Strona 3 z 4

i know you're not alone on the night shift

: ndz mar 22, 2026 2:53 pm
autor: kira finch
Przywykła do tego, że jej osoba wzbudzała zainteresowanie i bez wzmianki o orientacji. Może to przez styl ubierania. Albo przez sposób, w jaki się poruszała, bo często chodziła tak, jakby za wszelką cenę chciała udowodnić pewność siebie. Sęk w tym, że wcale nie musiała niczego nikomu udowadniać. Ludzie o niej gadali i nie miała na to większego wpływu. Nie zawsze wyrażali się w superlatywach, ale Kira wychodziła z założenia, że nieważne, co mówią, byle gadali!
Tylko trzy? Co tak mało — uśmiechnęła się łobuzersko, bo Daisy bardzo nisko postawiła poprzeczkę. — Wiadomo, że można to raczej ująć w kategoriach preferencji i dynamiki niże dzielić na lepsze i gorsze, bo wszystko zależy od konkretnych osób. Ale na pewno można zaliczyć do tego łatwiejszą komunikację o potrzebach, większe skłonności do kompromisów i częstszą otwartość emocjonalną — wyliczyła punkty, które w pierwszej kolejności przyszły jej do głowy. — Nie mówię, że niektórzy faceci tak nie mają, ale z laskami jest jakoś... Sama nie wiem. Lżej? Chociaż to też zależy od charakteru — wzruszyła ramionami, bo zdarzały się też furiatki, z którymi w żaden sposób nie dało się dogadać. Ani na co dzień, ani w łóżku. — Tylko mój najdłuższy związek z chłopakiem trwał trzy tygodnie, więc to chyba ty musisz mi powiedzieć, jak to właściwie jest z tymi mężczyznami — wzruszyła lekko ramionami, kończąc kolejny kawałek pizzy. Wcześniej nie zdawała sobie sprawy, że była aż tak głodna, a teraz pochłaniała pizzę, że jej się uszy trzęsły.
Wzmianka o Polly z księgowości sprawiła, że Finch uniosła w zdziwieniu brwi. Czy Whitmore na pewno mówiła o tej Polly? Polly, która - pomimo wielu komplementów - nigdy nie dała Kirze odczuć, że mogłaby być nią zainteresowana? Coś jej tutaj ewidentnie nie pasowało. Niby zakładała, że czterdziestoletnia księgowa mogła umawiać się z kobietami, zdradziły ją naszywki LGBTQ+ na kurtce, te wszystkie tęcze i dwie kobiety trzymające się za ręce, chociaż równie dobrze mogła być wpierającą ally.
No i popatrz, jakoś ta randka nigdy nie nadeszła — parsknęła śmiechem i wzięła kilka łyków coli. Trochę zbyt gwałtownie, bo napój prawie poszedł jej nosem. — Może się wstydzi? Albo po prostu zmieniła zdanie? — zastanowiła się na głos, bo teraz to Daisy dała jej niezłą zagwozdkę. Kira nie miała problemu z tym, żeby umawiać się ze starszymi kobietami, zawsze to było jakieś wyzwanie. Gorzej, jeśli te angażowały się, a ona przecież nie szukała niczego na stałe.
Zamyśliła się na moment, zatrzymują wzrok na butelce coli, aż w końcu znów spojrzała na Whitmore, przypominając sobie o jednej sytuacji.
Kojarzysz Robertę z działu wideo? Taka wysoka z afro — opisała współpracownicę, która pochodziła z Zimbabwe. — Odgórnie zakłada, że lesbijki chcą zaciągnąć do łóżka wszystkie kobiety na świecie. Powiedziałam jej, że to bzdura i że ona absolutnie nie jest w moim typie. Wyobraź sobie, że się na mnie obraziła, bo co to w ogóle znaczy, że może mi się nie podobać — parsknęła pod nosem. Co z tego, że laska miała męża i dwójkę małych dzieci, najwyraźniej Finch mocno ugodziła jej wybujałe ego.

Daisy Whitmore

i know you're not alone on the night shift

: ndz mar 22, 2026 6:58 pm
autor: Daisy Whitmore
Tylko trzy?
Zdziwiła jej reakcja Finch. Sama Daisy zadając swoje pytanie, przejęła się, że trzy to i tak było za dużo, a samo jej pytanie było z pewnością równie nie na miejscu. Całe szczęście Kira po raz kolejny udowodniła, że nie było dla niej czegoś takiego jak tematy tabu i postanowiła odpowiedzieć bez żadnego kręcenia nosem. Whitmore zabrała się więc za kolejny kawałek pizzy i słuchała jej z uwagą.
Naprawdę ją to zaciekawiło.
Szczególnie moment o tych kompromisach i lepszym zrozumieniu na podłożu emocjonalnym. Może faktycznie coś w tym było? Sama nie miała za wiele mężczyzn do porównania, ale wiedziała jak często z Rowenem nie potrafili się dogadać na tej właśnie płaszczyźnie. On nie rozumiał kompletnie, czemu jego żona mogła być na niego zła lub kiedy coś ją zabolało, tłumacząc się tym, że po prostu jest zbyt wrażliwa i tylko się obraża, kiedy jedyne co Whitmore potrzebowała to odrobinę zrozumienia. Nigdy nie myślała, że z kobietą to mogłoby być o wiele łatwiejsze, ale faktycznie — kobieta kobietę zdecydowanie lepiej zrozumie niż facet. Wszystkie przechodziły przecież przez to samo, wiedziały czym charakteryzowały się wahania emocjonalne i pewne podejście do różnych rzeczy.
Zaśmiała się głośno, gdy Kira oznajmiła, że to Daisy powinna sama najlepiej wiedzieć, jak to właściwie było z facetami.
No niby tak, tylko widzisz… — podniosła na moment rękę, dając znać, że zaraz będzie kontynuować, tylko przełknie kawałek pizzy. — Ja jestem nieobiektywna, bo nie mam porównania — wyjaśniła. I to nawet nie chodziło o płaszczyznę kobieta kontra mężczyzna, ale nawet różne rodzaje facetów. Całe życie była tylko z jednym, znała jego charakter, ale czy Rowen dobrze reprezentował całą swoją płeć? Śmiała w to wątpić. — Nie dość, że nigdy nie byłam z innym facetem, to nawet jeszcze w szkole nigdy nie całowałam się z żadną dziewczyną — dodała już bardziej jako ciekawostkę niż coś wartego dalszej dyskusji. Nigdy nie było ku temu okazji, bo przecież wszystkie imprezy studenckie, na jakie chodzili, byli już oficjalnie parą, więc kiedy wszyscy dookoła grali w butelkę, Daisy siedziała mu na kolanach i tylko jego usta całowała. Czy na tym straciła? Pewnie tak, bo przynajmniej miałaby na swoim koncie jakiś większy wachlarz doświadczeń.
Czyli Polly nigdy do ciebie nie zagadała? — pokręciła głową z niedowierzaniem. — A wtedy w dziale księgowych była taka pewna swego — chciała jeszcze dodać, że może to Finch powinna ją zaprosić, ale z drugiej strony, kim ona właściwie była, żeby mówić blondynce, z kim powinna się umawiać. Tak naprawdę nic jej do tego. Chociaż na historię o Robercie zaśmiała się głośno.
ROBERTA?! — prychnęła, prawie dławiąc się kawałkiem szparaga. — Jezu odbierałam kiedyś jej dzieci z przedszkola — dodała, zastanawiając się dłużej nad tym całym casem i historią, którą powiedziała Kira. — Cóż, ewidentnie Roberta albo tak naprawdę skrycie chciała być w twoim typie albo po prostu odebrałaś jej uwagę, a przecież ona uwielbia być w samym centrum wydarzeń — oznajmiła i bujnęła się lekko na krześle, nie wiedzieć kiedy czując się o wiele swobodniej. Do tego stopnia, że wywaliła sobie nogi w buciorach na wolne krzesło obok. — Kiedyś Gabriela z grafików miała romans z jednym z informatyków i wszyscy o tym gadali przez dobry tydzień. I co wtedy zrobiła Roberta? — nachyliła się lekko w stronę Finch, jakby chciała jej powiedzieć tajemnicę, chociaż przecież nikogo nie było dookoła. — Zaciągnęła Filipa ze sportowego do łazienki pod pretekstem przecieku z jakiejś rury, a jak wychodziła to specjalnie poprzestawiała sobie guziki w koszuli, żeby wyglądało, jakby coś tam robili — opowiedziała, chociaż na dobrą sprawę może nie powinna tak plotkować biorąc pod uwagę jej stanowisko? Ale z drugiej strony tak dobrze im się przecież rozmawiało!

kira finch

i know you're not alone on the night shift

: wt mar 24, 2026 4:47 pm
autor: kira finch
Faktycznie, trudno było cokolwiek porównać, jeśli przez całe życie było się w związku z jedną osobą. Ale nawet na podstawie wieloletniego małżeństwa dało się coś wywnioskować i Daisy wiedziała najlepiej, czy mąż rozumie ją na każdej płaszczyźnie, czy gdzieś jednak się nie dogadują. Faceci zawsze mieli problem z tym, że zwykle kobiety czują więcej, a ich hormony ciągle wariują. Najłatwiej wtedy było powiedzieć, że po prostu wyolbrzymiały i wymyślały sobie jakiś okres, na który zrzucały winę za swoje szaleństwa. Druga kobieta od razu wiedziałaby, że to nie są żadne wymysły, przecież również miewała podobne odklejki.
Znam wiele kobiet, które nie całowały się w szkole z żadnymi dziewczynami i nabierały doświadczenia dopiero później — wypaliła śmiało, jednak zaraz uświadomiła sobie, że to zabrzmiało tak, jakby Whotmore miała jeszcze czas. A przecież nie chciała niczego sugerować! — Albo wcale — dodała, bo przecież heteroseksualne kobiety (ku niezadowoleniu Finch) istniały. — Podejrzewam, że nie tylko to ominęło cię z nastoletnich lat — machnęła ręką, chcąc dać jej do zrozumienia, że w sumie to niczego nie straciła, nie licząc jakichś gier w butelkę, prawdy czy wyzwania i siedmiu minut w niebie. Będąc w związku, Daisy raczej nie brała udziału w takich zabawnych, w których często trzeba było migdalić się z innymi ludźmi.
Pokręciła głową z udawanym żalem, jakby nie mogła pogodzić się z faktem, że Polly nigdy do niej nie zagadała. To znaczy, ogólnie zagadała, ale nie zaprosiła ją na drinka. Czy gdziekolwiek planowała ją zabrać. Albo po prostu tak tylko gadała, żeby popisać się przed koleżanki. Albo to te koleżanki odradziły jej spotkania z Kirą. Opcji było wiele!
Roberta to pewnie pseudolesbijka, która ukrywa przed mężem swoje prawdziwe oblicze i pragnienia — powiedziała, niby w ramach żartu, chociaż Finch uważała, że większość kobiet była biseksualna. Po prostu nie spotkały na swej drodze odpowiednich kobiet. A Roberta wyglądała na taką, którą z łatwością dałoby się przeciągnąć na jasną stronę mocy, jeśli tylko poświęciłoby jej się wystarczająco dużo czasu.
No co ty gadasz?! — wzburzyła się na wieść, jaką akcję odwaliła koleżanka z działu wideo. — W sumie niczego lepszego się po niej nie spodziewałam — Kira pokręciła z politowaniem głową. Otworzyła usta, żeby coś dodać, ale szybko je zamknęła, zastanawiając się, czy powinna. W końcu Whitmore była synową redaktora naczelnego. — Podobno kręciła się też przy twoim teściu — rzuciła luźno, podbijając obojętność wzruszeniem ramion. — Chodziło o awans. Ale nie wiem, ile w tym prawdy, gdzieś tak mi się obiło o uszy — dodała natychmiast, bo przecież nie chciała rozsiewać plotek, które sama gdzieś zasłyszała. — W każdym razie, na Robertę trzeba uważać. I jeszcze na Lori z kultury. Ona też ma tendencję do podobnych akcji. No i... — nachyliła się, żeby przypadkiem nikt jej nie usłyszał, chociaż były w salce konferencyjnej zupełnie same. — Zauważyłaś, ze strasznie od niej wali cebulą? — zmarszczyła nos na samo wspomnienie o Lori. Mogłaby przysiąc, że poczuła jej zapach, choć w rzeczywistości była to cebula na pizzy.

Daisy Whitmore

i know you're not alone on the night shift

: wt mar 24, 2026 5:46 pm
autor: Daisy Whitmore
Daisy również znała wiele kobiet, które nigdy wcześniej nie całowały się z kobietami, a przynajmniej tak właśnie się zarzekały. W końcu nie miała jak tego sprawdzić, prawda? Musiała wierzyć swoim koleżanką na słowo. Chociaż miała taką jedną — Gwen, która dopiero po pijaku się przyznała, że tak naprawdę jest lesbijką i przez ostatnie pięć lat spotykała się z facetami tylko po to, żeby mieć jakiekolwiek alibi na to, że jest hetero. Daisy do teraz pamiętała, jak bardzo kumpela zanosiła się płaczem, gdy opowiadała im o swojej orientacji w obrzyganym kiblu w przypadkowym klubie do którego weszły na shoty.
Dobra, to co takiego jeszcze mnie ominęło? — spytała rozsiadajac się wygodnie i ładując kolejny już kawałek pizzy do ust. Ile to już zjadła? Pięć? Siedem? Z pewnością dużo, jednak nie wystarczająco, żeby ją zapchać. Szczególnie kiedy tak miło sobie dyskutowały z Kirą, zamknięte w czterech ścianach. — Z twojej perspektywy — dodała, bo przecież wiadomo, każdy był inny, ludzie mieli różne doświadczenia i Daisy chciała się dowiedzieć z ust Finch, co jeszcze mogło ją w tym szybkim dorastaniu fajnego ominąć.
Ich obie jednak nie ominęły ploteczki. Bo prawda była taka, że od dwudziestu dobrych minut nie robiły tu nic innego, jak zajadały się jedzeniem, popijały colą i gadały na tematy, których w życiu żadna z nich nie poruszyłaby przy innych, a już na pewno nie przy szerszej grupie odbiorców. Whitmore nawet nie lubiła plotkować, a jednak tutaj z Kirą przychodziło jej to dziwnie naturalnie. Szczególnie kiedy Finch w swoich komentarzach była wyjątkowo zabawna. Jak wtedy, gdy powiedziała, że Roberta to peudolesbijka.
Mówisz? — wgryzła się w kawałek ciasta na końcu pizzy. — W sumie spoko alibi, nie? Jeszcze innego faceta byłoby ciężko ukryć przed mężem, ale kobietę? — zamyśliła się na moment, przy okazji przełykając zawartość w ustach. — Wystarczy powiedzieć, że idziesz na drinka z przyjaciółką i nawet nic nie będzie podejrzewać — pewnie u facetów działało to dokładnie tak samo. Daisy w życiu by nie podważyła tego, że Rowen szedł na piwo z kumplami i nigdy w życiu przez głowę jej nie przeszło, że mogłaby to byc pewnego rodzaju przykrywka. Oczywiście było to tylko gdybanie, bo ufała swojemu mężowi i doskonale wiedziała, że na pewno jej nie zdradzał. A przynajmniej wybrała mu wierzyć.
Za to swojemu teściowi nie wierzyła za nic. Nie mogła jednak pokazać tego przy Finch, dlatego jedynie skinęła głową na plotkę iż Roberta z nim flirtowała. Niezależnie od tego, co myślała o tym Kira, Daisy wiedziała, że istniało wysokie prawdopodobieństwo, że Rupert faktycznie poddał się urokom koleżanki z działu video. Często używał swojej władzy do… niekoniecznie moralnych rzeczy. Chociaż akurat Lori z kultury za nic nie podejrzewała o takie rzeczy.
Co ty gadasz — pokręciła głową i nachyliła się jeszcze bliżej Kiry, wyłapując jej wyciszony ton. Chociaż może były nieco za blisko? Może Daisy by się nad tym zastanowiła, ale wtedy Finch powiedziała o cebuli, a Whitmore nie mogąc nic na to poradzić, ryknęła głośnym smiechem. — To by wyjaśniało, czemu nikt nigdy nie chce koło niej siedzieć na kolacjach integracyjnych — skwitowała, kręcąc rozbawiona głową. Sama Whitmore nie miała nigdy okazji, jednak jej uwadze wcale nie uszło to dziwne zjawisko. Cóż, przynajmniej Lori nie musi się martwić, że zostanie porwana przez wampiry. — Ty za to masz bardzo ładne perfumy — nie powinna o tym mówić? Zabrzmiało dziwnie? Może nie, bo przecież Daisy wcale nie miała żadnych złych intencji. Po prostu już wcześniej zauważyła ładny, kwiatowy zapach perfum Kiry.

kira finch

i know you're not alone on the night shift

: wt mar 24, 2026 10:57 pm
autor: kira finch
Ona również miała wiele koleżanek, które zarzekały się i przysięgały (pewnie na boga!), że są hetero. Wystarczyło jednak trochę alkoholu i obecność Kiry, żeby nagle wszystkie zapominały swoich mężów, narzeczonych i chłopaków. To bardzo jej pochlebiało, niejednokrotnie korzystała z okazji, żeby którąś potem zaliczyć i to bez wyrzutów sumienia. Ale na dłuższą metę stało się to dość uciążliwe. Nie chciała być ich odskocznią od nudnych związków z facetami.
Niezobowiązujące relacje? — podsunęła, kiedy Daisy zapytała, co mogło ją ominąć. — Umawianie się z kimś bez poczucia, że coś musi z tego wyjść? Flirt bez konsekwencji? Eksperymenty? Złamane serca? Nie, wróć, to akurat durny przykład — uniosła pospiesznie rękę, jakby chciała cofnąć te ostatnie słowa. Przecież nikt nie lubił mieć złamanego serca. Ale co właściwie Whitmore miała o tym wiedzieć, skoro przez całe życie była z Rowanem?
Finch powtarzała sobie, że nie jest plotkarą, ale jak przychodziło co do czego, to wychodziła z niej typowa baba. Umówmy się, każda kobieta lubiła plotkować, nawet jeśli nie przyznawała się do tego na głos. Wmawianie sobie, że jest się ponad to, na niewiele się zdawało.
Zrobiłabyś to? — spojrzała z rozbawieniem na Daisy. — Ukrywałabyś przed mężem, że spotykać się z jakąś kobietą? Oczywiście czysto hipotetycznie — zaznaczyła, bo na pierwszy rzut oka, menadżerka wydawała jej się najwierniejszą osobą na świecie. Sam fakt, że - tak, jak wcześniej - przez całe życie była z jednym facetem. Poza tym, takie zwodzenie za nos zupełnie do niej nie pasowało. A Kira rzadko myliła się, co do ludzi.
Czyli to jednak całkiem prawdopodobne, że Lori próbowała podbić do Ruperta Whitmore'a? Niezła z niej agentka. Kto by przypuszczał. No właśnie Finch przypuszczałaby, że koleżanka z działu kultury miała swoje za uszami. Niby taka cicha woda, a jak przychodziło co do czego, to nie próżnowała! A sam redaktor naczelny wcale nie był lepszy, na pewno umiejętność manipulacji miał w małym paluszku. A kobiety do niego lgnęły, bo miał władzę.
Uniosła jedną brew, słyszą komplement o perfumach. Nie było w tym nic dziwnego ani niewłaściwego. Kobiety tak samo, jak lubiły plotkować, lubiły również mówić sobie miłe rzeczy i to bez podtekstów. Zresztą, Kira zakodowała sobie w z tyłu głowy, że Daisy była nie tylko w stu procentach hetero, ale miała również męża. No i jeszcze jedna, dość istotna kwestia - była menadżerką projektu, a to oznaczało, ze była szefową jej szefa.
To dobrze, bo to Christian Dior. Kosztowały fortunę — uśmiechnęła się pod nosem. — Byłabym wściekła, gdyby okazało się, że jednak mają okropną nutę zapachową. Albo że w ogóle ich nie czuć. Ja czuję tylko pizzę i... — urwała, unosząc nieznacznie głową. Właśnie zdała sobie sprawę z tego, że wciąż pozostawała blisko Whitmore. Może nawet zbyt blisko? — Szampon truskawkowy? — zerknęła na nią niepewnie. — Malinowy? — strzelała dalej. — Poziomka? — jeszcze chwila i skończą jej się owoce sezonowe. — Wyprowadź mnie z błędu — dodała, przysuwając się bliżej, jednak szybko oprzytomniała i wyprostowała się, jak gdyby nigdy nic, sięgając po kawałek pizzy, których od razu zapchała sobie gębę, zanim palnie kolejną głupotę.

Daisy Whitmore

i know you're not alone on the night shift

: śr mar 25, 2026 8:07 am
autor: Daisy Whitmore
Im dłużej Kira wyliczała rzeczy, które ją ominęły, tym bardziej Daisy zdawała sobie sprawę, że miała rację. Nigdy nie była w niezobowiązującej relacji, takiej bez oczekiwań i wielkich planów na przyszłość, relacji, dla której wcale nie trzeba było posporżadkowywać swojego zycia pod drugą osobę i zmieniać dla nich kierunek studiów. Flirt bez konsekwencji? Kurwa, jak ona przecież nawet nie umiała flirtować. Niekiedy przy Rowanie powtarzała sobie, że tak, ale na dobrą sprawę obie strony wiedziały, że dużo nie musiała się starać. Bo jeśliby wierzyć powiedzeniu, że praktyka czyni mistrza, to Whitmore miała ją zerową. I może na co dzień nie potrzebowała tej umiejętności — w końcu była w związku małżeńskim — ale jednak kiedy Kira powiedziała to na głos, Whitmore jakoś nagle… zachciała to umieć.
Zdawała sobie sprawę z tego, że jej rozumowanie było skrajnie głupie, dlatego nic z personalnych przemyśleń nie wypowiedziała na głos, jedynie skinęła głową w stronę Finch dając jej tym samym znać, że było wiele racji w tym co powiedziała. A potem otworzyła szeroko oczy na kolejne pytanie blondynki.
Oczywiście, że nie! — zarzekła się, kompletnie pewna siebie. — Kobieta czy mężczyzna — to byłaby zdrada. A ja nie zdradzam — była mu wierna już jakieś piętnaście lat i nie planowała, żeby to się zmieniło. A przynajmniej na tamten moment, kiedy siedziały w sali konferencyjnej, tak myślała. Uważała, że każdy potencjalny romans dało się ugasić w zarodku, a ludzie co mimo tego w to wchodzili nie mieli za grosz silnej woli. Chociaż przecież każdy był inny. — A ty? — spytała w końcu, przyglądając się uważnie Finch. — Czysto hipotetycznie oczywiście — bo przecież to było tylko takie gadanie. Nie oceniały się, a już na pewno Daisy nie miała zamiaru jej oceniać. Chociaż jakby patrzeć tylko i wyłącznie na wygląd Kiry i to jak się nosiła można by pokusić się o stwierdzenie, że lubiła zabawić się z kilka osobami na raz.
Jeszcze raz pociągnęła nosem, gdy okazało się, że perfumy, którymi sie przed chwilą zachwycała to był Christian Dior. Ładny. Przyjemny dla nosa. Przez moment nawet zastanawiała się, czy nie poprosić jej o dokładną serię, jednak finalnie porzuciła ten pomysł na rzecz szamponu do włosów Daisy, o którym zaczęły rozmawiać. Wodziła wzrokiem po twarzy Kiry, kiedy ta próbowała zgarnąć dokładną nutę zapachową, wymieniając wszystkie możliwe owoce. I w sumie była bardzo blisko.
Owoce leśne — podsumowała, uśmiechając się szeroko. — Prawie w punkt — dodała, bo przecież była tam i poziomka i malina i truskawka chyba też w akompaniamencie jeszcze kilku innych. Daisy lubiła połączenie kwiatów z owocami, dlatego pod prysznicem używała owocowych nut, a następnie perfumowała się tymi kwiatowmi. Dla niektórych mogło to być dziwne, dla niej był to cały rytuał, bez którego nie umiała w dobrym nastroju wyjść z domu.
Miała w planach jeszcze przysunąć się odrobinę bliżej, by tym razem sięgnąć włosów Finch, jednak ta w ostatniej chwili odskoczyła do góry. I może nawet dobrze? Pozwoliło to Whitmore nieco oprzytomnieć i uświadomić sobie, że po części to co tu robiły, nie było do końca normalne. A może było? Co ona mogła o tym wiedzieć.
Chyba czas wracać, co? — odchrząknęła i lekko odchyliła się na krześle, by wyjść ze strefy zapachu Christiana Diora, który sukcesywnie ją rozpraszał. — Ostatni kawałek jest twój — wskazała na pudełko ze szparagową. — Ja pochłonęłam chyba dwa razy więcej od ciebie — dodała z uśmiechem i wstała, żeby ładnie zamknąć pudełko po pizzy, w której była ta z kiełbasą, przy okazji wytrzepała fotel, na który wywaliła buty i pozostawiła po sobie trochę piachu. Nieładnie.

kira finch

i know you're not alone on the night shift

: śr mar 25, 2026 6:16 pm
autor: kira finch
Spodziewała się takie odpowiedzi. Tak, jak przypuszczała, Daisy była grzeczna i poukładana. A może po prostu była wierna i uczciwa, i nie powinno to nikogo dziwić? Śmiesznie, że w tych czasach było to czymś niespotykanym, a przecież powinno stanowić normę.
Pytasz, czy ja zdradziłabym męża? — posłała jej rozbawione spojrzenie, chociaż dobrze wiedziała, o co chodziło Whitmore. Tak się tylko zgrywała. — Nie angażuje się w związki, więc trudno tutaj mówić o jakichś zdradach— zaznaczyła, co było dość istotną kwestią. Nie przyprawisz komuś rogów, jeśli nie jesteś w stałej relacji. Dla Kiry wydawało się to całkiem logiczne, pomimo że sama odpowiedź była trochę wymijająca. Będąc w związku, który przetrwał zaledwie cztery miesiące i zakończył się z jej winy, dopuściła się zdrady. Niczego nie żałowała, ale nie było też czym się chwalić.
Zaklęła pod nosem, kiedy nie trafiła z szamponem. Cholera, a była tak blisko! Nikt nie lubił się mylić, nawet w tak błahych kwestiach. Tym bardziej że czuła smak języka na końcu języka. To znaczy, zapach owoców leśnych. Na szczęście do wygrania było nic i mogła to odebrać nigdzie.
Zdecydowanie powinnyśmy wracać — odparła bez żadnego sprzeciwu. Finch znała siebie na tyle dobrze, aby wiedzieć, że mogłaby za chwilę zrobić coś naprawdę głupiego. Coś, za co dostałaby po pysku i zostałaby zwolniona dyscyplinarnie, a przecież lubiła swoją ładną buźkę i była dobra w swojej pracy. Złapała ostatni kawałek pizzy i również zamknęła puste pudełko, które pewnie wszyscy składowali na którejś szafce w kuchni. — Artykuły same się nie napiszą — sprostowała, chociaż obie na pewno wiedziały, dlaczego powinny już się stąd zawijać. I wcale nie była to wina ani Christian Diora, ani szamponu. — Zostały mi jeszcze tylko trzy. Potem sprawdzę, czy ktoś nie potrzebuje pomocy i będę się zwijać. Chyba że chcesz skoczyć na piwo do tego parku za redakcją? Należy nam się jak psu buda i chłopu ziemia — Kira uśmiechnęła się do Daisy, dając jej do zrozumienia, że zrobiły kawał dobrej roboty.
Mogły zaprosić też innych pracowników motoryzacyjnego i pewnie Finch normalnie wyszłaby z taką propozycją, ale nie sądziła, żeby koledzy z działu chcieli pić z menadżerką projektu. I vice versa. Spoufalanie się z szefostwem było uznawane za najgorsze frajerstwo. Zresztą nawet teraz, kiedy szły korytarzem, Kira czuła na sobie spojrzenia współpracowników.
Teraz uważają, że wchodzę ci w dupę, żeby awansować — wyszeptała, pochylając się w kierunku Whitmore. — Nie zdziwię się, jeśli zaraz pójdzie jakaś inna fama — dodała, ale wolała nie mówić, co dokładnie miała na myśli. Chyba ostatnie, czego potrzebowały, to plotki o tym, że ze sobą sypiały. Dotarły do kuchni, gdzie Finch odłożyła oba kartony na stertę pozostałych i bez słowa wyminęła Huntera, który zerkał na nie spode łba i chyba sądził, że nikt tego nie zauważy.

Daisy Whitmore

i know you're not alone on the night shift

: pt mar 27, 2026 5:46 pm
autor: Daisy Whitmore
Zdecydowanie powinnyśmy wracać.
Zgadzała się z tym w stu procentach. I to nie tak, że w czterech ścianach sali konferencyjnej siedziało im się źle — wręcz przeciwnie — było całkiem miło. Za miło. I tematy które zaczęły poruszać również były miło niezwiązane z pracą do tego stopnia, że Daisy poczuła się chyba zbyt swobodnie.
Potrzebowała przywołać się do porządku.
Uśmiechnęła się na reakcje Kiry. Fajnie, że obie podzielały chęć powrotu do pracy. Ruszyła z miejsca i pomogła jej z kartonami. Wcisnęła pustą butelkę po coli pod pachę i jako pierwsza skierowała się do szklanych drzwi, żeby otworzyć je przez Finch, akurat kiedy ta zaproponowała piwo zaraz po.
Daisy się zawahała.
Jej palce mocniej zacisnęły się na metalowym uchwycie, podczas gdy głowa zaczęła rozważać wszystkie za i przeciw. Tych drugich nie było jakoś dużo za to były one solidne, jak to że pewnie nie powinna oraz Rowen będzie na nią potencjalnie zły. Tylko czy dzisiaj Whitmore chciała się tym przejmować? Szczególnie kiedy Kira tak ładnie ją przekonywała. Należało im się jak psu buda i chłopu ziemia.
Skoro tak stawiasz fakty, chyba faktycznie nam się należy — rzuciłą w końcu, pocyłając dziennikarce przelotny uśmiech. Pójdzie. Czym się będzie przejmować? Zawsze mogła powiedzieć Rowenowi, że siedziała jeszcze dłużej w redakcji. Nie musiała mu nic mówić. Z drugiej strony nigdy go nie kłamała. Czyżby coś się zmieniło? — A będzie coś w ogóle otwarte o tej porze? — spytała, jakby faktycznie miała sześćdziesiąt lat. Diasy nie pamiętała, kiedy ostatni raz była na mieście po północy, stąd jej pytanie. Ludzie jej pokroju już wtedy smacznie spali w łóżkach, a nie umawiali się na piwo ze swoimi podwładnymi.
I to samotne picie piwa, bo nie sądziła, że Kira będzie chciała zaprosić kogokolwiek ze swoich znajomych. W końcu nikt innych z ich działu nie miał takich stosunków z Daisy jak ona z Kirą zdążyły stworzyć przez te kilka spotkań. Może faktycznie tylko by gadali.
Żebym ja jeszcze mogła dać ci awans — prychnęła, ściskając butelkę, aby zajmowała mniej miejsca w koszu na śmieci. — Wtedy na ładne oczy dostałabyś od razu redaktora działu — dodała, jednak dopiero gdy słowa wypuściły jej usta, Whitmore uświadomiła sobie, że może jej komplement/żart (niepotrzebne skreślić) wychodził nieco za daleko poza strefę dobrego smaku i tego co należało. Tylko co ona mogła poradzić na to, że Finch naprawdę miała ładne oczy. Hipnotyzujące. Szczególnie ta szara otoczka, którą było widać najbardziej, gdy źrenice robiły się małe.
Myślę, że niezależnie od tego jaka fama pójdzie i tak nie przebijemy Roberty — zaśmiała się, chociaż w środku miała nadzieje, że tak naprawdę nikt nie będzie na nie zwracał uwagi. I faktycznie, kiedy weszły do pomieszczenia może tylko dwie pary oczu poświęciły im większą uwagę niż powinny, ale zaraz zajęli się swoim. Daisy również zamierzała. — Dobra, to ja idę popytać po ludziach, co jeszcze trzeba, a ty dokończ swoje artykuły — zarządziła, po czym skinęła głową, oznajmiając gotowość do realizacji planu.

kira finch

i know you're not alone on the night shift

: sob mar 28, 2026 5:23 pm
autor: kira finch
Myślała, że przekonywanie Daisy do wypicia piwa w pobliskim parku przyjdzie jej z większą trudnością, a w rzeczywistości wcale nie musiała się za bardzo starać. Najwyraźniej Whitmore podzielała jej zdanie i również uważała, że powinny odstresować się po nabijaniu nadgodzin.
Chyba nieczęsto chodzisz po pracy na piwo, co? — posłała jej rozbawione spojrzenie, ale w głosie Kiry nie było złośliwości. — Niedaleko jest sklep całodobowy. Właściciel sprzedaje alkohol spod lady, jeśli ładnie się do niego uśmiechniesz — puściła do menadżerki oczko. W Kanadzie dostępność alkoholu jest ściśle regulowana przez przepisy prowincjonalne, dlatego sklepy całodobowe z alkoholem to rzadkość. Ale niektóre sklepy, żeby zarobić, trochę naginały te przepisy. Trzeba było tylko wiedzieć, dokąd się udać. Finch zawsze uważała, że znajomości ułatwiają życie.
Nie mogła powstrzymać uśmiechu, kiedy Whitmore stwierdziła, że mogłaby zaoferować jej awans na ładne oczy. Zmrużyła te ładne oczy i pokręciła głową.
Na śliczne oczy i piękną gębę nic nie dają. A nawet jeśli, wolę sobie na to zasłużyć umiejętnościami — zaznaczyła, choć wiedziała, że ze strony Daisy był to zwykły, niezobowiązujący żart. Nie mogła jednak nie zgodzić się z nią w kwestii Roberty. Ludzie i tak będą gadać, ale to koleżanka z działu wideo miała najgorszą reputację w całej redakcji. Naprawdę ciężko będzie ją przebić.
Zasalutowała i oddaliła się do swoich zajęć. Ostatnie artykuły szły jej jak krew z nosa. Może to przez późną porę i zmęczenie, a może po prostu tematy jej nie siadły i nie pamiętała już zbyt wiele z tego, co pisała dwa dni temu. Po ponad godzinie była już wolna, więc zapytała jeszcze Huntera, czy nie potrzebna była mu jakaś pomoc. Oczywiście Hunter pomocy potrzebował, ku rozczarowaniu Finch. Zlitowała się nad nim i pomogła mu skrócić kilka bezsensownych akapitów. Dopiero wtedy odnalazła Daisy, która również była właściwie przy końcu zadań, w które się zaangażowała z własnej, nieprzymuszonej woli.
To co? — przystanęła na moment, zarzucając na ramiona sportową kurtkę z naszywkami. — Poczekam na ciebie na dole — powiedziała na tyle cicho, aby nikt poza Whitmore nie mógł jej usłyszeć. Może i ludzi będą gadać, ale skoro można było tego uniknąć, to po co dawać im powody do jakichkolwiek plotek?
Po tych słowach udała się do windy. Pożegnała się z dyżurującym na dole ochroniarzem, który przepuścił ją przez barierki, a kiedy przeszła przez duże, przeszklone drzwi, stanęła nieco z boku i wyciągnęła papierosa. Zanim Daisy zdążyła do niej dołączyć, wypaliła już całego.
Strasznie długo każesz na siebie czekać — zauważyła, wciskając niedopałek do kosza na śmieci i przeczesała palcami długie, jasne włosy. — Zapraszam serdecznie, pani menadżer. Zazna pani trochę życia na krawędzi — wskazała głową w kierunku, gdzie za rogiem znajdował się wspomniany sklep. Zerknęła jeszcze na zaparkowane przed budynkiem żółte Ferari. Pewnie jedno czy dwa piwa nie zrobiłyby różnicy, ale tej nocy będzie zmuszona wrócić do domu Uberem. To i tak lepsze od komunikacji miejskiej.

Daisy Whitmore

i know you're not alone on the night shift

: ndz mar 29, 2026 11:17 am
autor: Daisy Whitmore
Kira Finch miała rację — nieczęsto chodziła na piwo po pracy.
Prawda była taka, że nigdy tego nie robiła. Jako osoba wyżej postawiona, mogła (a raczej powinna) się obracać wśród swojego towarzystwa, a ono zaś… ją nudziło. Faceci w garniakach (bo praktycznie nie było w zarządzie kobiet), rozmawiający o jakiś udziałach i parneterach, z którymi Toronto Sun powinno się powiązać i to jeszcze po robocie, przy winie, jakoś do niej nie przemawiało. To już wolała zgarnąć swoje rzeczy i pojechać prosto do domu, spędzisz wieczór z Rowenem lub najzwyczajniej w świecie przed telewizorem z ubkiem herbaty w ręce. Praca w redakcji była wystarczająco wyczerpująca i stymulująca głowę, że człowiek czasami nawet potrzebował nudy, żeby się odpowiednio zresetować.
Dzisiaj nie.
Tego wieczoru Daisy leciała na adrenalinie, która pomimo później pory wcale jej nie nużyła. Szczególnie po obłędnej pizzy, która tylko dodała jej jeszcze więcej energii. Dlatego gdy tylko wróciły do działu motoryzacyjnego, Whitmore zrobiła rundkę dookoła wszystkich stanowisk i spisała dokładnie co komu potrzeba, żeby jakoś rozdzielić zadania. Jako managerka projektu charakteryzowała się doskonałą organizacją pracy, dlatego gdy inni skończyli, pytając jak jeszcze mogli pomóc, od razu delegowała ich do odpowiednich osób i taki sposobem jeszcze przed drugą prawie wszystko było zrobione. Jeszcze kilka jednostek miało rzeczy do dokończenia, ale ona swoje skończyła i jak się zaraz okazało, Kira Finch również.
Uśmiechnęła się do niej, lekko dygając głową, że rozumie i zaraz do niej zejdzie. Zgarnęła swoje rzeczy z biurka i musiała się wrócić po kurtkę do swojego gabinetu na innym piętrze. Całe szczęscie poszło jej to wyjątkowo sprawnie — a przynajmniej według jej zegara wbudowanego w głowie — i po chwili stała w windzie, kierującej się na parter, przy okazji przeglądając się w lustrze. Nie wyglądała najgorzej jak na tak późną godzinę i cały dzień w pracy.
Wyszła przed budynek rozglądając się z Kirą, chociaż ciężko byłoby nie zauważyć jej blond czupryny.
Długo? — otworzyła szerzej oczy. — A co ty mówisz. Marne trzy minutki — zaśmiała się i nawet machnęła na nią ręką. Jednym ruchem zarzuciła na siebie płaszcz i przyglądała Finch. Daisy nie miała pojęcia, gdzie był ten tajny sklep, więc to ona musiała nadać im odpowiedni kierunek.
Zaznam życia na krawędzi? — podłapała jej kolejne słowa. — A bardzo będziemy łamać prawo? — spytała niby w żartach, a jednak mimowolnie lekki uścisk w brzuchu uświadomił jej, że ta myśl choć absurdalna, w jakimś stopniu ją… ekscytowała. Whitmore nigdy nie robiła nielegalnych rzeczy. Jako kobieta ułożona i żona znanego hokeisty nie mogła sobie pozowlić na złą prasę, dlatego pilnowała się ze wszystkim dookoła. Plus to nawet nie tak, że miała dużo tych okazji do szaleńśtwa. Nie była pewna czy picie piwa w parku się do niego zaliczało, ale był to już dobry start na chwilę beztroski.
W sumie to nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz piłam piwo — rzuciła nagle, kiedy kierowały się w stronę sklepu. — Wiesz… za dużo kalorii, niezdrowe bla bla, lepiej wypić wytrane wino — zacutowałą własnego męża, a raczej go… przedrzeźniła, co chyba było średnio na miejscu, ale z drugiej strony nie było go tutaj, a Kira raczej umiała odochować tajemnicy.

kira finch