Show me where it hurts
: pt sie 14, 2026 6:01 pm
Kwestia wypicia malutkiej buteleczki whisky przestała mieć znaczenie. Chodziło już wyłącznie o pokazanie, że Gardner zawsze dostawał to, czego chciał. Wcześniej czy później. Nie byłby sobą, gdyby tego nie podkreślił.
„Działało na twoją żonę?”.
W obecnej życiowej sytuacji trafiło w niego bardziej, niż by chciał. I starał się za wszelką cenę, żeby jej tego nie pokazać. Nic nie odpowiedział, chociaż na usta cisnęło mu się nie twój, kurwa, interes.
Obserwował ją.
„Pamiętaj, żeby zamówić całe to whisky do Toronto”.
Uśmiechnął się szyderczo kącikiem ust. Ona wciąż najwidoczniej sądziła, że powie „wyjedź”, a on jak grzeczny piesek zabierze swoje rzeczy, wsiądzie do auta i odjedzie. Niedoczekanie.
Przeczuwał, co zamierzała zrobić, gdy tylko przysunęła sobie kosz na śmieci. A kiedy wlewała do środka zawartość o s t a t n i e j whisky, on usilnie patrzył jej w oczy. Jakby wcale go to nie obchodziło.
Pięć minut temu sunął wzrokiem po twarzy Peregrine i miał ochotę pogładzić ją po policzku. Teraz równie dobrze mógłby ją w ten policzek uderzyć.
Zacisnął szczęki.
„Idź mieć rozdwojenie jaźni gdzieś indziej”.
— Tak się składa, że nie mogę — odezwał się wreszcie, bez jakiegokolwiek entuzjazmu. — Ale ty już tak — ciągnął, podnosząc się na lekko drżących nogach.
Powolnymi ruchami przesunął się w stronę zagłówka, a gdy znów opadł na materac, podparł się o zdrową rękę i położył na wprost. Dopiero kiedy jego głowa dotknęła poduszki, poczuł, że bolała go nie tylko świeżo sklejona rana. Bolało go całe ciało. Kiedy ostatnio się z kimś bił?
— Zapłacić ci za drugi pokój? — powiedział i spojrzał na nią, zanim przymknął oczy.
Usta Percy’ego wygięły się w ironicznym wyrazie.
helena peregrine
„Działało na twoją żonę?”.
W obecnej życiowej sytuacji trafiło w niego bardziej, niż by chciał. I starał się za wszelką cenę, żeby jej tego nie pokazać. Nic nie odpowiedział, chociaż na usta cisnęło mu się nie twój, kurwa, interes.
Obserwował ją.
„Pamiętaj, żeby zamówić całe to whisky do Toronto”.
Uśmiechnął się szyderczo kącikiem ust. Ona wciąż najwidoczniej sądziła, że powie „wyjedź”, a on jak grzeczny piesek zabierze swoje rzeczy, wsiądzie do auta i odjedzie. Niedoczekanie.
Przeczuwał, co zamierzała zrobić, gdy tylko przysunęła sobie kosz na śmieci. A kiedy wlewała do środka zawartość o s t a t n i e j whisky, on usilnie patrzył jej w oczy. Jakby wcale go to nie obchodziło.
Pięć minut temu sunął wzrokiem po twarzy Peregrine i miał ochotę pogładzić ją po policzku. Teraz równie dobrze mógłby ją w ten policzek uderzyć.
Zacisnął szczęki.
„Idź mieć rozdwojenie jaźni gdzieś indziej”.
— Tak się składa, że nie mogę — odezwał się wreszcie, bez jakiegokolwiek entuzjazmu. — Ale ty już tak — ciągnął, podnosząc się na lekko drżących nogach.
Powolnymi ruchami przesunął się w stronę zagłówka, a gdy znów opadł na materac, podparł się o zdrową rękę i położył na wprost. Dopiero kiedy jego głowa dotknęła poduszki, poczuł, że bolała go nie tylko świeżo sklejona rana. Bolało go całe ciało. Kiedy ostatnio się z kimś bił?
— Zapłacić ci za drugi pokój? — powiedział i spojrzał na nią, zanim przymknął oczy.
Usta Percy’ego wygięły się w ironicznym wyrazie.
Spoiler
