Cold sparks
: pn lut 23, 2026 12:32 am
Lian nie pamiętał już czasów, kiedy jego przytomność nie była udziałem wyłącznie jakiegoś wyżebranego z rezerwy kredytu, który zresztą spłacał w momentach słabości zasypiając wreszcie tam gdzie stał, czasami w trakcie pracy przy pianinie, czasami przy tym samym stole, przy którym Daniel siedział teraz już wyłącznie w towarzystwie imbryka i dwóch czarek z herbatą. Nie pamiętał również kiedy ostatnio ktokolwiek poza terapeutą pytał go o cokolwiek, co dotyczyło jego wykoślawionych relacji z niektórymi aspektami życia codziennego, więc intensywnie indagowany na parę krótkich sekund przestał topić pokrywkę garnka w mydlinach i zmarszczył brwi.
一 Nie boli mnie głowa. Miło z twojej strony, ale nic mi nie jest. 一 I tym razem również nie skłamał, więc mógł z czystym sumieniem wrócić do zeskrobywania osadu z dna garnka. Tym samym zdało mu się, że jasno zakomunikował zamknięcie niewygodnego tematu i przez dłuższy moment jedynym co wkradało się pomiędzy interwały ciszy było poszczękiwanie naczyń w zlewie oraz szum wody w kranie.
Potwierdził właśnie, sam przed sobą i w ciszy, że znacznie prościej było mu być tym, który pomoc oferuje, a nie odwrotnie. Poza tym wierzył, że czas w którym naprawdę jej potrzebował minął bezpowrotnie.
Obraz mglił mu się i dwoił, a chociaż siedział prosto obramowany ciężkim ramieniem obiecującym stabilność, grunt rozpadał mu się pod nogami. Nie dosłownie, ale w pijanym wyobrażeniu piętnastolatka, który nigdy wcześniej nie miał alkoholu w ustach, świat wydawał się iluzoryczny i kruchy. Pod czujną kuratelą Sereny, jego agentki i osobistego stróża nieodstępującego go niemal na krok czuł się bezpieczny.
Wiedział, że jeżeli przypadkiem przestałby trzymać się przewidzianego planu wieczora, Marlow skoryguje błąd.
Gdyby nie było to wyłącznie dla jego dobra - na litość boską, na pewno wiedziała ile mógł wypić, żeby było w sam raz - przecież dałaby mu mniej.
Powiedziała, że będzie jej za to wdzięczny.
Biorąc pod uwagę to, jak wyglądała reszta zamkniętej imprezy zamykającej sezon Fashion Week w Londynie, był.
Daniel nie zasługiwał na ten fałszywy coup de grâce. Nie powinien być zostawiony sam na kanapie w obcym mieszkaniu, a jego bezpieczeństwo nie mogło być zawierzane przypadkowi. Nie prosił o to, był sam, był przerażony i podatny na każdy możliwy atak, więc Lian nie miał prawa go tam zostawiać. Stare, przeterminowane pragnienie by ktoś zwrócił uwagę, wziął go za rękę i wyprowadził już dawno temu przekuł w inicjatywę. Na każdej imprezie na jakiej pojawiał się sporadycznie Lian debatował godzinami nad jednym piwem, słuchał jednym uchem, ale głównie obserwował. Szukał.
Usłyszał stuknięcie, zbulwersowane chrząknięcie przesuniętego stołu, więc parsknął krótko ni to śmiechem ni z niedowierzaniem, ale głowy nie odwrócił. Słyszał jak Daniel wędruje boso po drewnianej, gładkiej od świeżego cyklinowania podłodze, więc wiedział czego mniej więcej się spodziewać. Niezdarność była jedną z tych rzeczy.
一 No proszę. Ktoś tu jest fanem klasyki japońskiej animacji? 一 zacmokał w czymś, co można by było odebrać jako pochwałę gdyby nie to, że Mei odrobinę nadpsuł ją jakimś z lekka złośliwym zaciągnięciem. 一 Urocze? Myślisz? 一 Na chwilę przestał produkować pianę i podniósł prawe przedramię na wysokość swoich zmrużonych oczu, zupełnie jakby widział je po raz pierwszy w życiu. Przechylił oceniająco głowę w bok, dał sobie jeszcze parę sekund - i strącił wodę spływającą mu z powrotem od łokcia po czubki palców prosto na twarz przyglądającego mu się Moore'a.
I tym razem uśmiechnął się całkiem szczerze, blado bo blado i jakoś tak nikle, że jakby wcale, ale jednak.
一 Tylko na przedramionach 一 poinformował, wracając do zalewania detergentem ostatniej zabłąkanej salaterki (tej po pierożkach), a widząc, że przy osuszaniu pojawił się nieoczekiwany zastój - na dodatek przy łyżce, pożal się boże - spojrzał znacząco na dłonie Daniela wycierające bez końca ten sam sztuciec. Nic nie powiedział, dał mu okazję by zreflektował się sam. 一 I właściwie to nie zauważyłem, podczas kilku sesji po prostu słuchałem Liszta. Długo jeszcze będziesz maltretował tę łyżkę?
Właśnie zdążył opłukać miseczkę, swoje dłonie i zakręcić wodę. Sięgnął po drugi ręcznik przewieszony przez podłużny wieszak na froncie jednej z szafek i wytarł niespiesznie ręce, cierpliwie czekając aż Daniel skończy pastwić się nad jego zastawą stołową.
一 Więc... oglądałeś Mononoke? Spirited Away? Ponyo?
Ostatnie wybrał celowo. Pasowało mu o wiele bardziej do kogoś, kto był w stanie tak entuzjastycznie rzucać się na każdy przejaw uprzejmości, a szczęśliwie dla niego, Lian stosował odpowiednio dopasowaną taryfę ulgową.
Po wytarciu salaterki Mei już tylko zaoferował mu suchy ręcznik i zostawił go pod zlewem by zorganizować imbryk wraz z jedną czarką na szylkretowej desce. Była co prawda wykonana z laki, ale jej stylistyka do złudzenia kojarzyła się z pancerzykiem żółwi i Lian szczególnie ją lubił, na co wskazywało drobne nadłamanie w jednym z rogów.
一 Opowiesz mi po drodze, hmm? Nie zostawaj za bardzo w tyle, nie dam gwarancji, że nic cię nie zeżre jak odwrócę wzrok.
Czasami człowiek potrzebował motywacji, życie odrobiny fantazji i nawet, jeżeli brzmiał przy tym niepoważnie, uznał, że nie zaszkodzi podgonić Moore'a po schodach by nie ociągał się zanadto i nie zgubił w którymś z pokoi. W ten sposób zatoczyli niejako małą pętlę gdy Lian wprowadził go do już obeznanej sypialni, gdzie w miejscu samotnej, zapomnianej filiżanki znalazła się cętkowana, bursztynowa taca ze świeżą herbatą.
一 Potrzebujesz czegoś ode mnie?
Daniel Moore
一 Nie boli mnie głowa. Miło z twojej strony, ale nic mi nie jest. 一 I tym razem również nie skłamał, więc mógł z czystym sumieniem wrócić do zeskrobywania osadu z dna garnka. Tym samym zdało mu się, że jasno zakomunikował zamknięcie niewygodnego tematu i przez dłuższy moment jedynym co wkradało się pomiędzy interwały ciszy było poszczękiwanie naczyń w zlewie oraz szum wody w kranie.
Potwierdził właśnie, sam przed sobą i w ciszy, że znacznie prościej było mu być tym, który pomoc oferuje, a nie odwrotnie. Poza tym wierzył, że czas w którym naprawdę jej potrzebował minął bezpowrotnie.
Obraz mglił mu się i dwoił, a chociaż siedział prosto obramowany ciężkim ramieniem obiecującym stabilność, grunt rozpadał mu się pod nogami. Nie dosłownie, ale w pijanym wyobrażeniu piętnastolatka, który nigdy wcześniej nie miał alkoholu w ustach, świat wydawał się iluzoryczny i kruchy. Pod czujną kuratelą Sereny, jego agentki i osobistego stróża nieodstępującego go niemal na krok czuł się bezpieczny.
Wiedział, że jeżeli przypadkiem przestałby trzymać się przewidzianego planu wieczora, Marlow skoryguje błąd.
Gdyby nie było to wyłącznie dla jego dobra - na litość boską, na pewno wiedziała ile mógł wypić, żeby było w sam raz - przecież dałaby mu mniej.
Powiedziała, że będzie jej za to wdzięczny.
Biorąc pod uwagę to, jak wyglądała reszta zamkniętej imprezy zamykającej sezon Fashion Week w Londynie, był.
Daniel nie zasługiwał na ten fałszywy coup de grâce. Nie powinien być zostawiony sam na kanapie w obcym mieszkaniu, a jego bezpieczeństwo nie mogło być zawierzane przypadkowi. Nie prosił o to, był sam, był przerażony i podatny na każdy możliwy atak, więc Lian nie miał prawa go tam zostawiać. Stare, przeterminowane pragnienie by ktoś zwrócił uwagę, wziął go za rękę i wyprowadził już dawno temu przekuł w inicjatywę. Na każdej imprezie na jakiej pojawiał się sporadycznie Lian debatował godzinami nad jednym piwem, słuchał jednym uchem, ale głównie obserwował. Szukał.
Usłyszał stuknięcie, zbulwersowane chrząknięcie przesuniętego stołu, więc parsknął krótko ni to śmiechem ni z niedowierzaniem, ale głowy nie odwrócił. Słyszał jak Daniel wędruje boso po drewnianej, gładkiej od świeżego cyklinowania podłodze, więc wiedział czego mniej więcej się spodziewać. Niezdarność była jedną z tych rzeczy.
一 No proszę. Ktoś tu jest fanem klasyki japońskiej animacji? 一 zacmokał w czymś, co można by było odebrać jako pochwałę gdyby nie to, że Mei odrobinę nadpsuł ją jakimś z lekka złośliwym zaciągnięciem. 一 Urocze? Myślisz? 一 Na chwilę przestał produkować pianę i podniósł prawe przedramię na wysokość swoich zmrużonych oczu, zupełnie jakby widział je po raz pierwszy w życiu. Przechylił oceniająco głowę w bok, dał sobie jeszcze parę sekund - i strącił wodę spływającą mu z powrotem od łokcia po czubki palców prosto na twarz przyglądającego mu się Moore'a.
I tym razem uśmiechnął się całkiem szczerze, blado bo blado i jakoś tak nikle, że jakby wcale, ale jednak.
一 Tylko na przedramionach 一 poinformował, wracając do zalewania detergentem ostatniej zabłąkanej salaterki (tej po pierożkach), a widząc, że przy osuszaniu pojawił się nieoczekiwany zastój - na dodatek przy łyżce, pożal się boże - spojrzał znacząco na dłonie Daniela wycierające bez końca ten sam sztuciec. Nic nie powiedział, dał mu okazję by zreflektował się sam. 一 I właściwie to nie zauważyłem, podczas kilku sesji po prostu słuchałem Liszta. Długo jeszcze będziesz maltretował tę łyżkę?
Właśnie zdążył opłukać miseczkę, swoje dłonie i zakręcić wodę. Sięgnął po drugi ręcznik przewieszony przez podłużny wieszak na froncie jednej z szafek i wytarł niespiesznie ręce, cierpliwie czekając aż Daniel skończy pastwić się nad jego zastawą stołową.
一 Więc... oglądałeś Mononoke? Spirited Away? Ponyo?
Ostatnie wybrał celowo. Pasowało mu o wiele bardziej do kogoś, kto był w stanie tak entuzjastycznie rzucać się na każdy przejaw uprzejmości, a szczęśliwie dla niego, Lian stosował odpowiednio dopasowaną taryfę ulgową.
Po wytarciu salaterki Mei już tylko zaoferował mu suchy ręcznik i zostawił go pod zlewem by zorganizować imbryk wraz z jedną czarką na szylkretowej desce. Była co prawda wykonana z laki, ale jej stylistyka do złudzenia kojarzyła się z pancerzykiem żółwi i Lian szczególnie ją lubił, na co wskazywało drobne nadłamanie w jednym z rogów.
一 Opowiesz mi po drodze, hmm? Nie zostawaj za bardzo w tyle, nie dam gwarancji, że nic cię nie zeżre jak odwrócę wzrok.
Czasami człowiek potrzebował motywacji, życie odrobiny fantazji i nawet, jeżeli brzmiał przy tym niepoważnie, uznał, że nie zaszkodzi podgonić Moore'a po schodach by nie ociągał się zanadto i nie zgubił w którymś z pokoi. W ten sposób zatoczyli niejako małą pętlę gdy Lian wprowadził go do już obeznanej sypialni, gdzie w miejscu samotnej, zapomnianej filiżanki znalazła się cętkowana, bursztynowa taca ze świeżą herbatą.
一 Potrzebujesz czegoś ode mnie?
Daniel Moore