Real love will last forever
: pn mar 09, 2026 12:10 am
Przyjmował wyjaśnienia Santiago, były one dla niego logiczne i w pełni zrozumiałe - to, że sam coś kochał, nie oznaczało, że nie widział zagrożeń i wad płynących z takiego życia. To, że chciał go chronić, również do niego trafiało. Wtedy, gdy był jeszcze szczeniakiem, ale gdy już doskonale wiedział czym zajmował się jego przyjaciel, ciężko mu było pogodzić się z tym, że nie chciał go dopuścić do tej części swojego życia. Prawdopodobnie dlatego zaczął kraść na studiach - żeby zyskać wprawę i żeby pokazać mu, że nie ma się czego bać, że Alvaro potrafi to robić i żeby zgodził się, by ten uczestniczył w napadach, którym Tiago dowodził. Wtedy był młody i nie do końca myślał tak, jak teraz; teraz naprawdę przyjmował do wiadomości i rozumiał, że Santiago próbował go wtedy uchronić przed niebezpieczeństwem, przed możliwym więzieniem lub śmiercią. Rozumiał, że robił to z troski o niego, a nie dlatego, żeby go od siebie odizolować.
Nie był zaskoczony reakcją de la Serny na serwetkę i swoje słowa - prawdę powiedziawszy właśnie tego się spodziewał; że jeśli Tiago nie będzie starał się usilnie ukrywać swoich prawdziwych emocji, a tego się nie spodziewał przez wzgląd na ich rozmowę, którą dopiero co odbyli, to zobaczy to, co właśnie widział. Patrzył na niego z troską, milcząc przez chwilę i pozwalając mu na to, żeby się wypłakał; nie chciał go teraz uspokajać, bo byłoby to jednoznaczne z tym, że nie życzy sobie płaczu albo że chce, żeby ten się uspokoił. I tak, owszem, chciał, żeby Tiago się uspokoił, ale chciał też, żeby przeżywał emocje, do których miał prawo. A jeśli robił to przy nim, to było to dla Palermo znakiem, że faktycznie chciał się otworzyć i pozwolić sobie po prostu czuć, nawet jeśli nie zawsze było to łatwe.
- Recuerdo cómo te brillaban los ojos al estudiar los mapas. Recuerdo la fascinación con la que me mirabas mientras te explicaba cómo hacer algo teóricamente imposible. - odezwał się po chwili, kładąc dłoń na jego plecach, pomiędzy łopatkami. Przybliżył się nieco do niego, sięgając też po kieliszek wina, który opróżnił z tych pozostałych kilku łyków jednym, sporym haustem. - Recuerdo nuestra alegría cuando encontramos la solución a un problema que nos había costado mucho tiempo resolver. No nos rendimos, seguimos buscando hasta encontrarla, aunque hiciéramos cálculos y rediseños para obtener el resultado deseado. - oparł podbródek o jego ramię, ściszając głos niemal do szeptu, ale był teraz na tyle blisko mężczyzny, że nie musiał mówić przesadnie głośno. - Quiero volver a ver ese brillo en tus ojos. Quiero ser la razón por la que sonrías la próxima vez que se te ocurra algo tan loco que necesites un ingeniero brillante para llevarlo a cabo. - uśmiechnął się, przymykając oczy i opierając czoło o policzek Santiago. Objął go jedną ręką w pasie, wtulając się w jego bok. Przy kolejnych słowach głos znów zaczął mu drżeć, ale nie zwrócił na to większej uwagi. - Vamos a planear algo increíble. Finalizaremos el plan, formaremos un equipo, ¡y allá vamos! Tendrás un arma en tus manos, un genio a tu lado, y... ya veremos qué pasa. Pero pase lo que pase, te doy mi palabra de que haré todo lo posible para que este plan se haga realidad. - nawet, jeśli miałbym go skończyć bez ciebie; tych ostatnich słów jednak nie był w stanie wypowiedzieć, bo to akurat było dla niego za dużo emocji. Musiał urwać i przestać mówić, bo inaczej też by się rozpłakał na dobre i tyle by z tego było.
Santi
Nie był zaskoczony reakcją de la Serny na serwetkę i swoje słowa - prawdę powiedziawszy właśnie tego się spodziewał; że jeśli Tiago nie będzie starał się usilnie ukrywać swoich prawdziwych emocji, a tego się nie spodziewał przez wzgląd na ich rozmowę, którą dopiero co odbyli, to zobaczy to, co właśnie widział. Patrzył na niego z troską, milcząc przez chwilę i pozwalając mu na to, żeby się wypłakał; nie chciał go teraz uspokajać, bo byłoby to jednoznaczne z tym, że nie życzy sobie płaczu albo że chce, żeby ten się uspokoił. I tak, owszem, chciał, żeby Tiago się uspokoił, ale chciał też, żeby przeżywał emocje, do których miał prawo. A jeśli robił to przy nim, to było to dla Palermo znakiem, że faktycznie chciał się otworzyć i pozwolić sobie po prostu czuć, nawet jeśli nie zawsze było to łatwe.
- Recuerdo cómo te brillaban los ojos al estudiar los mapas. Recuerdo la fascinación con la que me mirabas mientras te explicaba cómo hacer algo teóricamente imposible. - odezwał się po chwili, kładąc dłoń na jego plecach, pomiędzy łopatkami. Przybliżył się nieco do niego, sięgając też po kieliszek wina, który opróżnił z tych pozostałych kilku łyków jednym, sporym haustem. - Recuerdo nuestra alegría cuando encontramos la solución a un problema que nos había costado mucho tiempo resolver. No nos rendimos, seguimos buscando hasta encontrarla, aunque hiciéramos cálculos y rediseños para obtener el resultado deseado. - oparł podbródek o jego ramię, ściszając głos niemal do szeptu, ale był teraz na tyle blisko mężczyzny, że nie musiał mówić przesadnie głośno. - Quiero volver a ver ese brillo en tus ojos. Quiero ser la razón por la que sonrías la próxima vez que se te ocurra algo tan loco que necesites un ingeniero brillante para llevarlo a cabo. - uśmiechnął się, przymykając oczy i opierając czoło o policzek Santiago. Objął go jedną ręką w pasie, wtulając się w jego bok. Przy kolejnych słowach głos znów zaczął mu drżeć, ale nie zwrócił na to większej uwagi. - Vamos a planear algo increíble. Finalizaremos el plan, formaremos un equipo, ¡y allá vamos! Tendrás un arma en tus manos, un genio a tu lado, y... ya veremos qué pasa. Pero pase lo que pase, te doy mi palabra de que haré todo lo posible para que este plan se haga realidad. - nawet, jeśli miałbym go skończyć bez ciebie; tych ostatnich słów jednak nie był w stanie wypowiedzieć, bo to akurat było dla niego za dużo emocji. Musiał urwać i przestać mówić, bo inaczej też by się rozpłakał na dobre i tyle by z tego było.
Santi