Strona 3 z 3

fallin' for you

: pt kwie 10, 2026 1:39 pm
autor: Dominic Reyes
Na jej zaprzeczenie, jakoby czuła się przez niego wykorzystywana w celach cielesnych, przełknął gulę w gardle, nieco uspokojony jej wyjaśnieniem. Nieco, bo pozostawała jeszcze jedna kwestia do poruszenia.
Zupełnie niepotrzebnie, bo wciąż tu jestem. Ale wiesz, że wobec tego nie musisz mnie wiecznie kusić, żebyś miała całą moją uwagę? Zaczęliśmy od przyjaźni, seks z Tobą to dodatek. Z resztą, bardzo przyjemny. Ale widzę w Tobie o wiele więcej, niż obiekt pożądania - przyznał szczerze, starając się być przy tym delikatnym. Nie musiała obawiać się konkurencji i zachęcać go bardziej, bo i tak już dawno oszalał na jej punkcie. Tak naprawdę zakochał się w niej jeszcze zanim okazało się, jak bardzo są kompatybilni w łóżku. I jakkolwiek to teraz zabrzmi ze strony do tej pory kobieciarza bez zobowiązań, tak trochę brakowało mu tego, co mieli, zanim kompletnie oddali się swojemu pożądaniu. Bo według niego relacja ze Skye była czymś więcej, niż tylko przygodnym seksem.
Nie, to Ty wybrałaś milczenie. Pisałem do Ciebie kilka razy, żeby dowiedzieć się, czy wszystko z Tobą w porządku, aż w końcu uznałem, że najwyraźniej w ogóle nie chcesz ze mną rozmawiać, skoro tak po prostu się odcięłaś. Nawet w biurze mnie unikałaś, bo robiłaś to ze względu na Logana. Cholera, przyjęłaś jego zaręczyny i postanowiłaś zwolnić się z pracy. Dla niego - westchnął nieco sfrustrowany tym, jak wszystko się pogmatwało. - Poza tym po Twoim powrocie zapytałem się, czy powinienem zostać w Toronto, ale stwierdziłaś, że to tylko moja decyzja. Jak miałem się domyślić, czego właściwie ode mnie oczekujesz, skoro odpychałaś mnie od siebie na każdym kroku? Wszystko wskazywało na to, że nie było już dla mnie miejsca - wzruszył ramionami, stając się coraz bardziej bezradnym w obliczu zarzutów i braku zrozumienia. Nie szukał wymówek na siłę, a jedynie zależało mu na tym, żeby pokazać jej swoją perspektywę. W gruncie rzeczy obie strony miały w sobie sporo racji, jednak przerażał go fakt, że wszystko stawało się jednym ogromnym nieporozumieniem. A wraz z każdym kolejnym wyrzutem cała historia ich relacji komplikowała się jeszcze bardziej.
Myślisz, że gdybym wtedy dał Ci jakiś znak, że zależy mi na Tobie bardziej, niż tylko na przyjaciółce, albo nawet poprosiłbym o to, byś za niego nie wychodziła, to coś by to zmieniło? Zerwałabyś z nim, żeby ze mną być? Nie sądzę - stwierdził, starając się ukryć przekąs z tonu głosu. Czy była wtedy w stanie skoczyć na tak głęboką wodę tuż po tym, jak oboje ponownie zraniliby Logana? Tak samo, jak ona nie wpłynęła na jego decyzję o wyjeździe, tak on nie mógł wpłynąć na jej decyzję o zamążpójściu. To musiała być jej świadoma decyzja, a nie wybór pod wpływem emocji. - Skoro nie potrafiłaś odpowiedzieć na to pytanie, to czemu w ogóle przyjęłaś ten pierścionek? - dopytał jeszcze, nagle przypominając sobie o tej dręczącej go kwestii. Tego zdecydowanie nie rozumiał. Może, gdyby nie podjęła decyzji o swoim życiu w tak nieoczekiwany sposób, wiele rzeczy między nimi potoczyłoby się inaczej. To właśnie ta wiadomość upewniła Dominica, że nie miał na co liczyć.
Ale wtedy i tak nie zamierzał o niej zapomnieć, choćby dając jej naszyjnik, który właśnie na sobie miała. Zdążył na niego zerknąć, zanim ostatecznie Skye puściła jego dłonie i odwróciła się w stronę okna. Automatycznie sam postąpił o kilka kroków do tyłu, żeby opaść ciężko o oparcie kanapy. Zawsze unikał tego typu rozmów, a tu proszę, był w samym centrum jednej z nich. I miał wrażenie, że ktoś stanął mu stopą na klatce piersiowej, a każdy mięsień jego ciała był napięty niczym struna. Dopiero jej następne słowa przywróciły go na ziemię. Słuchał jej uważnie, zdając sobie sprawę, że Logan miał rację - tak bał się ją zawieść, że swoim zachowaniem, bez szczerej rozmowy z nią, właśnie tego dokonał. W tym momencie chciał do niej podejść i ją zwyczajnie przytulić, ale na moment zamarł, nie potrafiąc się ruszyć z miejsca, próbując przetrawić jej wyznanie. Niby zawsze wiedział, czego ona chciała w związku, wiedział też, że nie widział siebie u boku nikogo innego. Ale czy rzeczywiście był tym mężczyzną, o którym mówiła? Którego potrzebowała? Dlatego nie odezwał się słowem, aż usłyszał jej kontynuację, ale na wspomnienie o seksie aż go zakuło w sercu.
Skye… - z jego ust wyrwało się westchnienie pełne bólu. Bez zastanowienia poderwał się i podszedł do niej, żeby zamknąć ją w swoich ramionach. - Przepraszam. Nie jestem w tym dobry. Ale wiedz, że nigdzie się nie wybieram - zapewnił ją, a ciepło jej ciała pozwoliło mu rozluźnić mięśnie i odczuł ulgę. Mimo wciąż jeszcze nie do końca rozwiązanych problemów czuł całym sobą, że mając ją przy sobie, wszystko się ułoży. Musiało. Ale żeby do tego doszło, musiał powiedzieć jej coś jeszcze. Odsunął się od niej tak, żeby znów złapać ją za ręce.
Popełniłem już tyle błędów, że od czasu pierwszej nocy z Tobą chciałem postępować słusznie względem Ciebie, i Logana. Wiem, że przez wszystko, co działo się później, nasza sytuacja nadal pozostawiała wiele do życzenia, dlatego zaplanowałem ten wyjazd - bo działo się naprawdę dużo. Najpierw musiał skupić się na mamie, potem na pracy i wszystko odwlekało się w czasie. Teraz z perspektywy czasu zdawał sobie sprawę, jaki to był błąd. - Przyjechaliśmy tu, bo chciałem Ci wyjaśnić, co do Ciebie czuję, zrobić to świadomie, a nie zrzucać tego na przypadek. Bo w życiu nie ma przypadków. Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie i dyskusję na temat przeznaczenia? - zagadnął, unosząc przy tym nieco brew, a po jego twarzy przemknął cień uśmiechu. - Teraz przyznaję, że przeznaczenie istnieje, ale to my musimy zdecydować, czy je przyjąć. A ja wybieram Ciebie. Bo Cię kocham. I pragnę mieć Cię w swoim życiu już zawsze - wyznał jej, po raz pierwszy mówiąc to, co czuł już od dawna, ale z jakichś powodów nie potrafił zdobyć się na wypowiedzenie tych słów. Ciągle coś mu przeszkadzało, ciągle wydawał mu się to niewłaściwy czas ani miejsce. I choć teraz też w trakcie kłótni, sprzeczki czy jak nazwać obecną chwilę, w otoczeniu zgoła innym od tego, do którego zamierzał ją zabrać, odbiegało to kompletnie od jego wizji, ale wiedział, że nie mógł już dłużej tego odwlekać. Chciał, by Skye w końcu się o tym dowiedziała. I teraz z sercem wyrywającym się z jego klatki piersiowej patrzył się w jej błękitne oczy, szukając w nich potwierdzenia, czy ona również chciała tego samego.


Skye Murray

fallin' for you

: sob kwie 11, 2026 6:13 pm
autor: Skye Murray
- Wiem, wiem, ale chcę. Chcę utrzymać ten ogień. Nie chcę… nie chcę żebyś się mną znudził- przyznała szczerze, a na jej policzkach pojawiły się różowe rumieńce. Ciężko się w końcu przyznać przed kimś do braku wysokiego poczucia własnej wartości. Skye wiedziała, że jest atrakcyjna, ale czy na tyle, by całkowicie zawładnąć jego umysłem? Oczywiście w tym wszystkim był jeszcze jej intelekt, bystrość i poczucie humoru, ale jak połączyć dwie role - przyjaciółki i kochanki u wiecznego babiarza? To było ciężkie zadanie.
Westchnęła zrezygnowana słysząc o tym, że się odzywał. Tak, pytał się czy wszystko w porządku po tym, gdy go przeprosiła za poinformowanie Logana. Lecz co miała napisać? Nie wiedziała w jakim celu pisał. W tamtym momencie nic nie wiedziała, a dzisiaj wiedziała niewiele więcej. - Bo nie chciałam się zbłaźnić. Bo uznałam z góry, że jestem Twoją kolejną przygodą na jedną noc i uznałam, że spróbuję zawalczyć o związek, co było błędem- powinna podjąć inną decyzję, ale czasu nie cofnie, a najwidoczniej tak miało być i musiała się z tym pogodzić.
Nie rozumiała jednak jaki to miało związek z jego pracą, więc zmarszczyła brwi spoglądając na niego, kiedy jeszcze stali tuż obok siebie. - Bo to była Twoja decyzja. Nie zapytałeś się mnie czy chcę żebyś wyjeżdżał, a czy powinieneś. To zmieniało postać rzeczy- pamiętała doskonale tą rozmowę, gdy wróciła do biura po nieobecności, aby złożyć wypowiedzenie i dowiedzieć się o istnieniu Sydney. Nigdy go nie okłamała, więc wystarczyło się zapytać, czy chciałaby żeby wyjeżdżał - oczywiście, że tego nie chciała. Nie chciała go tracić pod żadnym względem, ale wiedziała, że Logan nie zaakceptuje go już jako jej przyjaciela, a przecież na więcej od Reyesa nie mogła liczyć.
Była w szoku, gdy sądził, że jego wyznanie uczuć do niej nic by nie zmieniło. - Oczywiście, że to by wtedy wiele zmieniło- spojrzała na niego nie dowierzając, że myślał, że miał tak niewielki wpływ na jej myśli i uczucia. - Dominic, w tamtym momencie myślałam o tym, że mam dwa wyjścia - albo zerwać z facetem i przyjść do przyjaciela z ryzykiem, że się zbłaźnię, bo przecież on nigdy nie chciał być w związku albo spróbować zawalczyć o związek. Wybrałam to drugie, bo sądziłam, że to bezpieczniejsza i lepsza opcja, co było cholernym błędem- nie powinna wtedy swojego życia uzależniać od jakiegokolwiek mężczyzny. Powinna się skupić na sobie, a nie czekać na to, który z mężczyzn ją wybierze. - Więc tak, Twoje wyznanie wiele by zmieniło. Nie wiem jak bardzo, by wpłynęło na moją decyzję, ale na pewno miałoby spory wpływ, bo wiedziałabym, że mogę wybrać Ciebie i nie być z miejsca odrzucona bądź nasza relacja spłycona- wyznała szczerze nie mogąc go teraz zapewnić jak by postąpiła w tamtym momencie, ale była pewna, że to co mówił i robił miało bardzo duże znaczenie, o ile nie kluczowe.
Ciężko jej było dalej stać, gdy miała mu do powiedzenia tak wiele rzeczy, których się wstydziła. Które ukazywały ją w kontekście niepewnej siebie kobiety, a może i nawet nie do końca się szanującej, skoro była gotowa być z nim nawet tylko jeśli chciałby od niej wyłącznie dostęp do jej ciała? Wszystko byleby go utrzymać przy sobie. Nie była z tego dumna, ale nie mogła zmienić tego jak bardzo go kochała i była dla niego gotowa na wszystko. Wszystko byleby go uszczęśliwić.
Kiedy tylko poczuła jak obejmuje ją swoimi ramionami, jej ciało od razu się rozluźniło. Z nim wszystko było prostsze. Wszystko było możliwe. Dlatego wtuliła się w niego wdychając znajomy, kojący zapach. Nabrała też odwagi, by na niego spojrzeć ponownie z bliska, a słysząc o rozmowie z ich pierwszego spotkania, momentalnie do jej oczu napłynęły łzy. - Oh pamiętasz…- szepnęła będąc wzruszona, że po takim czasie wciąż pamiętał, co wtedy powiedziała. Tym bardziej, że ona była wpatrzona w Logana, a on był z jakąś blondyną, której imienia już dawno zapomniała. Miał rację, a raczej oboje mieli - ich przeznaczeniem było bycie razem.
Skye utwierdzała się w tym z każdym kolejnym jego słowem, ale kiedy wyznał jej miłość jej serce nie zabiło szybciej - ono zaczęło robić fikołki i skakać z radości. Momentalnie na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, a ona poczuła spokój - błogi spokój, bo w końcu było tak jak zawsze powinno być. Gdy tylko powiedział ostatnie słowo zarzuciła ręce na jego szyję i wpiła się w jego usta. Jej całe wtuliło się w niego, a ona kosztowała jego ust, z których przed chwilą usłyszała najpiękniejsze słowa. Nawet nie zdawała sobie sprawy jak bardzo marzyła, aby w końcu to usłyszeć, więc jej pocałunki okazywały tą radość - były gorące, namiętne i pełne pasji, którą w niej rozpalał. Chciała jeszcze jednak coś powiedzieć, więc na chwilę odsunęła się od jego twarzy na tyle by spojrzeć mu w oczy i obejmując jego policzki.- Też Cię kocham- wyznała z radosnymi iskierkami w oczach. - I już zawsze będę Cię wybierać. Każdego dnia- i niczego nie była w życiu pewna jak właśnie tego.



Dominic Reyes

fallin' for you

: ndz kwie 12, 2026 12:04 am
autor: Dominic Reyes
Skye, ja nigdy się Tobą nie znudzę - ściągnął brwi z troską i z niewielkim rozczuleniem na widok wstępujących na jej twarz rumieńców. Nie miał wątpliwości co do tego, że działała na niego jak nikt inny, bez względu na to, w co była ubrana i jak się zachowywała. Szczerze mówiąc, nie spodziewał się po niej takiej otwartości na doznania i rozbudowane gry wstępne, jak ta przed gokartami, która ciągnęła się aż do wizyty w toalecie. Nie oczekiwał po niej tego ciągłego zaskakiwania i kuszenia. Przecież pociągała go nawet ubrana od stóp po samą szyję.
Na jej wyjaśnienie pokiwał tylko głową. Choć bolał go jej sposób myślenia, tak rozumiał, czemu uważała, że mógł potraktować ją jako jedną z wielu, mimo że wcale tak nie było. Bała się odrzucenia tak samo, jak on. Za to na jej odpowiedź w kwestii jego wyjazdu westchnął. - Zapytałem, czy powinienem, bo chciałem poznać Twoje zdanie, na którym mi zależy - skwitował prosto, bo nie trzeba było się szczególnie tego domyślać. Zawsze, niezmiennie zależało mu na jej zdaniu. Ale dopiero teraz docierało do niego, do jak wielu nieporozumień między nimi zaszło i jakie były tego konsekwencje. Nieprawdopodobne.
Rzecz w tym, że nawet, gdybyśmy wtedy wiedzieli o sobie to, co wiemy teraz, to nie wiem, czy bylibyśmy w stanie znowu skrzywdzić Logana. Oboje mieliśmy go na względzie, podejmując takie decyzje, a nie inne. Ja po prostu… chciałem postąpić słusznie - odparł zgodnie z prawdą i z tym, co czuł względem przyjaciela. Owszem, Dominic też po drodze popełnił kilka błędów, ale w gruncie rzeczy nie chciał więcej wchodzić między tę dwójkę, skoro wydawali się pogodzić ze sobą i dążyli do spełnienia swoich marzeń. Nie sądził więc, by w tamtym momencie z jego wyznania wyniknęło coś pozytywnego, a już na pewno nie bez krzywdzenia trzeciej osoby.
Jej następnego wyznania nie potrafił zignorować. Musiał ją przytulić. I pokazać jej, że był przy niej bez względu na wszystko. Mimo jej poczucia wstydu czy zażenowania sobą. Musiał wyprowadzić ją z błędu. Nie mogła myśleć, że widział w niej jedynie kochankę, której wkrótce pozbędzie się tak, jak każdej dotychczas. To ona była tą jedyną.
Widział to w jej oczach. To oblewające ją ciepło i roziskrzone błękitne spojrzenie, nieco zaszklone pod wpływem emocji. Sam czuł, jak jego serce aż chce wyskoczyć z piersi, a nadmiar emocji przepełnia go tak, że wypływają z niego wraz z wyznaniem, które w końcu wypowiedział na głos. Kochał ją. Sam mimowolnie uśmiechnął się, słysząc swój własny głos i patrząc, jak twarz Sky momentalnie zaczyna promienieć.
Z trudem złapał równowagę, gdy bez ostrzeżenia rzuciła mu się na szyję, sięgając jego ust swoimi. Bez wahania objął ją w pasie, przyciągając do siebie niczym największy skarb, i oddawał jej pocałunki z głębokim uczuciem i pasją, która była nie do opisania. Niesamowicie mu ulżyło, że byli ze sobą tacy zgodni, a wszelkie wątpliwości dotyczące ich relacji uleciały gdzieś w dal. Bez biletu powrotnego.
Gdy się od niego odsunęła, spojrzał w jej błękitne oczy, w których tańczyły wesołe iskierki, a jej wyznanie miłości pozwoliło mu odetchnąć w pełni. Nie potrafił powstrzymać szerokiego uśmiechu wstępującego na jego twarz. Po raz pierwszy naprawdę poczuł się wybrany. Nie potrafił oprzeć się też przed ponownym pochwyceniem jej ust, słodkich i ponętnych, kosztując ich z gorliwością, a w głowie huczała mu myśl: naprawdę była jego.
Odsunął od niej twarz, żeby oboje mogli złapać oddech, ale tylko tak, by ułożyć czoło na jej i przymknąć oczy. Było mu tak niesamowicie lekko i spokojnie, że jedyne, czego pragnął teraz, to po prostu delektować się tą chwilą. Bez pośpiechu, bez gonitwy myśli. Po prostu być.
Cieszę się, że wreszcie to sobie wyjaśniliśmy - szepnął. - Chociaż trochę szkoda, że ominęła nas kolacja w winiarni - dodał zaraz, uświadamiając sobie, że pojazd, który miał po nich być, nie mógł czekać na nich długo, skoro kierowca nie otrzymał od niego żadnej reakcji zwrotnej. Niemniej nie miał tego ciemnowłosej za złe. - I tak wolałem zostać. Zamówię nam coś na wynos, na stoliku widziałem jakieś ulotki - przyznał, choć wcale nie chciał jej puszczać. Zbyt dobrze mu było przy niej, czując jej ciepło i dotyk na sobie. Jego cały świat.

Skye Murray

fallin' for you

: ndz kwie 12, 2026 4:27 pm
autor: Skye Murray
Mimo swoich kompleksów, uwierzyła mu, że nigdy mu się nie znudzi. Może jeszcze nie tak w pełni, ale kiedy patrzyła mu w oczy, nie była w stanie mu nie uwierzyć w jakiekolwiek słowo. Przyjmowała wszystko, co mówił. - Mam taką nadzieję- odpowiedziała z lekkim uśmiechem nieco pewniejszym głosem. Prawda była taka, że dotychczas dosyć szybko się nudził kobietami. Miała nadzieję, że badał się też systematycznie przy takim rozwiązłym trybie życia. Może nawet poprosi go o przedstawienie najnowszych wyników, jeżeli będzie chciał kolejny raz zapomnieć o gumce? Prawda jednak była taka, że Dominic był jej przyjacielem i ufała mu bezgranicznie. Nawet jeśli kiedykolwiek jej się znudzi, wierzyła akurat w to, że odpowiednio wcześniej da jej znać, że czegoś mu brakuje. Oby tylko odpowiednio wcześniej.
Zawsze potrafili rozmawiać, więc nie powinno być z tym problemu. Wymieniali się swoimi opiniami na wiele tematów i wciąż twierdziła, że pytając się o wyjazd nieodpowiednio sformułował pytanie. Oczekiwał jasnej, konkretnej odpowiedzi? Wystarczyło zapytać się jej wprost, czy ma wyjeżdżać. - To oczywiste, że nie chciałam, żebyś wyjeżdżał. Nawet jeśli miałam odejść z Forward Interiors, to bałam się, że po wyjeździe już całkowicie stracimy kontakt. Jednak zapytałeś się co powinieneś zrobić i zawsze powinieneś się kierować swoim dobrem, dlatego powiedziałam, żebyś zrobił w zgodzie z samym sobą, po cichu licząc, że nie będziesz chciał wyjeżdżać - mogła powiedzieć, czego ona chciała i co o tym myślała, ale tamten okres był cholernie skomplikowany w życiu ich obojga. Chociaż kilka godzin później, gdy się dowiedział o chorobie matki, wszystko skomplikowało się jeszcze bardziej. - Tylko, że Logan nie był mi pisany. Z Twoimi uczuciami czy nie, i tak prędzej czy później bym się z nim rozstała, co jak widzisz nastąpiło- a zaryzykowałaby nawet stwierdzenie, że gdyby nie Dominic, to rozstałaby się z Loganem znacznie wcześniej. Kochała go, był cudownym człowiekiem, ale zdecydowanie nie dla niej. Mijali się , ich uczucie się wypaliło dawno temu i pozostał tylko sentyment i sympatia do siebie. Oboje potrzebowali całkowicie innych partnerów.
Rok temu podczas tańca z Reyesem, gdy rozmawiali o przeznaczeniu, nie sądziła, że to blondyn był nim dla niej. Polubiła go w tamtym momencie - od razu uznała, że jest totalnym kobieciarzem wykorzystującym swój urok, ale był bystry, inteligenty i cholernie dobrym przyjacielem dla Logana. Zaraz potem przyszło im razem pracować i wtedy już każdego następnego dnia się przekonywała jak cudowną osobą był. Wyjątkową. Stojąc teraz w jego ramionach i całując się, czuła jakby wszystko było na swoim miejscu. Jakby w końcu odnalazła brakujące części układanki i mogła dopiero teraz oddychać pełną piersią. Sądziła, że potrzebuje czasu i przestrzeni, by zrozumieć czego chce od życia i związku, ale słysząc Dominica nagle te myśli uleciały z jej głowy. To jego chciała. Jego pragnęła i marzyła o tym, aby odwzajemniał jej uczucia, a kiedy to nastąpiło, to nie mogła być szczęśliwsza.
Jej serce wyrywało się z piersi z radości, ale rozum był spokojny. Nigdy nie czuła się spokojniej niż teraz, gdy ich uczucia były odwzajemnione, a oni w swoich ramionach. - Przepraszam, że to powiem, ale nie obchodzi mnie teraz żadna kolacja w winiarni. Najważniejsze jest dla mnie, że mam Ciebie. Mężczyznę, którego wybrałam i który mnie kocha- szepnęła mając przymknięte oczy, ale wciąż gładziła go czule po policzku. Chłonęła bliskość jego ciała, znajomych zapach perfum, który ją wręcz odurzał i dłonie na jej talii, które idealnie się dopasowywały dla niej. Cały by idealny. - Mamy cały weekend na pojechanie tam, a jak nie teraz, to możemy tutaj przyjechać innym razem, bo podobno chcesz mnie w swoim życiu już zawsze- uśmiechnęła się szeroko i uniosła głowę, żeby na niego spojrzeć. Na mężczyznę, który był jej. Już zawsze. Jej serce zabiło jeszcze szybciej, a ona nie mogła się oprzeć , by nie pocałować go ponownie. Tym razem się nie spieszyła, nie była zachłanna. Rozkoszowała się smakiem jego ust, całując go zmysłowo i namiętnie pogłębiając każdy kolejny pocałunek. - A teraz możemy zamówić sushi i skorzystać z jacuzzi, a w trakcie możesz mi opowiadać o tym jak bardzo mnie kochasz. Podobno jesteś kiepski w rozmowie o uczuciach, to pora poćwiczyć i się nauczyć - powiedziała w chwili przerwy i spojrzała na niego z radością i w oczekiwaniu kolejnych wyzwań.


Dominic Reyes

fallin' for you

: pn kwie 13, 2026 12:02 am
autor: Dominic Reyes
Słuchał jej z coraz większym przekonaniem, że sami sobie to wszystko komplikowali wiecznymi niedopowiedzeniami i przede wszystkim brakiem szczerych rozmów. To niewiarygodne, jak dobrze dogadywali się jako przyjaciele, ale gdy w grę zaczęły wchodzić inne uczucia, zaczęli się w tym wszystkim gubić. Jednocześnie zaczynał też rozumieć, jak bardzo emocjonujący to był czas dla nich obojga. Oboje byli rozdarci i zagubieni. Na szczęście ostatecznie odnajdując do siebie drogę.
Obiecaj mi, że nie będziesz już niczego przede mną ukrywać. Ani Twoich obaw, ani trosk, ani pragnień - mruknął cicho. Chciał wiedzieć o niej wszystko. Wszystko, co zaprzątało jej umysł, jak i to, co mówiły jej oczy, ale bały się wypowiedzieć usta. Wiedział już, ile bólu i problemów potrafiło przynieść odkładanie poważnych tematów, co sprawiało wrażenie błądzenia po omacku. Zwykle od tego uciekał w obawie przed zaangażowaniem, ale ze Skye wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Z nią chciał się angażować. I przede wszystkim nie chciał być powodem jej zmartwień, w duchu więc postanowił sobie starać się dla niej bardziej. - Przynajmniej w porę zrozumieliście, że ślub do niczego Was nie prowadził - stwierdził. Z biegiem czasu zrozumiał, że to była tylko próba łatania problemu, która zakończyła się kompletnym niepowodzeniem. Sądząc po jego wkładzie w ich związek, ich rozstanie było nieuniknione. Może rzeczywiście miała trochę racji w tym, że nie walczył o nią dostatecznie? - Rozmawiałem na ten temat z Loganem. Wyjaśniliśmy sobie wszystko po pogrzebie. To dlatego się wtedy spiliśmy - wyznał, bo właściwie to też przemilczał, choć Skye była świadkiem ich spotkania i reunion. W gruncie rzeczy to był świetny chłopak. Właściwie każde z tej trójki było na swój sposób wspaniałe. Tylko cała trójka do niedawna była mocno pogubiona.
Dominic od początku podświadomie czuł, że Skye była inna od wszystkich kobiet, trafiając w jego gust nie tylko pod kątem fizycznym, ale później w czasie pracy odkrył, że także i mentalnym. Po tamtej pierwszej wspólnej nocy miał już całkowitą pewność, że była stworzona dla niego. I świat najwyraźniej im sprzyjał. Sydney uświadomiła mu o swoich uczuciach wobec ciemnowłosej, mama wraz z tatą codziennie pokazywali mu, że mimo bólu warto było kochać, a Logan zasugerował rozmowę. Nic nie było w stanie ich od siebie oddzielić, jedynie oni sami.
A teraz jedyne, czego chcieli, to trwać przy sobie i kąpać się w morzu zalewającej ich miłości. Niewiarygodnie lekko i spokojnie czuł się Dominic, kiedy wyznał Skye to, co od długiego czasu siedziało na jego sercu, a jej potwierdzenie, że czuła to samo, było spełnieniem jego marzeń.
Na jej przeprosiny ściągnął brwi mimo zamkniętych oczu i wydał z siebie delikatny pomruk niezadowolenia, ale zaraz ponownie rozpłynął się pod wpływem jej słów i muskających jego policzek palców. - Nigdy nie przepraszaj za to, co czujesz - odszepnął, bo naprawdę ważne było dla niego, co czuła nawet, jeśli nie zawsze było to dla niego wygodne. Mieli być ze sobą i nie trzymać przed sobą więcej tajemnic, prawda? - Tak, ale następnym razem zabiorę Cię gdzieś indziej. Dalej, na dłużej. Ten weekend miał być wyjątkowy. Chcę tworzyć z Tobą wspomnienia, i to nie tylko te z domku - uśmiechnął się łobuzersko, odchylając się nieco, żeby spojrzeć w jej błyszczące oczy. - Choć te z domku też wydają się wystarczająco zachęcające - przyznał jeszcze, zanim odwzajemnił jej pocałunek. W ostatnich dniach z Helene słuchał wielu historii związanych z relacją z Anthony’m i też chciał móc kiedyś mieć co wspominać. Musiał więc zacząć tworzyć własne wspomnienia, które pragnął dzielić wyłącznie ze Skye. - Och, zamierzasz mnie wyszkolić? Nie jestem tego pewien, sama nie jesteś w tym najlepsza - uniósł wyżej brew, a w jego oczach rozbłysły zawadiackie iskry. - Ale spróbuję. Bo Cię kocham - uśmiechnął się wesoło i złożył na jej ustach jeszcze jeden, krótki pocałunek, zanim w końcu odsunął się od niej, żeby zająć się zamówieniem.
Po jakimś czasie wszystko było już gotowe. Na stoliku przy jacuzzi stały kieliszki z wypełnionym winem i spora taca z częściowo zjedzonym sushi, a oni siedzieli w bąbelkach i swoich objęciach, wpatrując się w światła miasteczka w oddali. Dominic oparł brodę o głowę Skye i westchnął, czując spełnienie. - To co chciałabyś wiedzieć? - szepnął do jej ucha. Mogła zapytać go o wszystko. Trzymając ją w swoich ramionach, z winem szumiącym w głowie, nie miał już przed nią nic do ukrycia.

Skye Murray

fallin' for you

: pn kwie 13, 2026 4:04 pm
autor: Skye Murray
Im dłużej rozmawiali, tym bardziej Skye zdawała sobie sprawę jak niewiele trzeba było, aby wpaść w lawinę nieporozumień. Kiedy w grę wchodziła tylko przyjaźń, mogli być ze sobą w pełni szczerzy i to świetnie wypaliło. Jednak, gdy pojawiły się głębsze uczucia, z którymi jak oboje teraz wiedzą, błędnie założyli, że musieli się kryć, wszystko się komplikowało. A wystarczyło pozostać na tym samym założeniu co będąc przyjaciółmi- mówić sobie o wszystkim, to co właśnie podkreślił Dominic.
- A niespodzianki, które będę chciała dla Ciebie przygotować? Czy zero niespodzianek?- spytała z lekkim uśmiechem, chcąc nieco rozluźnić atmosferę, ale doskonale zdawała sobie sprawę, co miał na myśli. I cóż, miał całkowitą rację i liczyła, że on również teraz będzie się z nią dzielił wszystkim. Pragnęła go uszczęśliwiać pod każdym względem - nieważne czy będzie potrzebował wieczoru tylko dla siebie bądź z kolegami czy będzie chciał się z nią kochać pod prysznicem. Dla niego była gotowa na wszystko.
Całe szczęście nie doszło do ślubu między nią, a Loganem, a co najważniejsze- oboje zdali sobie sprawę, że tego nie chcą. Uczucia obojga się wypaliły, a przecież mogła być większa katastrofa, gdyby któreś z nich wciąż żywiło coś gorącego do drugiej osoby. Jednak jeszcze bardziej była zadowolona, że sprawy między chłopakami zostały wyjaśnione. Uśmiechnęła się szeroko na tą wieść.- Domyślałam się, że sobie wyjaśniliście co nieco. Ogromnie mnie to cieszy, bo Wasza przyjaźń jest wyjątkowa - i najgorsze w tej całej zdradzie było to, że Skye zdradziła Logana z jego najlepszym przyjacielem. To było paskudne świństwo z jej strony i dlatego też nawet nigdy nie próbowała się tłumaczyć z tego przed Haynesem. Może i miała swoje powody mniejsze bądź większe, by iść do łóżka z innym, ale to jej nie usprawiedliwiało.
Całe szczęście tamten dramat mieli już za sobą, tak jak i kwestię wszelkich nieporozumień. Mogli się skupić na miłości, która ich zalewała. Mogli się skupić na sobie i cieszyć własnym szczęściem. W jego ramionach wszystko było takie łatwe i proste. A kiedy jeszcze wiedziała, że ją kocha?? Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Wiedziała już, że nigdy nie zapomni widoku jego twarzy i głosu, gdy wyznawał jej miłość. Obraz ten został już permanentnie wypalony w jej wspomnieniach w najbardziej strzeżonych skrytkach umysłu. Ściągnęła zaraz jednak brwi zmartwiona jego słowami, więc otworzyła oczy i nakierowała jego twarz na siebie zmuszając go do spojrzenia na nią. - Kochanie, ale ten weekend już jest wyjątkowy. Rozpoczął się tym, że wyznaliśmy sobie miłość pierwszy raz. Nie mógłby być piękniejszy- i mówiła to z pełną pewnością siebie, bez krzty zawahania. - Będziemy razem rozmawiać i się uczyć, cwaniaku- odwzajemniła jego jeszcze szybki pocałunek i się zaśmiała z jego odpowiedzi kręcąc przy tym głową z niedowierzania.
Lecz gdy odsunął się od niej, wykorzystała ten czas, aby wypakować ubrania z walizki, przebrać się w kostium kąpielowy i wylądować w jacuzzi. Momentalnie , gdy znalazł się w środku i objął ją ramionami, poczuła kolejny przypływ szczęścia. Nie mogła sobie wyobrazić cudowniejszego wieczoru - nieważne gdzie, ale ważne, że z nim. Do tego wino, dobre jedzenie i rozgwieżdżone niebo nad nimi? Ten wyjazd naprawdę był idealny. Przyjeżdżała palcami po jego przedramieniu. - Na początek chcę wiedzieć, kiedy zrozumiałeś, że mnie kochasz- uśmiechnęła się szeroko i odwróciła się, by złożyć mu pocałunek na szyi. - W następnej kolejności musimy ustalić jak mają wyglądać nasze relacje w pracy, skoro jesteś moim szefem. Przynajmniej w biurze, bo w łóżku wiemy, że ja żądzę- odsunęła się jeszcze trochę poruszając wymownie brwiami i biorąc łyk wina. - I skoro mamy rozmawiać, to musimy się znajdować od siebie na względnie bezpieczną odległość zaśmiała się chwytając kieliszek z alkoholem i siadając na przeciwległym rogu. Jego nagie ciało tuż obok jej za bardzo go kusiło! Dobrze, że chociaż miał kąpielówki (miał, prawda?!), ale z drugiej strony z tej perspektywy podziwiała wyraźnie umięśnione ramiona, które tylko czekały, by ją objąć. Skurczybyk był za bardzo seksowny.


Dominic Reyes

fallin' for you

: pn kwie 13, 2026 11:15 pm
autor: Dominic Reyes
Lubię Twoje niespodzianki - odparł z przekonaniem, bo zwykle dotyczyły samych miłych i przyjemnych rzeczy. A on nie potrafił jej odmawiać w niczym, zgadzając się na wszystko, co tylko wpadło do tej jej pięknej główki.
Kochał ją. To było uczucie jedyne w swoim rodzaju. Z nią w ramionach czuł tak niewysłowioną siłę, że śmiało mógłby przenosić góry. Kiedy stykali się ze sobą czołami, z przymkniętymi oczami delektując się chwilą, kąciki jego ust również delikatnie unosiły się ku górze. Oddychał jej powietrzem i nic więcej dla niego już się nie liczyło. Pod wpływem jej delikatnego dotyku i ciepła dłoni na swoim policzku otworzył oczy, by na nią spojrzeć.
Rozpoczął się rozmową, której tragicznie się bałem. Co, jeśli zamiast dojść do porozumienia, byśmy się pokłócili na noże? Nie wyobrażam sobie, co by było, gdybyśmy się rozstali, zanim nasz związek zacząłby się na dobre - przyznał, kręcąc przy tym nieznacznie głową. Ale kiedy patrzył w jej pełne blasku oczy, z ufnością i ciepłem wpatrujące się w niego, wiedział, że zrobiłby wszystko, żeby temu zapobiec. - A dostanę coś za dobre sprawowanie? - uśmiechnął się już znacznie szerzej. Wystarczyłby mu buziak, choć oboje zbyt dobrze wiedzieli, że na tym by się nie skończyło.
Relaks w jacuzzi był doskonałym pomysłem. Po wyznaniu sobie uczuć pozostanie w domku i napawanie się własnym towarzystwem z dala od wzroku osób trzecich, to najwłaściwszy sposób na celebrację wieczoru. Nigdy nie przypuszczał, że uczucie beztroski, przyjemnego odprężenia i romantycznej atmosfery tak będzie mu odpowiadało, ale to Skye odpowiadała za ten stan. Trzymał ją w objęciach, wreszcie czując, że wszystko było takie, jak być powinno.
Słuchał jej uważnie, na jej pierwsze żądanie wydając z siebie zgodny pomruk, i uśmiechnął się delikatnie, kiedy poczuł jej usta na swojej szyi. Na wzmiankę o jej rządzeniu się prychnął śmiechem. - Tak, do tego też dojdziemy - odparł, nie będąc w tej kwestii do końca zgodnym, spoglądając na nią z rozbawieniem, ale dopiero następne słowa i jej odsunięcie się w drugi kąt jacuzzi sprawiło, że roześmiał się szczerze. - Wiesz, że żadna odległość nie stanowi dla mnie problemu? - Uniósł wysoko brew, patrząc na nią pewnym siebie wzrokiem, z łobuzerskimi iskrami w oczach, po czym sięgnął po swój kieliszek z winem, żeby upił spory łyk. Mimo zwiększonego między nimi dystansu i strojów kąpielowych (u ich obojga!) miał pełną świadomość tego, że nic nie było w stanie go powstrzymać, by znowu ją do siebie przyciągnąć. Teraz już żadna siła nie mogła stanąć im na drodze do szczęścia.
Oparł ramiona o ścianę jacuzzi i nabrał głośno powietrza, próbując zebrać swoje myśli.
No dobrze. Kiedy zrozumiałem, że Cię kocham? Właściwie nie wiem, kiedy zakochałem się w Twoim uśmiechu, który rozjaśnia całą Twoją twarz, albo w tych wesołych iskierkach w oczach, gdy podjadasz mi frytki, albo w pasji, z którą mówisz o swoich marzeniach - zaczął, patrząc na nią i nie potrafiąc przestać się delikatnie do niej uśmiechać. Naprawdę nie miał pojęcia, kiedy do tego doszło, że zaczął czuć do niej coś więcej. - A potem znowu spotkaliśmy się w klubie i wywróciłaś cały mój świat do góry nogami. W przekonaniu, że żadna inna nigdy nie będzie w stanie Ciebie zastąpić, utwierdziła mnie Sydney - przyznał szczerze. Choć nie był to dla niego wygodny temat, czuł, że Skye powinna o niej wiedzieć. - Rozmawialiśmy o Tobie, będąc w Montrealu, w kontekście moich wątpliwości odnośnie przyjęcia oferty. Choć nie wspominałem, że chodziło konkretnie o Ciebie - zaznaczył zaraz, by wybrzmiał fakt, że mówili o kimś nieokreślonym. - Syd od początku dawała mi do zrozumienia, że była otwarta na wszystkie aspekty współpracy ze mną, ale poznałem ją tuż po naszej wspólnej nocy i powiedziałem jej wprost, że do niczego między nami nie dojdzie. Podczas wyjazdu podeszła mnie, wydobywając ze mnie kilka informacji na temat kobiety w moim życiu, a ja… chciałem zapomnieć. Chciałem przez chwilę nie czuć się tak cholernie nieszczęśliwy - na moment ściągnął brwi i zacisnął mocniej szczęki. Wstydził się tamtej chwili słabości, dlatego odwrócił od Skye wzrok. - Poszliśmy do klubu potańczyć. Ale jedyną kobietą, o jakiej myślałem, byłaś Ty - prychnął nieco w rozbawieniu, kręcąc przy tym głową. Patrząc na niego z perspektywy kobieciarza, to było do niego niepodobne, a jednak przypominało mu to wydarzenia z klubu w Toronto i zwyczajnie nie był w stanie wymazać Skye z pamięci. Nic po niej nie było już takie samo. Spojrzał na nią ponownie. - Tak właśnie zawróciłaś mi w głowie, Skye. A Sydney idealnie podsumowała to, co do Ciebie czułem. Od dawna, ale do czasu Montrealu nie będąc tego w pełni świadomym - wyznał ostatecznie, patrząc na nią z poczuciem totalnego przed nią obnażenia z własnych emocji. Mimo to miał nadzieję, że jego szczera odpowiedź rozwiąże kwestię Sydney raz na zawsze. Płynnie przeszedł więc do drugiej sprawy, którą chciała Skye przedyskutować.
Po zmianach w biurze Sydney już o nas wiedziała. Rozmawiałem z nią niedawno na ten temat i powiedziała, że o ile nie wpływa to na naszą pracę, to jest to w porządku - uśmiechnął się delikatnie w jej stronę, ale sam miał co do tego jedno konkretne zastrzeżenie. - I o ile nie przejmuję się aż tak tym, co myślą o mnie inni, tak martwię się, jak to wpływa na Ciebie - przyznał w końcu, spoglądając na nią z troską. Nie wyobrażał sobie przestać z nią pracować, nie widzieć jej na korytarzu, nie czuć jej ukradkowych gestów na sobie czy nie patrzeć na jej uśmiech. Ale nie mógł być egoistą, musiał wiedzieć, jak to wyglądało z jej perspektywy.


Skye Murray

fallin' for you

: wt kwie 14, 2026 3:21 am
autor: Skye Murray
Przyznaniem się do strachu przed rozmową i obawą końca ich relacji, Dominic całkowicie rozczulił Skye. Spojrzała mu w oczy z czułością i miłością, a w kącikach pojawiły się łzy. Miała wrażenie, że kiedy obnażał się przed nią jeszcze bardziej ze swoich uczuć, zakochiwała się w nim od nowa ze zwiększoną mocą.- Gdybyśmy się pokłócili, to potem byś musiał mnie odpowiednio przeprosić. Najlepiej na kolanach- uśmiechnęła się znacząco, by ponownie go pocałować. Tym razem jednak był to czuły, delikatny pocałunek. - Wiesz, że kłótnia nie musi od razu oznaczać rozstania? Nie będziemy się zawsze we wszystkim zgadzać i nie ma w tym nic złego - dotychczas świetnie się dogadywali, ale byli tylko przyjaciółmi. Musieli się nauczyć żyć również jako para i Skye była przyzwyczajona do momentów kryzysowych w swoich związkach, a raczej po prostu spięć i dyskusji. To nie one doprowadzały do rozstań, a brak chęci zrozumienia drugiej strony, kompromisów czy po prostu wysłuchania i uszanowania odmiennego zdania. Miała nadzieję, że z Dominicem nie będzie tego problemu. Chociaż skoro nie miał żadnego doświadczenia w tym temacie?
Jednak póki co radził sobie doskonale. Wiedział bardzo dobrze jak usiąść , gdzie dotknąć i pocałować brunetkę, jakby dziwnym zbiegiem okoliczności chciał rozproszyć jej chęci przeprowadzenia z nim poważnej rozmowy. Dlatego musiała się przesiąść! - Wiem, że nie powstrzyma, ale może spowolnić i osłabić Twoje ruchy- a także jej własne! Bo przecież jak mogłaby nie korzystać z okazji, że jest tuż przy niej w samych bokserkach? Musiałaby sprawdzić czy jest mu odpowiednio wygodnie. Dlatego przeniesienie na drugi koniec jacuzzi było podyktowane dobrem ich obojga i przyszłości ich związku. W końcu musieli przedyskutować kilka kwestii.
Na pierwszy ogień poszła ta najważniejsza, czyli kiedy się w niej zakochał. Słuchając jej Skye nie była w stanie przestać się uśmiechać wpatrując się w niego. Miała wrażenie, że wręcz czuje jak jej miłość do niego rozgrzewa znowu jej ciało wypełniać każdą jego szczelinę. Czy on naprawdę nie potrafił rozmawiać o uczuciach? Bo według niej doskonale opowiadał o miłości. Nie spodziewała się jednak, że aż taki wpływ na to wszystko będzie miała Sydney.
- Oh… otwarta na wszystkie aspekty współpracy z Tobą?- powtórzyła zanim unosząc znacząco brew i uśmiechając się zadziornie. Mimo rozbawionego spojrzenia, bo ciekawie to sformułował, to serce ją zakuło. Mimowolnie się spięła wyobrażając sobie go tańczącego i dotykającego inną. To było zdecydowanie za dużo. - Nigdy w życiu nie powiedziałabym, że Sydney miała swój udział w tym, że jesteśmy razem- dodała jeszcze , ale nie chciała ciągnąć jej tematu. Nie wiedziała jak dokładnie na niego wpłynęła, a wolała nie pobudzać swojej wyobraźni. Najważniejsze dla niej było co mówił i robił Dominic, a kobiety nie kobiety kręcące się wokół niego.
Jedna kwestia jeszcze nie dawała jej spokoju. Chciała o tym wspomnieć już wcześniej, ale nie było odpowiedniego momentu na rozmowę. - Dominic… po tamtej nocy również z nikim nie byłam. Nie byłam w stanie- przyznała się wyraźnie speszona, bo przecież ona w tym czasie się zaręczyła i cóż… nie miała nastroju do świętowania.
Co innego z Reyesem - z nim chciała wykorzystywać wszystkie okazje i możliwości. Całkowicie zawładnął jej libido. Czy aby na pewno nie dorwał się do jej pilota obsługi.
Do tego jeszcze zdawał sobie sprawę, że w kwestii pracy nie chodziło tylko o niego i HR. Jeżeli chcieli to zrobić prawidłowo, nie mogli się hamować przed szczerością ze sobą. Dlatego Skye wzięła głęboki odddech i spojrzała na niego. - Czuję się… dziwnie- przyznała wyraźnie zaniepokojona jak to odbierze. - Nie zrozumiem mnie źle, bo kocham z Tobą pracować. To przecież wspólna praca nas połączyła. To dzięki niej utwierdziłam się, że poza tym przystojnym ciałem, które łamie kobiece serca, jest cholernie inteligentny, bystry i wrażliwy człowiek- kiedy tylko o nim mówiła jej oczy się rozświetlały.- Ale jesteś moim szefem i choćbyś się starał najmocniej na świecie , to nigdy nie będziesz sprawiedliwy. Ludzie to czują , a to psuje atmosferę w pracy i zaburza Twoją renomę. A nawet jeśli byłbyś sprawiedliwy i czasami może nawet bardziej wymagający w stosunku do mnie, to byłoby niesprawiedliwe zachowanie wobec mnie- kontynuowała już bardzo pewnym głosem, kiedy nadszedł najbardziej kluczowy moment. - Dlatego uważam, że powinnam odejść z Forward Interiors- wyznała patrząc na niego z sercem na dłoni. Czy zrozumie jej decyzje? Nie była pewna czy to dobra decyzja, ale wydawał się jej rozważna

Dominic Reyes

fallin' for you

: wt kwie 14, 2026 11:41 pm
autor: Dominic Reyes
Nie rozumiał, co było powodem jej łez, dlatego widząc szklące się oczy Skye, na jego czole z troski wytworzyła się lwia zmarszczka. Zaraz jednak pod wpływem jej odpowiedzi uśmiechnął się w rozbawieniu. - Z całym naręczem róż - przytaknął, odwzajemniając czuły pocałunek. - Wiem, po prostu… nie chcę Cię stracić - odparł cicho. Zwłaszcza nie teraz, kiedy w końcu miał ją w pełni. Bał się, że zrobi jeden niewłaściwy ruch i wszystko się rozsypie, więc nie chciał doprowadzać między nimi do żadnych konfliktów. Jako przyjaciele potrafili ze sobą rozmawiać, głównie o błahych sprawach. Blondyn doradzał też im w kwestii związku tak, jak potrafił, ale czym innym było stanie z boku, a inaczej wyglądało wprowadzenie własnych rad do swojego życia i wzięcie za nie pełnej odpowiedzialności. Zwłaszcza, że nie miał zbyt wielkiego doświadczenia w kwestii związków.
O wiele więcej doświadczenia miał w mowie ciała. Dokładnie wiedział, jak sprawić, by Skye zadrżała pod wpływem jego dotyku i pieszczot warg. I może by to wykorzystał, gdyby nie postanowiła się od niego odsunąć na bezpieczną odległość. Zaśmiał się tylko na jej uwagę, przyznając w myślach, że ciemnowłosa była niemożliwa. No dobrze, skoro sama chciała rozmawiać…
Sam po sobie nie spodziewał się takiej szczerości, ale zależało mu na tym, żeby nie mieć już przed Skye więcej tajemnic. Poza tym widział, jak do tej pory reagowała na Sydney i musiał wyjaśnić, że blondynka naprawdę w niczym jej nie zagrażała. Na jej prowokacyjne pytanie przewrócił oczami i pokręcił głową w rozbawieniu.
To jej słowa - przyznał na swoją obronę. Trzeba przyznać, że charyzma była jego silną stroną. Może to dlatego tak dobrze przedstawił jej historię zrozumienia momentu, w którym pokochał Skye? - W gruncie rzeczy nie jest taką zołzą, za jaką ją uważasz - wzruszył ramionami i uśmiechnął się do ukochanej. Ukochana. Wciąż było mu dziwnie myśleć o w ten sposób o ciemnowłosej, ale wystarczyło na nią spojrzeć, a przepełniał go błogi spokój i fanatyczne uniesienie. Bez wątpienia wiedział, jaki był tego powód.
Och… - wydusił z siebie, kompletnie zaskoczony tym wyznaniem. Biorąc pod uwagę tamten czas i jej narzeczeństwo, nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie spodziewał się, że Skye również nie będzie potrafiła wrócić do rzeczywistości. Dostrzegał jednak jej speszenie, więc szybko się zreflektował. - Czyli najwyraźniej oboje jesteśmy beznadziejnymi romantykami - mruknął, a na jego twarzy zagościł ciepły uśmiech. Nigdy by siebie o to nie podejrzewał, ale… podobno nigdy nie mów nigdy. A w tym momencie zdawał sobie sprawę, jak beznadziejnie był w niej zakochany. Od dawna.
W każdym aspekcie swojego życia widział tylko ją i tylko na jej dobrze mu zależało. Dlatego mimo zapracowania i zajmowania się zupełnie innymi sprawami, niż reszta pracowników, a przez to stworzenia pozorów niedostępności, nie potrafił zignorować tego, co działo się na korytarzach i jaki mogło to mieć wpływ na Skye.
Dlatego słuchał jej, uśmiechając się nieco na jej komplement, kiwając co jakiś czas głową. Ich romans był gorący, a myśl, że po ponad roku widywania jej dzień w dzień nagle miałoby się to skończyć, przerażała go, ale nie mógł myśleć egoistycznie. Co nie zmieniało faktu, że gdy usłyszał o jej pomyśle, poczuł, jakby ktoś właśnie cisnął w niego kamieniem. To wszystko brzmiało rozsądnie i wydawało się mocno przemyślane, ale nie potrafił powstrzymać się przed niewielkim skrzywieniem wstępującym na jego twarz, gdy pomyślał o tym, że nie miałby już mieć jej obok. Westchnął ciężko, przez chwilę milcząc, żeby jakoś ułożyć to sobie w głowie.
I kto będzie Cię pilnował, żebyś zbytnio się nie przepracowywała w nowym miejscu? Znam Cię, będziesz chciała się wykazać, więc będziesz przesiadywać po godzinach, zapominając o swoim chłopaku - stwierdził, podkreślając ostatnie słowo z nieco łobuzerskim uśmiechem, bo po raz pierwszy użył go na głos. - Kto mnie będzie wyciągał z pracy, żebym złapał trochę oddechu? - zapytał, ściągając przy tym żartobliwie brwi. Będzie cholernie mu tego brakowało. Jak wszystkich innych chwil, które razem dzielili w pracy. Forward Interiors towarzyszył im przez całą swoją znajomość. I choć właśnie próbował sobie z tego wszystkiego trochę zażartować, to tak naprawdę bał się. Bał się, że znowu ją straci.

Skye Murray

fallin' for you

: śr kwie 15, 2026 10:01 am
autor: Skye Murray
Łzy w jej oczach nie były spowodowane smutkiem, lecz wzruszeniem. Nie mogła wyjść z podziwu, że ktoś tak bardzo ją kochał, że bał się aż tak pierwszej związkowej kłótni. Z drugiej strony Dominic nie wiedział jak to jest, bo nie miał żadnego doświadczenia w byciu parą. Ponadto, Skye owe doświadczenie posiadała, ale czy to też dobrze o niej świadczyło, skoro żaden z nich nie wypalił na dłuższą metę? Jednak z blondynem było jakoś inaczej…. Było tak lekko, swobodnie , jakby ich związek był czymś naturalnym.- I nie stracisz- jej ton głosu był pewny, stanowczy. Brzmiał niczym obietnica.- O ile faktycznie przeprosiny będą na kolanach. Niekoniecznie muszą być róże. Możesz wykorzystać części swojego ciała- spojrzała na niego wymownie chcąc dodać nieco humoru i żartu, a nie skupiać się na ich ewentualnym zerwaniu, skoro raptem zaczęli być oficjalnie razem. Chciała mieć z tym wyjazdem same najlepsze wspomnienia i wierzyła, że z nim u boku takie będą.
Siedząc z nim w jacuzzi wszystko szło w dobrym kierunku. Chociaż musiała się przesiąść, by mogli spokojnie porozmawiać. Miała do niego kilka pytań i poza tym jej również brakowało nieco tej relacji czysto przyjacielskiej opartej głównie na rozmowach. Był jej najlepszym przyjacielem i nie kochała go tylko za niesamowity seks, Ale przede wszystkim za to jakim był człowiekiem, za jego poczucie humoru, empatię i zdolność słuchania. Pociąg fizyczny zakłócał te rozmowy między nimi, więc starała się go nieco odsunąć na bok. Kiedy rozmowa zeszła na jej ulubienicę ledwie się powstrzymywała przed wywróceniem oczami.- Ależ oczywiście, że nie jest zołzą. Dałeś jej kosza, więc uznała, że jedyną możliwą opcją, że ktoś jej odmówił to dlatego, że jest zakochany w kimś innym. Nie mogła przyjąć do wiadomości, że po prostu nie jesteś nią zainteresowany- chciała zabrzmieć całkiem luźno, ale chyba było wprost przeciwnie. Gdy tylko wypowiedziała ostatnie słowo, pożałowała że się tak nią nakręciła. Blondyna działała na nią jak płachta na byka. Westchnęła głośno przymykając oczy, a kiedy ponownie je otworzyła, spojrzała na niego czule. - Przepraszam- powiedziała szczerze, nie będąc z siebie zadowolona i ze swojej reakcji. - Zostawmy ją. Najważniejsze jest dla mnie to, że Ty wiesz, że mnie kochasz- dodała z lekkim uśmiechem i na tym aspekcie w całej tej historii chciała się skupić. Będzie jak Lily Aldrin w HIMYM wycinająca ze zdjęć byłe Teda - ona będzie wycinać Sydney.
Nie była pewna czy jego zaskoczenie na jej wyzwanie było z rodzajów tych pozytywnych czy może odbierał to w jakiś pokraczny sposób tak jak ona historię Sydney? Jej zrobiło się miło, że po jednej wspólnej nocy tak wpadł po uszy, że on - zapalony kobieciarz - nie był w stanie spojrzeć na inną. - Może to dobrze wróży na przyszłość?- rzuciła luźno, bo skoro pozostawali sobie wierni nawet, gdy nie byli razem? To musiało być głębokie uczucie. Na tyle głębokie, że zamierzała dać z siebie wszystko, aby im wyszło. Być szczera, ale i gotowa na pewne kompromisy. A to, że byli zapatrzeni tylko w siebie? To miało wpływ na ich wysokie libido.
Również przyzwyczaiła się, że Dominic przez większość dnia jest z nią, ale może trochę rozłąki pobudzi ich jeszcze bardziej? Skye była dobrej myśli. Chciała być dobrej myśli. Tym bardziej, gdy automatycznie uśmiechnęła się szeroko, a serce przyspieszyło na słowa o chłopaku.- Jeżeli mój chłopak nie będzie mi zapewniał odpowiednich rozrywek po pracy, to będę siedzieć po godzinach w biurze- uśmiechnęła się zaczepnie i zeszła na kolana, aby pomału do niego iść.m - Ale jeżeli będzie miał dla mnie ciekawe propozycje, to punkt szesnasta wychodzę z biura i pędzę na spotkanie z nim- dodała zadziornie znajdując się między jego nogami i kładąc dłonie na udach. Cały czas nie spuszczała wzroku z jego oczu. - Myślę, że Twoja dziewczyna może Ci wysyłać wiadomości z odpowiednią treścią i załącznikiem, które sprawią, że bardzo szybko wyjdziesz z biura i pojedziesz do niej- nachyliła się w jego kierunku znajdując się już niewiele przed jego ustami. - Ostatnia rezygnacja z lunchu, a także wyjście na gokarty zakończyły się przecież dobrze, prawda?- uniosła znacząco brew, a jej spojrzenie wodziło od twazy do ust.


Dominic Reyes