your soul is igniting me and that's 'cause you feel like summer camp
: śr lip 08, 2026 11:33 am
Nigdy nie śmiała się z kompleksów April. To przecież nie jej wina, że narzeczona czasami nie odróżniała niewinnych żartów od złośliwych przytyków. Pewnie od zawsze tak miała, a Teddy musiała się do tego przyzwyczaić już wtedy, gdy jeszcze tylko się przyjaźniły. Teraz na szczęście żadna z nich nie obrażała się o takie drobiazgi. Kiedyś jednak Finch potrafiła strzelić takiego focha, że Darling godzinami zachodziła w głowę, co właściwie powiedziała i czym znowu ją uraziła. Dobrze, że to było dawno temu i teraz narzeczona zawsze mówiła głośno o tym, co było nie tak. Prawda?
Laserowy paintball okazał się świetnym pomysłem, na który strażaczka od razu zareagowała entuzjastycznym kiwnięciem głowy. Jasne, nijak miał się do biegania po otwartym terenie i eliminowania przeciwników kulkami wypełnionymi farbą, ale nie zamierzała narażać April na takie cierpienia. Na prawdziwy paintball mogła wybrać się z chłopakami z jednostki. Kilka lat wcześniej właśnie w ten sposób świętowali wieczór kawalerski Blaze'a, a Darling wróciła do domu cała w siniakach. Niczego jednak nie żałowała. Lubiła ten rodzaj zmęczenia i ból, który przypominał jej, że naprawdę dała z siebie wszystko! Z Finch zdecydowanie lepiej było wybrać się na lasery, a potem pograć na konsoli. Idealny układ.
— Tylko później bez żadnego włażenia do wody — dorzuciła jeszcze, gdy po krótkiej naradzie z narzeczoną uznały, że jeśli przegrają, postawią dzieciakom sześciopak niskoprocentowego alkoholu. No co? Upije się taki jeden z drugim, potem wlezie do jeziora, złapie go skurcz i jeszcze pójdzie na dno. Teddy miała szkolenie z ratownictwa wodnego, ale przyjechała tutaj odpoczywać, a nie wyciągać na brzeg topielców.
Ale April to wymyśliła z tym śniadaniem! Ależ miała bystrą i kreatywną kobietę. Pozostawało tylko mieć nadzieję, że licealiści wykażą się równie dużą pomysłowością i zaserwują im śniadanie życia. Oby tylko nie przyszło im do głowy nazbierać w lesie wilczych jagód i dosypać ich do owsianki.
Chuderlak wyciągnął do Darling rękę, żeby przypieczętować zakład, a jego kolega wykonał kilka ruchów nogami, żeby wyrównać rowerek. Ciekawe, czy nastolatki zdawały sobie sprawę, że ich pojazd prawdopodobnie będzie wolniejszy - na pokładzie mieli przecież sześć osób, co automatycznie oznaczało większy opór w wodzie. Fizyka! To nie znaczyło, że nie mieli szans. Po prostu musieli włożyć więcej siły w pedałowanie.
Wystartowali w tym samym momencie, ale dzieciakom najwyraźniej naprawdę zależało na tych piwach, bo wystrzelili do przodu jak z procy. Teddy spojrzała zdezorientowana na April i zaczęła szybciej przebierać nogami. Coś jednak było nie tak - i na pewno nie była to wina losu ani kostek, tylko pedałów oraz wajchy odpowiadającej za skręcanie rowerkiem. Z jakiegoś powodu nagle zaczęło je znosić prosto w szuwary.
— Piwo! Piwo! Piwo! — skandowali licealiści jak jeden mąż, pedałując dokładnie w rytm własnych okrzyków. Dwie dziewczyny stanęły na kadłubie, robiąc za cheerleaderki. O, to wiele wyjaśniało! Pierwsze okrążenie poszło Teddy i April tak kiepsko tylko dlatego, że zabrakło im odpowiedniego dopingu!
— Cholera jasna! — zacisnęła usta w wąską linię i w ostatniej chwili odbiła od brzegu. — Dobra, tylko spokojnie. Złapiemy ich na prostej — zapewniła narzeczoną, kiedy w końcu udało im się obrać właściwy kierunek. Zdążyły dogonić rowerek przeciwników i już siedziały im na ogonie. Naprawdę niewiele brakowało, żeby się z nimi zrównały!
nieprzespane noce we wszystkie dni robocze, a twoje warkocze poplątały świat
Laserowy paintball okazał się świetnym pomysłem, na który strażaczka od razu zareagowała entuzjastycznym kiwnięciem głowy. Jasne, nijak miał się do biegania po otwartym terenie i eliminowania przeciwników kulkami wypełnionymi farbą, ale nie zamierzała narażać April na takie cierpienia. Na prawdziwy paintball mogła wybrać się z chłopakami z jednostki. Kilka lat wcześniej właśnie w ten sposób świętowali wieczór kawalerski Blaze'a, a Darling wróciła do domu cała w siniakach. Niczego jednak nie żałowała. Lubiła ten rodzaj zmęczenia i ból, który przypominał jej, że naprawdę dała z siebie wszystko! Z Finch zdecydowanie lepiej było wybrać się na lasery, a potem pograć na konsoli. Idealny układ.
— Tylko później bez żadnego włażenia do wody — dorzuciła jeszcze, gdy po krótkiej naradzie z narzeczoną uznały, że jeśli przegrają, postawią dzieciakom sześciopak niskoprocentowego alkoholu. No co? Upije się taki jeden z drugim, potem wlezie do jeziora, złapie go skurcz i jeszcze pójdzie na dno. Teddy miała szkolenie z ratownictwa wodnego, ale przyjechała tutaj odpoczywać, a nie wyciągać na brzeg topielców.
Ale April to wymyśliła z tym śniadaniem! Ależ miała bystrą i kreatywną kobietę. Pozostawało tylko mieć nadzieję, że licealiści wykażą się równie dużą pomysłowością i zaserwują im śniadanie życia. Oby tylko nie przyszło im do głowy nazbierać w lesie wilczych jagód i dosypać ich do owsianki.
Chuderlak wyciągnął do Darling rękę, żeby przypieczętować zakład, a jego kolega wykonał kilka ruchów nogami, żeby wyrównać rowerek. Ciekawe, czy nastolatki zdawały sobie sprawę, że ich pojazd prawdopodobnie będzie wolniejszy - na pokładzie mieli przecież sześć osób, co automatycznie oznaczało większy opór w wodzie. Fizyka! To nie znaczyło, że nie mieli szans. Po prostu musieli włożyć więcej siły w pedałowanie.
Wystartowali w tym samym momencie, ale dzieciakom najwyraźniej naprawdę zależało na tych piwach, bo wystrzelili do przodu jak z procy. Teddy spojrzała zdezorientowana na April i zaczęła szybciej przebierać nogami. Coś jednak było nie tak - i na pewno nie była to wina losu ani kostek, tylko pedałów oraz wajchy odpowiadającej za skręcanie rowerkiem. Z jakiegoś powodu nagle zaczęło je znosić prosto w szuwary.
— Piwo! Piwo! Piwo! — skandowali licealiści jak jeden mąż, pedałując dokładnie w rytm własnych okrzyków. Dwie dziewczyny stanęły na kadłubie, robiąc za cheerleaderki. O, to wiele wyjaśniało! Pierwsze okrążenie poszło Teddy i April tak kiepsko tylko dlatego, że zabrakło im odpowiedniego dopingu!
— Cholera jasna! — zacisnęła usta w wąską linię i w ostatniej chwili odbiła od brzegu. — Dobra, tylko spokojnie. Złapiemy ich na prostej — zapewniła narzeczoną, kiedy w końcu udało im się obrać właściwy kierunek. Zdążyły dogonić rowerek przeciwników i już siedziały im na ogonie. Naprawdę niewiele brakowało, żeby się z nimi zrównały!
nieprzespane noce we wszystkie dni robocze, a twoje warkocze poplątały świat