Strona 3 z 3

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 7:05 pm
autor: Santiago de la Serna
Pokręcił głową, gładząc jego policzek kciukiem, a wyraz jego twarzy świadczył o tym, że mówi zupełnie poważnie. Rytm jego serca zresztą również przyspieszył, co Alvaro z pewnością poczuł.
- Solo discrepo porque lo dices en serio. Yo también lo digo en serio. Y quiero esta boda, quiero una relación contigo más que nada en el mundo. Mi vacilación no se debía a que dudara de si lo quería, sino a que estaba preocupado por ti y no estoy... No estaba seguro de si era lo correcto para ti.
Przesunął dłoń na jego kark, obejmując go palcami i masując nieznacznie.
- Me di cuenta de que mantenerte en vilo, o incluso negarme, sería mucho peor para ambos. Solo quería saber si estabas completamente seguro, si habías considerado todos los pros y los contras, si entendías lo que implicaba. Pero quiero casarme contigo.
Uśmiechnął się niepewnie, nagle zaczynając się zastanawiać, czy przypadkiem teraz Alvaro nie nabrał wątpliwości i nie powie, że teraz to on musi sobie wszystko poukładać, zanim powie "tak". Według Santiago to by było możliwe nie dlatego, żeby uważał Palermo za kogoś niestałego, tylko raczej dlatego, że słowa Tiago dałyby mu do myślenia albo poczułby się jednak odrzucony i najpierw potrzebowałby to przepracować, zanim ewentualnie uznałby, że ten ślub rzeczywiście miał sens. Kocur jednak miał nadzieję, że tak się nie stanie i że Salvatierra nadal tego chce.

Alvaro Salvatierra

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 7:19 pm
autor: Alvaro Salvatierra
Tak, poczuł przyspieszony rytm jego serca pod palcami, a wyraz twarzy mężczyzny i to, jak teraz na niego patrzył, upewniło go w tym, że Santiago faktycznie mówi serio i że naprawdę właśnie zgodził się na ślub. Alvaro z kolei nie zwątpił w swoje oświadczyny i w to, że chce go poślubić, po prostu był tak zaskoczony tym nagłym "tak", którego kompletnie się nie spodziewał, że miał wrażenie, że to wszystko nie dzieje się naprawdę. Miał ochotę się uszczypnąć, żeby upewnić się czy przypadkiem nie śni, ale dłoń Santiago na karku wydawała się tak cholernie prawdziwa, że darował sobie to szczypanie się.
Powoli na jego twarz wpełzał coraz szerszy uśmiech, którego nie potrafił teraz powstrzymać, nawet jeśli by chciał. Palce na koszulce Santiago zaciskały się coraz mocniej, a oczy Alvaro znów zaczęły się lekko szklić, co natychmiast poczuł i od razu zganił się za to w myślach; zachowywał się jak rozchwiana emocjonalnie nastolatka i zaczynało go to już męczyć.
- Te conozco desde hace muchísimo tiempo, y aún así consigues sorprenderme, gatito. - zaśmiał się przez łzy, przybliżając się do niego i ujmując jego twarz w dłonie, a czoło opierając o jego czoło. - Entiendo lo que esto significa: que estaré contigo en la salud y en la enfermedad, en lo bueno y en lo malo. Y tú estarás conmigo. - dodał nieco ciszej, mówiąc teraz wolniej, bardziej zduszonym głosem i czując się trochę tak, jakby właśnie ślubował mu przed Bogiem, że będzie z nim do końca. I trochę też tak się czuł, mimo że nadal znajdowali się w łóżku w klinice we Włoszech, a nie w urzędzie czy w jakimś przepięknym plenerze. - ¿Dónde está ese maldito anillo? - zapytał jeszcze po chwili, odsuwając się od niego i podrywając się z łóżka niemal natychmiast, żeby rozpocząć poszukiwania pierścionka zaręczynowego. Śmiał się teraz, mimo że wciąż miał łzy w oczach, ale takiego natłoku emocji i takiego rollercoastera nie czuł już dawno, więc najwyraźniej jego organizm też gubił się w tym, jak reagować.

Santiago de la Serna

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 8:47 pm
autor: Santiago de la Serna
Przymknął oczy, kiedy Alvaro przyłożył czoło do jego czoła, również się uśmiechając i czując, że gardło mu się ściska. Łzy nie płynęły mu do oczu, ale czuł ucisk w gardle i klatce piersiowej, choć - o dziwo - nie był on nieprzyjemny. Trochę zakręciło mu się w głowie, kiedy usłyszał, że będą przy sobie w zdrowiu i w chorobie. Zacisnął zęby i objął Salvatierrę obiema rękami, tuląc go do siebie; zaraz jednak musiał zwolnić ten uścisk, bo mężczyzna wyskoczył z łóżka i zaczął szukać pierścionka. Santiago obserwował go z uśmiechem uznając, że Alvaro jest teraz uroczy - zapatrzył się na niego do tego stopnia, że przez chwilę zapomniał mu odpowiedzieć na pytanie; był nim teraz zauroczony.
- En mi bolsillo - odpowiedział po chwili, sprowadzając samego siebie na Ziemię - en mis pantalones.
Objął się ramionami, przyglądając mu się i czując coraz większe szczęście. Problemy teraz zdawały się nieco mniejsze, bardziej odległe, a Tiago, patrząc na radość Palermo, czuł, że w tym momencie obaj są w stanie przenosić góry. I owszem, on również poczuł się, jakby mężczyzna przysięgał mu przed Bogiem - i było to przyjemne uczucie. Ta przysięga znaczyła dla niego więcej, niż ta, którą złożą w urzędzie, była piękna.
- Sí, estaré contigo en la salud y en la enfermedad, en lo bueno y en lo malo. Como siempre lo he estado - powiedział lekko drżącym głosem.

Alvaro Salvatierra

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 9:12 pm
autor: Alvaro Salvatierra
Alvaro zapewne nie zgodziłby się z tym, że jest uroczy - zawsze się o to wykłócał, choć zawsze dość żartobliwie, bo też nigdy nie czuł, że gdy Santiago mu to mówił, to w jakiś sposób go obrażał. Odbierał to zawsze jako komplement, zwłaszcza gdy mówił mu to z uśmiechem na ustach i tym rozmarzonym spojrzeniem, którym - swoją drogą - przyglądał mu się teraz, z czego Salvatierra zdał sobie sprawę stojąc już na podłodze, z dłońmi opartymi o swoje biodra, gotów przeszukać zaraz cały pokój, jeśli zaraz nie dostanie odpowiedzi gdzie znajdował się pierścionek.
- ¿Lo guardaste en tu bolsillo? - zapytał nieco zaskoczony, w każdym razie w pierwszym momencie, ale zaraz potem znów się uśmiechnął i rozejrzał się w poszukiwaniu tych cholernych spodni, które Santiago miał na sobie dzisiaj. Odnalazł je w końcu, leżące złożone na oparciu krzesła, więc przeszukał kieszenie w poszukiwaniu rzeczonego pierścionka. W końcu wymacał drewniane pudełeczko, wyjął je ze spodni mężczyzny i wrócił do łóżka, przez chwilę stojąc i wpatrując się w mężczyznę, który właśnie powiedział, że będzie z nim na dobre i na złe, tak jak zawsze; nie wiedział czemu, ale to wyjątkowo ujęło go za serce. Zamrugał, znów czując napływające mu do oczu łzy, którym jednak nie pozwolił popłynąć i szybko otarł kąciki oczu wierzchem dłoni.
- Les advierto que no me arrodillaré por tercera vez. - rzucił żartobliwie, w pewien sposób próbując tym samym ukryć to, jak wielką beksą się stał i uklęknął powoli na jedno kolano, otwierając pudełeczko i wyciągając je w stronę przyjaciela. - Te prometo que estaré contigo hasta el final, pase lo que pase. Incluso cuando discutamos o cuando te aburras de mí. Y cuando no soportes a nadie más, ni siquiera a ti misma. Siempre estaré ahí para ti, te lo juro, sin importar lo que depare el futuro. - przełknął ślinę, wpatrując się w niego jak w obrazek. Pudełeczko w jego dłoniach drżało lekko; w tych samych dłoniach, którymi rozmontowywał najtrudniejsze zamki w bankach i którymi kreślił z pasją wszystkie ich wspólne plany.

Santiago de la Serna

La carcel nueva

: ndz kwie 12, 2026 9:28 pm
autor: Santiago de la Serna
- Sí, ¿por qué? - uniósł brwi, nie bardzo wiedząc, czy to źle, że schował pierścionek do kieszeni. Owszem, tam go właśnie trzymał i miał go przy sobie w trakcie tych wszystkich badań, rozmów z lekarzami; pomagał mu to wszystko przetrwać i dodawał trochę ukojenia w tych bardzo dla niego stresujących chwilach.
Parsknął nieco nerwowym śmiechem, kiedy Alvaro oświadczył, że nie uklęknie po raz trzeci; choć nie mógł sobie przypomnieć drugiego razu, a nie spodziewał się, że nastąpi on właśnie teraz. Gdy jednak zobaczył, że faktycznie tak się dzieje, uśmiech spełzł z jego twarzy, a po chwili Tiago podniósł się na łóżku do pozycji siedzącej. Po chwili uznał, że to nadal niewłaściwe, zwłaszcza, gdy usłyszał tak piękne słowa przysięgi, które chwyciły go mocno za serce i gardło. Przełknął z trudem ślinę i z niejakim trudem zsunął się z łóżka, żeby stanąć na podłodze. Nie było to łatwe, bo był naprawdę zmęczony tym dniem i obawiał się, że może nie ustać już dziś na nogach po tym, jak się położył; ale zmusił się do tego i stał teraz przed Salvatierrą, patrząc na niego poważnie i z wyraźnym wzruszeniem. Wciąż nie miał łez w oczach, ale po jego minie i błyszczących oczach widać było, że ta scena robi na nim ogromne wrażenie. Miał ochotę odpowiedzieć mu, że już teraz siebie nie znosi - że od lat siebie nie trawi i bywały momenty, kiedy był bliski nienawiści do samego siebie. Ale jego zawsze kochał.
- Si, por alguna razón que no logro comprender, desde la infancia creíste que yo era la persona indicada para ti; si, después de más de veinte años, aún quieres estar conmigo, a pesar de todo lo que he hecho y dicho, entonces yo también lo quiero. Quiero apoyarte en todo lo que pueda, despertar a tu lado y dormirme en tus brazos. Quiero prepararte té, beber vino contigo en los lugares más hermosos del mundo, incluso si son bodegas lúgubres donde nos esconderíamos; pero serán hermosas para nosotros porque estaremos juntos en ellas. Y quiero hacer todo lo que tengas en lista contigo.
Głos nieco mu drżał, kiedy mówił to wszystko. Wyciągnął do niego dłoń w taki sposób, żeby Alvaro mógł założyć mu pierścionek na palec.

Alvaro Salvatierra