boys will be bugs, right?
: wt cze 30, 2026 8:53 am
Była wystarczająco zdeterminowana, żeby siedzieć w szkole choćby do jutra. Oczywiście realnie nie było to możliwe - w końcu ktoś wcześniej czy później by je stąd wyprosił - ale Samuel nie musiał tego wiedzieć. Zaylee coraz wyraźniej czuła, że każda kolejna metoda nacisku będzie po prostu nie fair. Groźby, przekupstwa, czy nawet to delikatne dopytywanie pod presją - wszystko to mijało się z celem, jeśli ich jedynym planem było zmuszenie go do mówienia. A przecież nie o to chodziło. Chciały, żeby sam opowiedział, co się wydarzyło. Ale on uparcie milczał, jakby uznał, że jeśli nic nie powie, to ominą go wszelkie konsekwencje.
I wtedy Swanson sięgnęła po dość ciężką artylerię. Młody uwielbiał Gwiezdne Wojny i łykał wszystko, co było związane z tym uniwersum. Ostatnio wkręcił się nawet w krótkie animacje i nawet ubłagał je, żeby kupiły mu skórkę Mandalorianina w grze, w którą grał najczęściej. Oczywiście uległy. Teraz jednak Miller zaczęła się zastanawiać, czy to nie był błąd. Może faktycznie za bardzo go rozpieszczały? Wcześniej nie widziała w tym niczego złego - ot, dziecięce zachcianki, które się spełnia, kiedy można. Tym bardziej że było je na to stać. Jeszcze tego brakowało, żeby zaczął się tym chwalić przed kolegami.
Zaylee zacisnęła usta, czując, jak zmienia się w niej perspektywa. To, co jeszcze niedawno wydawało się niewinną radością, teraz zaczęło nabierać kształt czegoś, co mogło doprowadzić do tej całej przykrej sytuacji z Liamem.
— Co? — wyrwało się Młodemu. Poruszył się niespokojnie, przenosząc wzrok z brudnej szyby na Evinę. — Nie oddawaj — powiedział, a raczej rozkazał. Miller natychmiast wymieniła z małżonką porozumiewawcze spojrzenia. Przynajmniej dziesięciolatek w końcu się odblokował i łaskawie odezwał. Wprawdzie jego ton pozostawiał wiele do życzenia, ale miały jakiś punkt zaczepienia.
— Nie pójdziemy do kina, jeśli nie wyjaśnisz nam, o co chodzi z Liamem — oznajmiła, opierając się biodrem o ławkę.
— O nic z nim nie chodzi — mruknął i ściągnął lekko brwi. — Jest głupi i śmierdzi — podsumował krótko. Zaylee normalnie parsknęłaby na ten argument śmiechem, ale teraz wcale nie było jej za wesoło.
— I to jest powód, dla którego zachowywałeś się wobec niego tak okropnie? — zapytała, cały czas starając się, żeby przypadkiem nie podnieść głosu. Sammy w odpowiedzi wzruszył jedynie ramionami. — Jego rodzice wydają się bardzo mili — dodała, dając chłopcu do zrozumienia, że miały okazję rozmawiać już z państwem Wyle. — Powiedzieli, że kiedyś się kolegowaliście. Wydaje mi się, że nigdy nam o nim nie wspomniałeś? — podsunęła jeszcze. Chciała znaleźć jakiś sposób, żeby syn wyznał, co takiego poróżniło go z chłopcem, z którym podobno kiedyś spędzał całkiem sporo czasu.
— No i co z tego? — odparł tym samym mrukliwym tonem, co wcześniej. Kronerka westchnęła ciężko i spojrzała na Evinę. Potrzebowała wsparcia, zanim jednak straci kontrolę i zacznie potrząsać Samem, żeby wszystko im wyśpiewał.
Evina J. Swanson
I wtedy Swanson sięgnęła po dość ciężką artylerię. Młody uwielbiał Gwiezdne Wojny i łykał wszystko, co było związane z tym uniwersum. Ostatnio wkręcił się nawet w krótkie animacje i nawet ubłagał je, żeby kupiły mu skórkę Mandalorianina w grze, w którą grał najczęściej. Oczywiście uległy. Teraz jednak Miller zaczęła się zastanawiać, czy to nie był błąd. Może faktycznie za bardzo go rozpieszczały? Wcześniej nie widziała w tym niczego złego - ot, dziecięce zachcianki, które się spełnia, kiedy można. Tym bardziej że było je na to stać. Jeszcze tego brakowało, żeby zaczął się tym chwalić przed kolegami.
Zaylee zacisnęła usta, czując, jak zmienia się w niej perspektywa. To, co jeszcze niedawno wydawało się niewinną radością, teraz zaczęło nabierać kształt czegoś, co mogło doprowadzić do tej całej przykrej sytuacji z Liamem.
— Co? — wyrwało się Młodemu. Poruszył się niespokojnie, przenosząc wzrok z brudnej szyby na Evinę. — Nie oddawaj — powiedział, a raczej rozkazał. Miller natychmiast wymieniła z małżonką porozumiewawcze spojrzenia. Przynajmniej dziesięciolatek w końcu się odblokował i łaskawie odezwał. Wprawdzie jego ton pozostawiał wiele do życzenia, ale miały jakiś punkt zaczepienia.
— Nie pójdziemy do kina, jeśli nie wyjaśnisz nam, o co chodzi z Liamem — oznajmiła, opierając się biodrem o ławkę.
— O nic z nim nie chodzi — mruknął i ściągnął lekko brwi. — Jest głupi i śmierdzi — podsumował krótko. Zaylee normalnie parsknęłaby na ten argument śmiechem, ale teraz wcale nie było jej za wesoło.
— I to jest powód, dla którego zachowywałeś się wobec niego tak okropnie? — zapytała, cały czas starając się, żeby przypadkiem nie podnieść głosu. Sammy w odpowiedzi wzruszył jedynie ramionami. — Jego rodzice wydają się bardzo mili — dodała, dając chłopcu do zrozumienia, że miały okazję rozmawiać już z państwem Wyle. — Powiedzieli, że kiedyś się kolegowaliście. Wydaje mi się, że nigdy nam o nim nie wspomniałeś? — podsunęła jeszcze. Chciała znaleźć jakiś sposób, żeby syn wyznał, co takiego poróżniło go z chłopcem, z którym podobno kiedyś spędzał całkiem sporo czasu.
— No i co z tego? — odparł tym samym mrukliwym tonem, co wcześniej. Kronerka westchnęła ciężko i spojrzała na Evinę. Potrzebowała wsparcia, zanim jednak straci kontrolę i zacznie potrząsać Samem, żeby wszystko im wyśpiewał.
Evina J. Swanson