Scratched by the sand that fell from my love
: pt lut 20, 2026 8:27 pm
Walka na poważnie nie miała żadnego sensu. April nie była przecież durna. Wiedziała, że zostałaby błyskawicznie zdeklasowana i zmiażdżona. Teddy była większa, silniejsza i pewnie sprytniejsza. Musi pamiętać, żeby się jej nigdy zanadto nie narażać, bo jak jej przykurwi, to będzie koniec małej, słodkiej April. Ale tak w zabawie mogły się przecież przekomarzać! Obie pielęgnowały w sobie ducha rywalizacji, ale tym razem musiał nieco odpocząć. Jeszcze będą miały do tego okazję. Chociaż po tamtej koszmarnej porażce na stoku, aż trudno było się zebrać w sobie do kolejnej bitwy. Następnym razem muszą siąść razem przy konsoli. Albo do jakiejś bardzo skomplikowanej planszówki.
Obserwowała uważnie, co robiła jej dziewczyna. Pomysł był naprawdę interesujący. Z początku Finch nie zakładała, że dojdą w tej kwestii aż tak daleko. Złapała stanik, spuszczając na moment na niego wzrok. Widok szybko się jej znudził, wolała patrzeć na to, co bielizna wcześniej ukrywała. Uniosła zaskoczona brwi, widząc, że Teddy mocuje się pod wodą, pozbywając się również majtek. Sytuacja eskalowała dość szybko.
A nawet jeszcze szybciej. Nawet nie dotarło do niej, kiedy Teddy znalazła się z powrotem tak blisko. Przylgnęła do jej nagiego ciała, nie spodziewając się, że to była zasadzka. Znów zarzuciła jej ramiona na szyję, licząc na serię namiętnych pocałunków, a nie na zdejmowanie stanika. Ale czy miała zamiar protestować? Oczywiście, że nie. Zaszczyciła go tylko krótkim spojrzeniem, gdy zaczął dryfować leniwie po wodzie, pewnie modląc się o ocalenie. Zaraz porwie go jakaś fala i tyle będą go widziały.
— Aż okropne? Jaram cię tylko w tej wyuzdanej, a nie niewinnej formie? — Na jej skórze od razu pojawiła się gęsia skórka, jakby stały jednak w mroźnym Bałtyku. A przecież w ogóle nie było jej zimno. Przeciwnie, zrobiło się wyjątkowo gorąco. Mruknęła zadowolona pod wpływem jej dłoni na piersi. Jak tak miały wyglądać okropieństwa, to była gotowa zamienić życie w absolutny koszmar. Czuła, jak jej sutki twardnieją pod wpływem tego niespodziewanego dotyku. Jej bliskość sprawiała, że na moment zapomniała nawet, jak się nazywa, a co dopiero, ile kosztował ten kawałek materiału, który właśnie odpływał w siną dal. Znając April, pewnie majątek. Opłacze go jednak troszkę później. Oparła czoło o mokre ramię dziewczyny, wdychając zapach soli i jej skóry. Przymknęła oczy, totalnie wyrzucając z głowy myśl, że były przecież w miejscu publicznym i wcale nie było jeszcze tak późno. No trudno! Niech się wstydzi ten, kto widzi, jak to mówią. Zagryzła skórę na zagłębieniu jej szyi, czując, jak jej organizm wręcz domaga się, by usłyszeć, jak oddech Teddy rwie się powoli na strzępy.
— Nie jesteś nawet blisko — mruknęła prosto w jej skórę, czując, jak wibracje jej głosu przechodzą na ciało Teddy. Właściwie nawet nie kłamała. Wstyd był ostatnim, o czym miała zamiar teraz myśleć. Jedna z jej dłoni przejechała w dół, wzdłuż pleców strażaczki. Zatrzymała się na moment na biodrze. Palce zjechały z boku wzdłuż kości biodrowej, kierując się w stronę jej uda. Wbiła lekko paznokcie w jej skórę zatrzymując się tak blisko, jak to tylko było możliwe, by nie dotrzeć do punktu, który pewnie powinien być jej główną destynacją. Ale to przecież byłoby przyznanie Darling zwycięstwa.Nie ma opcji.
teddy darling
Obserwowała uważnie, co robiła jej dziewczyna. Pomysł był naprawdę interesujący. Z początku Finch nie zakładała, że dojdą w tej kwestii aż tak daleko. Złapała stanik, spuszczając na moment na niego wzrok. Widok szybko się jej znudził, wolała patrzeć na to, co bielizna wcześniej ukrywała. Uniosła zaskoczona brwi, widząc, że Teddy mocuje się pod wodą, pozbywając się również majtek. Sytuacja eskalowała dość szybko.
A nawet jeszcze szybciej. Nawet nie dotarło do niej, kiedy Teddy znalazła się z powrotem tak blisko. Przylgnęła do jej nagiego ciała, nie spodziewając się, że to była zasadzka. Znów zarzuciła jej ramiona na szyję, licząc na serię namiętnych pocałunków, a nie na zdejmowanie stanika. Ale czy miała zamiar protestować? Oczywiście, że nie. Zaszczyciła go tylko krótkim spojrzeniem, gdy zaczął dryfować leniwie po wodzie, pewnie modląc się o ocalenie. Zaraz porwie go jakaś fala i tyle będą go widziały.
— Aż okropne? Jaram cię tylko w tej wyuzdanej, a nie niewinnej formie? — Na jej skórze od razu pojawiła się gęsia skórka, jakby stały jednak w mroźnym Bałtyku. A przecież w ogóle nie było jej zimno. Przeciwnie, zrobiło się wyjątkowo gorąco. Mruknęła zadowolona pod wpływem jej dłoni na piersi. Jak tak miały wyglądać okropieństwa, to była gotowa zamienić życie w absolutny koszmar. Czuła, jak jej sutki twardnieją pod wpływem tego niespodziewanego dotyku. Jej bliskość sprawiała, że na moment zapomniała nawet, jak się nazywa, a co dopiero, ile kosztował ten kawałek materiału, który właśnie odpływał w siną dal. Znając April, pewnie majątek. Opłacze go jednak troszkę później. Oparła czoło o mokre ramię dziewczyny, wdychając zapach soli i jej skóry. Przymknęła oczy, totalnie wyrzucając z głowy myśl, że były przecież w miejscu publicznym i wcale nie było jeszcze tak późno. No trudno! Niech się wstydzi ten, kto widzi, jak to mówią. Zagryzła skórę na zagłębieniu jej szyi, czując, jak jej organizm wręcz domaga się, by usłyszeć, jak oddech Teddy rwie się powoli na strzępy.
— Nie jesteś nawet blisko — mruknęła prosto w jej skórę, czując, jak wibracje jej głosu przechodzą na ciało Teddy. Właściwie nawet nie kłamała. Wstyd był ostatnim, o czym miała zamiar teraz myśleć. Jedna z jej dłoni przejechała w dół, wzdłuż pleców strażaczki. Zatrzymała się na moment na biodrze. Palce zjechały z boku wzdłuż kości biodrowej, kierując się w stronę jej uda. Wbiła lekko paznokcie w jej skórę zatrzymując się tak blisko, jak to tylko było możliwe, by nie dotrzeć do punktu, który pewnie powinien być jej główną destynacją. Ale to przecież byłoby przyznanie Darling zwycięstwa.Nie ma opcji.
teddy darling