Hijo de puta
: ndz mar 01, 2026 4:10 pm
Zaśmiał się w odpowiedzi na słowa brata o małym gnoju, bez którego życie było nudniejsze. Czyli udało mu się rozluźnić atmosferę - to dobrze, bo z pewnością im obu było teraz ciężko.
Dał się pociągnąć na kanapę, choć fakt, że gdyby Salazar go do tego nie "zmusił", to rzeczywiście zająłby znów ten swój fotel. Zanim usiadł, otulił się kocem, bo od czasu do czasu miewał napady zimna, niezależnie od temperatury panującej w pomieszczeniu.
- Wieczór tak, ale dopiero wieczór - przyznał - Alvaro nie wróci jeszcze przez wiele godzin, bo ma jakiś ważny projekt do skończenia i zdaje się, że wyrabia nadgodziny, żeby tylko to skończyć. Miło mi patrzeć, że wreszcie wyszedł na ludzi, zamiast dalej kraść... choć przyznam, że tęsknię za naszymi wspólnymi napadami. Chciałbym kiedyś jeszcze przeżyć choć jeden...
Zamrugał, próbując ukryć cień, który na chwile pojawił się w jego oczach i znów się napił, podciągając nogę na kanapę.
- To mówisz, że szukasz domu z ogrodem, żeby wasz pies miał gdzie biegać? Czekaj...
Podniósł się i zniknął za drzwiami sypialni, by za chwilę powrócić z laptopem, który położył przed bratem i zaczął wyszukiwać odpowiedniego miejsca do życia dla jego rodziny.
- Ten jest całkiem ładny, jeśli nie chcecie mieć nic ogromnego.Tutaj moglibyście mieć ogród zimowy. Patrz, na piętrze jest szklarnia, więc możecie sobie hodować nawet i pomarańcze, i mieć namiastkę tropików we własnej chałupie. Ten ma basen. Idealnie dla was. Ten z kolei wygląda jak stworzony dla mnie. Że też nie było go na rynku, kiedy ja się tu wprowadzałem... Ten zresztą też - wygląda trochę jak stare europejskie budynki... Może się przeprowadzę...? Tutaj też bym się czuł idealnie. Patrz, jest nawet fontanna! Fancy.
Salazar Martinez
Dał się pociągnąć na kanapę, choć fakt, że gdyby Salazar go do tego nie "zmusił", to rzeczywiście zająłby znów ten swój fotel. Zanim usiadł, otulił się kocem, bo od czasu do czasu miewał napady zimna, niezależnie od temperatury panującej w pomieszczeniu.
- Wieczór tak, ale dopiero wieczór - przyznał - Alvaro nie wróci jeszcze przez wiele godzin, bo ma jakiś ważny projekt do skończenia i zdaje się, że wyrabia nadgodziny, żeby tylko to skończyć. Miło mi patrzeć, że wreszcie wyszedł na ludzi, zamiast dalej kraść... choć przyznam, że tęsknię za naszymi wspólnymi napadami. Chciałbym kiedyś jeszcze przeżyć choć jeden...
Zamrugał, próbując ukryć cień, który na chwile pojawił się w jego oczach i znów się napił, podciągając nogę na kanapę.
- To mówisz, że szukasz domu z ogrodem, żeby wasz pies miał gdzie biegać? Czekaj...
Podniósł się i zniknął za drzwiami sypialni, by za chwilę powrócić z laptopem, który położył przed bratem i zaczął wyszukiwać odpowiedniego miejsca do życia dla jego rodziny.
- Ten jest całkiem ładny, jeśli nie chcecie mieć nic ogromnego.Tutaj moglibyście mieć ogród zimowy. Patrz, na piętrze jest szklarnia, więc możecie sobie hodować nawet i pomarańcze, i mieć namiastkę tropików we własnej chałupie. Ten ma basen. Idealnie dla was. Ten z kolei wygląda jak stworzony dla mnie. Że też nie było go na rynku, kiedy ja się tu wprowadzałem... Ten zresztą też - wygląda trochę jak stare europejskie budynki... Może się przeprowadzę...? Tutaj też bym się czuł idealnie. Patrz, jest nawet fontanna! Fancy.
Salazar Martinez