechnęła się tylko pod nosem i ruszyła za przyjaciółką, pozwalając, żeby głośny stukot obcasów odbijał się echem od sklepowej posadzki. Kiedy skręciły w kolejną alejkę, Darling omal nie wpadła na pracownika sklepu pchającego wózek z towarem. Zatrzymała się w ostatniej chwili, wymamrotała pospieszne przeprosiny i odruchowo odsunęła się na bok. Dopiero wtedy zorientowała się, że znów stoją w dziale z wystrojem sypialni wśród miękkich narzut i poduszek w pastelowych barwach.
Zamyśliła się na moment, gdy April wskazała na lustro, a potem wspomniała o tej musztardowej pufie z oczami. W myślach rozważała, która z opcji będzie najlepsza i czy takie dekoracje w ogóle mają sens w wyimaginowanych pomieszczeniach. Przez chwilę analizowała wszystko w ciszy, jednak olśnienie przyszło natychmiast po tym, jak przyjaciółka objęła ją za szyję. Teddy w jednej sekundzie zrozumiała, do czego to wszystko zmierza — to była sprytna, choć urocza próba zaskarbienia sobie przychylności!
— Myślisz, że jesteś taka przebiegła, co? — zmrużyła oczy po całusie w nos. — Że jak dasz mi wybór, to powiem, że no coś ty, April, wcale nie padnę z przebodźcownia. I masz rację. Dlatego weźmiemy i lustro, i pufę — oznajmiła już bez dłuższego zastanawiania się, bo właśnie podjęła decyzję. Wyswobodziła się z zręcznie z uścisku Finch i ruszyła w stronę falującego lustra. — Pomożesz mi czy będziesz tak stała? — zerknęła z rozbawieniem przez ramię. Musiały jeszcze przejść do strefy wypoczynkowej, gdzie wcześniej widziały musztardowe siedzisko.
Darling bywała przekupna. A to wszystko dlatego, że lubiła sprawiać innym prezenty. Podejrzewała, że gdyby przyjaciółka wybrała balię ogrodową albo dwuskrzydłowe drzwi ze złotymi zawiasami, w końcu i tak by na to przystała. Pewnie April wolałaby, żeby Teddy była tak uległa w łóżku, ale w życiu nie można mieć wszystkiego!
— A poczekaj, w sumie nie jest takie ciężkie — stwierdziła, unosząc ramę lustra. — Dam sobie radę. Może go nie stłukę. A nawet jeśli, to za siedem lat już będzie dobrze — zawsze trzeba było dostrzegać jakieś pozytywne aspekty negatywnych sytuacji, prawda? — Weź pufę i widzimy się przy kasie — nachyliła się, żeby cmoknąć ją w policzek i wyminąwszy pstrokaty, dwuosobowy tapczan, przeszła przez zatłoczoną alejkę, kierując się wprost do punktu płatności, gdzie i tak jeszcze będą musiały odstać swoje w kolejce.
April Finch
Chciała przyciągnąć ją do siebie i skraść jeszcze jeden pocałunek, ale w porę zebrała się w sobie. Zamiast tego uśmiechnęła się tylko pod nosem i ruszyła za przyjaciółką, pozwalając, żeby głośny stukot obcasów odbijał się echem od sklepowej posadzki. Kiedy skręciły w kolejną alejkę, Darling omal nie wpadła na pracownika sklepu pchającego wózek z towarem. Zatrzymała się w ostatniej chwili, wymamrotała pospieszne przeprosiny i odruchowo odsunęła się na bok. Dopiero wtedy zorientowała się, że znów stoją w dziale z wystrojem sypialni wśród miękkich narzut i poduszek w pastelowych barwach.
Zamyśliła się na moment, gdy April wskazała na lustro, a potem wspomniała o tej musztardowej pufie z oczami. W myślach rozważała, która z opcji będzie najlepsza i czy takie dekoracje w ogóle mają sens w wyimaginowanych pomieszczeniach. Przez chwilę analizowała wszystko w ciszy, jednak olśnienie przyszło natychmiast po tym, jak przyjaciółka objęła ją za szyję. Teddy w jednej sekundzie zrozumiała, do czego to wszystko zmierza — to była sprytna, choć urocza próba zaskarbienia sobie przychylności!
— Myślisz, że jesteś taka przebiegła, co? — zmrużyła oczy po całusie w nos. — Że jak dasz mi wybór, to powiem, że no coś ty, April, wcale nie padnę z przebodźcownia. I masz rację. Dlatego weźmiemy i lustro, i pufę — oznajmiła już bez dłuższego zastanawiania się, bo właśnie podjęła decyzję. Wyswobodziła się z zręcznie z uścisku Finch i ruszyła w stronę falującego lustra. — Pomożesz mi czy będziesz tak stała? — zerknęła z rozbawieniem przez ramię. Musiały jeszcze przejść do strefy wypoczynkowej, gdzie wcześniej widziały musztardowe siedzisko.
Darling bywała przekupna. A to wszystko dlatego, że lubiła sprawiać innym prezenty. Podejrzewała, że gdyby przyjaciółka wybrała balię ogrodową albo dwuskrzydłowe drzwi ze złotymi zawiasami, w końcu i tak by na to przystała. Pewnie April wolałaby, żeby Teddy była tak uległa w łóżku, ale w życiu nie można mieć wszystkiego!
— A poczekaj, w sumie nie jest takie ciężkie — stwierdziła, unosząc ramę lustra. — Dam sobie radę. Może go nie stłukę. A nawet jeśli, to za siedem lat już będzie dobrze — zawsze trzeba było dostrzegać jakieś pozytywne aspekty negatywnych sytuacji, prawda? — Weź pufę i widzimy się przy kasie — nachyliła się, żeby cmoknąć ją w policzek i wyminąwszy pstrokaty, dwuosobowy tapczan, przeszła przez zatłoczoną alejkę, kierując się wprost do punktu płatności, gdzie i tak jeszcze będą musiały odstać swoje w kolejce.
April Finch