Strona 3 z 3

The Road with You… sounds like a nightmare

: wt cze 30, 2026 1:23 am
autor: Percival Gardner
„Dobra, dobra, dziadku”.
Percy parsknął pod nosem. Krótko, bardziej z rozbawienia niż z irytacji, choć u niego te emocje czasem trudno było rozróżnić.
„Wyobraź sobie, że ty też nie jesteś w moim typie”.
Kolejne prychnięcie, jeszcze krótsze od poprzedniego.
Mhm — mruknął.
Zupełnie jakby nie wierzył, że ktoś taki jak on mógł się komuś nie podobać. Pieprzony narcyz egoista.
„Próbuję rozwiązać problem, ale…”.
Chryste… — warknął gdzieś między jej słowami.
Mimo panującej ciemności wyłapał to ledwie zauważalne, wyzywające spojrzenie. Odwdzięczył się takim samym.
Nie byłoby problemu, gdybyś go na siłę nie tworzyła. Zachowujesz się tak, jakby przykrycie się tą kołdrą było jakąś życiową porażką. To nie ja trzęsę się z zimna, a jak jutro się rozłożysz, dopiero będzie problem — ciągnął, nie odwracając od niej wzroku. — Więc przestań udawać twardą i się, kurwa, przykryj — wycedził, przecierając oczy dłonią. Piekły go jak cholera.
Zrobiło mu się nawet trochę cieplej – i z pewnością była to zasługa Heleny, która skutecznie podnosiła mu ciśnienie.
Powtórzę jeszcze raz: nie śpię w zatyczkach. Czego nie rozumiesz?
Ciężko było nie ciągnąć tematu, kiedy się nawzajem prowokowali. Jedno rzucało zaczepkę, drugie odpowiadało. Rozmowa już dawno przestała dotyczyć kołdry. Szybko przerodziła się w absurdalną licytację o ostatnie słowo, z której żadne nie zamierzało zrezygnować. Ale któreś wreszcie musiało to zrobić.
Niewiarygodne. Przerzuciłem się z sal sądowych na negocjacje z pięciolatką.
I po co ci to było, Percy?
Jeszcze przez moment wpatrywał się w ciemny zarys jej pleców. Naiwnie liczył, że Helena ostatecznie prychnie pod nosem, naciągnie kołdrę pod sam nos i zakończy ten bezsensowny spór. Oczywiście nic takiego się nie stało.
Rób, co chcesz — powiedział już znacznie ciszej.
Dopiero wtedy przewrócił się na drugi bok, odwracając się do niej plecami. Zamknął oczy, mocno zaciskając przy tym szczęki. Choćby nie wiem co, nie zamierzał się więcej odzywać. Odpuścił.
Musiał… w końcu… zasnąć.

helena peregrine

The Road with You… sounds like a nightmare

: wt cze 30, 2026 8:00 pm
autor: helena peregrine
Jezu, nie ma co się tak emocjonować, jestem przykryta, okej? — rzuca, wywracając oczami. Grymas niezadowolenia przemyka przez jej twarz – bo Gardner najwyraźniej postanowił zupełnie wyprzeć fakt, że widziała jak sam się trzęsie. I jeszcze ukradł jej własną obserwacje o nim. Co za tupet. Co za nieznośnie uparty człowiek...

Kapituluje tylko dlatego, że podejrzewa, że Percival naprawdę mógłby tak w nieskończoność wypierać się prostych faktów. Helena próbuje rzucić mu znaczące spojrzenie, żeby wiedział, że wcale nie wygrał tej przepychanki, ale z tym też ostatecznie kapituluje. Może jeszcze gdyby nie zmęczenie w tym geście, którym przeciera oczy – przez chwilę zapomniała, jak śpiący musiał być.

"Niewiarygodne. Przerzuciłem się z sal sądowych na negocjacje z pięciolatką".
Przynajmniej wreszcie masz z kim porozmawiać na swoim poziomie — odcina się, ale mniej zaciekle, odrobinę sennym tonem. Cień uśmieszku prześlizguje się po jej wargach. W jej mniemaniu tak właśnie wygląda rozejm – w końcu poniekąd przyznała mu rację, nawet jeśli tylko po to, by i tak zrobić mu na przekór.

"Rób, co chcesz".
Chce jeszcze raz powiedzieć "dobranoc", ale waha się, a potem moment ucieka, więc tego nie robi. Pozostaje jej słuchanie jego oddechów, które po pewnym czasie stabilizują się w sennym rytmie. Sama leży jeszcze przynajmniej przez godzinę, zanim zaczyna odpływać.
Wybudza się co jakiś czas z gwałtownych snów, które szybko zapomina, bo zapada w kolejne. Urywany sen kończy się, gdy blady prostokąt światła zaczyna przedzierać się przez szparę w zasłonach.

Budzi się ze zduszonym okrzykiem, a bolące gardło sugeruje, że walczyła o niego już od jakiegoś czasu. Dłoń natychmiast wędruje do ust, druga do bijącego serca. A potem nasłuchuje oddechów Percivala, próbując ustalić, czy go obudziła. Nie jest pewna.
Po drodze do łazienki z kwaśną miną obrzuca spojrzeniem zatyczki, które wylądowały pod ścianą. Pozostaje liczyć na to, że Percy śpi twardym snem. W innym wypadku – zawsze pozostaje wyparcie.
koniec
Percival Gardner