hunting for a killer
: czw kwie 02, 2026 4:29 pm
Naprawdę robiła, co tylko mogła, aby faktycznie nie wybuchnąć. Ten moment był swoistą ciszą przed burzą. Jeszcze jedna chwila, a ofiara mordercy nie byłaby jedyną osobą, która straciłaby zęby w tym miejscu. Zaylee była chyba jedyną osobą, która zdawała sobie w tej chwili sprawę z tego jak szybko topniała samokontrola Swanson.
- Mogłaby pani zatem uczcić pamięć o ofiarach, nie nękając niepotrzebnie ani nas ani ich rodzin - powiedziała ostro, chcąc już uciąć całkowicie tę zbędną dyskusję.
Nie zamierzała odnosić się w żaden sposób do pytań, które zadawała jej dziennikarka. Nie rzuci jej niczego, co ta mogłaby wykorzystać na swoją modłę. Zdawała sobie sprawę z tego, że Langford mogła wycisnąć każde słowo do cna, aby jedynie na jego podstawie nakręcić całą nową sensację, a na to Evina nie zamierzała jej pozawalać.
Zerknęła w kierunku narzeczonej, która nagle się odezwała i włączyła do tej całej rozmowy. Wyczuwała, że to był błąd. Nie mogło się to skończyć dobrze. Zwłaszcza, że detektywka już nie była w stanie znieść natarczywości reporterki, a Miller była o wiele mniej cierpliwa z ich dwójki.
Chyba nikt też nie wiedział lepiej od Swanson, że natłok dziecięcych autopsji odbijał się szczególnie mocno na Zaylee w przeciągu ostatnich kilku dni. Nie była zatem szczególnie zaskoczona w momencie, gdy koronerka nie wytrzymała tego całego pierdolenia.
- Zabierzcie ich stąd póki nie ma rodziców ofiary - rzuciła do funkcjonariuszy, ignorując wszelkie krzyki, które zapewne reporterka tylko podniesie, gdy już opanuje cieknącą z nosa krew. - Ma pani szczęście. Doktor Miller ma zdecydowanie delikatniejsze dłonie ode mnie.
Zapewne jej uderzenie byłoby dla Brenny jeszcze gorsze do zniesienia. Nie dbała jednak o to. Odwróciła się i ruszyła w ślad za Miller, która właśnie dociskała skalpel do obolałej dłoni. Jej uwadze nie uszło to jak Zaylee wcześniej starała się strząsnąć z siebie uczucie bólu.
- Musisz nauczyć się lepiej bić - skomentowała krótko i podeszła bliżej, aby ująć jej pięść w swoje dłonie.
Przesunęła delikatnie kciukiem po jej skórze, zastanawiając się, co takiego właściwie teraz wyprawiały. Ta sprawa naprawdę doprowadzała je do skraju, a jeszcze dobrze się w niej nie zanurzyły.
zaylee miller
- Mogłaby pani zatem uczcić pamięć o ofiarach, nie nękając niepotrzebnie ani nas ani ich rodzin - powiedziała ostro, chcąc już uciąć całkowicie tę zbędną dyskusję.
Nie zamierzała odnosić się w żaden sposób do pytań, które zadawała jej dziennikarka. Nie rzuci jej niczego, co ta mogłaby wykorzystać na swoją modłę. Zdawała sobie sprawę z tego, że Langford mogła wycisnąć każde słowo do cna, aby jedynie na jego podstawie nakręcić całą nową sensację, a na to Evina nie zamierzała jej pozawalać.
Zerknęła w kierunku narzeczonej, która nagle się odezwała i włączyła do tej całej rozmowy. Wyczuwała, że to był błąd. Nie mogło się to skończyć dobrze. Zwłaszcza, że detektywka już nie była w stanie znieść natarczywości reporterki, a Miller była o wiele mniej cierpliwa z ich dwójki.
Chyba nikt też nie wiedział lepiej od Swanson, że natłok dziecięcych autopsji odbijał się szczególnie mocno na Zaylee w przeciągu ostatnich kilku dni. Nie była zatem szczególnie zaskoczona w momencie, gdy koronerka nie wytrzymała tego całego pierdolenia.
- Zabierzcie ich stąd póki nie ma rodziców ofiary - rzuciła do funkcjonariuszy, ignorując wszelkie krzyki, które zapewne reporterka tylko podniesie, gdy już opanuje cieknącą z nosa krew. - Ma pani szczęście. Doktor Miller ma zdecydowanie delikatniejsze dłonie ode mnie.
Zapewne jej uderzenie byłoby dla Brenny jeszcze gorsze do zniesienia. Nie dbała jednak o to. Odwróciła się i ruszyła w ślad za Miller, która właśnie dociskała skalpel do obolałej dłoni. Jej uwadze nie uszło to jak Zaylee wcześniej starała się strząsnąć z siebie uczucie bólu.
- Musisz nauczyć się lepiej bić - skomentowała krótko i podeszła bliżej, aby ująć jej pięść w swoje dłonie.
Przesunęła delikatnie kciukiem po jej skórze, zastanawiając się, co takiego właściwie teraz wyprawiały. Ta sprawa naprawdę doprowadzała je do skraju, a jeszcze dobrze się w niej nie zanurzyły.
zaylee miller