a little too broke, a little too drunk
: ndz cze 28, 2026 2:18 pm
Nie chciała tego tak zostawiać. Podskórnie czuła, że kiedy się obudzi, to wszystko dalej będzie w nich siedzieć całkowicie nieprzerobione. Istniało też spore prawdopodobieństwo, że April odpali się dopiero rano. Właśnie dlatego, że nic nie zostało wyjaśnione, a emocje nie znalazły ujścia. Pijana Teddy była w stanie to jeszcze jakoś unieść. Przesunąć na bok i przeczekać. Ale Teddy na kacu? To już zupełnie inna historia. Wtedy jedyne, na co zwykle miała siłę, to unikanie tematu i udawanie, że problem sam się rozmyje. Zakopywała wszystko pod dywan, aż robiła się mała górka, która przecież rzucała się w oczy. I właśnie przed tym chciała uchronić Finch. Nie chciała być postrzegana jak ktoś, komu nie zależy, kiedy w rzeczywistości zależało jej najbardziej na świecie. Bo jeśli teraz obie uznają, że jakoś to będzie, to problem nie zniknie, a jedynie tylko się przesunie. A potem wróci. Najpewniej spadnie na nie w najmniej odpowiednim momencie - w zwykły dzień przy jakiejś bzdurnej sprzeczce.
Czekała, aż narzeczona sięgnie po telefon, ale nic takiego się nie wydarzyło. April zignorowała pozwolenie i podniosła się z kanapy, na co Darling zareagowała cichym westchnięciem. Ukryła twarz w dłoniach, próbując zebrać myśli. Mogłaby mieć pretensje o to, że ktoś po kryjomu grzebie jej w telefonie, ale nie teraz, gdy dawała całkowicie wolną rękę. April jednak nie skorzystała z okazji. Trudno było powiedzieć, czy był to celowy zabieg, którym chciała udowodnić, że była ponad to, czy raczej zwykła duma, która nie pozwalała jej zrobić tego prostego kroku. Teddy już nic nie wiedziała!
— Nie jestem śpiąca — odparła, zauważając, że chyba zamieniły się rolami, bo tak dla odmiany to Finch uciekała od tematu. Nawet pijana Darling miała świadomość, że trzymanie wszystkiego w sobie nie było do końca zdrowe. Na trzeźwo nie widziałaby w tym problemu. Najwyraźniej pod wpływem procentów poszerzały jej się horyzonty.
Zgarnęła telefon i podniosła się z kanapy, starając się utrzymać równowagę. Pierwsze kroki były najtrudniejsze, ale potem jakoś poszło i w końcu dotarła do kuchni, gdzie April nalewała wodę do dzbanka. Stanęła za nią i objęła ją w pasie, od razu wtulając twarz w jej szyję, gdzie złożyła czuły pocałunek.
— Chodź, razem przejrzymy te powiadomienia — wyszeptała tuż przy uchu narzeczonej. — I nawet nie próbuj mi mówić, że nie chcesz. Obie wiemy, że to nieprawda — mruknęła. Wsunęła dłonie pod jej koszulkę, muskając palcami nagą skórę i przesuwając paznokciami po jej brzuchu, jakby w ten sposób chciała chociaż w minimalnym stopniu rozładować kotłujące się w środku napięcie. Zazdrość, którą miała w sobie Finch, nie zawsze była taka głośna ani oczywista. Czasem cicho wchodziła między słowa i spojrzenia, a Teddy nie zawsze potrafiła to dostrzec. Teraz jednak widziała ją bardzo dobrze i nie próbowała nawet udawać, że jest inaczej.
Złapała ją za rękę i pociągnęła w stronę kanapy. Sama opadła na nią ciężko, zatapiając się w miękkich poduchach. Od razu poklepała miejsce obok siebie, zachęcając, żeby ukochana do niej dołączyła.
zdarza mi się zastanawiać, kiedy dasz dyla
Czekała, aż narzeczona sięgnie po telefon, ale nic takiego się nie wydarzyło. April zignorowała pozwolenie i podniosła się z kanapy, na co Darling zareagowała cichym westchnięciem. Ukryła twarz w dłoniach, próbując zebrać myśli. Mogłaby mieć pretensje o to, że ktoś po kryjomu grzebie jej w telefonie, ale nie teraz, gdy dawała całkowicie wolną rękę. April jednak nie skorzystała z okazji. Trudno było powiedzieć, czy był to celowy zabieg, którym chciała udowodnić, że była ponad to, czy raczej zwykła duma, która nie pozwalała jej zrobić tego prostego kroku. Teddy już nic nie wiedziała!
— Nie jestem śpiąca — odparła, zauważając, że chyba zamieniły się rolami, bo tak dla odmiany to Finch uciekała od tematu. Nawet pijana Darling miała świadomość, że trzymanie wszystkiego w sobie nie było do końca zdrowe. Na trzeźwo nie widziałaby w tym problemu. Najwyraźniej pod wpływem procentów poszerzały jej się horyzonty.
Zgarnęła telefon i podniosła się z kanapy, starając się utrzymać równowagę. Pierwsze kroki były najtrudniejsze, ale potem jakoś poszło i w końcu dotarła do kuchni, gdzie April nalewała wodę do dzbanka. Stanęła za nią i objęła ją w pasie, od razu wtulając twarz w jej szyję, gdzie złożyła czuły pocałunek.
— Chodź, razem przejrzymy te powiadomienia — wyszeptała tuż przy uchu narzeczonej. — I nawet nie próbuj mi mówić, że nie chcesz. Obie wiemy, że to nieprawda — mruknęła. Wsunęła dłonie pod jej koszulkę, muskając palcami nagą skórę i przesuwając paznokciami po jej brzuchu, jakby w ten sposób chciała chociaż w minimalnym stopniu rozładować kotłujące się w środku napięcie. Zazdrość, którą miała w sobie Finch, nie zawsze była taka głośna ani oczywista. Czasem cicho wchodziła między słowa i spojrzenia, a Teddy nie zawsze potrafiła to dostrzec. Teraz jednak widziała ją bardzo dobrze i nie próbowała nawet udawać, że jest inaczej.
Złapała ją za rękę i pociągnęła w stronę kanapy. Sama opadła na nią ciężko, zatapiając się w miękkich poduchach. Od razu poklepała miejsce obok siebie, zachęcając, żeby ukochana do niej dołączyła.
zdarza mi się zastanawiać, kiedy dasz dyla