Strona 3 z 3

something about her

: śr lut 11, 2026 12:03 pm
autor: kira finch
Nie winiła nikogo za to, co się stało. W gruncie rzeczy wszystko potoczyło się dokładnie tak, jak przewidywała. Owszem, jej ekipa i Lyric powinni byli wziąć sobie do serca jej słowa, kiedy bez ogródek stwierdziła, że to chujowy pomysł. Ostrzegała ich, a oni to zignorowali. A kiedy sytuacja wymknęła się spod kontroli, to Kira musiała wyciągać ich z opresji. I w porządku. W końcu na tym polega przyjaźń, prawda? Na tym, że kiedy ktoś wpakuje się w kłopoty, reszta nie odwraca wzroku. Boost, Ravy i Sonic bez wahania zrobiliby dla niej to samo. Była tego pewna, bo już nie raz już udowodnili, że potrafią działać jak jeden organizm, nawet jeśli wcześniej się sprzeczali.
Czy Hollis też by to zrobiła?
Tu sprawa nie była tak oczywista. Kira nie miała stuprocentowej pewności, ale biorąc pod uwagę, jak często ich ścieżki przecinały się w najmniej spodziewanych momentach i ile razy to właśnie Finch ratowała jej zgrabny tyłek, istniało spore prawdopodobieństwo, że i Lyric wyciągnęłaby do niej rękę.
Tak czy inaczej, to, co wydarzyło się później, nie było już kwestią błędnych decyzji ani źle oszacowanego ryzyka. To była wyłączna wina G-Force’a i jego bandy. Gdyby nie ruszyli za nimi w pościg i gdyby nie próbowali zepchnąć Ferrari z drogi, nie doszłoby do wypadku. Ale stało się, czasu nikt nie cofnie. Najważniejsze, że wszyscy żyli.
Szczerze wątpię, ale możemy udawać, że tak właśnie jest — parsknęła śmiechem, ale jakoś nie wydawało jej się, aby nagle G-Force i jego kolesie zapomnieli o wszystkim, co się wydarzyło. Chyba, że faktycznie coś poprzestawiało im się w głowie.
Posłusznie zsunęła się ze stołka i zarzuciła kurtkę na plecy i po chwili były już w kolejnym barze, gdzie znów kupiono ich historyjkę o zaręczynach. To zabawne, jak ludzie łykali wszystko jak młode pelikany. Muzyka w Los sombreros nie była tą, do której Kira bawiła się na co dzień i niewiele miała wspólnego z latynoskimi rytmami, ale muzyka w tańcu jej nie przeszkadzała.
Już myślałam, że nie wypadnie nic z tequilą — pokiwała z aprobatą głową, kiedy Hollis wylosowała drinka i zdjęła z niej kurtkę. Miała ochotę złapać kilka łyków, ale narzeczona postanowiła inaczej wykorzystać czas, w którym barmanka przygotowywała drinki, więc Kira bez oporu dała się pociągnąć na parkiet.
Kołysała biodrami w rytm utworu, a po obrocie wpadła w ramiona Lyric, uśmiechając się przy tym zawadiacko.
Nie wiem, ale na pewno nie to — stwierdziła, bo właściwie nawet nie wiedziała, co leciało z głośników, ale pewnie jakiś Maluma. — Ale też żadne smęty. Może coś The 502s? Something's Gonna Go Our Way albo Road Trips? — zaproponowała, wzdrygając się pod wpływem dotyku jej ust na swoim uchu, a przyjemny dreszcz przebiegł wzdłuż kręgosłupa. Tam i z powrotem. — A ty do czego chciałabyś zatańczyć? Na pewno dojdziemy do konsensusu i złapiemy się gdzieś po środku — tym razem to ona złapała Lyric za rękę i obróciła ją wokół własnej osi, a potem pochyliła do parkietu, przytrzymując w pasie i patrząc prosto w oczy.

lyric hollis

something about her

: śr lut 11, 2026 4:15 pm
autor: lyric hollis
Kira uratowała Lyric tyłek już tyle razy, że gdyby to blondynka władowała się w jakieś tarapaty, Hollis nawet dwa razy by sie nie musiała zastanowić, żeby jej pomóc. Miała u niej dług wdzięczności i to kurewsko duży, bo przecież tu wcale nie chodziło tylko o jedną sytuację, a co najmniej trzy. I jasne, Kira też miała swoje za uszami, jak na przykład to, że ukradła jej samochód, ale akurat to było już za nimi. Lyric nie chowała urazy, dochodząc do wniosku, że pewnie gdyby miała taką okazję, istniało duże prawdopodobieństwo, że sama zgodziłaby się pomóc chłopakom, gdyby obiecali jej jakiś procent ze sprzedaży fury. Nie mogła więc wiecznie się gniewać, że Finch zrobiła jej to samo. Szczególnie, że na koniec oddała jej Chevroleta. Nie było tematu.
Były za to latynoskie rytmy w klubie. I wcale to nie był żaden Maluma, a sam król klasyku Enrique Iglesias ze swoimi największymi hitami, pewnie Bajlando Bajlando. Szczyt cringowej muzyki, ale jednocześnie takiej, którą znał każdy! Nie były to jej gusty muzyczne, ale z pewnością było to lepsze niż EDM i jedna wielka napierdalanka, która leciała w Różowym Flamingu. A jak się nie miało tego, co się lubi, to trzeba było zakumplować się z tym, co się miało. Tak więc Lyric zaraz obracałą Kirę na parkiecie, kręcąc energicznie biodrami.
Z pewnością nie to — przewróciła oczami, bo prędzej ktoś musiałby ją przywiązać do parkietu, żeby użyła tego chłamu jako swojej piosenki do pierwszego tańca. Już o wiele bardziej spodobały jej się propozycje Finch. — Something's Gonna Go Our Way zajebiste — skinęła głową, bo też lubiła tą piosenkę. Zdecydowanie powinno być to coś energicznego. Coś co by podkreśliło ich silne charaktery i to, jak bardzo lubiły się bawić. Żadne smęty i Ed Sheerany, które ludzie zazwyczaj wybierali jako swoje pierwsze, pokazowe tańce.
Uśmiechnęła się, kiedy to Finch wzięła ją w obroty, a następnie dała się przechylić, wyrzucając jedną nogę do góry. Oczywiśnie nie za wysoko, pamiętając o tym, że jej ciało tego wieczoru zdobiła sukienka, a nie ulubione jeansy. Odchyliłą głowę dla podkreślenia pozy, a bujne, długie loki zamiotły trochę kurzu z podłogi.
Chociaż wiesz co? — zaczęła na nowo, kiedy już podniosła się do pionu i mogła spokojnie umieścić dłonie na biodrach blondynki, przy okazji bawiąc się materiałem jej koszulki. — Zajebiście pasowałaby też muzyczka z Rodzinki Addamsów — prychnęła, przyciągając ją sobie bliżej. — Czaj to, mogłybyśmy mieć całe to intro, jak jedna podchodzi i całuje drugą po ręce jak Gomez Mortiszję, a potem jakiś zajebisty układ — dla podkreślenia swoich słów, umieściła dłoń na przedramieniu Kiry i przesunęła nią po całej długości, po chwili chowając ją gdzieś w jej bujnych blond włosach, osadzając palce na karku. — Boost będzie robić za wujka Festera, albo samą rąsie, jak jeszcze raz nas tak zrobi w chuja — czy były na tyle walnięte, żeby odciąć kumplowi rękę? Pewnie nie, ale pośmiać przecież zawsze można się było.

kira finch

something about her

: śr lut 11, 2026 7:34 pm
autor: kira finch
To dziwne, ale zakopany topór wojenny naprawdę ją cieszył. Dobrze zaczęły, a potem wszystko się zjebało. Kira nawet nie miała zamiaru udawać, że to nie była jej wina, bo to ona zakosiła furę Lyric. Nie odwrotnie. Wprawdzie długo zapierała się, że ma z tym nic wspólnego i brnęła bez skruchy w swoje kłamstwo, ale w końcu ruszyło ją sumienie. Jakieś. A to tylko świadczyło o tym, że Finch nie była całkowicie bez serca.
A teraz były tutaj, w kolejnym barze, tańcząc ciało przy ciele i snując plany na swój wyimaginowany ślub. Kira nie wyobrażała sobie, żeby bujać się do jakiejś wolnej piosenki. Goście chyba zaziewaliby się na śmierć. Z kolei jej rodzice, niezależnie od wyboru, pewnie kręciliby nosem. Ale co z tego? Równie dobrze mogli wcale nie przychodzić. Za to siostry na pewno będą się doskonale bawić! I kto by pomyślał, że będą z Hollis we wszystkim takie zgodne? Powinny od razu udać się do ratusza, żeby sfinalizować nieistniejący związek.
Czołówka z Rodzinki Addamsów? — powtórzyła po niej. — Jasne, czemu nie? Przekonałaś mnie wujkiem Festerem. Boost musiałby zgolić się na łyso. A wcześniej były Rąsią i sypałby nam kwiatki — w głosie Finch dało się wyczuć szczerą aprobatę. Poszłaby na wszystko, byle nie było nudno! To miało być wesele z pompą, a nie żadna stypa. — I co dalej? Wszyscy wtajemniczeni odjebaliby flash moba i zaczęli tańczyć razem z nami? Czy zrobiłybyśmy pociąg i przeciągnęłybyśmy go przez pół miasta? — każda z opcji była dobra. Niech się dzieje! Ktoś nawet mógł dać sobie po mordzie, żeby wszyscy zapamiętali tę imprezę na wieczność.
Kira znów przechyliła Lyric, jeszcze niżej niż wcześniej. Ujęła jej nogę pod kolanem i możliwe, że świeciła teraz majtkami (przynajmniej nie gołą dupą!), ale przecież nikt nie będzie przejmował się takimi szczegółami. Zresztą inni ludzie byli zbyt zaabsorbowani sobą i nie zwracali uwagi na ich wygibasy. Może tylko jakiś dziaders, który siedział przy barze, chociaż równie dobrze mógł gapić na na tych ocierających się o siebie gejów, którzy tańczyli obok. Podciągnęła Hollis tak gwałtownie, że ta od razu wpadła w jej ramiona.
A kreacje? — zapytała, zaczesując sobie do tyłu włosy. — Co chciałabyś, żebym miała na sobie? Jedyna słuszna odpowiedź, to nic, ale musimy zachować jakieś pozory — uśmiechnęła się łobuzersku tuż przy jej ustach.
Białe suknie były oklepane i zupełnie nijakie. Poza tym biały to nie był kolor Finch. Błękitny też nie, ale podobno ładnemu we wszystkim ładnie. Na ślubie, który nigdy nie będzie miał miejsca, musiały wyglądać szałowo. Tak, żeby wszystkim opadły szczęki a wszystkie podstarzałe ciotki poczuły się zgorszone. Koniecznie duże dekolty i jakieś zdzirowate, rozerwane podkolanówki. I koniecznie wyzywająca, koronkowa bielizna, która wystawałaby spod kiecki.

lyric hollis

something about her

: pt lut 13, 2026 5:07 pm
autor: lyric hollis
Czołówka z Rodzinki Adamów była do-je-ba-nym pomysłem i Lyric szczerze uśmiechnęła się na fakt, że Kira również podzielała jej zdanie. Kompletnie nie pasowały do nich zwykłe, wolne tańce, w których para spogląda sobie głęboko w oczy i beczała pod filmik, żeby potem było co wspominać. W ich przypadku wszystko musiało być oryginalne i unikatowe, zdecydowanie dalekie od klepanych smętów.
Pomysł z Flash Mobem również się jej podobał, dlatego zaraz skinęła energicznie głową. Już wyobrażała sobie swoich znajomych, którzy mogliby się dołączyć i zrobić z siebie debili. Rodziny w to nie wliczała, bo przecież miała tylko matkę, a ją to nawet nie była pewna, czy chciałaby w ogóle zaprosić. Bo po co? Żeby znowu kręciła nosem i ciągle tylko powtarzała, że Hollis kompletnie wdała się w ojca? Że przejęła po nim wszelkie najgorsze cechy? Na co jej to było? Wesele powinno skupiać się na dobrej zabawie, a nie kurwa rodzinnych sporach. Te zostawiłaby dla rodziny Finch. Jej stary na pewno by coś wymyślił.
A no i najważniejsze — wyprostowała się, by zaraz obrócić Kirę dookoła własnej osi i ponownie przyciągnąć do siebie. — Żaden ckliwy filmik z wesela. Chcę, żeby to był albo dokument, wyglądający jak te typowe o mordercach z creepy muzyką, albo na zasadzie zwiastunu reality show, z wypowiedziami gości i przebitki zabaw z imprezy — widziała ostatnio kilka takich na internecie i musiała przyznać, że coś podobnego idealnie by się u nich sprawdziło. Wypowiedzi o tym, jakie to były pierdolnięte i jak to rodzina Kiry nie sądziła, że jakakolwiek kobieta, by kiedykolwiek usidliła Finch na dłużej bla bla bla, wszystkie rzeczy, których normalnie się nie mówi. Albo mówi, tylko właśnie za plecami.
A one przecież tych tematów do rozmów dałyby gościom masę, jak na przykład strojami. W żadnym wypadku żadna z nich nie postawiłaby na zwykłe, nudne, białe sukienki i weloniki ciągnące się po ziemi. Hell no.
Totalnie widziałabym cię w jakiejś seksownej miniówce — zaczęła, przytrzymując dłoń Kiry, ale odpychając całe jej ciało, żeby ta po chwili mogła zawinać się w jej ramiona, lądując kształtną pupą przy miednicy Hollis. Lyric przysunęła głowę do jej usta, układając brodę tuż nad ramieniem. — Masz tak obłędne nogi, że g r z e c h e m byłoby ich nie pokazywać. Koszulka też najlepiej jakaś… koronkowa, z dekoltem — nachyliła twarz nieco niżej, a następnie bez ostrzeżenia skubnęła rozgrzaną skórę przy jej szyi zębami. Delikatnie, ślad utrzymywał się tylko przez kilka sekund, a potem kompletnie zniknał. — A może na to jedną z tych twoich skórzanych kurtek — mało ślubny outfit, ale za to bardzo pasujący do Kiry. W końcu musiałaby mieć coś charakterystycznego dla siebie, jak właśnie czaderska kurtka. Miała je na sobie zawsze. A przynajmniej zawsze, kiedy widywała się z Lyric i za każdym razem wyglądała w nich za-je-bi-ście.
Dłoń, którą miała na biodrze Kiry przeniosła ciutkę niżej, wbijając mocniej palce w to wrażliwe miejsce między biodrem a udem, po czym odkręciła ją energicznym szarpnięciem.
A ja na siebie worek, żeby cię nie przyćmić? — prychnęła, spoglądając w szare oczy Finch, akurat w momencie, w którym muzyka dobiegła końca, a zaraz z głośników poleciał Maluma, wiec Lyric tylko przewróciła oczami i pociagnęła blondynkę w stronę baru, bo przecież tam już czekały ich pyszne, darmowe drineczki!

kira finch

something about her

: ndz lut 15, 2026 3:27 pm
autor: kira finch
Och, Paul Finch na pewno postarałaby się, żeby zapewnić swojej córce niezliczoną ilość sensacji i dramatów na jej własnym ślubie. Ba, nie musiałby się nawet szczególnie starać. Dlatego Kira zaczęła poważnie rozważać, czy aby na pewno chciałaby go tam widzieć. Może jednak zrezygnować z zapraszania rodziców? Wtedy przynajmniej zaoszczędziłaby sobie niepotrzebnego stresu. W ogóle to zabawne, że zaczynała myśleć o tym w taki sposób, jakby naprawdę w ciągu najbliższych miesięcy miała zostać żoną Lyric. Chyba trochę ją poniosło. Albo obie bawiły się tak świetnie, że jeszcze chwila i niebawem same zaczną wierzyć w wyimaginowane zaręczyny.
Albo jak paradokument — momentalnie podchwyciła pomysł Hollis. Cudownie, że były we wszystkim aż tak zgodne. A może raczej zadziwiające? Zaraz okaże się, że są perfekcyjnie kompatybilne pod każdym względem, a to prawie jak brać ślub z samą sobą!
Seksowna miniówka na pewno wzbudziłaby duże kontrowersje. Chociaż, czy faktycznie? Jeśli na wydarzeniu zjawiliby się ludzie, którzy dobrze je znają, chyba nikogo nie zdziwiłyby wybrane kreacje. O wiele bardziej szokujące byłoby, gdyby Finch pojawiła się w golfie. Wtedy to dopiero mieliby o czym gadać!
Skórzana mini i skórzana kurtka. Albo jedna z tych z naszywkami motoryzacyjnymi — pokiwała z aprobatą głowę. — Nie. Lepiej będzie, jak to ty założysz tę z naszywkami — zaznaczyła i wydała z siebie ciche stęknięcie, które zostało stłumione przez kolejne latynoskie rytmy, a to za sprawką ucisku na newralgiczny punkt. Albo to przez to, że z głośników poleciał Maluma, trudno stwierdzić.
Od razu skierowały się do baru, gdzie przysiadły na moment, żeby wypić drinki, które czekały na nie na ladzie pod czujnym okiem barmanki. To miłe, że pilnowała, żeby nikt przypadkiem im czegoś nie dosypał.
Przyćmić? — parsknęła pod nosem, zagryzając słomkę. — Dziewczyno, przyćmisz mnie i tak, cokolwiek na siebie założysz. Ale widzę cię w ciemnej, obcisłej kiecki i z jeszcze większym dekoltem. Masz obłędne cycki, każdy powinien je podziwiać — odwdzięczyła się komplementem za długie nogi, ale nie dlatego, że tak wypadało. To była najszczersza prawda.
Upiła kilka łyków drinka. Smakował zdecydowanie lepiej od tego kawowego. Miał kwaśny posmak i chociaż przebijał się przez niego alkohol, to przynajmniej dało się wyczuć, że barmanka nie poskąpiła tequili.
Co jeszcze... — zamyśliła się Kira, mieszając słomką w szklance. — Miejscówka? Stawiamy na ślub w jakiejś obskurnej, ale klimatycznej remizie strażackiej czy raczej na plener? Tylko wtedy trzeba pamiętać, że jesteśmy totalnie uzależnione od pogody — wetchnęła teatralnie, tak na wszelki wypadek, bo zauważyła, że barmanka podsłuchuje ich rozmowę, więc musiały brzmieć jak najbardziej wiarygodnie. Kto wie, może zaproponuje im jeszcze jednego drinka? Co z tego, że za chwilę miały się stąd zmywać, przecież darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda!

lyric hollis