she likes him. he likes her. it's obvious to everyone. except them
: pt lip 24, 2026 10:05 pm
Problem w tym, że coraz więcej wskazywało na to, że jeśli miałby się z kimś związać, to właśnie z n i ą. To na nią otworzył się znacznie bardziej, niż planował, to przy niej poczuł komfort, jakiego dawno nikt mu nie dał… I to przez nią miał teraz mętlik w głowie, jednocześnie nie będąc w stanie zmierzyć się z tym, co on oznaczał. Dlatego nie myślał o tym, że być może jakaś jego część chciała od Debbie czegoś więcej… Być może łatwiej mu było ściągnąć ją na swoją orbitę i trzymać przy sobie w takim stopniu, jak jeszcze niedawno, mając nadzieję, że jednak nigdzie indziej nie znajdzie nic lepszego, co było cholernie egoistyczne z jego strony.
Nie tak powinien zachowywać się przyjaciel, ale… Raynottowi ta przyjaźń już dawno wymknęła się spod kontroli.
I widocznie nie tylko to, bo z tą sytuacją stało się dokładnie to samo. Może Tracy źle odczytał intencje Debbie, ale odniósł wrażenie, że ona też tego chciała, dlatego zdecydował się na ten pocałunek. Inaczej prawdopodobnie by się z tym nie wyrwał, ponieważ w ostatnich dniach odniósł wrażenie, że zupełnie straciła nim zainteresowanie. Dziś jednak dostrzegł coś innego, co skłoniło go do tej śmiałości, z którą wcześniej podchodził do niej przez cały czas.
Nagle jednak, gdy pojawiły się uczucia, wszystko stało się tak skomplikowane, że Tracy zastanawiał się nad wszystkim bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. W końcu wcześniej robił to, na co miał ochotę i nie przejmował się niczym, nawet tym, że ona kogoś miała. Ale wtedy też jej zainteresowanie nim wydawało się być większe.
Nic jednak nie powiedziało mu teraz, że mógł się pomylić. Debbie odwzajemniła jego pocałunek, a nawet sprawiała wrażenie dość zachłannej, co skłoniło Raynotta do tego, aby wsunąć jedną dłoń pod jej koszulkę, aby pójść o krok dalej... Ale kiedy przerwała, on się zatrzymał. – I będziemy się przytulać – potwierdził, że ich wcześniejsze plany nadal były aktualne. W końcu to, co teraz robili, ich nie wykluczało. I po zapewnieniu jej o tym, zaczepnie otarł własny nos o jej zanim zdecydował się ponownie połączyć ich usta w pocałunku, skoro martwiącą ją kwestię mieli już obgadaną.
Debbie McDowell
Nie tak powinien zachowywać się przyjaciel, ale… Raynottowi ta przyjaźń już dawno wymknęła się spod kontroli.
I widocznie nie tylko to, bo z tą sytuacją stało się dokładnie to samo. Może Tracy źle odczytał intencje Debbie, ale odniósł wrażenie, że ona też tego chciała, dlatego zdecydował się na ten pocałunek. Inaczej prawdopodobnie by się z tym nie wyrwał, ponieważ w ostatnich dniach odniósł wrażenie, że zupełnie straciła nim zainteresowanie. Dziś jednak dostrzegł coś innego, co skłoniło go do tej śmiałości, z którą wcześniej podchodził do niej przez cały czas.
Nagle jednak, gdy pojawiły się uczucia, wszystko stało się tak skomplikowane, że Tracy zastanawiał się nad wszystkim bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. W końcu wcześniej robił to, na co miał ochotę i nie przejmował się niczym, nawet tym, że ona kogoś miała. Ale wtedy też jej zainteresowanie nim wydawało się być większe.
Nic jednak nie powiedziało mu teraz, że mógł się pomylić. Debbie odwzajemniła jego pocałunek, a nawet sprawiała wrażenie dość zachłannej, co skłoniło Raynotta do tego, aby wsunąć jedną dłoń pod jej koszulkę, aby pójść o krok dalej... Ale kiedy przerwała, on się zatrzymał. – I będziemy się przytulać – potwierdził, że ich wcześniejsze plany nadal były aktualne. W końcu to, co teraz robili, ich nie wykluczało. I po zapewnieniu jej o tym, zaczepnie otarł własny nos o jej zanim zdecydował się ponownie połączyć ich usta w pocałunku, skoro martwiącą ją kwestię mieli już obgadaną.
Debbie McDowell