When I be on some kid shit, go and take my shorty on a picnic
: sob kwie 18, 2026 8:12 pm
Nie miała pojęcia, jak będzie podchodzić do oświadczyn, kiedy wreszcie Teddy zbierze dupę w troki i się jej też oświadczy. Może wtedy te jej oświadczyny się trochę znudzą i nieco jej odpuści? Teraz przynajmniej mogła się pysznić, że ona jest tą, która kocha bardziej. Właściwie, jak się teraz nad tym zastanowić, to powinna zrobić jej jednak wielką awanturę. Właściwie dlaczego ona się jej jeszcze nie oświadczyła? Przecież April w ogóle nie zależało na pierścionku. Równie dobrze mogła związać w okrąg źdźbło trawy i wsunąć jej na palec, jeżeli strażaczce zależało na takich gestach. Chodziło i intencję! A jej tu ewidentnie brakowało. Tylko przyjmowała, ale nie dawała. Może to były problemy z asertywnością? Ale nigdy nie przejdą do następnego kroku i April będzie ją tak błagać o tej ślub do końca ich dni? Cholera jasna, ewidentnie zaczęło ją to stresować, bo odleciała na moment myślami gdzieś daleko. na szybko analizując wszystkie możliwe scenariusze sytuacji, w których się dowiaduje, że Teddy tak naprawdę jej nie chce. W jednym z nich nawet potem wchodziła związek z tamtą laską z Sylwestra.
Na szczęście rozmowa o seksie nieco sprowadziła ją na ziemię, pozwalając skupić się na rzeczach naprawdę istotnych. Dostała całą masę poważnych pytań, na które powinna poznać odpowiedzi, a potem przekazać je ukochanej. Nie chciała zostawiać jej na lodzie z tak istotnymi rozkminami.
— A może poczekasz chociaż, aż dojdziemy do samochodu? Nie musi na ciebie patrzeć w trakcie cała okolica, wiesz? — zaproponowała, zsuwając jedną dłoń wzdłuż jej pleców. Może i była niecierpliwa, ale na pewno nie dopuści do takich sytuacji w takim miejscu jak to. Nie była przecież dzisiaj naćpana! A zresztą, nawet naćpana by się nie zgodziła. To nie była ustronna kanciapa w ciemnym klubie. Nie ma szans, żeby ktokolwiek oprócz niej oglądał Teddy w takim stanie.
— Ja przelecę ciebie, potem ty przelecisz mnie... możemy powtarzać to tak w kółko, póki jesteś na zwolnieniu. A jak ci zdejmą ten nieszczęsny temblak, to będzie tylko lepiej. — Juz teraz była podekscytowana na samą myśl o tym, co będą mogły wyprawiać! Nie żeby unieruchomiona ręka stanowiła aż tak wielką różnicę. Oczywiście utrudniała dużo rzeczy, ale ich nie blokowała, a to najważniejsze. Tęskniła już jednak za porządnym, dwuręcznym i ciepłym objęciem. No i za noszeniem na rękach, ale na to wolała poczekać, aż ręka Teddy wróci do pełnej sprawności. Jeszcze tego brakowało, żeby się nadwyrężyła nosząc jej dupsko.
— Pamiętam. Matko kochana, Teddy, przecież ja umrę w trakcie tych przygotowań — westchnęła ciężko, pozwalając przygnieść się mrocznym wizją przedweselnego stresu. To będzie naprawdę skomplikowana przeprawa, na koniec której April do reszty osiwieje. Przynajmniej będzie miała włosy pod kolor sukni, to już coś.
— I ty też umrzesz od próby wytrzymania z taką mną. A Emma to już na bank strzeli sobie w łeb jako pierwsza. — Pokręciła głową załamana nad ich smutnym losem. To oczywiste, że musiała wziąć ją na swoją świadkową. A to oznaczało, że będzie – jak zwykle – skazana na uczestniczenie w tym całym szaleństwie u boku April. Biedna kobieta.
— A właściwie kogo ty wybierzesz? — zmarszczyła brwi, próbując wyczytać odpowiedź z jej myśli. Jett był oczywistym wyborem, ale może jednak Teddy będzie wolała jeszcze bardziej ukobiecić ten dzień i poprosi Iris? Finch było wszystko jedno, byle była zadowolona. Lubiła przecież jedno i drugie.
Nikt nie opowiada tak, jak ty, Choć bajeczki te na pamięć znam, Jakże wszystko to cudownie brzmi
Na szczęście rozmowa o seksie nieco sprowadziła ją na ziemię, pozwalając skupić się na rzeczach naprawdę istotnych. Dostała całą masę poważnych pytań, na które powinna poznać odpowiedzi, a potem przekazać je ukochanej. Nie chciała zostawiać jej na lodzie z tak istotnymi rozkminami.
— A może poczekasz chociaż, aż dojdziemy do samochodu? Nie musi na ciebie patrzeć w trakcie cała okolica, wiesz? — zaproponowała, zsuwając jedną dłoń wzdłuż jej pleców. Może i była niecierpliwa, ale na pewno nie dopuści do takich sytuacji w takim miejscu jak to. Nie była przecież dzisiaj naćpana! A zresztą, nawet naćpana by się nie zgodziła. To nie była ustronna kanciapa w ciemnym klubie. Nie ma szans, żeby ktokolwiek oprócz niej oglądał Teddy w takim stanie.
— Ja przelecę ciebie, potem ty przelecisz mnie... możemy powtarzać to tak w kółko, póki jesteś na zwolnieniu. A jak ci zdejmą ten nieszczęsny temblak, to będzie tylko lepiej. — Juz teraz była podekscytowana na samą myśl o tym, co będą mogły wyprawiać! Nie żeby unieruchomiona ręka stanowiła aż tak wielką różnicę. Oczywiście utrudniała dużo rzeczy, ale ich nie blokowała, a to najważniejsze. Tęskniła już jednak za porządnym, dwuręcznym i ciepłym objęciem. No i za noszeniem na rękach, ale na to wolała poczekać, aż ręka Teddy wróci do pełnej sprawności. Jeszcze tego brakowało, żeby się nadwyrężyła nosząc jej dupsko.
— Pamiętam. Matko kochana, Teddy, przecież ja umrę w trakcie tych przygotowań — westchnęła ciężko, pozwalając przygnieść się mrocznym wizją przedweselnego stresu. To będzie naprawdę skomplikowana przeprawa, na koniec której April do reszty osiwieje. Przynajmniej będzie miała włosy pod kolor sukni, to już coś.
— I ty też umrzesz od próby wytrzymania z taką mną. A Emma to już na bank strzeli sobie w łeb jako pierwsza. — Pokręciła głową załamana nad ich smutnym losem. To oczywiste, że musiała wziąć ją na swoją świadkową. A to oznaczało, że będzie – jak zwykle – skazana na uczestniczenie w tym całym szaleństwie u boku April. Biedna kobieta.
— A właściwie kogo ty wybierzesz? — zmarszczyła brwi, próbując wyczytać odpowiedź z jej myśli. Jett był oczywistym wyborem, ale może jednak Teddy będzie wolała jeszcze bardziej ukobiecić ten dzień i poprosi Iris? Finch było wszystko jedno, byle była zadowolona. Lubiła przecież jedno i drugie.
Nikt nie opowiada tak, jak ty, Choć bajeczki te na pamięć znam, Jakże wszystko to cudownie brzmi