The good, and the bad, right babe?
: śr cze 17, 2026 8:49 pm
Wydawało mu się, że trochę bardziej ją speszy swoim komentarzem na temat narzeczeństwa. Natomiast to ona trochę zbiła go z tropu, kiedy wspomniała o małżeństwie. W sumie nigdy o tym nie rozmawiali. Nie było takiej potrzeby. Nie byli w swojej relacji aż tak daleko. Dopiero się do niego wprowadzała, więc nie brał tego nawet pod uwagę. Natomiast słysząc jak frywolnie zdaje się podchodzić do tematu... Trudno było powiedzieć czy jakoś go to uraziło, albo zabolało. Po prostu zbiło z tropu, nieco zastanowiło. Może sam nie był najlepszym przykładem tego, jak buduje się zdrową relację, w końcu zdradzał swoją narzeczoną właśnie z Darcy. Jednak nie bez powodu nigdy nie doszedł do tego kroku małżeństwa. Znów... Tak, dużym powodem była Darcy, ale dla niego małżeństwo coś znaczyło. Może nie było w top trzy jego marzeń, ale zdecydowanie chciał tego gdzieś pod koniec swojej przygody. Skoro już byli w tym wszystkim na poważnie to wyglądało na to, że to będzie właśnie ona.
- W sumie nie wiem, czy to działa też na wydział wewnętrzny... Ale uważaj, bo jeszcze wezmę Cię za słowo. - uniósł zaczepnie brew próbując wyjść z tego dziwnego nastroju, w który go przypadkiem wpędziła.
To oczywiście w żadnym wypadku nie była jej wina. Mogła mieć takie, a nie inne podejście do małżeństwa. Arvel był na szczęście dość dobry w szufladkowaniu swoich problemów i emocji na później. Dzisiaj już wystarczająco dużo czasu poświęcili na jego zmartwienia. Nie potrzebował kolejnych. Ślub był czymś do czego może z czasem będą zmierzać. Nie było to jednak dzisiaj, jutro albo za miesiąc. Czekało ich jeszcze kilka punktów, które musieli odhaczyć po drodze. Zdecydowanie wolał zająć się tym, co ma teraz w ramionach.
- Lubię... Skoro jest tak źle poza tą bańką, to przynajmniej w niej powinno być komfortowo. - musnął jej szyję czubkiem swojego nosa wdychając chętnie jej perfumy, zapach jej ciała - Wiesz, że gdybym kogoś tutaj przyprowadził to miejsce nie byłoby już takie tajne? - zaśmiał się cicho - Czyżbym wyczuwał trochę zazdrości..? - mruknął drażniąc jej policzek swoim zarostem z zaczepnym, szerokim uśmiechem.
Nie miałby nic przeciwko gdyby czasami rzeczywiście pokazała mu trochę tej zazdrości. Nawet jeśli wiedział, że jej na nim zależy, czasami dobrze było to również zobaczyć w tych prostych gestach.
- Oh... Cały weekend? Takie już masz plany? - pocałował jej policzek mówiąc to tym swoim niskim, uwodzicielskim głosem, a jedna z dłoni jakoś mimowolnie opadła mu na jej dekolt - Chętnie sprawdzę z tobą te energie. - przygryzł jej policzek przywierając do niej nieco mocniej.
- Nie jest to nasz nowy dom, ale na krótki wypad... Ucieczkę od problemów... Może się nadać. - uśmiechnął się sam do siebie bo nie sądził nigdy, że będzie mógł patrzeć akurat na ten widok z kobietą, którą kocha i nie boi się tego mówić.
Darcy Bowman
- W sumie nie wiem, czy to działa też na wydział wewnętrzny... Ale uważaj, bo jeszcze wezmę Cię za słowo. - uniósł zaczepnie brew próbując wyjść z tego dziwnego nastroju, w który go przypadkiem wpędziła.
To oczywiście w żadnym wypadku nie była jej wina. Mogła mieć takie, a nie inne podejście do małżeństwa. Arvel był na szczęście dość dobry w szufladkowaniu swoich problemów i emocji na później. Dzisiaj już wystarczająco dużo czasu poświęcili na jego zmartwienia. Nie potrzebował kolejnych. Ślub był czymś do czego może z czasem będą zmierzać. Nie było to jednak dzisiaj, jutro albo za miesiąc. Czekało ich jeszcze kilka punktów, które musieli odhaczyć po drodze. Zdecydowanie wolał zająć się tym, co ma teraz w ramionach.
- Lubię... Skoro jest tak źle poza tą bańką, to przynajmniej w niej powinno być komfortowo. - musnął jej szyję czubkiem swojego nosa wdychając chętnie jej perfumy, zapach jej ciała - Wiesz, że gdybym kogoś tutaj przyprowadził to miejsce nie byłoby już takie tajne? - zaśmiał się cicho - Czyżbym wyczuwał trochę zazdrości..? - mruknął drażniąc jej policzek swoim zarostem z zaczepnym, szerokim uśmiechem.
Nie miałby nic przeciwko gdyby czasami rzeczywiście pokazała mu trochę tej zazdrości. Nawet jeśli wiedział, że jej na nim zależy, czasami dobrze było to również zobaczyć w tych prostych gestach.
- Oh... Cały weekend? Takie już masz plany? - pocałował jej policzek mówiąc to tym swoim niskim, uwodzicielskim głosem, a jedna z dłoni jakoś mimowolnie opadła mu na jej dekolt - Chętnie sprawdzę z tobą te energie. - przygryzł jej policzek przywierając do niej nieco mocniej.
- Nie jest to nasz nowy dom, ale na krótki wypad... Ucieczkę od problemów... Może się nadać. - uśmiechnął się sam do siebie bo nie sądził nigdy, że będzie mógł patrzeć akurat na ten widok z kobietą, którą kocha i nie boi się tego mówić.
Darcy Bowman