happy birthday, son!
: wt kwie 14, 2026 3:56 pm
Obie czasami miały problemy z tym, aby zrezygnować z ostrej rywalizacji. Evina mogła jedynie przewrócić oczami, gdy tylko narzeczona przypomniała jej o tym jakimi słowami ją kiedyś uraczyła. Faktycznie tak powiedziała. Nie miały się nad nim szczególnie litować, ale była pewna różnica pomiędzy owym nielitowaniem się, a byciem złośliwym w jego urodziny. Chociaż możliwe, że koronerka jeszcze nie do końca pojęła to rozróżnienie.
Całe szczęście młodemu faktycznie nic nie było, a one będą musiały faktycznie skontaktować się z jakimś profesjonalistą, który zacząłby proces diagnozowania Samuela. Co prawda niby ADHD nie było czymś szczególnie poważnym, ale widać było, że w jego przypadku to dziwne roztrzepanie oraz niezdarność przybierały dosyć ostrą formę, która mogła mu przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu. Tak, może uda im się poznać jakieś mechanizmu, które zdecydowanie pomogłyby mu w tym, aby jednak nie poddawać się całkowicie tym chaotycznym impulsom.
Swanson zostawiła Zaylee użeranie się z instrukcją, a sama wspomogła młodego w rozpakowywaniu klocków oraz układaniu ich na blacie. Całe szczęście, że akurat w tym przypadku dziesięciolatek potrafił być zdyscyplinowany. Zapewne nawet bardziej niż sama detektywka, która najchętniej składałaby wszystko bez instrukcji, kierując się swoją intuicją oraz siłą dedukcji, aby wykoncypować, która część gdzie powinna się znaleźć.
Zadziwiające było jak szybko Sammy zaproponował to, aby obejrzeli wspólnie film o przygodach młodego czarodzieja, ale żadna z nich nie miała nic przeciwko. Jakby nie patrzyć był to klasyk. Nie dało się jednak zaprzeczyć także temu, że najbardziej z podobnego pomysłu mogła się cieszyć Miller, która uwielbiała całą sagę o Potterze i nawet grała w grę z serii na ich Playstation, korzystając z tego, że miała nieco wolnego, gdy Evina wróciła ze szpitalu po sprawie z Blythe'em. Przynajmniej na tym skorzystała.
- Jasne, że możemy. To twój dzień, więc możesz decydować - zapewniła chłopca.
Nie mieli w końcu żadnych konkretnych planów, a Zaylee na pewno odetchnie na myśl o tym, że pomimo złej pogody dziesięciolatka nie kusiło wyjść na zewnątrz, gdzie mógł na niego zapolować seryjny morderca. Wilk syty i owca cała.
- Też sądzę, że moglibyśmy poczytać. Może nie jak komiksy z podziałem na rolę, ale na przykład zamieniając się, co kilka stron - zasugerowała, bo to był jednak całkiem dobry pomysł.
Przynajmniej dzięki temu dziesięciolatek w końcu sięgnąłby po coś, co było bardziej skomplikowane niż komiksy. Przynajmniej pod względem treści literackiej, bo nawet zeszyty z kolorowymi obrazkami potrafiły mieć złożoną fabułę i poruszać trudne zagadnienia.
zaylee miller
Całe szczęście młodemu faktycznie nic nie było, a one będą musiały faktycznie skontaktować się z jakimś profesjonalistą, który zacząłby proces diagnozowania Samuela. Co prawda niby ADHD nie było czymś szczególnie poważnym, ale widać było, że w jego przypadku to dziwne roztrzepanie oraz niezdarność przybierały dosyć ostrą formę, która mogła mu przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu. Tak, może uda im się poznać jakieś mechanizmu, które zdecydowanie pomogłyby mu w tym, aby jednak nie poddawać się całkowicie tym chaotycznym impulsom.
Swanson zostawiła Zaylee użeranie się z instrukcją, a sama wspomogła młodego w rozpakowywaniu klocków oraz układaniu ich na blacie. Całe szczęście, że akurat w tym przypadku dziesięciolatek potrafił być zdyscyplinowany. Zapewne nawet bardziej niż sama detektywka, która najchętniej składałaby wszystko bez instrukcji, kierując się swoją intuicją oraz siłą dedukcji, aby wykoncypować, która część gdzie powinna się znaleźć.
Zadziwiające było jak szybko Sammy zaproponował to, aby obejrzeli wspólnie film o przygodach młodego czarodzieja, ale żadna z nich nie miała nic przeciwko. Jakby nie patrzyć był to klasyk. Nie dało się jednak zaprzeczyć także temu, że najbardziej z podobnego pomysłu mogła się cieszyć Miller, która uwielbiała całą sagę o Potterze i nawet grała w grę z serii na ich Playstation, korzystając z tego, że miała nieco wolnego, gdy Evina wróciła ze szpitalu po sprawie z Blythe'em. Przynajmniej na tym skorzystała.
- Jasne, że możemy. To twój dzień, więc możesz decydować - zapewniła chłopca.
Nie mieli w końcu żadnych konkretnych planów, a Zaylee na pewno odetchnie na myśl o tym, że pomimo złej pogody dziesięciolatka nie kusiło wyjść na zewnątrz, gdzie mógł na niego zapolować seryjny morderca. Wilk syty i owca cała.
- Też sądzę, że moglibyśmy poczytać. Może nie jak komiksy z podziałem na rolę, ale na przykład zamieniając się, co kilka stron - zasugerowała, bo to był jednak całkiem dobry pomysł.
Przynajmniej dzięki temu dziesięciolatek w końcu sięgnąłby po coś, co było bardziej skomplikowane niż komiksy. Przynajmniej pod względem treści literackiej, bo nawet zeszyty z kolorowymi obrazkami potrafiły mieć złożoną fabułę i poruszać trudne zagadnienia.
zaylee miller