wrong timing, right feeling
: ndz maja 17, 2026 5:47 pm
trigger warning
przekleństwaZa krótką, bo zaraz Tio ciągnął Pilar na bok, a Rosa zaciskała palce na koszulce swojego chłopaka. Znowu ich rozdzielali, a on chciał tylko podziękować...
Tylko to?
Wywrócił oczami na słowa Rosalindy i może gdyby nie miał do niej pewnej słabości, to odpowiedziałby tak samo jak Stewart? Nie uwierzyłby w to, że Pilar jest zazdrosna, kiedy ona... po prostu go nie lubiła. Chociaż może trochę, skoro uratowała go przed Trucizną? Pod skórą czuł, że chodziło o Marie i zaraz się o tym przekonał, wraz z kolejnymi słowami Pilar.
- Rosa mówiłem ci, że masz dać Marie spokój, ona jest dla mnie... - odezwał się spokojnie, ale nie dokończył, bo Ticiano szarpnął Stewart - Tio... - Madox zamrszczył brwi i może dodałby coś jeszcze? Ale Rosa znowu sunęła palcami po jego szyi, żeby zwrócić na siebie jego uwagę.
- Ale to Pilar zgubiła Marie... miała jej pilnować - Rosalinda próbowała jeszcze zgonić wszystko na Stewart, ale Madox tylko wywrócił oczami, czego jednak Pilar nie widziała, bo przecież Ticiano już sukcesywnie zasłaniał jej resztę świata. A Rosa... ona nagle musiała się przewietrzyć, ale dobrze, bo sam Noriega też chyba musiał. Chociaż wiedział, że jego dziewczyna liczyła na to, że pójdą sami, a on po drodze zgarnął Marie... a ona Pilar. Nawet Ticiano ruszył się z miejsca. Świeże, chłodne powietrze uderzyło w rozgrzaną skórę. Rosa wciąż próbowała wisieć na Madoxie, ale się odsunął szukając fajek. Nie spodziewał się, że dostanie je od Pilar, ale złapał pudełko, a zaraz zapalniczkę. Od razu wyjął jednego peta i umieścił go sobie między zębami, przesunął palcem po krzesiwie, a zaraz zaciągnął się dymem, odchylając do tyłu głowę, odsunął się też od Rosy.
- To ty lepiej sie odsuń, bierne palenie jest chujowe - mruknął wbijając ciemne tęczówki w jej niebieskie oczy, na co Rosa rzuciła Madox..., a on tylko wypuścił małą chmurkę dymu w jej stronę. Oddał Pilar paczkę i teraz chyba pierwszy raz dzisiajszego wieczoru, oni w tym kręgu stali obok siebie. Oboje z fajkami.
Madox zerknął na Stewart, kiedy odpyskowała Ticiano, a jeden kącik jego ust drgnął do góry. I może trochę dłużej niż powinien patrzył znowu na nią, ale wtedy Tio też sięgnął po papierosa, na co Madox prychnął, wcale sie z tym nie kryjąc. Rosa za to powachlowała się ręką marudząc, że będą jej śmierdzieć włosy. I kiedy Pilar rozmawiała z Marie, to przesunęła się tak, że znowu jakimś cudem między Madoxa, a Stewart... Teraz to na pewno będą jej śmierdzieć włosy, jak stanęła między nimi, Madox popatrzył na nią dziwnie i nawet miał coś powiedzieć, ale wtedy Pilar zapytała o walkę, a on wzruszył ramionami.
- Nie wiem, wyjebali mnie, ale pewnie zaraz się dowiemy... - zaczął, ale Rosa już znowu się do niego przysuwała i wcale nie przeszkadzała jej fajka, którą Madox jeszcze palił, wiec znowu spojrzał na nią krzywo, a zaraz wypuścił dym gdzieś w jej włosy, nie specjalnie przecież - bez różnicy, bo Pilar... - chciał jej podziękować, ale Rosalinda znowu szarpnęła go za policzek - Rosa, kurwa... - skrzywił się, ale ona już nadawała o tej imprezie, a Madox odchylił głowę do tyłu wypuszczając dym w eter. Marie się wtrąciła, przysunęła do Rosalindy.
- Ja też nie mogę się doczekać tej plaży - powiedziała wesoło - Rosa dobrze mówiłaś, żeby wziąć buty na koturnie, bo obcasy wbijały by się w piasek... - Marie już prezentowała Rosie swoje buty, całkiem podobne do tych jej. A Madox znowu złapał na moment spojrzenie Stewart.
- Pilar dzię... - zaczął, ale zaraz grupka, która obok nich stała rozstąpiła się, bo ze środka wypadł wkurwiony Trucizna. Wściekłe spojrzenie wbił w Pilar, i to do niej chciał skoczyć, ale Madox zaraz wyrwał się do przodu. Zasłonił ją. Marie pisnęła, Rosa krzyknęła jego imię. A Madox i Trucizna znowu wylądowali na ziemi, tylko tym razem to Noriega na górze. Nie zastanowił się ani chwili, to był jakiś impuls, zaraz miał na palcach ten kastet, który przechwycił od Trucizny, i tym razem on dostał nim w mordę. W policzek, może w ramach rewanżu?
Madox!
Tym razem krzyknął Ticiano, tym razem się ruszył. On i jakiś inny chłopak odciągnęli Madoxa, który już zamachnął się po raz drugi. A dwóch innych przytrzymało Truciznę, bo ten jeszcze się szarpał.
- Zajebie tą sukę Noriega, zobaczysz... - rzucił do Pilar i się szarpnął, Madox też, ale Tio go puścił i znowu on zasłaniał Stewart własną piersią.
Ten drugi chłopak ledwo utrzymał Madoxa, ale Marie i Rosa też się ruszyły sięgając do Noriegi.
- Najpierw musiałbyś mnie... - odpowiedział tylko Madox. Ale zaraz z budynku wyszli organizatorzy z jakimiś ochroniarzami.
- Powiedzieliśmy ci Trucizna, Madox wygrał, walka jest uznana, a ty dostajesz bana na nasze walki - powiedział jakiś chłopak, który wcześniej brał stronę Noriegi w tym sporze. A zaraz machał na ochroniarzy - wywalcie go, bo nie mogę już na ten ryj patrzeć - pokręcił głową, a goryle ruszyli się, żeby rzeczywiście złapać za bety Truciznę, jeszcze się odgrażał, ale już nikt nie zwracał na niego uwagi. Chłopak z organizacji popatrzył po nich i zatrzymał spojrzenie na Madoxie.
- Co tu się stało? Wygrałeś Madox, możesz odebrać nagrodę, zaraz to ogłosimy - powiedział i stanął obok Noriegi - ale jeszcze sobie zapalę - też wyjął fajki, którymi zaraz wszystkich częstował, Madox oczywiście wziął kolejnego papierosa, między palce, na których miał znowu krew Trucizny - tylko uważaj na tego idiotę, widziałeś jak się odgrażał... - chłopak pochylił się do Madoxa, a ciemne spojrzenie Noriegi znowu uciekło do Pilar, którą teraz Ticiano obejmował ramieniem, jakby jeszcze przed chwilą się o wszystko do niej nie dopierdalał.
Sí, pero también perdí ⋆