Strona 3 z 3

Shine bright like a diamond

: czw lut 19, 2026 12:09 am
autor: Rosario M. Vargas-Martinez
Rosa to nie miała summer love dziesięć lat, to znaczy miała Ricardo, ale w Puerto Rico to też summer było cały czas, więc oni już do tego tak przywykli, już im to zpowszechniało. Może dlatego oni się tak kłócili? A jakby sobie tak czasem odmienili? Wyjechali do Kanady, gdzie było zimno, a potem z powrotem do Puerto Rico, gdzie było ciepło, to to by było znowu jak summer love? Tak sobie zaczęła myśleć. Ale zaraz to myślała i pomagała Peach, co ona ma napisać temu balijczykowi. Wiadomo, że ona to tam jakiś psychologicznych sztuczek użyła, żeby się chłop nie załamał totalnie, że taka hot laska z nim zrywa. Pewnie jeszcze gdzieś tam wplotła numer na jakiś telefon zaufania, w razie w. Bo Rosa to jednak była odpowiedzialnym lekarzem psychiatrą... Czasem.
Napisały tego smska, pooglądały foteczki, pogadały, że śluby to są wspaniałe i każda piękna dziewczyna powinna mieć taki, jak z bajki. Peach na pewno też będzie miała, pewnie z Clydem, już ustaliły, że zaprosi na niego Rosę, może z Dickiem, jak się pogodzą, a jak nie to samą, żeby tam wyrwała jakiegoś hinduskiego księcia.
Potem wyszły na parkiet i tam było całkiem gorąco, bo ci Latynosi tak dobrze się ruszali, Rosce to tam za bardzo to nie przeszkadzało, bo ona lubiła takie gorące rytmy, ale jak jej facet zaczął podwijać sukienkę, to go zdzieliła w łapę i zaczęła się po hiszpańsku do niego pluć, że ona nie jest pierwsza lepsza, jakaś ladacznica! Ale, że to po hiszpańsku brzmiało też hot, to chłop się wcale nie zniechęcił tylko dalej z nią tańczył. A Peach jej gdzieś zniknęła. Ale to zaraz może ją znajdzie?
Już nawet chciała iść jej szukać, a tu nagle wpada Ricardo! Cały czerwony na twarzy, bo mu się po niej krew leje z brwi, jeszcze z jakąś pałą!
- Matko boska, najświętsza panienko błogosławiona! - krzyczy Rosa po hiszpańsku i się łapie za policzki, a Ricardo łapie jej nowego latino boya za koszulę i go ciągnie, a potem mu sprzedał fangę w nos. Trochę się Rosa przeraziła, ale też trochę jej serce wali jak szalone w piersi, jak widzi, że Ricardo za nią się będzie bił.
- Och! Mi corazón! - krzyknęła do niego, że on jest jej serce. Chociaż jak ten Latynos się zerwał i chciał Ricardo walnąć, to ona też się wyrwała do przodu i chciała go kopnąć w piszczel, tylko ją złapała Maddie menadżerka Madoxa. W ogóle przyszedł Siergiej i jeszcze jakaś druga pompa. Taki się tam zaczął młyn, a w tle Maluma śpiewa Coco Loco, a oni wszyscy tam teraz byli loco!
I Roska w końcu ugryzła Maddie w rękę, a jak Richie się zamachnął na tego jednego Latynosa, to mu nogę podłożyła i gościu leży jak długi, aż się wszyscy na niego popatrzyli, a nad nim zwycięsko Ricardo z pałą, a Rosario aż kolana na ten widok zmiękły, bo teraz był taki męski, jak jakiś barbarzyńca. Conan barbarzyńca, czy coś.
- Och Ricardo! Jesteś ranny! - jęknęła, chociaż on chyba nie jest ranny w tej walce, ale może w tej? Nie wiedziała do końca, bo tyle się tam działo, teraz też wciąż jeszcze ten leżący na ziemi gościu się odgrażał, ale też już zwaliło się więcej ochroniarzy Madoxa - oj Maddie Ricardo jest ranny! - zaraz Rosa zaczęła płakać do Maddie, bo w sumie z nią też się zakolegowała już, ale ona się trochę obraziła, że ją ugryzła, ale Rosa zaraz jej tłumaczy - musiałam przepraszam cię śliczna, ale musiałam ratować mojego męża - wyjaśniła jej, a Maddie to też ma takiego męża Earla, więc wie co to miłość prawdziwa.

Peach J. Pepper Ricardo Martinez