beneath the concrete
: śr mar 25, 2026 9:35 am
Nawet gdyby chciała, nie mogła się z nią nie zgodzić. A przecież uwielbiała, kiedy to jej było na wierzchu. Tylko że faktycznie jedzenie w takich miejscach zawsze smakowało najlepiej. Żadne fancy restauracje z gwiazdkami Michelin nie mogły się równać z obskurnymi budami. Ale nie wszystkie budy były sobie równe, trzeba było mieć nosa, żeby wiedzieć, gdzie zajrzeć. Nilsinger najwyraźniej znalazła miejscówkę godną polecenia. Jeśli Miller nie pochoruje się po dzisiejszym, zaprosi tu Swanson na randkę. Jak na prawdziwą romantyczkę przystało. A jeśli już o Swanson mowa...
— Evina? — uniosła brwi, słysząc imię narzeczonej. — Raczej nikła. Po ostatnich zdarzeniach komendant oddelegował ją Archiwum X, żeby miała jakieś zajęcie, zanim faktycznie wróci do pracy w terenie — odparła, wygryzając się w kebab. Dużo mięsa, dobrze przyprawiony. Nie ma do czego się dopierdolić. A szkoda, Zaylee lubiła się porządnie przyjebać, nawet bez wyraźnego powodu.
Przez chwilę jadła w ciszy, próbując wyczuć, co było dodane do sosu. Kolendra? Dobrze, że ani jej grzała, ani nie ziębiła.
— Brand jest wkurwiający, ale to dobry śledczy — powiedziała i podniosła wzrok na Inari. — Jeden z lepszych z wydziału zabójstw — dodała, chociaż wiadomo, że numerem jeden była Swanson i Miller wcale nie uważała tak, bo były razem. Tak samo twierdziła dziewięć lat temu, kiedy zaczynała pracować dla policji. I przez resztę lat, kiedy nie łączyło je nic, poza pracą. — Ale jeśli tak bardzo ci na tym zależy, to mogę zagadać, żeby ktoś inny przejął sprawę. Tylko zdajesz sobie sprawę, że inni też będą zadawać niewygodne pytania? Taka już ich niewdzięczna rola — wzruszyła lekko ramionami. Nie mogła obiecać, że wszystko nagle pójdzie po myśli Nilsinger. Zresztą, nawet jeżeli śledztwo przejęłaby sama Evina, nie było powiedziane, że nie będzie tak samo upierdliwa. Swanson lubiła wnikać w szczegóły i drążyć temat.
Kolejny kęs. Dopiero teraz poczuła ssanie w żołądku. Od ostatniego posiłku zdążyła zgłodnieć, ale wcześniej tłamsiła uczucie głodu w zarodku.
— Na pewno nie zdołasz jakoś przez to przebrnąć? Zdawało mi się, że jesteś wystarczająco dużą dziewczynką — spojrzała na nią trochę pobłażliwie. Pewnie zwłoki w betonie nie były w tegorocznym bingo Inari. A przecież nie minął nawet kwartał, więc jeszcze dużo mogło się wydarzyć. Miller wolałaby jednak spotykać się z nią w przyjemniejszych okolicznościach, nad zwłokami nie można był dobrze pożartować, bo zaraz znalazł się jakiś sztywniak, któremu to nie pasowało. I wcale nie chodziło tutaj o samego denata. — Chciałabym powiedzieć, że w końcu przywykniesz, ale nie życzę ci kolejnego ciała zalanego betonem. Czy wciśniętego między fundamenty. Chociaż tak najłatwiej mnie złapać — zaznaczyła, bo Zaylee prawie nie opuszczała swoich podziemi. Pracoholizm to straszna choroba!
Inari Nilsinger
— Evina? — uniosła brwi, słysząc imię narzeczonej. — Raczej nikła. Po ostatnich zdarzeniach komendant oddelegował ją Archiwum X, żeby miała jakieś zajęcie, zanim faktycznie wróci do pracy w terenie — odparła, wygryzając się w kebab. Dużo mięsa, dobrze przyprawiony. Nie ma do czego się dopierdolić. A szkoda, Zaylee lubiła się porządnie przyjebać, nawet bez wyraźnego powodu.
Przez chwilę jadła w ciszy, próbując wyczuć, co było dodane do sosu. Kolendra? Dobrze, że ani jej grzała, ani nie ziębiła.
— Brand jest wkurwiający, ale to dobry śledczy — powiedziała i podniosła wzrok na Inari. — Jeden z lepszych z wydziału zabójstw — dodała, chociaż wiadomo, że numerem jeden była Swanson i Miller wcale nie uważała tak, bo były razem. Tak samo twierdziła dziewięć lat temu, kiedy zaczynała pracować dla policji. I przez resztę lat, kiedy nie łączyło je nic, poza pracą. — Ale jeśli tak bardzo ci na tym zależy, to mogę zagadać, żeby ktoś inny przejął sprawę. Tylko zdajesz sobie sprawę, że inni też będą zadawać niewygodne pytania? Taka już ich niewdzięczna rola — wzruszyła lekko ramionami. Nie mogła obiecać, że wszystko nagle pójdzie po myśli Nilsinger. Zresztą, nawet jeżeli śledztwo przejęłaby sama Evina, nie było powiedziane, że nie będzie tak samo upierdliwa. Swanson lubiła wnikać w szczegóły i drążyć temat.
Kolejny kęs. Dopiero teraz poczuła ssanie w żołądku. Od ostatniego posiłku zdążyła zgłodnieć, ale wcześniej tłamsiła uczucie głodu w zarodku.
— Na pewno nie zdołasz jakoś przez to przebrnąć? Zdawało mi się, że jesteś wystarczająco dużą dziewczynką — spojrzała na nią trochę pobłażliwie. Pewnie zwłoki w betonie nie były w tegorocznym bingo Inari. A przecież nie minął nawet kwartał, więc jeszcze dużo mogło się wydarzyć. Miller wolałaby jednak spotykać się z nią w przyjemniejszych okolicznościach, nad zwłokami nie można był dobrze pożartować, bo zaraz znalazł się jakiś sztywniak, któremu to nie pasowało. I wcale nie chodziło tutaj o samego denata. — Chciałabym powiedzieć, że w końcu przywykniesz, ale nie życzę ci kolejnego ciała zalanego betonem. Czy wciśniętego między fundamenty. Chociaż tak najłatwiej mnie złapać — zaznaczyła, bo Zaylee prawie nie opuszczała swoich podziemi. Pracoholizm to straszna choroba!
Inari Nilsinger