ain't no alibi like being true, like you and i do
: ndz lip 26, 2026 5:35 pm
Na bank pamiętała wszystkie dziewczyny, z którymi kiedykolwiek spotykała się April. Była doskonałą słuchaczką, a wtedy jeszcze tylko jej przyjaciółka gadała przecież strasznie dużo. Jednak w tym momencie mózg Teddy skutecznie wyparł wszystko, co dotyczyło dziewczyn, z którymi Finch wcześniej się spotykała. Chyba wolała myśleć, że była pierwszą i jedyną. Że przed nią nie było nikogo innego. Obie miały dość barwną przeszłość, ale po co miały psuć sobie humor wspomnieniami o byłych i niedoszłych? W którymś momencie Darling mogłaby znowu zacząć myśleć, że jej narzeczona była straszną puszczalską, a przecież teraz puszczała się już tylko z nią. Lepiej nie wchodzić na taki cienki lód. Kto by pomyślał, że Darling była taka mądra, mimo swojej wrodzonej głupoty? Nauczyła się omijać wrażliwe tematy szerokim łukiem. O swoich byłych nie mówiła właściwie wcale. Zbyt dobrze znała skłonność ukochanej do zazdrości. No i miały o wiele ciekawsze tematy do rozmów! Na przykład to, w jakim wcieleniu odrodzą się w następnym życiu.
— To źle, że kochałabym cię nawet, gdybyś była termitem? Albo karaluchem? — zapytała, bo może nie był to szczyt romantyzmu, ale z pewnością brzmiało jak dozgonne wyznanie miłości. Strażaczka wielbiłaby ją w każdym wcieleniu. Okej, musiałaby się porządnie zastanowić, gdyby przyszło jej kochać ją w postaci pająka, ale tego wolała już jej nie mówić.
Przeszła do kuchni i wyciągnęła z lodówki dwa energetyki. Trochę głupi pomysł, żeby ochlać się nimi późnym wieczorem, ale trudno. Najwyżej będą chodzić po ścianach. Jak te pająki.
— Przepiórkami, dorszami, blobfishami... wszystko jedno — Teddy machnęła swoimi pałeczkami i wpakowała sobie do ust rolkę z łososiem. — Z tobą mogę być nawet dzioborożcem trzewikodziobem. Albo nosaczem sundajskim. Albo kretem gwiazdonosym. Jeśli twoim zdaniem to nie jest prawdziwy romantyzm, to nie wiem, co nim jest — wzruszyła lekko ramionami i wyciągnęła z jednej rolki kawałek tuńczyka. Rzuciła go na podłogę, a Liara natychmiast do niego doskoczyła i wciągnęła go ze smakiem.
— Ale widzę, że bardzo zależy ci na tym, żebyśmy były bardzo słodkie i urocze. No to bądźmy kuokami. Albo wydrami. Wtedy będziemy cały czas trzymać się za łapki i owijać wodorostami. Będę przy tobie cały czas, aż zaczniesz mieć mnie dosyć. Zostawisz mnie, bo przecież wydry rozchodzą się po kopulacji. Porzucisz mnie i będę musiała sama wychowywać młode — westchnęła ciężko, przytłoczona taką wizją. Na pewno by tak było!
Bycie gwiazdą popu spodobało jej się o wiele bardziej. Teddy byłaby taką Agnieszką Kaczorowską, a April dźwiękowcem, którego poznałaby podczas realizacji jakiegoś show. Oby tylko była kobietą, a nie jakimś typem!
— A może obie będziemy gwiazdami filmowymi i poznamy się na planie jakiegoś hitu? Jak Tom Holland i Zendaya. Będziemy najpiękniejszą parą Hollywood, bez żadnych idiotycznych skandali. Weźmiemy potajemnie ślub, żeby nie robić wokół siebie zamieszania. Albo tak dla odmiany ty będziesz strażaczką i uratujesz mnie z jakiegoś płonącego budynku? — zaproponowała, chociaż nie miała pewności, czy to było dla Finch wystarczająco romantyczne. Takie rzeczy przecież się zdarzały! Właśnie w taki sposób Darling poznała Helenę. Dobra, nie do końca poznała, bo znały się jeszcze z lat, kiedy ta pomagała w warsztacie jej ojca. No i nie wynosiła jej na rękach, uciekając przed płomieniami, ale dostała wezwanie do palących się przewodów.
czy ty wiesz, że wydry, kiedy idą spać, trzymają się za ręce?
— To źle, że kochałabym cię nawet, gdybyś była termitem? Albo karaluchem? — zapytała, bo może nie był to szczyt romantyzmu, ale z pewnością brzmiało jak dozgonne wyznanie miłości. Strażaczka wielbiłaby ją w każdym wcieleniu. Okej, musiałaby się porządnie zastanowić, gdyby przyszło jej kochać ją w postaci pająka, ale tego wolała już jej nie mówić.
Przeszła do kuchni i wyciągnęła z lodówki dwa energetyki. Trochę głupi pomysł, żeby ochlać się nimi późnym wieczorem, ale trudno. Najwyżej będą chodzić po ścianach. Jak te pająki.
— Przepiórkami, dorszami, blobfishami... wszystko jedno — Teddy machnęła swoimi pałeczkami i wpakowała sobie do ust rolkę z łososiem. — Z tobą mogę być nawet dzioborożcem trzewikodziobem. Albo nosaczem sundajskim. Albo kretem gwiazdonosym. Jeśli twoim zdaniem to nie jest prawdziwy romantyzm, to nie wiem, co nim jest — wzruszyła lekko ramionami i wyciągnęła z jednej rolki kawałek tuńczyka. Rzuciła go na podłogę, a Liara natychmiast do niego doskoczyła i wciągnęła go ze smakiem.
— Ale widzę, że bardzo zależy ci na tym, żebyśmy były bardzo słodkie i urocze. No to bądźmy kuokami. Albo wydrami. Wtedy będziemy cały czas trzymać się za łapki i owijać wodorostami. Będę przy tobie cały czas, aż zaczniesz mieć mnie dosyć. Zostawisz mnie, bo przecież wydry rozchodzą się po kopulacji. Porzucisz mnie i będę musiała sama wychowywać młode — westchnęła ciężko, przytłoczona taką wizją. Na pewno by tak było!
Bycie gwiazdą popu spodobało jej się o wiele bardziej. Teddy byłaby taką Agnieszką Kaczorowską, a April dźwiękowcem, którego poznałaby podczas realizacji jakiegoś show. Oby tylko była kobietą, a nie jakimś typem!
— A może obie będziemy gwiazdami filmowymi i poznamy się na planie jakiegoś hitu? Jak Tom Holland i Zendaya. Będziemy najpiękniejszą parą Hollywood, bez żadnych idiotycznych skandali. Weźmiemy potajemnie ślub, żeby nie robić wokół siebie zamieszania. Albo tak dla odmiany ty będziesz strażaczką i uratujesz mnie z jakiegoś płonącego budynku? — zaproponowała, chociaż nie miała pewności, czy to było dla Finch wystarczająco romantyczne. Takie rzeczy przecież się zdarzały! Właśnie w taki sposób Darling poznała Helenę. Dobra, nie do końca poznała, bo znały się jeszcze z lat, kiedy ta pomagała w warsztacie jej ojca. No i nie wynosiła jej na rękach, uciekając przed płomieniami, ale dostała wezwanie do palących się przewodów.
czy ty wiesz, że wydry, kiedy idą spać, trzymają się za ręce?