Strona 3 z 5

When I be on some kid shit, go and take my shorty on a picnic

: sob kwie 18, 2026 8:12 pm
autor: April Finch
Nie miała pojęcia, jak będzie podchodzić do oświadczyn, kiedy wreszcie Teddy zbierze dupę w troki i się jej też oświadczy. Może wtedy te jej oświadczyny się trochę znudzą i nieco jej odpuści? Teraz przynajmniej mogła się pysznić, że ona jest tą, która kocha bardziej. Właściwie, jak się teraz nad tym zastanowić, to powinna zrobić jej jednak wielką awanturę. Właściwie dlaczego ona się jej jeszcze nie oświadczyła? Przecież April w ogóle nie zależało na pierścionku. Równie dobrze mogła związać w okrąg źdźbło trawy i wsunąć jej na palec, jeżeli strażaczce zależało na takich gestach. Chodziło i intencję! A jej tu ewidentnie brakowało. Tylko przyjmowała, ale nie dawała. Może to były problemy z asertywnością? Ale nigdy nie przejdą do następnego kroku i April będzie ją tak błagać o tej ślub do końca ich dni? Cholera jasna, ewidentnie zaczęło ją to stresować, bo odleciała na moment myślami gdzieś daleko. na szybko analizując wszystkie możliwe scenariusze sytuacji, w których się dowiaduje, że Teddy tak naprawdę jej nie chce. W jednym z nich nawet potem wchodziła związek z tamtą laską z Sylwestra.
Na szczęście rozmowa o seksie nieco sprowadziła ją na ziemię, pozwalając skupić się na rzeczach naprawdę istotnych. Dostała całą masę poważnych pytań, na które powinna poznać odpowiedzi, a potem przekazać je ukochanej. Nie chciała zostawiać jej na lodzie z tak istotnymi rozkminami.
— A może poczekasz chociaż, aż dojdziemy do samochodu? Nie musi na ciebie patrzeć w trakcie cała okolica, wiesz? — zaproponowała, zsuwając jedną dłoń wzdłuż jej pleców. Może i była niecierpliwa, ale na pewno nie dopuści do takich sytuacji w takim miejscu jak to. Nie była przecież dzisiaj naćpana! A zresztą, nawet naćpana by się nie zgodziła. To nie była ustronna kanciapa w ciemnym klubie. Nie ma szans, żeby ktokolwiek oprócz niej oglądał Teddy w takim stanie.
— Ja przelecę ciebie, potem ty przelecisz mnie... możemy powtarzać to tak w kółko, póki jesteś na zwolnieniu. A jak ci zdejmą ten nieszczęsny temblak, to będzie tylko lepiej. — Juz teraz była podekscytowana na samą myśl o tym, co będą mogły wyprawiać! Nie żeby unieruchomiona ręka stanowiła aż tak wielką różnicę. Oczywiście utrudniała dużo rzeczy, ale ich nie blokowała, a to najważniejsze. Tęskniła już jednak za porządnym, dwuręcznym i ciepłym objęciem. No i za noszeniem na rękach, ale na to wolała poczekać, aż ręka Teddy wróci do pełnej sprawności. Jeszcze tego brakowało, żeby się nadwyrężyła nosząc jej dupsko.
— Pamiętam. Matko kochana, Teddy, przecież ja umrę w trakcie tych przygotowań — westchnęła ciężko, pozwalając przygnieść się mrocznym wizją przedweselnego stresu. To będzie naprawdę skomplikowana przeprawa, na koniec której April do reszty osiwieje. Przynajmniej będzie miała włosy pod kolor sukni, to już coś.
— I ty też umrzesz od próby wytrzymania z taką mną. A Emma to już na bank strzeli sobie w łeb jako pierwsza. — Pokręciła głową załamana nad ich smutnym losem. To oczywiste, że musiała wziąć ją na swoją świadkową. A to oznaczało, że będzie – jak zwykle – skazana na uczestniczenie w tym całym szaleństwie u boku April. Biedna kobieta.
— A właściwie kogo ty wybierzesz? — zmarszczyła brwi, próbując wyczytać odpowiedź z jej myśli. Jett był oczywistym wyborem, ale może jednak Teddy będzie wolała jeszcze bardziej ukobiecić ten dzień i poprosi Iris? Finch było wszystko jedno, byle była zadowolona. Lubiła przecież jedno i drugie.

Nikt nie opowiada tak, jak ty, Choć bajeczki te na pamięć znam, Jakże wszystko to cudownie brzmi

When I be on some kid shit, go and take my shorty on a picnic

: sob kwie 18, 2026 9:20 pm
autor: teddy darling
No pewnie, Teddy mogła wsunąć jej na palec źdźbło trawy, zawieszkę od nakrętki, okrągłego chrupka albo plastikowy pierścionek wylosowany z automatu. Wszystko fajnie, ale nawet wtedy April od razu znalazłaby powód, żeby się do czegoś przyczepić. Już Darling dobrze znała te numery! Nic dziwnego, że biedna tyle zwlekała. Chciała to zrobić tak, jak należy. I lepiej niech wtedy Finch przyjmie te oświadczyny, bo inaczej wciśnie pierścionek na palec jakiejś larwie! Może nawet tej z Sylwestra, kto wie?
Z drugiej strony, świetnie się składało, że rozmowy o seksie tak łatwo odciągały myśli ukochanej od wszystkiego innego. Nie, żeby Teddy jakoś to wykorzystywała. No dobrze, wykorzystywała, ale tylko troszeczkę! Na tyle, aby April nie zarzucała jej brak jakiekolwiek inicjatywy.
Udała wielce zamyśloną, jakby naprawdę zastanawiała się, czy jednak nie rozważa pieprzenia się na kocu, na oczach wszystkich tych gapiów. Ostatecznie skinęła głową, zgadzając się na propozycję partnerki.
Może poczekam — powiedziała w taki sposób, że w sumie to nie wiadomo, czy faktycznie poczeka, czy zaraz zacznie ściągać majtki. Chociaż w sumie, to wiadomo, bo przecież Teddy była grzeczna, nawet przy April. Musiałaby najpierw wziąć jedną z tych śmiesznych tabletek w kształcie palmy, żeby dać się ponieść. Ale wtedy też zaciągnęłaby partnerkę w ustronne miejsca, no bez przesady!
Plan na najbliższy miesiąc był całkiem ambitny. Już chciała przypomnieć, że przecież Finch powinna pracować, a nie łazić taka napalona tylko dlatego, że Darling siedziała w domu. Chyba powinna częściej wychodzić i dać jej się skupić, a nie rozpraszać swoją osobą. Potem Finch znów zagrzebie się w zaległościach i dopiero będzie płacz!
Jak zdejmą mi ten nieszczęsny temblak, to wrócę do służby — oznajmiła pewnym tonem, chyba trochę się zapominając, że później, zanim faktycznie będzie w pełni zdolna do pracy, będzie musiała przejść jakąś rehabilitację. Kapitan nie pozwoli jej wrócić, jeśli nie będzie miał potwierdzenia, że naprawdę nic już jej nie dolega.
Roześmiała się głośno, kiedy ukochana zaczęła przeżywać przygotowania, chociaż jeszcze nie zaczęły niczego planować. Nie ma prawdziwych oświadczyn, nie ma planowania! A jak nie ma planowania, to po co tak stresować się na zapas? Oczywiście April nie byłaby sobą, gdyby nie zaczęła wszystkiego wyolbrzymiać.
Myślę, że jednak zdołam cię okiełznać i przemówić do rozumu — trąciła jej nos swoim, żeby przestała tak wybiegać myślami w przyszłość. Jeszcze przyjdzie na to czas! — I Emma również. Będziesz mieć przy sobie dwie rozsądne kobiety. Do tego dołożę jeszcze moją mamę i wtedy na pewno nie umrzesz — pokiwała głową, chcąc dodać jej otuchy. Przy Theresie nikt nie miał prawa oszaleć ze stresu. Teddy nie znała bardziej opanowanej osoby na świecie.
Bo Tessa była prawdziwą oazą spokoju. Zresztą, wystarczy przypomnieć sobie wszystkie te patowe sytuacje, które potrafiła opanować w mgnieniu oka. Na przykład wtedy, jak Teddy postanowiła przefarbować się w liceum na czerwono i farba spaliła jej włosy. Albo jak razem z April wylądowały na imprezie daleko poza Toronto, zgubiły się na jakimś pustkowiu i pani Darling sprowadziła je do domu, bez wiedzy rodziców Finch i bez wiedzy ojca Teddy. Albo nawet ostatnio, gdy jej córka wylądowała w szpitalu, nawet wtedy okazała się stoickim spokojem!
Szczerze powiedziawszy, nie myślała jeszcze, kogo wybierze na swoją drużbę. Lista była dość obszerna, więc na pewno nie zdoła zdecydować się tylko na jednego świadka.
Trudno mi wybrać między Jettem, Iris i Blazem, więc wezmę całą trójkę — postanowiła szybciej, niż w ogóle zdążyła się nad tym porządnie zastanowić. — A Johnsonów i Secadę możemy zaangażować do sypania kwiatków. Zrobią furorę — stwierdziła, bo na pewno wszyscy padną, kiedy zobaczą ich w mundurach strażackich i ciemnych okularach. Chociaż trzeba było uważać, żeby nie skradli całego show i nie przyćmiły panien młodych.
Teddy podparła się na łokciu, zapominając o tych cholernych, połamanych żebrach. Skrzywiła się lekko, ale zaraz na jej twarz wpełznął szeroki uśmiech. Wtuliła się mocniej w April i cmoknęła ją w policzek.
Błagam, powiedz mi, że nie zamierzasz zapraszać połowy Toronto. — jęknęła w udawanym zawodzie. Oczywiście nie miała nic przeciwko. Obie miały sporo znajomych, Finch pewnie dwa razy tyle, a jeszcze jakby doliczyć do tego te jej byłe dziewczyny, z którymi do tej pory utrzymywała kontakt, to standardowa sala weselna mogłaby nie pomieścić wszystkich gości.

a pamiętasz, jak u ciebie na dachu jarali gibony i krzyczeli, że miłość jest piękna?

When I be on some kid shit, go and take my shorty on a picnic

: wt kwie 21, 2026 9:28 am
autor: April Finch
Odruchowo pokiwała głową, nie mając ochoty wdawać się w dyskusję na temat jej powrotu do pracy. Szczególnie w momencie, w którym próbowała zasugerować, że zagwarantuje jej niezapomniane wrażenia w łóżku po ściągnięciu temblaka, a Teddy i tak zdołała przekuć to w rozmowę o służbie. April wolała jeszcze nie myśleć o tym, że jej partnerka za moment znowu zacznie regularnie wchodzić w środek pożarów i lawirować między spadającymi na łeb fragmentami ścian. Nie zdążyła jeszcze odchorować ostatniego wypadku, bo po prostu nie było kiedy. Nie chciała tego robić przy Darling, więc musiała poczekać, aż dziewczyna wróci do pracy. Oczywiście powinna ogarnąć własną głowę, zanim to się wydarzy, żeby nie zwariować do reszty już pierwszego dnia po powrocie, ale cóż. Wolała to po prostu ignorować i liczyć, że już nigdy krzywda Teddy nie siądzie jej na banię.
— Pewnie masz rację — zgodziła się, również dla świętego spokoju. Trudni było jej wyobrazić sobie teraz sytuację, w której którakolwiek z tych kobiet jest w stanie ją okiełznać. Nie dość, że organizowanie ślubu łączy się z całą masą decyzji, to do tego dochodzą jeszcze skandalicznie wysokie rachunki za wszystko, no i ta nieszczęsna lista gości. Aż sama nie wiedziała, który z tych aspektów będzie dla niej najokropniejszym. Może jednak powinna zasugerować, żeby wzięły kameralny ślub, w trakcie którego będą obecne wyłącznie one i świadkowie? Całość ogarnęliby w pół godziny, potem mogliby pójść na frytki i rozejść się w świętym spokoju. To przecież brzmiało tak błogo i spokojnie. Niezgodnie z marzeniami z dzieciństwa, ale przynajmniej spokojnie. Jak była młodsza, to przecież fantazjowała o jakichś skończonych kretynizmach, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Może huczne wesele było jednym z nich? Zakładała, że to świetny pomysł, a nie mrzonki dzieciaka, ale właściwie dlaczego? W czym tym pomysł był lepszy od któregokolwiek z pozostałych, które z biegiem lat zdążyła odrzucić? Żeby chociaż Teddy miała jakieś niesamowite ciśnienie na zrobienie porządnej imprezy... ale przecież nie miała. Finch czuła, jak żołądek podchodzi jej do gardła. Zdecydowanie musi się uspokoić.
— Brzmi doskonale — zgodziła się od razu. W wersji, w której biorą ślub, w którym uczestniczą więcej niż cztery osoby, mogła się zgodzić praktycznie na wszystko. Jeżeli Teddy będzie chciała, żeby cała jednostka robiła za drużbów, to niech tak będzie. Przynajmniej będą z tego ładne zdjęcia. Niespecjalnie proporcjonalne, porównując tłum wokół Teddy do tego przy April, ale to nic. Może Emma będzie miała ochotę założyć jakąś wyjątkowo wystrzałową kreację, która będzie nadrabiała fakt, że nie ma wokół siebie stada szerokich chłopów?
— Myślisz, że mam w planie zaprosić wszystkie swoje byłe? Nie mam. — Wywróciła oczami, podłapując żart. W skali, którą Teddy przyjmowała wobec niedawno zakończonego puszczalstwa April, pewnie mniej więcej tyle stanowiłaby pełna lista jej kobiet. Było to dalekie od prawdy, ale niech jej będzie.
— Nie planuje zapraszać którejkolwiek z nich. To ma być normalna impreza — dodała dla rozjaśnienia sytuacji. Z niektórymi z tych kobiet utrzymywała kumpelskie stosunki, ale miała wrażenie, że zapraszanie ich na własne wesele to dziwny pomysł. Zakładała, że ani Teddy, ani nawet te dziewczyny nie czułyby się z tym komfortowo. A przecież chciała, żeby wszystkim było jak najlepiej.

Ofiaruję mojej dziewczynie Wszystkie kwiaty Holandii, Jeśli będzie trzeba ukradnę W nocy przy księżycowej pełni

When I be on some kid shit, go and take my shorty on a picnic

: wt kwie 21, 2026 11:27 am
autor: teddy darling
Myślami od kilku dni była już z powrotem w pracy. Nie chodziło o tęsknotę za samymi wyjazdami czy adrenaliną, po prostu siedzenie w domu nie było dla niej. To tak, jakby ktoś kazał jej siedzieć za biurkiem. Okropieństwo! Teddy przywykła do ciągłego ruchu, a brak konkretnego celu tylko pogarszał sprawę. Nie umiała znaleźć sobie miejsca. Kręciła się po mieszkaniu, zaczynała jedną rzecz, po chwili przechodziła do kolejnej, nie mając pojęcia, na czym powinna się skupić. Musiała coś robić, żeby nie oszaleć. I nawet jeśli lekarz jasno powiedział, że powinna się oszczędzać, trudno było jej się do tego zastosować. Nic więc dziwnego, że w końcu zabrała się za porządki i postanowiła wygospodarować miejsce na rzeczy April. Sortowała swoje ubrania, przestawiała rzeczy, robiła miejsce w szafach i szufladach, starając się działać możliwie najsprawniej. Problem w tym, że teraz nie była w pełni sprawna. Przez unieruchomioną rękę każda czynność trwała dwa razy dłużej. W dodatku musiała pilnować, żeby się nie przeciążyć. Nie było mowy o żadnym dźwigania ciężkich pudeł czy gwałtownych ruchach. Dobrze, że Finch miała ją na oku, bo inaczej narobiłaby samych głupstw. Zaraz pewnie pobiegłaby na siłownię albo wsiadła na motocykl. To dopiero byłoby skrajnie nieodpowiedzialne wariactwo!
Pogładziła ją czule po policzku, dostrzegając na jej twarzy zmartwienie. Znała ukochaną na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że tak wybiegła zbyt daleko w przyszłość i zaczęła przejmować się na zapas, chociaż jeszcze niczego nie uzgodniły. Darling była skłonna przystać na wszystkie pomysły April, byle ta była szczęśliwa. Chciała hucznego wesela? Proszę bardzo. Marzenia są po to, żeby je realizować. Sama też była romantyczką i chociaż miała już wszystko, czego pragnęła, ślub tylko w obecności świadków wydawał się nieco smutny. A przecież to do nich nie pasowało, bo były takie zakochane!
Zobaczysz, że będzie cudownie — zapewniła i naprawdę tak uważała. — Pomyśl tylko, jak wpadniesz w organizacyjny szał. Nikt nie odnajduje się w tym tak dobrze, jak ty. A przecież będzie sporo rzeczy do ogarnięcia. Nawet nie będziesz miała czasu, żeby się porządnie zestresować — uśmiechnęła się tuż przy jej ustach, na których złożyła słodki pocałunek.
Z czym jak z czym, ale w tej kwestii April nie mogła się z nią nie zgodzić. Wystarczyło przypomnieć sobie, jak dokładnie zorganizowała ich wylot na Hawaje, jednocześnie ogarniając jeszcze mnóstwo innych spraw. Oczywiście Teddy nie zamierzała stać biernie, ale bardziej sprawdzała się w roli dziewczyny na posyłki - przynieś, podaj, pozamiataj.
A cholera cię tam wie — odparła na wzmiankę o byłych panienkach Finch. I o tych, które kiedykolwiek przeleciała. — Może będziesz chciała, żeby widziały twoje szczęście bez nich? — wzruszyła lekko ramionami. W zasadzie nie wiedziała, czy sama miałaby coś przeciwko. Połowy tych lasek, to Darling pewnie nawet nie widziała na oczy i słyszała o nich wyłącznie z opowieści. Zanim przyswoiła, kim była ta, z którą się umawiała, April wzdychała już do innej. I nie widziała nic złego w utrzymywaniu kontaktu z byłymi, Teddy też miała kontakt z byłymi partnerkami. I nie bez powodu byłe były byłymi. A kiwi kiwi kiwi.

nawet, gdy jestem sam, to myślę, jak fajna jesteś

When I be on some kid shit, go and take my shorty on a picnic

: wt kwie 21, 2026 12:01 pm
autor: April Finch
Wściekała się na siebie, że poruszyła te wszystkie tematy. To miała być przecież miła randka, w trakcie której miały przewietrzyć sobie głowy. Jak na razie to w jej bani zrobiło się dużo ciaśniej i dużo gorzej. Zgadzanie się ze wszystkimi zapewnieniami Teddy było proste, ale raczej nie wystarczy na zbyt długo. W końcu któryś z demonów w myślach Finch zacznie się nad nią znęcać dużo intensywniej i przełamie ten pozorny spokój. Oby tylko jej partnerka nie oberwała wtedy rykoszetem. Nie zrobiła przecież niczego złego. Starała się być perfekcyjna, całkowicie bez skazy – zresztą jak zwykle. To przynosiło tyle samo ulgi, co dokładało frustracji i przerażenia, jak bardzo daleko w tyle była April.
— No tak. Wesela jeszcze nie organizowałam, ale na pewno wymyślę coś porządnego — zgodziła się, muskając delikatnie jej wargi. To przecież wydarzenie jak każde inne. Była w stanie organizować jakieś kretyńskie, firmowe eventy, to poradzi sobie również z czymś takim. W międzyczasie imploduje pewnie kilkanaście razy, ale ostatecznie doprowadzi wszystko do końca. Jak zawsze. Była przecież bardzo zadaniowa, nie zostawiała roboty rozgrzebanej do połowy. Jeżeli już się za coś brała, to robiła to porządnie i do końca. Fakt, że to brzmiało jak najbardziej odpowiedzialne zadanie, jakie ktokolwiek kiedykolwiek jej powierzył, to nic. No dobrze, to właściwie absolutnie wszystko i to był kolejny powód, który kładł jej na barki tony stresu, ale to też musi odłożyć na później. Przecież nadal czekała, aż to Teddy się oświadczy. Dopiero wtedy będzie mogła zacząć działać, a przecież to równie dobrze może nastąpić za wiele miesięcy. April nie może pozwolić sobie na przejmowanie się tym intensywnie przez cały czas, bo nie dożyje ceremonii.
— Daj spokój. Wbrew pozorom mnie to nie satysfakcjonuję. Ograniczę się do przyjaciół i rodziny — zapewniła, czując, że robi jej się od tego goręcej. Ano tak. Będzie musiała porozmawiać z rodzicami. Przecież nie może ich nie zaprosić. Nagle zapragnęła, by oświadczyny Darling odsunęły się w czasie tak daleko, jak tylko się dało. Najlepiej minimum o kilka lat. Jakiś głos w głowie zaczął jej sugerować, ze były jeszcze zdecydowanie za młode na ślub. Może powinny poczekać do czterdziestki? To porządna liczba. Poważna. A przecież małżeństwo to też poważna sprawa. Przez te dekadę może April ogarnie się nieco na umyśle i wszystko pójdzie gładko. Istniała szansa, że dziesięć lat wystarczy jej, żeby zebrać w sobie odwagę i odezwać się znowu do Finchów oraz wyłożyć im kawę na ławę. Na dziś była to dla niej wizja absolutnie przerażająca. Nadal nie zamieniła z nimi ani słowa, a od każdej sugestii, że powinna wreszcie to zrobić, uciekała jak oparzona.
— Przede wszystkim, to musimy zebrać kasę, zanim zacznę się zastanawiać, czy wolę zamówić same bezmięsne posiłki, czy mieć na imprezie wszystkich zaproszonych — dodała, licząc, że tym nie tylko rozładuje napięcie we własnych myślach, ale też utnie ten niepotrzebnie zaczęty temat. O pieniądze nie martwiła się wcale. To tylko środek wymienny. Zawsze da się je jakoś zdobyć, a po wydaniu nawet fortuny, jakoś ją odpracować. Miała też w poważaniu wszystkich, którzy odmówiliby przyjścia wyłącznie z powodu braku mięsa, ale nie wątpiła, że trochę by się takich znalazło. Może jednak powinna wrócić myślami do tej wizji czteroosobowego ślubu? Wtedy każdy zamówiłby to, co chce, a ona mogłaby po prostu za to zapłacić. Dostrzegała w tym coraz większą liczbę plusów.

Gdy wszyscy wokół brzmią nijak, twój głos wciąż spijam

When I be on some kid shit, go and take my shorty on a picnic

: wt kwie 21, 2026 1:32 pm
autor: teddy darling
Gdyby Teddy tylko wiedziała, ile stresu wywołuje w April ta rozmowa, pewnie od razu zmieniłaby temat. Przecież nic nie zobowiązywało je jeszcze do organizacji ślubu. Nie były oficjalnie zaręczone, nie musiały niczego ustalać, planować ani podejmować decyzji na już. To wszystko mogło poczekać. Równie dobrze mogły wrócić do tego za kilka lat. I to też byłoby w porządku! Miały przed sobą całe życie, przynajmniej w tej wersji rzeczywistości, którą próbowały sobie poukładać. A jeśli Darling umarłaby przedwcześnie, to przynajmniej Finch nie będzie musiała określać się mianem wdowy.
Uspokój się — powiedziała, trącając nosem jej policzek. — Jeszcze się nie hajtamy. A jak już będziemy, to damy sobie ze wszystkim radę. To ma być wyjątkowy dzień, a nie kumulacja niepotrzebnych nerwów — przypomniała spokojnie, zanim to wszystko poszłoby w górę i na nie spadło. Ale chyba było już trochę za późno, bo ukochana zafiksowała się na punkcie ślubu i tego, co mogłoby pójść nie tak. A znając April i jej tendencję do wyolbrzymiania, źle mogło pójść dosłownie wszystko.
Bardzo korciło ją, żeby podłapać wzmiankę o rodzinie i znów zasugerować, że chyba w końcu powinny skonfrontować się z Finchami, ale w ostatniej chwili ugryzła się w język. Nie mogła jej wiecznie nagabywać. Co jak co, ale to akurat powinno wyjść z inicjatywy April, która sama musiała dojrzeć do tej decyzji. Teddy mogła jedynie być obok i wspierać ją, niezależnie od tego, co sobie postanowi.
Z kolei ona nie chciała dyskutować o pieniądzach. W straży może nie płacili kokosów, ale nie zarabiała jakoś najgorzej. Wciąż jednak zbyt mało, biorąc pod uwagę, że w każdej chwili można zginąć. I zbyt mało, żeby w przeciągu kilku miesięcy odłożyć na wesele. Wiedziała, że mogła też liczyć na wsparcie swojej rodziny, ale bardzo nie lubiła obciążać ich wydatkami.
Mhm — mruknęła trochę smutno, wtulając twarz w zagłębieniu między szyją a ramieniem partnerki. To gadanie o ślubie naprawdę było durnym pomysłem. — Nie wydaje mi się, żeby wegetariańskie jedzenie komuś przeszkadzało. Nawet moi chłopcy nie będą wybrzydzać, jak ich nafaszerujemy kotletem kalafiora — stwierdziła, bo nie wyobrażała sobie, żeby któryś z nich nie zjawił się na imprezie, tylko dlatego, że nie dostanie pod nos krwistego steka. W ogóle to jakiś absurd, żeby ktokolwiek czepiał się, że jest za zielono albo że bez mięsa, to nie ślub.
A jeśli o jedzeniu mowa, miały przecież jeszcze nie dokończone bento! Teddy sprzedała ukochanej jeszcze jednego buziaka w policzek i podniosła się do pozycji siedzącej. Znów musiała uważać, żeby nie zaprzeć się na temblaku, bo jeszcze tego by brakowało, żeby coś sobie naciągnęła. Już i tak ograniczała tabletki przeciwbólowe do minimum. Jako wyznawczyni zdrowego trybu życia, Darling nie lubiła szprycować się takim świństwem, kiedy naprawdę nie było takiej konieczności i łykała pigułki tylko wtedy, gdy faktycznie miała zesrać się z bólu.
Zjedz, bo nie będziesz miała siły na dalsze zmartwienia — rzuciła zaczepnie, ale zaraz mrugnęła porozumiewawczo, dając partnerce do zrozumienia, że to tylko niewinny żart i wcale się z niej nie nabijała. No dobra, może trochę tak, ale długoletnia przyjaźń dawała jej na to przyzwolenie!

nie mogę ci obiecać złotych gór, ale z tobą na każdą wejdę

When I be on some kid shit, go and take my shorty on a picnic

: wt kwie 21, 2026 6:10 pm
autor: April Finch
Sama nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Może jednak powinna się komuś wygadać? Pozbycie się z głowy tych wszystkich myśli mogłoby być kojące. Kto wie, może nawet otrzymałaby jakieś cenne rady, które pomogłyby jej to wszystko przetrwać? Albo chociaż jedną z tych rzeczy. Wszystko jedno, czy powrót Teddy do pracy czy ich ślub. Z tą drugą kwestią pewnie dałaby radę, gdyby czuła się pewna w tej pierwszej. Ale totalnie się na to na ten moment nie zapowiadało.
— Na pewno taki będzie — odpowiedziała od razu. Jakkolwiek miałby wyglądać ten dzień, z pewnością będzie wyjątkowy. Wszystko jedno, czy będą na nie patrzeć dwie osoby czy dwieście. Póki obok będzie Teddy, to wszystko ostatecznie skończy się dobrze. Nieważne ile po drodze wydarzy się okropieństw, jeśli na końcu tej wyboistej drogi będzie czekał na nią związek z tą kobietą. Dla tego konkretnego szczęścia była gotowa znieść naprawdę dużo.
Pogłaskała ją z czułością po włosach, gdy Darling wtuliła twarz w jej szyję. Nie chciała się nad nią znęcać i rozkładać teraz budżetu na czynniki pierwsze. W tym też miała doświadczenie, dałaby sobie radę. Nigdy tego jednak nie lubiła. Rozmawianie o finansach to zawsze był dla niej najnudniejszy aspekt pracy. Niemniej jednak była w te sprawy lepsza niż Darling, więc to ona się tym zajmie, żeby nie obarczać takimi głupotami swojej ukochanej. Wymyśli to tak, żeby nie splajtowały. Nie, to akurat jej nie przeszkadzało. Wymyśli to tak, żeby nie musiały prosić o pomoc rodziców. Żadnej z nich. O! To brzmiał jak idealny plan. Nie miała wątpliwości, że Teddy była równie chętna do proszenia o pieniądze rodzinę, co April. Miały wprawdzie inne powody, ale to nieważne.
Położyła się wygodniej na plecach, kiedy strażaczka się podniosła. Wpatrywała się w nieliczne chmury sunące po niebie, próbując się w ten sposób nieco uspokoić. Widok wiosny powinien ją przecież ukoić. Zjawiła się na tym pikniku pełna energii i radości, ale jakoś teraz trudno było jej się dogrzebać do emocji sprzed godziny. Mogły tu przyjechać autobusem. To dałoby jej możliwość utopienia emocji w używkach, a tak? Nie było żadnego wyboru, to ona dzisiaj prowadziła i musiała zachowywać się odpowiedzialnie. Dorosłość bywała momentami strasznie męcząca.
— Najadłam się. Jak chcesz, to możesz dokończyć. — Pogłaskała ją po kolanie, uśmiechając się przy tym. Zdecydowanie odechciało jej się jeść, na pewno nie będzie niczego w siebie wciskać. Strażaczka miała jednak lepszy spust i przede wszystkim większe zapotrzebowanie, a skoro jej tak smakowało, to nie powinna się krępować.
— Miałaś mi opowiedzieć, jaką zorganizujesz nam randkę — przypomniała, starając się zabrzmieć luźno i obojętnie, jakby to była prawda. Może jednak Teddy tak skupiła się na martwieniu się emocjami Finch, że da się złapać na tę sztuczkę i jednak uchyli rąbka tajemnicy? April była, jak wiadomo, paskudnie niecierpliwa – szczególnie jeśli chodziło o coś związanego bezpośrednio z nią samą. Jak niby ma wytrzymać do momentu, aż się dowie sama? Nie oczekiwała odsłonięcia przed nią wszystkich kart, chętnie przyjmie jakieś niespodzianki, ale bez przesady. Teddy nie powinna jej z własnej woli dokładać kolejnego stresu!

Ucieknę nim z miłości Całkiem połknę Cię

When I be on some kid shit, go and take my shorty on a picnic

: wt kwie 21, 2026 8:49 pm
autor: teddy darling
Gdyby nie były razem, natychmiast wygadałyby się sobie nawzajem. Teraz jednak to już tak nie działało. Teraz niby też mogły, bo teoretycznie nic się nie zmieniło, ale w praktyce było jakoś inaczej. Trudniej było zdobyć się na szczerość, zwłaszcza kiedy sprawy zaczynały dotyczyć ich bezpośrednio. Bo jak tu się zwierzać się komuś, kto jest częścią trosk? Dlatego w takich momentach wchodziły osoby trzecie. Teddy miała Iris albo Jetta - zależnie od tego, czy potrzebowała konkretnego spojrzenia z boku, czy raczej porządnego trzepnięcia w łeb. April z kolei mogła iść z tym do Emmy, a czasem do swoich sióstr. To nie tak, że przestały sobie ufać. Po prostu niektóre rzeczy łatwiej było powiedzieć komuś, kto stoi obok, a nie w samym środku tego wszystkiego.
Chciała, żeby dzień, w którym w końcu się pobiorą, był naprawdę wyjątkowy. Taki ich. Zorganizują to po swojemu, na własnych zasadach. Tak, żeby obie były z tego serio zadowolone. Bez żadnych pożyczek, kombinowania czy proszenia kogokolwiek o pomoc finansową. Finch dobrze znała jej podejście i wiedziała, że to nie jest temat do negocjacji. Darling nie chciała brać pieniędzy od swoich rodziców, nawet gdyby oferowali je bez żadnych warunków. A już na pewno nie wchodziło w grę sięganie po cokolwiek od rodziców April. To była dla niej kwestia zasad, nie uporu dla samego uporu. Chciała mieć pewność, że na wszystko zapracują same. Zresztą, gdyby ukochana spróbowała coś załatwić za jej plecami, nawet w dobrej wierze, Darling obraziłaby na śmierć.
Serio mogę? — zerknęła na partnerkę, kończąc swoje bento i sięgając po drugie pudełko. W porządku, jej też opędzluje. Teddy miała na tym zwolnieniu lekarskim zadziwiający apetyt. Od tego siedzenia na dupie utyje ze dwadzieścia kilo i będzie turlać się po remizie jak kulka. Przy okazji problem ze ślubem sam się rozwiąże, bo April ją zostawi.
Podskórnie czuła, że coś jest nie tak. Normalnie wierciłaby jej dziurę w brzuchu, bo tak robią najlepsze przyjaciółki, ale chyba w tym momencie nie miało to sensu. Logiczne, że teraz rozchodziło się o nią. O co konkretnie, tego nie wiedziała, ale odnosiła wrażenie, że przysparzała partnerce coraz więcej zmartwień. I obawiała się potwierdzenia, że faktycznie tak może być.
Ale co to będzie za niespodzianka, jak teraz wszystko ci wygadam? — wymierzyła w nią pałeczkami. — Daj mi się wykazać. No i zawsze lubiłaś niespodzianki — podkreśliła, no bo kto nie lubił być brany z zaskoczenia? Chyba tylko zwykłe gbury.
Chyba nie do końca użyła słusznej argumentacji, o czymś świadczyła mina ukochanej. I Darling znów poczuła się źle, że pewnie znów dokłada jej bolączek. Była dzisiaj okropną dziewczyną. A może od początku taka była i powinna poważnie zastanowić się nad swoim zachowaniem.
Na pewno będę chciała cię zabrać na przejażdżkę wozem strażackim — wyjawiła w końcu jeden ze swoich pomysłów. — Ale to nie będzie w pierwszej kolejności — powiedziała, odkładając puste pudełko na bok. — A jak chcesz dowiedzieć się więcej, to musisz mnie jakoś przekonać — rzuciła jej wyzywające spojrzenie, chcąc oderwać jej myśli od tego, o czym teraz myślała. Zawsze to jakiś sposób, prawda? April przynajmniej na chwilę zajmie głowę i ręce czymś innym.

ciągle myślę o tobie, bo dla mnie jesteś w sam raz

When I be on some kid shit, go and take my shorty on a picnic

: śr kwie 22, 2026 8:45 am
autor: April Finch
Teddy była pierwszą osobą, której April chciała powiedzieć, że weszła w nowy związek z... Teddy. I tak przecież było. Wciąż chciała jej jako pierwszej zdradzać wszystkie szczegóły odnośnie do przyjemności, które ją spotkały. Trochę inaczej miała się kwestia smutków. Wiedziała, że nikt inny nie zrozumie jej tak dobrze, że nikt nie wysłucha z taką uwagą. Ale co, jeśli sprawa faktycznie dotyczyła samej Darling? Do tego był potrzebny ktoś trzeci, a przynajmniej tak się Finch wydawało. Z drugiej jednak strony, to nie tak, że jej dziewczyna zrobiła coś złego i musiała po prostu na nią ponarzekać. To były sprawy, które zdecydowanie powinny obgadać. Ale przecież zrobi się tak smutno, jak tylko zaczną. Dawała się gryźć tym dylematom. Liczyła, że może wątpliwości zeżrą ją do końca, zniknie z powierzchni ziemi i nie będzie musiała podejmować żadnej decyzji. To byłoby wygodne. Ale pewnie sprawiłaby tym Teddy przykrość. Kurwa mać. Nie było tutaj żadnych wygodnych rozwiązań.
Chwilowo cieszyła się, że jej ukochana łapała wszystko, co jej podsuwała. Zapełniała się resztkami drugiej porcji, na moment zastygając w ciszy, której pewnie obie potrzebowały. Mogłaby zjeść zawartość jeszcze ośmiu takich pudełek, April nie miałaby nic przeciwko i wcale nie kochałaby jej mniej. Nigdy nie widziała strażaczki w wersji z nadwagą, to byłoby coś nowego na ich temat! No i miałaby więcej dupy, za którą mogłaby łapać, czyli generalnie same plusy. Może jednak powinna ją utuczyć?
Śmiało weszła też w żarty na temat ich przyszłych randek. To był dużo prostszy temat, w który April mogła się w pełni zaangażować. Jeżeli uprze się teraz na myśl, że musi się czegoś dowiedzieć, to może na kilka chwil przestanie się martwić. Będzie zbyt zajęta wierceniem dziury w brzuchu i nieco wyluzuje. Spychanie problemów na daleki plan było bardzo dojrzałe i bardzo w stylu Finch.
— No tak. Wóz strażacki, motocykl... wychodzę na straszną blacharę. — Zaśmiała się, niespecjalnie przejęta tym wizerunkiem. To nie tak, że kręciły ją te konkretne pojazdy. Gdyby nie prowadziła ich Teddy, miałaby je gdzieś. Jej ukochana równie dobrze mogłaby wsadzić ją do rikszy, a Finch i tak zwariuje z radości i rozłoży przed nią nogi, kiedy tylko o to poprosi.
Podniosła się, usiadła wygodnie na kocu obok miłości swojego życia. Uśmiechnęła się do niej, wyraźnie z czegoś bardzo zadowolona. Szybko okazało się, że była taka dumna z pomysłu, który wpadł jej do głowy, czyli właściwie jak zawsze. Sprawnie rozpięła guziki swetra i rozsunęła poły, wypinając do przodu pierś. A właściwie piersi. Dobrze, że ten strój nie pasował do stanika, było o wiele prościej!
— Powinnaś mi powiedzieć, żebym mogła się do tej randki przygotować. Psychicznie i fizycznie. Muszę wiedzieć, co będziesz ze mnie zdejmować — wyjaśniła mrukliwym tonem, klękając przed nią. To, co ma na siebie założyć, zawsze było dla niej ważne. Ale teraz dużo istotniejsze było to, co Teddy będzie z niej ściągać. Zarzuciła jej ręce na szyję, jeszcze bardziej się przybliżając. Zaczęła składać drobne pocałunki wokół jej ust, skrupulatnie omijając wargi. Nieważne, jak bardzo ją kusiło, by wpić się w nie całą zachłannością – musiała być przecież dzielna. Chciała jej pokazać, co może zyskać, a nie wykładać od razu wszystkie karty na stół.

Spójrz mam na sobie tą czarną sukienkę. Mówiłaś żebym wkładała ją częściej

When I be on some kid shit, go and take my shorty on a picnic

: śr kwie 22, 2026 11:12 am
autor: teddy darling
Miała nieodparte wrażenie, że coś jest nie tak, a jednak próbowała to jakoś rozsądnie wytłumaczyć. Może przesadzała. Może dopowiadała sobie rzeczy, których wcale nie było. W końcu każdy ma gorsze dni, prawda? Ale skoro coś było nie tak, a April nie powiedziała o tym sama, to co to właściwie znaczyło? Że nie chciała? Że nie mogła? A może już nie uważała jej za osobę, której warto się zwierzać? Teddy powinna przecież dopytać, zamiast wychodzić z założenia, że w którymś momencie w związku granica przyjaźni się zaciera. Nacisnąć trochę bardziej. Złapać za rękaw swetra, przyciągnąć bliżej i zmusić do gadania. Zagrozić, że jak jej nie powie, to ją pobije. Ale po co? Tylko po to, żeby usłyszeć, że wszystko w porządku? Nie, to głupie.
Wolała skupić się na tych randkach, o których myślała już od dłuższego czasu. A skoro siedziała na dupie, to miała dużo czasu na myślenie. Na co dzień nie zdarzało się to zbyt często, trzeba korzystać z takich momentów! W ogóle rozmyślająca Teddy to był rzadki okaz. Zwykle nie miała do tego głowy, bo przecież wbiegała w rozszalały ogień, więc kiedy miałaby mieć czas na jakieś rozkminy?
Spojrzała na Finch z rozbawieniem i uniosła wymownie brwi. Coś miała z tej blachary. Nie, wcale nie! Bo kto nie lubił samochodów w każdym wydaniu? Darling uwielbiała siedzieć za kółkiem, jednak daleko było jej do rajdowej kierowczyni. Z kolei ukochana dobrze wyglądała na miejscu pasażera i na pewno świetnie będzie wyglądałam w wozie strażackim. Co do tego nie było żadnych wątpliwości! Teddy mogła wozić ją wszystkim, chociaż najbardziej to lubiła nosić ją na rękach.
Wiedziałam, że poleciałaś na mnie tylko dlatego, że lubisz ładne fury — puściła do niej oko. Chciała dodać jeszcze coś o szybkiej jeździe, ale to nie ta Finch. April nigdy nie była zwolenniczką brawurowej jazdy i fanatyczką nadmiernej adrenaliny. Przynajmniej nie w takim wydaniu.
Rozchyliła w zdumieniu usta, kiedy ta rozpięła guziki swetra. Za każdym razem działało to identycznie. Teddy była naprawdę prostą kobietą, wystarczyło pokazać jej cycki i już była totalnie sprzedana. Albo kupiona, zależy z której strony spojrzeć. Zagryzła dolną wargę i przeniosła wzrok z piersi, wciąż skrywanych pod zbędną warstwą ubrań, na jej twarz. Też musiała być dzielna i nie pokazywać, jak bardzo ją to rusza. Ale chyba była okropna w udawaniu. Najgorsza na świecie. Najchętniej zerwałaby z niej ten sweterek, nawet złapała za jeden z zapiętych guzików, ale nagle dostała oświecenia, w jakim miejscu się znajdywały.
Nie możesz tak robić, April — rzuciła oskarżycielskim tonem. Dobrze wiedziała, że partnerka wykorzystuje sytuację, bo w miejscu publicznym Darling była całkowicie bezbronna. W pobliżu kręciło się zbyt wiele ludzi. — Och, czy naprawdę ma znaczenie, co na siebie włożysz, skoro i tak ostatecznie zostaniesz bez niczego? — mruknęła cicho pod wpływem drobnych pocałunków. — Dobrze wiesz, że wolę ci to pokazać, a nie o tym opowiadać. Nie jestem taką dobrą bajkopisarką, jak ty — westchnęła w jej rozchylone wargi. Teddy była kobietą czynów, a jej językiem miłości były gesty. I dotyk. Kiedy się odpalała, potrafiła pięknie mówić, ale to tylko dlatego, że miała tak dobrą nauczycielkę.
Odsunęła się nieznacznie, żeby spojrzeć Finch w oczy i sięgnęła do jej twarzy, odgarniając jej niesforny kosmyk włosów za ucho. A potem uśmiechnęła się łobuzersko i uniosła wysoko brwi.
Myślisz, że to wystarczy? Że jak nie mogą się do ciebie dobrać w tej sekundzie, to w końcu skapituluję i wszystko ci powiem? — zmrużyła oczy, zbliżając jej nos do swojego. Z tej perspektywy oczy April zlewały się ze sobą w dziwaczny sposób i Finch wyglądała jak mucha!

patrzy się na mnie, jakby chciała mnie złapać. i rozpływa się w powietrzu niczym fatamorgana