Strona 3 z 3

like a shoe box of photographs, with sepia-toned loving

: pt mar 27, 2026 9:12 pm
autor: teddy darling
Nie pogniewałaby się, gdyby jej kobieta była taką przeciętniaczką jak Taylor Swift, której majątek szacowano na półtora miliarda dolarów i która obecnie uchodziła za najbogatszą piosenkarkę na świecie. Oczywiście, że April nie robiłaby muzyki dla pieniędzy, ale przy okazji mogłaby, prawda? Jak już dają, to trzeba brać!
Oszalałaś?! — wzdrygnęła się, kiedy poczuła jej palec między żebrami. Szkoda, że tylko tam. — Na pewno o wszystkim ci opowiedziałam! I to ze szczegółami — pokiwała głową, przekonana o swojej racji. Wtedy to palce Hazel Montogomery były... Nieważne! Jak mogłaby nie wspomnieć najlepszej przyjaciółce o tak ważnym momencie? Wprawdzie potem Hazel zaczęła umawiać się z futbolistą ze szkolnej drużyny, czym trochę złamała Teddy serce, ale to już inna historia.
Na słowa Finch aż zaświeciły jej się oczy. I to tak dosłownie, jakby ktoś nagle podkręcił jasność w jej głowie. W tej jednej chwili uderzyło ją z pełną mocą coś, co wcześniej gdzieś tam istniało na obrzeżach świadomości - była pierwszą dziewczyną, z którą April kiedykolwiek się całowała. Pierwszą. Numer jeden. Debiutem, proszę państwa. W tamtym czasie wydawało jej się to zupełnie zwyczajne. Ot, niewinna ciekawość, eksperymenty w ramach przyjaźni. Nic wielkiego. Tym bardziej że Finch z uporem powtarzała, że woli chłopców, więc obie zgodnie uznały, że to tylko taka praktyka. Bo przecież wiele dziewczyn ćwiczyło pocałunki na sobie nawzajem. I szczerze mówią, było to o niebo lepsze niż trenowanie na poduszce, która, umówmy się, nie oddaje albo robienie dziwnych min do własnego odbicia w lustrze. Pewnie wtedy Teddy podjęła jedną z tych wielkich, dramatycznych decyzji, które brzmią rozsądnie tylko w głowie nastolatki - nie wolno było jej zakochać się w April. Koniec, kropka. Bo przecież Finch miała znaleźć sobie męża, miała piękny, biały ślub i w ogóle klasyczny scenariusz. I chyba właśnie dlatego przez wszystkie te lata ani razu nie spojrzała na nią w ten sposób. Nie pozwoliła sobie nawet rozważyć, że April mogłaby być kimś więcej niż przyjaciółką. Bo łatwiej było udawać, że to nigdy nie wchodziło w grę, niż przyznać, że może jednak trochę wchodziło?
Kocham cię tak, że mam ochotę z tej miłości udusić — złapała ją za oba policzki, które potarmosiła przez chwilę, a potem cmoknęła ją w czubek nosa. Urocza agresja była całkiem normalnym, powszechnie znanym zjawiskiem. Po prostu mózg Darling doświadczał przy Finch skrajnie pozytywnych emocji, stawał się przeładowany i wytwarzał agresywne impulsy, które musiały skontrolować nadmiar radości. — Nie zamieniaj mnie na żadnego męża, dobrze? Już pal sześć z jego majątkiem. Ani na żadną inną żonę — podkreśliła, tak na wszelki wypadek, gdyby potem ukochana wypominała jej, że przecież o żadnej innej żonie nie było mowy.
Wyswobodziła się spod ciężaru partnerki i wstała z łóżka, rozglądając się po pokoju. Na wierzchu nie było nic, co mogłoby ją upokorzyć. Całe szczęście, że mama pochowała większość rzeczy do kartonów, dzięki czemu Teddy miała większą kontrolę.
Ale dlaczego od razu kompromitować? — popatrzyła na nią z udawanym oburzeniem. — To paskudne, że tak o mnie myślisz, April — pokręciła z rezygnacją głową i sięgnęła po jedno pudło z wielkim napisem TOP SECRET!!! Czy ona naprawdę sądziła, że trzy wykrzykniki wystarczą, żeby kogokolwiek powstrzymać od zajrzenia do środka?
Karton okazał się jednak nieszczelny i cała jego zawartość wysypała się na podłogę.
Pan Błyskotek! — Teddy schyliła się po pluszowego delfina w tiarze, przy okazji kopiąc starą płytę CD z krzywym napisem PLAYLISTA DO PATRZENIA W OKNO, ŻEBY CZUĆ SIĘ JAK W TELEDYSKU.
Wśród tych rzeczy znalazły się też różne zdjęcia. Te z licealnych lat, ale również takie z dużo młodszą Teddy, która nosiła aparat na zęby, a mama plotła jej warkocze, które wiązała gumkami w kolorach tęczy. Już wtedy było wiadomo, że będzie z niej rasowa lesbijka.

jeśli krzyczę to przez to, że cieszę się, że cię znam

like a shoe box of photographs, with sepia-toned loving

: ndz mar 29, 2026 6:59 pm
autor: April Finch
Machnęła nonszalancko ręką na znak, że nie ma zamiaru kłócić się o to co, kto i komu powiedział. Logika faktycznie wskazywała na to, że słyszała opowieść o Hazel, ale to przecież nie mógł być przypadek, że o tym nie pamiętała. Pamiętała istotne kobiety z życia Teddy, bo oceniała je bardzo uważnie i krytycznie. Nie chciała, by jej przyjaciółka dała się wkręcić w jakiś paskudny związek, z którego będzie czerpać same smutki. Zasługiwała przecież na co najmniej najlepszą partnerkę na świecie. Dobrze, że w końcu taką dostała.
— Może po prostu nie opowiadałaś o niej ze zbyt wielką pasją, skoro tego nie pamiętam? — Wzruszyła ramionami, niezmartwiona tymi dziurami w pamięci. Hazel przecież nie było już w życiu Teddy, a przynajmniej April nie zdawała sobie z jej obecności sprawy. Mogłaby być nawet zazdrosna o westchnienia do starej miłości, ale to raczej nie było konieczne.
— Mnie trzeba było przelecieć, a nie jakąś tam Hazel — wytknęła jej jeszcze to istotne pominięcie. Skoro już się tak na nią rzuciła i zainicjowała pocałunki, to właściwie czemu już wtedy nie próbowała zaciągnąć jej do łóżka? Nie musiało z tego nawet wynikać nic więcej, nie stworzyłyby wtedy przecież zbyt dobrego związku, ale szkoda, że panna odważna wtedy nawet o tym nie pomyślała.
Gdyby Darling była pierwszą kobietą, z którą się przespała, to dopiero byłoby coś. Ale na szczęście te pocałunki i tak były absolutnym szaleństwem. Nie tylko pomogły jej otworzyć się i wyjść z tej nieszczęsnej szafy, ale i bardzo podbudowały jej pewność siebie. W końcu nie zabrała się za nią byle jaka pijana typiara na imprezie, tylko absolutnie najfajniejsza i najładniejsza dziewczyna w całej szkole. Nic dziwnego, że Finch uznała po tym, że może zdobyć cały świat i jest w stanie zdobyć każdą kobietę. Nie było dla niej rzeczy niemożliwych po takim starcie! To jedna z miliona rzeczy, za której mogła być przyjaciółce wdzięczna.
— Nie podejrzewałabym, że kręci cię podduszanie — zażartowała, by skontrować tę całą słodycz, którą została zalana. Teddy i tak już jej wystarczająco namieszała w głowie tym gadaniem o kosmosie, to teraz ma za swoje! Może jednak jej partnerka ma jakieś niespełnione fantazje seksualne, do których nie chce się przyznać? Albo właśnie są spełnione i nie ma ochoty wkręcać w nie April. Pewnie jeszcze spełniła je z tą zdzirą Hazel!
— Oszalałaś? Nie zamienię cię na nic ani na nikogo. Nikt mi cię nie odbierze, póki oddycham — przyznała całkowicie poważnie. Jeżeli komukolwiek przyszłoby do głowy, by zabrać strażaczkę dla siebie, musiałby ją oderwać od martwego ciała Finch. Na pewno nie oddałaby ukochanej bez walki, na takie wymiany było już za późno.
Sięgnęła po stos zdjęć i zaczęła je od razu przeglądać. Odłożyła na bok jedno zdjęcie z dzieciństwa Teddy, na którym szczerzy się do obiektywu z niczym niezmąconą radością. Wybrała również takie, na którym dziewczyna jest prawdopodobnie w liceum albo tuż po szkole i pozuje z obojgiem rodziców.
— Pamiętasz ten wieczór? To chyba było przed koncertem Avicii, nie? Potem chyba poszłyśmy na miasto i zrzygałam się do kosza na śmieci po cytrynówce? Czy łączę jakieś dwa różne wieczory? — Obróciła zdjęcie w jej stronę. Znajdowały się na nim obie, na oko miały po siedemnaście lat. Stały w ogrodzie za domem, ociekały całe wodą, jakby przed momentem co najmniej oblewały się szlaufem. Śmiały się do rozpuku, a całość była nieco rozmazana, jakby i fotograf nie był w stanie utrzymać rąk prosto.
— Pamiętam to lato bardzo dobrze. Spędzałyśmy ze sobą każdą wolną chwilę, robiąc same głupoty. Cały lipiec martwiłam się, że w końcu będziesz miała mnie dosyć, a ty codziennie wydawałaś się być tak samo mocno ucieszona, że mnie widzisz. Nie czułam się wcześniej aż tak pięknie kochana. Jesteś moim miliardem rzeczy więcej niż tylko pierwszym pocałunkiem. — Wpatrywała się w nią rozmarzona i absolutnie zafascynowania, jakby znowu miały po kilkanaście lat, a jej opadałaby z wrażenia szczęka na wszystko, co Teddy mówi i robi. Z perspektywy czasu doceniała to wszystko jeszcze mocniej, na pewno byłoby z nią teraz dużo gorzej, gdyby nie miała wtedy takiego wsparcia. Najprostsze wspomnienia z licealnych wakacji wydawały jej się teraz najcenniejsze na świecie. Na stare lata na bank będzie maksymalnie sentymentalna, wręcz nie do zniesienia.

Zatańczymy nad basenem znowu będzie lepiej. Dasz mi buzi przy zachodzie słońca będzie cieplej

like a shoe box of photographs, with sepia-toned loving

: ndz mar 29, 2026 9:13 pm
autor: teddy darling
Umówmy się - April pamiętała zwykle to, co chciała. Teddy była święcie przekonana, że powiedziała jej o wszystkim, łącznie z tym, że Hazel była wtedy strasznie głośno, ale Finch najwyraźniej wyparła to z pamięci. No nic, nie miało to większego znaczenia, więc nie będzie suszyć jej o to głowy o taką błahostkę. To znaczy, na tamten moment dla Darling była to wielka rzecz, ale Montogomery nie była pierwszą i ostatnią dziewczyną, którą rozdziewiczała w tym pokoju.
Nie mogłam — zaprotestowała natychmiast, słysząc jej wywód. — Nie przelatuje się przyjaciółek — dodała, jakby to była jakaś niepisana zasada, którą ubzdurała sobie we własnej głowie. Ale może faktycznie do tej pory coś w tym było? Teddy na pewno miała wiele okazji, żeby zaciągnąć April do łóżka, a jednak tego nie zrobiła. Na tamten moment uważała, że mogłoby to popsuć ich piękną przyjaźń. Kto by pomyślał, że młodsza Darling była jeszcze bardziej rozsądna od tej trzydziestoletniej?
Zmrużyła oczy, bo to już nie pierwszy raz partnerka sugerowała, że ma jakieś fantazje seksualne, o które przed nią zatajała. Tym razem zamiast zaprzeczyć, strażaczka uśmiechnęła się łobuzersko. Odłożyła Pana Błyskotka na biurko, a kiedy Finch wzięła do ręki zdjęcia, nachyliła się nad nią.
Kręcą mnie różne rzeczy, ale nic ci nie powiem — wyszeptała jej wprost do ucha. — Sama musisz je odkryć — rzuciła jej wyzwanie, bo co to za zabawa, jeśli będzie miała podane wszystko na tacy? Może pod tym względem Teddy była pełna tajemnic i nawet taka Hazel Montgomery nie miała o nich pojęcia.
Przejęła do niej jedną fotografię i uważnie przyjrzała się ujęciu. Szybko jednak pokręciła głową, dając April do zrozumienia, że była w błędzie i faktycznie myliła dwa różne wieczory.
To było przed koncertem Avicii, ale do kosza na śmieci rzygałaś po wiosennej dyskotece — poprawiła ją i zagryzła w zamyśle dolną wargę. — Na sto procent, bo wtedy poszarpałam się z Aidenem Andersonem. Ale o co? — ściągnęła brwi, nie potrafiąc przypomnieć sobie, czym ten dureń mógł ją sprowokować. A przecież wyprowadzenie Darling z równowagi graniczyło z cudem. Najwyraźniej kilkanaście lat temu była o wiele bardziej narwana.
Westchnęła na wspomnienie tamtych wakacji. Były wtedy nierozłączone. I chyba miały podobne obawy, bo Teddy również niesamowicie martwiła się, że któregoś dnia po prostu April się nią znudzi, bo wokół było mnóstwo fajniejszych osób, z którymi mogłaby spędzać czas. Ale chciała spędzać go z nią, a to sprawiało, że Darling czuła się taka super.
Nie pamiętam, jak wyglądało moje życie bez ciebie — wyznała szczerze, delikatnie muskając jej usta. Taka była prawda. Teddy nie miała pojęcia, gdzie bez nie była. I kim bez niej była. Ich przyjaźń w dużej mierze ukształtowała to, jakim stała się człowiekiem.
Sięgnęła po kolejne zdjęcie, które musiał zrobić im z ukrycia Trevor, kiedy w ostatnią lipcową sobotę rodzice zabrali je na obrzeża Toronto. Na pewno, bo w sierpniu Finch wyjeżdżała z rodziną na wakacje.
Siedziały na pomoście, a zabłocony sandał zwisał Teddy na dużym palcu u lewej nogi. Drugi dryfował na tafli jeziora. Kolejna utracona rzecz w jej śmiesznym życiu. Ważna rzecz, lubiła te buty. Bez większego żalu pozwoliła się zsunąć i drugiemu sandałowi. Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Obie z April miały twarze wystawione do słońca i przymknięte oczy. Do tej pory Darling pamiętała ciepłe promienie, które zapalały pod powiekami jasne refleksy światła. Drugie zdjęcie było prawie identyczne, tylko trzymały się na nim za ręce. Wtedy włosy Finch pachniały jak ostatnie dni wakacji, a już za tobą tęsknię mówił dotyk palcu na spoconym udzie, szlaczek z karbowanego koca odciśnięty na policzku, podwinięta rzęsa i niejedna rzecz zwykłego dnia. I kilka niezwykłych momentów.
A to? — obróciła w w dłoni następne zdjęcie. — Moje osiemnaste urodziny? — przysunęła prześwietloną fotografię bliżej twarzy. — Chyba przez pół wieczora całowałyśmy się w łazience. Bo to było z tobą, prawda? — spojrzała na nią z rozbawieniem. Tak się tylko z nią droczyła, bo oczywiście, że to była April!

chcę tylko miłości, nie mam żadnych innych roszczeń