i know you're not alone on the night shift
: ndz mar 22, 2026 2:53 pm
Przywykła do tego, że jej osoba wzbudzała zainteresowanie i bez wzmianki o orientacji. Może to przez styl ubierania. Albo przez sposób, w jaki się poruszała, bo często chodziła tak, jakby za wszelką cenę chciała udowodnić pewność siebie. Sęk w tym, że wcale nie musiała niczego nikomu udowadniać. Ludzie o niej gadali i nie miała na to większego wpływu. Nie zawsze wyrażali się w superlatywach, ale Kira wychodziła z założenia, że nieważne, co mówią, byle gadali!
— Tylko trzy? Co tak mało — uśmiechnęła się łobuzersko, bo Daisy bardzo nisko postawiła poprzeczkę. — Wiadomo, że można to raczej ująć w kategoriach preferencji i dynamiki niże dzielić na lepsze i gorsze, bo wszystko zależy od konkretnych osób. Ale na pewno można zaliczyć do tego łatwiejszą komunikację o potrzebach, większe skłonności do kompromisów i częstszą otwartość emocjonalną — wyliczyła punkty, które w pierwszej kolejności przyszły jej do głowy. — Nie mówię, że niektórzy faceci tak nie mają, ale z laskami jest jakoś... Sama nie wiem. Lżej? Chociaż to też zależy od charakteru — wzruszyła ramionami, bo zdarzały się też furiatki, z którymi w żaden sposób nie dało się dogadać. Ani na co dzień, ani w łóżku. — Tylko mój najdłuższy związek z chłopakiem trwał trzy tygodnie, więc to chyba ty musisz mi powiedzieć, jak to właściwie jest z tymi mężczyznami — wzruszyła lekko ramionami, kończąc kolejny kawałek pizzy. Wcześniej nie zdawała sobie sprawy, że była aż tak głodna, a teraz pochłaniała pizzę, że jej się uszy trzęsły.
Wzmianka o Polly z księgowości sprawiła, że Finch uniosła w zdziwieniu brwi. Czy Whitmore na pewno mówiła o tej Polly? Polly, która - pomimo wielu komplementów - nigdy nie dała Kirze odczuć, że mogłaby być nią zainteresowana? Coś jej tutaj ewidentnie nie pasowało. Niby zakładała, że czterdziestoletnia księgowa mogła umawiać się z kobietami, zdradziły ją naszywki LGBTQ+ na kurtce, te wszystkie tęcze i dwie kobiety trzymające się za ręce, chociaż równie dobrze mogła być wpierającą ally.
— No i popatrz, jakoś ta randka nigdy nie nadeszła — parsknęła śmiechem i wzięła kilka łyków coli. Trochę zbyt gwałtownie, bo napój prawie poszedł jej nosem. — Może się wstydzi? Albo po prostu zmieniła zdanie? — zastanowiła się na głos, bo teraz to Daisy dała jej niezłą zagwozdkę. Kira nie miała problemu z tym, żeby umawiać się ze starszymi kobietami, zawsze to było jakieś wyzwanie. Gorzej, jeśli te angażowały się, a ona przecież nie szukała niczego na stałe.
Zamyśliła się na moment, zatrzymują wzrok na butelce coli, aż w końcu znów spojrzała na Whitmore, przypominając sobie o jednej sytuacji.
— Kojarzysz Robertę z działu wideo? Taka wysoka z afro — opisała współpracownicę, która pochodziła z Zimbabwe. — Odgórnie zakłada, że lesbijki chcą zaciągnąć do łóżka wszystkie kobiety na świecie. Powiedziałam jej, że to bzdura i że ona absolutnie nie jest w moim typie. Wyobraź sobie, że się na mnie obraziła, bo co to w ogóle znaczy, że może mi się nie podobać — parsknęła pod nosem. Co z tego, że laska miała męża i dwójkę małych dzieci, najwyraźniej Finch mocno ugodziła jej wybujałe ego.
Daisy Whitmore
— Tylko trzy? Co tak mało — uśmiechnęła się łobuzersko, bo Daisy bardzo nisko postawiła poprzeczkę. — Wiadomo, że można to raczej ująć w kategoriach preferencji i dynamiki niże dzielić na lepsze i gorsze, bo wszystko zależy od konkretnych osób. Ale na pewno można zaliczyć do tego łatwiejszą komunikację o potrzebach, większe skłonności do kompromisów i częstszą otwartość emocjonalną — wyliczyła punkty, które w pierwszej kolejności przyszły jej do głowy. — Nie mówię, że niektórzy faceci tak nie mają, ale z laskami jest jakoś... Sama nie wiem. Lżej? Chociaż to też zależy od charakteru — wzruszyła ramionami, bo zdarzały się też furiatki, z którymi w żaden sposób nie dało się dogadać. Ani na co dzień, ani w łóżku. — Tylko mój najdłuższy związek z chłopakiem trwał trzy tygodnie, więc to chyba ty musisz mi powiedzieć, jak to właściwie jest z tymi mężczyznami — wzruszyła lekko ramionami, kończąc kolejny kawałek pizzy. Wcześniej nie zdawała sobie sprawy, że była aż tak głodna, a teraz pochłaniała pizzę, że jej się uszy trzęsły.
Wzmianka o Polly z księgowości sprawiła, że Finch uniosła w zdziwieniu brwi. Czy Whitmore na pewno mówiła o tej Polly? Polly, która - pomimo wielu komplementów - nigdy nie dała Kirze odczuć, że mogłaby być nią zainteresowana? Coś jej tutaj ewidentnie nie pasowało. Niby zakładała, że czterdziestoletnia księgowa mogła umawiać się z kobietami, zdradziły ją naszywki LGBTQ+ na kurtce, te wszystkie tęcze i dwie kobiety trzymające się za ręce, chociaż równie dobrze mogła być wpierającą ally.
— No i popatrz, jakoś ta randka nigdy nie nadeszła — parsknęła śmiechem i wzięła kilka łyków coli. Trochę zbyt gwałtownie, bo napój prawie poszedł jej nosem. — Może się wstydzi? Albo po prostu zmieniła zdanie? — zastanowiła się na głos, bo teraz to Daisy dała jej niezłą zagwozdkę. Kira nie miała problemu z tym, żeby umawiać się ze starszymi kobietami, zawsze to było jakieś wyzwanie. Gorzej, jeśli te angażowały się, a ona przecież nie szukała niczego na stałe.
Zamyśliła się na moment, zatrzymują wzrok na butelce coli, aż w końcu znów spojrzała na Whitmore, przypominając sobie o jednej sytuacji.
— Kojarzysz Robertę z działu wideo? Taka wysoka z afro — opisała współpracownicę, która pochodziła z Zimbabwe. — Odgórnie zakłada, że lesbijki chcą zaciągnąć do łóżka wszystkie kobiety na świecie. Powiedziałam jej, że to bzdura i że ona absolutnie nie jest w moim typie. Wyobraź sobie, że się na mnie obraziła, bo co to w ogóle znaczy, że może mi się nie podobać — parsknęła pod nosem. Co z tego, że laska miała męża i dwójkę małych dzieci, najwyraźniej Finch mocno ugodziła jej wybujałe ego.
Daisy Whitmore