the one with soup
: pn sie 17, 2026 10:00 pm
Wendy tyle lat się zna z Peterem a wciąż jest w szoku jakie różnice są w ich życiu. Zresztą, on kiedy sobie przypominał w jakich warunkach wychowywała się ona, też zawsze czuł się jakby ktoś mu wylewał kubeł zimnej wody na głowę. On się wychowywał w dostatku, ona zaś w rodzinie która ledwo wiązała koniec z końcem. Peter nigdy nie narzucał jej swoich pieniędzy, ale czasami po prostu robił rzeczy tak, żeby nie musiała się nawet martwić o to, że coś kosztuje. Starał się, żeby czuła się przy nim zaopiekowana, ale nie osaczona jego pieniędzmi. Jego rodzina też otworzyła dla niej dom i chociaż Wendy mogła chcieć sie przed tym bronić, to przecież Barbara kiedy zabierała ją i córki na zakupy, to nigdy nie dawała się jej za bardzo skupiać na kosztach. Bylthowie już tacy byli, lubili się po prostu dzielić z ludźmi ze swojego otoczenia.
- Ares Horne - mówi to nazwisko z jakąś ciekawością w oczach, bo to akurat ciekawe czy Wendy czytała takie książki - Ale pisze też pod nazwiskiem Damien Wolf. Podobno jako Damien pisze jakieś erotyki - tu jeszcze bardziej zaciekawiony patrzy czy Wendy kojarzy pana Wolfa. ALe dziewczyny, nawet takie wyzwolone jak Wendy, pewnie się nie przyznają do czytania erotyków. Dlatego resztę wieczoru rozmawiali sobie dalej o teoretycznych dzieciach Wendy i o tym, że ona nie chce ich mieć, albo chce je mieć, no nie mogła się zdecydować. Natomiast Peter mówił bardzo dosadnie, że on to ma zupełnie teraz już inne podejście i że chce mieć dzieci i to w przeciągu kolejnego roku. Oczywiście nie mówił tego w kontekście posiadania dzieci z Wendy, ale tak po prostu... bo przecież nawet sugerowanie, że mogliby razem mieć dziecko to już było too much.
Tak czy siak, jak Wendy już została zaopiekowana i obiecała, że nie będzie się już niepotrzebnie ruszać, a Peter jej zamówił na rano zakupy, to zostawił ją i pojechał do siebie do domu.
To był mega długi dzień!
A nazajutrz przyszła paczka z sukienką od Petera i liścikiem "Ta sukienka została stworzona, żebyś ją nosiła - daj jej szansę".
Wendy Gardner
koniec.
- Ares Horne - mówi to nazwisko z jakąś ciekawością w oczach, bo to akurat ciekawe czy Wendy czytała takie książki - Ale pisze też pod nazwiskiem Damien Wolf. Podobno jako Damien pisze jakieś erotyki - tu jeszcze bardziej zaciekawiony patrzy czy Wendy kojarzy pana Wolfa. ALe dziewczyny, nawet takie wyzwolone jak Wendy, pewnie się nie przyznają do czytania erotyków. Dlatego resztę wieczoru rozmawiali sobie dalej o teoretycznych dzieciach Wendy i o tym, że ona nie chce ich mieć, albo chce je mieć, no nie mogła się zdecydować. Natomiast Peter mówił bardzo dosadnie, że on to ma zupełnie teraz już inne podejście i że chce mieć dzieci i to w przeciągu kolejnego roku. Oczywiście nie mówił tego w kontekście posiadania dzieci z Wendy, ale tak po prostu... bo przecież nawet sugerowanie, że mogliby razem mieć dziecko to już było too much.
Tak czy siak, jak Wendy już została zaopiekowana i obiecała, że nie będzie się już niepotrzebnie ruszać, a Peter jej zamówił na rano zakupy, to zostawił ją i pojechał do siebie do domu.
To był mega długi dzień!
A nazajutrz przyszła paczka z sukienką od Petera i liścikiem "Ta sukienka została stworzona, żebyś ją nosiła - daj jej szansę".
Wendy Gardner