a mole outta the molehill
: pt mar 06, 2026 1:05 am
Nie było opcji, aby to właśnie ona zajmowała się sprzedawaniem informacji do rosyjskiej mafii. Ktoś musiałby w jakiś sposób ją podejść i sprawić, że robiłaby to nieświadomie. Lub też byłaby to część jakiejś niezwykle gęstej intrygi, która miałaby na celu wyłapanie członków mafii. Niby się w tym nie babrała, ale jeśli tylko miałaby odpowiednią motywację mogłaby się pochylić nad tą jedną sprawą.
Nie miały wcześniej okazji do tego, aby porozmawiać o tym wszystkim z większymi szczegółami. Zresztą Evina nawet nie chciała zdradzać zbyt wiele. Niewykluczone jednak, że cała ta rozmowa zniknęła gdzieś pod całym natłokiem innych niezwykle ważnych spraw, które zaprzątały je na przestrzeni ostatnich miesięcy.
Nie musiała wcale się długo zastanawiać nad tym, co o tym wszystkim uważa Zaylee. Jej niezadowolenie było ewidentne. Wiedziała, że wpakowała się w gówno i OCPC ma prawo się nią interesować, ale mimo wszystko dalej była dania, że ich reakcja była co najmniej przesadzona.
- Nie pchałam się. Scott po mnie przyszedł. Potrzebował garstki naprawdę zaufanych ludzi - odpowiedziała od razu, bo nie musiała chyba tłumaczyć tego, że skoro sprawa dotyczyła zdrajcy w szeregach to grono badających ją osób musiało być naprawdę ostrożnie wyselekcjonowane.
Ominęła rzecz jasna wzmiankę o tym, że miała szansę na to, aby się z tego wycofać. Dostała taką opcję, ale nie mogłaby z niej skorzystać. Dostała wezwanie od przełożonego i przyjaciela. Musiała na nie odpowiedzieć. Nie widziała innej opcji. Tym bardziej, że już wcześniej pomagała mu w zorganizowaniu obławy na jednego zbiega. Była już wcześniej to zamieszana.
Zdawała sobie sprawę, że miały już sporo problemów. Te zdawały się jedynie nawarstwiać, a gdy jeden tylko zniknął to zaraz pojawiał się kolejny, którym trzeba było się zająć. Życie z pewnością ich nie rozpieszczało, ale liczyły na to, że będą mimo wszystko zapewnić szczęśliwe dzieciństwo pewnemu kilkulatkowi.
- Czy nie przewidziałam? Wiedziałam, że szambo może w pewnym momencie wyjebać, ale nie sądziłam, że znajdę się aż tak na celowniku tych chujków - odparła, wzdychając ciężko i odwróciła dłoń, aby móc własnymi palcami musnąć nadgarstek narzeczonej. - Zobaczymy, co powiedzą jak już porozmawiają z kilkoma innymi osobami i przetrzepią uważniej dokumenty.
Na razie nie wyglądało to wcale tak kolorowo, ale musiały liczyć na to, że faktycznie niewinność Swanson w tej kwestii stanie się ewidentna, a uwaga agentów przesunie się na kogoś kto również posiadał odpowiednią wiedzę, którą mógłby przekazać członkom mafii.
zaylee miller
Nie miały wcześniej okazji do tego, aby porozmawiać o tym wszystkim z większymi szczegółami. Zresztą Evina nawet nie chciała zdradzać zbyt wiele. Niewykluczone jednak, że cała ta rozmowa zniknęła gdzieś pod całym natłokiem innych niezwykle ważnych spraw, które zaprzątały je na przestrzeni ostatnich miesięcy.
Nie musiała wcale się długo zastanawiać nad tym, co o tym wszystkim uważa Zaylee. Jej niezadowolenie było ewidentne. Wiedziała, że wpakowała się w gówno i OCPC ma prawo się nią interesować, ale mimo wszystko dalej była dania, że ich reakcja była co najmniej przesadzona.
- Nie pchałam się. Scott po mnie przyszedł. Potrzebował garstki naprawdę zaufanych ludzi - odpowiedziała od razu, bo nie musiała chyba tłumaczyć tego, że skoro sprawa dotyczyła zdrajcy w szeregach to grono badających ją osób musiało być naprawdę ostrożnie wyselekcjonowane.
Ominęła rzecz jasna wzmiankę o tym, że miała szansę na to, aby się z tego wycofać. Dostała taką opcję, ale nie mogłaby z niej skorzystać. Dostała wezwanie od przełożonego i przyjaciela. Musiała na nie odpowiedzieć. Nie widziała innej opcji. Tym bardziej, że już wcześniej pomagała mu w zorganizowaniu obławy na jednego zbiega. Była już wcześniej to zamieszana.
Zdawała sobie sprawę, że miały już sporo problemów. Te zdawały się jedynie nawarstwiać, a gdy jeden tylko zniknął to zaraz pojawiał się kolejny, którym trzeba było się zająć. Życie z pewnością ich nie rozpieszczało, ale liczyły na to, że będą mimo wszystko zapewnić szczęśliwe dzieciństwo pewnemu kilkulatkowi.
- Czy nie przewidziałam? Wiedziałam, że szambo może w pewnym momencie wyjebać, ale nie sądziłam, że znajdę się aż tak na celowniku tych chujków - odparła, wzdychając ciężko i odwróciła dłoń, aby móc własnymi palcami musnąć nadgarstek narzeczonej. - Zobaczymy, co powiedzą jak już porozmawiają z kilkoma innymi osobami i przetrzepią uważniej dokumenty.
Na razie nie wyglądało to wcale tak kolorowo, ale musiały liczyć na to, że faktycznie niewinność Swanson w tej kwestii stanie się ewidentna, a uwaga agentów przesunie się na kogoś kto również posiadał odpowiednią wiedzę, którą mógłby przekazać członkom mafii.
zaylee miller