Strona 3 z 3

You look, but do you see?

: sob kwie 11, 2026 10:42 pm
autor: Magnus Grimstad
Kiedy już oboje się zaspokoili i po prostu spoczęli w swoich ramionach... Było inaczej. Inny był zarówno dzisiejszy seks, jak i uczucie tuż po nim. Zawsze robili to dość mocno, gwałtownie. Nie było zbyt wiele miejsca na czułości. Nie tego w sobie szukali. Przynajmniej do tej pory. Dzisiaj było po prostu intymnie. Wolniej. Teraz, w jego ramionach chyba po raz pierwszy była po prostu jak mała, bezbronna dziewczynka. W takim wydaniu jeszcze jej nie widział i ciężko było mu jednoznacznie powiedzieć czy mu się to podobało czy nie. W tej wersji chciał ją chronić. Gdyby groziło jej niebezpieczeństwo pewnie odkurzyłby nawet którą ze swoich broni. Dawno nie czuł się w ten sposób w stosunku do drugiej osoby. Poza swoją córką oraz rodziną oczywiście. Teraz zaczynał się czuć w ten sposób również w stosunku do niej. To dziwne uczucie, które na razie zamknął w kolejnej szufladzie gdzieś w odmętach swojej skandynawskiej osobowości.
Całować też nie całowali się za często, a teraz sam to zainicjował i nie miał nawet ochoty przerywać. Wplótł dłoń w jej włosy i trzymał przy sobie pogłębiając ich pocałunek. To było po prostu cholernie przyjemne. Prawie tak przyjemne jak pieprzenie jej ust.
- Nie bój się. Wieczór jest jeszcze młody. Zdążę Cię jeszcze zerżnąć jak najdzie nas ochota. - uśmiechnął się do niej zadziornie lekko ciągnąć ją za włosy na znak tego, że nadal ma to w sobie.
- Jeśli tak Ci się spodobało może zdecydujesz się wcześniej do mnie wrócić. - spojrzał jej w oczy przechylając lekko głowę w stronę dłoni na swoim policzku.
Zdecydowanie nie miałby nic przeciwko gdyby wróciła wcześniej niż później.
Ponownie zamknął ją w swoich ramionach i zrobił nawet coś, czego do tej pory nie robił, a co teraz przyszło mu naturalnie. Ucałował ją dość czule w skroń. Nie było to niby nic wielkiego, ale dla raz - skandynawa, a dwa dla ich relacji to było coś znaczącego. Przez dłuższą chwilę po prostu trzymał ją w swoich ramionach wdychając jej perfumy i po prostu chłonąc jej bliskość.
Kiedy w końcu z niego zeszła poczuł pewne doznanie pustki. Nie tylko chłód tam, gdzie jeszcze przed chwilą było jej ciało. Rzeczywiście wolałby żeby dzisiaj z nim została.
Odprowadził ją wzrokiem do łazienki, gdy zniknęła za drzwiami dźwignął się w końcu z kanapy i zarzucił na siebie bokserki. Miał zamiar sięgnąć po swojego laptopa, skorzystać z okazji żeby zając sobie czymś myśli zamiast dać im wędrować w stronę tego, że relacja, którą ma ze Sierrą w jakiś sposób się zmienia i ciężko było powiedzieć czy na lepsze.
Nie zdążył jednak niczego przejrzeć, zamiast tego wziął po prostu swój telefon widząc na nim kilka nieodczytanych wiadomości. Tak niestety wyglądało życie prezesa.
Podobała mu się na jego łóżku. Te cholerne, nieco uciążliwe myśli wracały. Bo nie wyglądała dobrze, w sensie, że seksownie, chociaż to też. W tym momencie nie chciał jej zerżnąć, zerwać z niej tej koszuli. Wolał się po prostu obok niej położyć, co za chwilę z resztą uczynił.
- Nie będę ryzykował potyczki z głodną Sierrą. - pokręcił tylko głową podając jej swój odblokowany telefon żeby mogła zamówić na cokolwiek ma ochotę, jak z resztą już robiła.
- To zależy o którą wersję pytasz... - uśmiechnął się do niej ewidentnie winny oglądania przynajmniej jednego sezonu - Ale pewnie jest jeszcze jakiś sezon, którego nie oglądaliśmy. - włączył telewizor odpalając od razu netflixa.

Sierra Valencia

You look, but do you see?

: ndz kwie 12, 2026 12:14 am
autor: Sierra Valencia
Przewróciła lekko oczami, widząc jego minę, kiedy przyznał się – mniej lub bardziej – do zdrady z Netflixem.
Wiedziałam – mruknęła, ale bez prawdziwego wyrzutu. Była autentycznie rozbawiona.
Następnym razem obejrzę sobie cały sezon bez ciebie – uniosła głowę, mrużąc oczy, ale uśmiechała się przy tym.
A potem będę ci wysyłać spoilery. Każdy. Jeden. Po drugim.
Lekko szturchnęła go palcem w bok, a potem – zupełnie bez ostrzeżenia – musnęła go krótko palcami w bardziej wrażliwym miejscu, wyraźnie testując jego reakcję.
Taka będzie twoja kara.
Przysunęła się bliżej, jakby zupełnie odruchowo. Najpierw biodrem, potem ramieniem, aż w końcu wsunęła się pod jego bok i ułożyła głowę na jego klatce piersiowej, słuchając przez chwilę jego oddechu. Palcami zaczęła leniwie rysować jakieś bezsensowne wzory na jego skórze, jakby zajmowała czymś ręce, żeby nie myśleć za dużo.
Następnym razem oglądamy od początku – dodała ciszej. – I nie próbuj udawać, że nic nie pamiętasz.
Jej ton był lekki, zaczepny, ale gdzieś pod nim czaiło się coś bardziej miękkiego. Coś, czego nawet nie próbowała nazywać.
Przez chwilę nic nie mówiła, tylko była. Przy nim. Za blisko, jak na tylko seks. Zorientowała się w tym i niemal od razu spróbowała to rozbroić.
I nie przyzwyczajaj się do czułostek – rzuciła nagle, unosząc lekko głowę, żeby na niego spojrzeć. – To jednorazowy pakiet bonusowy. Nie powtarza się. Tak w ramach pocieszenia na dłuższą nieobecność.
Stara, kogo ty okłamujesz!
Kącik jej ust uniósł się minimalnie, ale zaraz znów opadł, kiedy wsunęła się z powrotem bliżej. Tym razem jeszcze bardziej świadomie.
Spojrzała na jego telefon, skontaktowała się z conciergem i zamówiła sushi, kompletnie nie mając pewności, czy to na pewno jest posiłek, który chce zjeść.
Dzisiaj wciągnęłaby nawet wojskową rację żywnościową, bo była głodna. Chciała karmić żołądek, a nie głowę. Może dlatego nie potrafiła gotować niczego oprócz totalnych podstaw, bo często zapominała, czym jest jedzenie dla przyjemności. Dla niej było tylko paliwem.
Wtuliła się w niego wygodniej, jakby znalazła dokładnie to jedno miejsce, w którym jej ciało przestawało być napięte. Jedną ręką dalej kreśliła leniwe wzory na jego skórze, drugą podciągnęła lekko kołdrę, choć wcale nie było jej zimno. To był bardziej odruch niż potrzeba.
Przez dłuższą chwilę oglądali program. Na ekranie zaczęła się kolejna scena. Automatycznie przesunęła wzrok w stronę telewizora, ale przez pierwsze sekundy właściwie nie rejestrowała obrazu. Dopiero głos uczestniczki wyrwał ją z zamyślenia.
Na kanapie w programie siedziała para. Ona spięta, z rękami założonymi na piersi, on rozparty, niby spokojny, ale z tym specyficznym uśmiechem, który mówił więcej niż słowa. Prowadząca właśnie puszczała fragment nagrania z testu lojalności.
Na ekranie chłopak był w willi, nachylony nad jakąś blondynką, śmiejący się trochę za blisko, trochę za długo. Ręka na jej kolanie. Ten moment zawahania, kiedy jeszcze można się cofnąć… i ten drugi, kiedy już się tego nie robi.
Sierra prychnęła cicho pod nosem.
Klasyk – mruknęła. – Sekunda, w której wiesz, że robisz coś głupiego… i robisz to i tak.
Przesunęła palcami po jego brzuchu, jakby zupełnie bezwiednie, ale jej ruchy stały się odrobinę wolniejsze. Bardziej skupione.
Na ekranie dziewczyna odwróciła wzrok, przełykając emocje. Facet próbował coś tłumaczyć, rozkładał ręce, mówił, że to nic nie znaczyło.
Sierra uniosła brew.
Oczywiście, że nic – skomentowała sucho. – Zawsze nic. Dopóki ktoś nie odchodzi.
Zamilkła na chwilę, obserwując scenę. Coś w jej spojrzeniu się zmieniło, jakby na moment naprawdę ją to zainteresowało. Albo dotknęło bliżej, niż chciała przyznać.
Najgorsze nie jest to, co zrobił – dodała ciszej. – Tylko to, że ona i tak jeszcze chwilę posiedzi. Posłucha. Da mu przestrzeń, żeby się wykręcił.
Przesunęła się minimalnie, podpierając brodę na jego klatce, żeby lepiej widzieć ekran, ale w praktyce tylko jeszcze bardziej się do niego przylgnęła.
Ja bym już wyszła – rzuciła lekko.
W każdym razie, jeśli kiedykolwiek zobaczę cię w takiej scenie… – zaczęła, unosząc lekko głowę i zerkając na niego z boku – to nie będzie rozmowy przy kanapie.
Kącik jej ust uniósł się minimalnie.
Tylko raport końcowy.
Znów oparła policzek o jego klatkę, tym razem zamykając oczy na krótką chwilę.
Jej palce znowu zaczęły się poruszać. Wolno. Niemal uspokajająco.
I serio… – mruknęła jeszcze, już półszeptem – nie przyzwyczajaj mnie do tego.
Nie doprecyzowała czego. Nie musiała.
Wieczór był bardzo spokojny. Emocjonalnie inny niż którykolwiek wcześniej. Sushi przyszło szybko, a oni jedli bez pośpiechu dzieląc się ulubionymi kawałkami. Sierra łapała się na tym, że bardziej niż smak zapamiętuje to, jak Magnus wygląda, kiedy coś mówi, jak marszczy lekko brwi, jak jego dłoń odruchowo odnajduje jej udo, jakby to było już czymś naturalnym.
Śmiali się, komentowali program, wracali do niego co chwilę, ale jej uwaga coraz częściej odpływała w jego stronę.
Później znów uprawiali seks. Tym razem znowu inaczej. Bez tej ostrej krawędzi, którą zwykle mieli między sobą. Było w tym więcej ciepła, więcej cierpliwości, więcej… zatrzymywania chwil. Sierra zauważyła to od razu i prawie natychmiast spróbowała to zignorować.
Leżąc obok niego po wszystkim, z głową opartą gdzieś między jego ramieniem a poduszką, czuła, jak jej ciało powoli się uspokaja, ale umysł ani trochę. Było jej za dobrze. Za spokojnie.
Nie zasnęła.
Patrzyła na niego. Najpierw bezwiednie, potem już świadomie. Śledziła linię jego szczęki, cień zarostu, sposób, w jaki oddychał. Próbowała zapamiętać szczegóły, których normalnie by nie zapamiętywała. Nie wiedziała czemu to robi i czemu nie może przestać.
Kiedy zamykała oczy, widziała to wszystko jeszcze wyraźniej, więc przestała je zamykać.
Odwróciła się na plecy i wpatrywała w sufit. W głowie układała scenariusze, które odrzucała jeden po drugim. Wiedziała, jak to powinno wyglądać. Wiedziała, jakie są zasady. On był w Toronto na chwilę, miało być krótko, intensywne i bez zobowiązań.
Jednak dzisiaj coś się między nimi przesunęło.
Wkurzała się przez to.
Nie na niego czy sytuacje. Na siebie i to, że nie potrafi tego w sobie zatrzymać.
Zamknęła oczy tylko na chwilę, bardziej z potrzeby przerwania myśli niż odpoczynku. Kiedy je otworzyła, wiedziała już, że nie zaśnie.
Wstała jeszcze przed budzikiem.
Poruszała się cicho, prawie bezszelestnie, jakby wracała do starej wersji siebie — tej, która znika, zanim ktoś zdąży się przyzwyczaić do jej obecności. Zatrzymała się na moment przy łóżku. Spojrzała na niego jeszcze raz, dłużej niż powinna. Coś ścisnęło ją w klatce piersiowej, ale nie pozwoliła temu urosnąć.
Sięgnęła po hotelową papeterię. Przez chwilę trzymała długopis w dłoni, nie pisząc nic. Jakby samo to, co miała napisać, było czymś więcej niż powinno. W końcu pochyliła się i napisała krótko: jej adres i Poczekaj na mnie, proszę. Wrócę najszybciej jak tylko będę mogła.
Zostawiła kartkę razem z kluczami na nocnym stoliku, układając je tak, żeby na pewno je zobaczył.
Jeszcze przez moment stała w miejscu, jakby coś ją zatrzymywało. Rozważała, czy nie powinna wrócić do łóżka, wsunąć się obok niego i udawać, że wszystko jest prostsze.
Ostatni raz musnęła ustami jego policzek, a później wyszła robić swoje.

z/t x2

Magnus Grimstad