small musaka and big surprise
: czw lut 19, 2026 8:46 pm
David nie wiedział, czy lepiej udzielić odpowiedzi na zadane pytanie, czy może lepiej po prostu milczeć - wszelki informacje miał od personelu medycznego (z którym był w stałym kontakcie) oraz z zeznań osoby, która zadzwoniła po pogotowie.
- Próbujemy to ustalić. Na pewno znaleziono ją nieprzytomną w opuszczonej ruderze. - tyle mógł powiedzieć. Miejsce zostało przeszukane i znaleziono w nim odciski poszukiwanego. Niestety w okolicy nie było kamer, więc ciężko było ustalić gdzie sprawca uciekł Oby tylko nie był już w drodze za granicę... Niby w świat poszedł list gończy ale jak ktoś ma układy, znajomości i pieniądze to cóż...
- To dobrze. - rzucił krótko, bo naprawdę nie chciał, by młodszej Bennett stało się coś złego. Może jego relacja z Cath aktualnie była dość... burzliwa i stojąca pod ogromnym wykrzyknikiem ze znakiem zapytania, ale to nie znaczyło, że miał życzyć źle jej rodzeństwu, czy być na nich zły - bo bądź co bądź, nic złego mu nie zrobiło.
David zmarszczył brwi, bo co miało znaczyć jakimś chłopakiem?
- Rozumiem. Pewnie nie jest łatwo, ale wiesz może chociaż co to za chłopak? Gdzie mieszka? Czy ma jakieś hobby? - pytania padały jedno po drugim, jak serie z karabinu. Dla Harrisona były to absolutne podstawy. Kilka kolejnych cisnęło mu się jeszcze na usta, jednak ostatecznie uznał, że na razie poprzestanie na tych trzech. Jeżeli chodziło o pytanie związane z zamieszkaniem, to David uważał je za dość ważne by w razie co wiedzieć, gdzie należałoby się udać, gdyby Cama nie wróciła do domu i nie odbierałaby telefonu. Jasne, jego mieszkanie nie musiało być pewniakiem w kwestii pobytu ale zawsze stanowiło jakiś procent szans. Natomiast jeśli chodziło o hobby, to Harrison uważał, że pasje w pewnym sensie kształtują człowieka tj. mówią coś o jego charakterze oraz sposobie myślenia.
Czekał aż Mary się wybudzi, jednocześnie podziwiając Cath w akcji i nie komentując słów skierowanych do Nancy o tym, żeby nie zwracała na niego uwagi. W sumie gdyby nie ta akcja, to pewnie zaraz kończyłby jeść. Wzrok swój przeniósł na musakę, która leżała tam, gdzie została zaserwowana i położona przez kelnerkę.
- Dobrze, dobrze. Skoro tak mówisz... gdyby jednak nagle zaczęło Cię boleć to nie bagatelizuj tego i pojedź do szpitala. - odparł, choć zdawał sobie sprawę z tego, że powiedział coś oczywistego - ale po prostu nie chciał, by Cath olała ból, bo mogło się okazać, że coś jednak było na rzeczy i nie zostanie wyleczone jedynie lekami przeciwbólowymi.
Skinął głową w odpowiedzi i już otwierał buzię by coś powiedzieć ale ostatecznie tylko wypuścił powietrze z ust co wyglądało tak, jakby poczuł ulgę, ponieważ Mary zaczęła się wybudzać. Dobra robota Cath. pochwalił Bennett w myślach.
David również zaczął szukać telefonu wzrokiem i gdy go dostrzegł, wstał czym prędzej i podszedł do niego, by następnie wręczyć go Mary.
- Odwiozę Panią do domu. Pamięta Pani swój adres? - zapytał, ponieważ nie wiedział, czy po takim szoku, kobieta nie miała problemów z pamięcią.
- Także zapraszam do auta. - dodał, pomagając kobiecie wstać i mając cichą nadzieję - nieważne, że nadzieja matką głupich - że Cath pojedzie z nimi.
Catherine Bennett
- Próbujemy to ustalić. Na pewno znaleziono ją nieprzytomną w opuszczonej ruderze. - tyle mógł powiedzieć. Miejsce zostało przeszukane i znaleziono w nim odciski poszukiwanego. Niestety w okolicy nie było kamer, więc ciężko było ustalić gdzie sprawca uciekł Oby tylko nie był już w drodze za granicę... Niby w świat poszedł list gończy ale jak ktoś ma układy, znajomości i pieniądze to cóż...
- To dobrze. - rzucił krótko, bo naprawdę nie chciał, by młodszej Bennett stało się coś złego. Może jego relacja z Cath aktualnie była dość... burzliwa i stojąca pod ogromnym wykrzyknikiem ze znakiem zapytania, ale to nie znaczyło, że miał życzyć źle jej rodzeństwu, czy być na nich zły - bo bądź co bądź, nic złego mu nie zrobiło.
David zmarszczył brwi, bo co miało znaczyć jakimś chłopakiem?
- Rozumiem. Pewnie nie jest łatwo, ale wiesz może chociaż co to za chłopak? Gdzie mieszka? Czy ma jakieś hobby? - pytania padały jedno po drugim, jak serie z karabinu. Dla Harrisona były to absolutne podstawy. Kilka kolejnych cisnęło mu się jeszcze na usta, jednak ostatecznie uznał, że na razie poprzestanie na tych trzech. Jeżeli chodziło o pytanie związane z zamieszkaniem, to David uważał je za dość ważne by w razie co wiedzieć, gdzie należałoby się udać, gdyby Cama nie wróciła do domu i nie odbierałaby telefonu. Jasne, jego mieszkanie nie musiało być pewniakiem w kwestii pobytu ale zawsze stanowiło jakiś procent szans. Natomiast jeśli chodziło o hobby, to Harrison uważał, że pasje w pewnym sensie kształtują człowieka tj. mówią coś o jego charakterze oraz sposobie myślenia.
Czekał aż Mary się wybudzi, jednocześnie podziwiając Cath w akcji i nie komentując słów skierowanych do Nancy o tym, żeby nie zwracała na niego uwagi. W sumie gdyby nie ta akcja, to pewnie zaraz kończyłby jeść. Wzrok swój przeniósł na musakę, która leżała tam, gdzie została zaserwowana i położona przez kelnerkę.
- Dobrze, dobrze. Skoro tak mówisz... gdyby jednak nagle zaczęło Cię boleć to nie bagatelizuj tego i pojedź do szpitala. - odparł, choć zdawał sobie sprawę z tego, że powiedział coś oczywistego - ale po prostu nie chciał, by Cath olała ból, bo mogło się okazać, że coś jednak było na rzeczy i nie zostanie wyleczone jedynie lekami przeciwbólowymi.
Skinął głową w odpowiedzi i już otwierał buzię by coś powiedzieć ale ostatecznie tylko wypuścił powietrze z ust co wyglądało tak, jakby poczuł ulgę, ponieważ Mary zaczęła się wybudzać. Dobra robota Cath. pochwalił Bennett w myślach.
David również zaczął szukać telefonu wzrokiem i gdy go dostrzegł, wstał czym prędzej i podszedł do niego, by następnie wręczyć go Mary.
- Odwiozę Panią do domu. Pamięta Pani swój adres? - zapytał, ponieważ nie wiedział, czy po takim szoku, kobieta nie miała problemów z pamięcią.
- Także zapraszam do auta. - dodał, pomagając kobiecie wstać i mając cichą nadzieję - nieważne, że nadzieja matką głupich - że Cath pojedzie z nimi.
Catherine Bennett