Czy ona rozumiała powagę sytuacji? Zdecydowanie tak. Czy chciała uciec? Trochę tak, ale nie była małą, przestraszoną dziewczynką, tylko dorosłą kobietą, która potrafiła stawać czoła problemom i niezbyt wygodnym sytuacjom… podobno. Bo jeszcze nigdy nie miała
okazji przespać się ze swoim pacjentem. Nigdy tak naprawdę nie przeżyła nieplanowanego seksu. Nigdy wcześniej nie decydowała się na takie rzeczy.
A jednak - stało się, nie odstanie się i… może i nawet nie chciała, aby się odstało, bowiem dzięki temu może przedyskutują… to wszystko. Czuła wcześniej napięcie, niepewność, jakieś niedopowiedzenia. Teraz jednak muszą to zrobić, czy im się to podobało, czy nie. A raczej - czy jej to odpowiadało, czy nie.
W chwili odsunięcia się, nie zwracała na niego zbytniej uwagi. Bardziej potrzebowała ogarnąć głowę i to, czy świat jej dalej wiruje przed oczami. No i ocenić mniej więcej jakie są
szkody. No bo może komuś coś zdążyła wcześniej złego powiedzieć? Albo zrobić? Bo skoro zrobiła coś tak niesamowicie szalonego, to kto wie, czy nie poszła wcześniej dalej i nie rozkręciła się zbytnio. Nie przypominając sobie jednak takiego zdarzenia, dotarło do niej, iż zaczął się ruszać, lecz dopiero gdy się odezwał, jakoś do niej dotarło iż się obudził - a zamiast zareagować na to spokojnie, podskoczyła i się wzdrygnęła, nie ukrywając przestraszenia nagłym odezwaniem się Huntera. Zrobiła większe oczy na moment, gdy patrzyła mu w twarzy, lecz prędko złagodniała.
— Hej — przywitała się zachrypniętym głosem, przykładając chwilę po tym dłoń do czoła, nadal starając się pozostać zasłonięta kołdrą - zupełnie jakby nie widział jej w nocy, co nie?
Chciała o coś zapytać na dobry początek, ale nie wiedziała od czego zacząć. Zresztą, on sam jej nie dał tej sposobności, niespodziewanie zawieszając się nad nią, aby po coś sięgnąć. Jak się okazało, była to szklanka wody, a nabieranie łyka było najgłośniejszym, jakie miała okazję usłyszeć w całym swoim życiu. Ostatecznie jednak, gdy znajdowała się pod nim, zaczynała mieć jakieś przebłyski. Przed jej oczami pojawiały się krótkie scenki, na moment aż tracąc kontakt z rzeczywistością. Dopiero za moment ocknęła się, uświadamiając sobie iż na nią patrzy.
— Okej. Dobra. Znaczy… — urwała, jakoś nie mogąc zebrać myśli, gdy tak mu się przyglądała, a w trakcie czego on robił to samo.
— Nie jestem głupia i umiem dodać dwa do dwóch. No i… zaczyna mi się przypominać… I… — widać, że jeszcze jednak mózg nie pracował w pełni jak zawsze, skoro nie umiała złożyć zdania w sensowną całość.
— Przespaliśmy się — powiedziała to tak, jakby to było coś najbardziej odkrywczego. I zupełnie jakby dopiero byłaś świadoma, iż miało to miejsce tylko jeden raz…
Wzięła głęboki wdech, przesuwając wzrokiem po Hunterze, jakby miał jej bezsłownie odpowiedzieć na wszystkie pytania. Tak jednak się nie stanie, była tego świadoma.
— I nie było to coś wymuszonego z mojej strony, bo byłam pijana… prawda..? — wolała się upewnić, co by nie wyszło iż z racji bycia jego terapeutką, poczuł się w obowiązku odwzajemniać i okazywać takie samo zainteresowanie, jakim ona się wykazała w jego kierunku!
— I… matko, ja… Hunter. Przepraszam — poczuła się głupio - na tyle, że zwyczajnie schowała głowę pod kołdrę, żeby tylko nie musiał na nią patrzeć, bo wiedziała iż się wygłupiła, upijając się i nie mając jakiegokolwiek hamulca.
Hunter Wright