Strona 3 z 3
For I am death and I can feel
: czw sie 06, 2026 9:52 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Może i matki Cross nie zaliczały się do typowych rodziców, którzy byli spętani normami społecznymi, ale wciąż były rodzicami artystki, a Ruelle była jej... Cóż... Sama Prescott użyłaby w zasadzie słów takich jak muza, ale czy na pewno? Trudno było komukolwiek wytłumaczyć ich relację. Nie wydawała się zamykać w jakichkolwiek normach, a to jedynie utrudniało całą sprawę. Trudno było ją zatem przedstawić przy użyciu czegokolwiek poza samym imieniem.
- Jak bardzo cię męczyły po tym wszystkim? - zapytała jeszcze, bo po tym jednym zdaniu była już bardziej niż pewna, że artystka miała za sobą przynajmniej jedną wyjątkowo uciążliwą rozmowę.
Nie sądziła, aby chociażby ktoś taki jak Georgia mógł łatwo odpuścić rozmowę na temat ich spotkania. Pewnie dodatkowo jeszcze przypominała o tym, że jak najbardziej powinny się kiedyś umówić na kolację w czwórkę. Nie wydawała się być kimś kto mógłby szybko zrezygnować z podobnego pomysłu. Pytanie tylko jak bardzo to wszystko będzie natarczywe dla rysowniczki, która była najbardziej wystawiona na podobne prośby.
- To tak nie działa. Zapewne dopiero okoliczności mojej śmierci sprawią, że pojawią się konkretne warunki do spełnienia, abym przestała cię nawiedzać - odpowiedziała, bo przecież mówiły o całkiem hipotetycznej sytuacji, gdzie zostałaby zwyczajnie zabita przez swoją artystkę za to, że ważyła się wyrazić swoje krytyczne zdanie na temat jej dzieła.
Na razie musiały się przekonać jak przebiegnie ich współpraca. Ruelle wydawała się być naprawdę zainteresowana tym, co River zdawała się chcieć przekazać swoim komiksem związanym z zejściem do podziemi, aby odnaleźć swoją zmarłą przyjaciółkę. To wydawało się być czymś dla niej. Nic zatem dziwnego, że pragnęła się zaangażować.
- Callate - poleciła jej po hiszpańsku i uderzyła ją delikatnie w ramię.
Nie sądziła, aby słowo urocza do niej pasowało. Urocze były małe kotki. Na pewno nie można było go zatem zastosować do samej Prescott, która wykazała się jedynie minimum grzeczności, gdy zapraszała rysowniczkę na randkę, bo pomyślała o tym, co jej mogłoby się najbardziej spodobać. Nie kryło się za tym naprawdę nic więcej.
- Po tym jak mnie jeszcze chwilę temu obłapiałaś byłabym skłonna stwierdzić, że chcesz się we mnie zatracić cieleśnie i to jak najszybciej... - skomentowała jedynie, wędrując cały czas przy boku swojej niezastąpionej artystki. - Czyli chcesz jeszcze przez jakiś czas być grzeczna?
Drażniła się z nią. Wiedziała, ze to słowo zapewne nijak nie mogło się odnosić do ich dwójki, ale trudno było ująć w nieco inny sposób to, że miały wstrzymać się jeszcze przez jakiś czas, aby nie skierować się do mieszkania Cross w konkretnym celu.
- Oglądałaś kiedyś takie naprawdę stare filmy? Mam na myśli takie jak Dracula z Belą Lugosim czy Frankenstein z Borisem Karloffem lub nawet coś z kina niemego... - zapytała, przyglądając się Cross, aby wyczytać coś konkretnego z jej twarzy.
Ruelle lubowała się w horrorach. Nic zatem dziwnego, że konsumowała je nawet jeśli pochodziły z początków ubiegłego wieku. Różniły się znacząco od tego, co obecnie znajdowało się w dystrybucji. Może i nie mroziły one krwi w żyłach w taki sam sposób, ale były naprawdę dobrze wykonane oraz posiadały niesamowity klimat. Przynajmniej takiego zdania była ona sama.
River Cross
For I am death and I can feel
: pt sie 07, 2026 11:41 am
autor: River Cross
Potarła dłonią kark, zastanawiając się, jak umieścić na skali to, co przeżyła ze swoimi matkami po tym nieszczęsnym spotkaniu. Na pewno mogło być o wiele gorzej, co udowodniły jej na przestrzeni lat wielokrotnie. Ale pewnie byłoby lepiej, gdyby po prostu odpuściły. Chociaż czy na pewno? River przecież wiedziała, że w obu przypadkach to oznaka troski i miłości. Po prostu obie wyrażały te rzeczy dość specyficznie.
— Trochę? Georgia jest tobą absolutnie zachwycona. Wierzy, że naprawdę przyjdziesz na tę kolację. Przez myśl jej nawet nie przeszło, że zniszczę sobie przez ciebie karierę. No wiesz, to typ, który niesamowicie cieszy się z radości swoich bliskich, ale to chyba po niej widać, co? Ciągle powtarzała, że zawsze najbardziej lubiła oglądać mnie... — Urwała. Nie miała pojęcia, jak mogłaby to nazwać, żeby Prescott nie zareagowała na to skrajnie negatywnie. — Taką — dokończyła, błyszcząc elokwencją. No pogratulować. Dobrze, że była rysowniczką, a nie pisarką. Wzruszyła ramionami.
— Z nią poszło w miarę łatwo. Ale cwaniary rozdzieliły się i dopadły mnie jedna po drugiej. Minju... no nie jest twoją fanką. Myślę, że to głównie przez to, że cię nie zna. Bywa też nadopiekuńcza, więc pewnie domyślasz się, że nie jest jej łatwo być akurat moją matką. — Opowiadanie przebiegu całej rozmowy z Minju nie miało teraz sensu. Prescott na pewno zauważyła, że kobieta była do niej zdystansowana i że to nie wynikało wyłącznie z typu jej osobowości. W kwestii ostrożności wobec zamiarów Ruelle zdecydowanie była w jednej drużynie z Raven. Dobrze, że Vanberg nie żyje, to chociaż zrobiło się pół na pół! W przypadku tych dwóch bab River czasami czuła się jak wyciągnięta z kreskówki. Były jak diabełek i aniołek na jej ramionach, czasem wymieniając się funkcją.
— Mhm — potwierdziła, ale nie brzmiał to, jakby w ogóle słuchała jej odpowiedzi. — Czyli masz potrzebę widywania mnie, tak? — dopytała i uśmiechnęła się cwaniacko. Tylko to było dla niej istotne w tej całej rozmowie. Wszystko jedno, czy ma się to zacząć dziać po śmierci, czy choćby zaraz. Jeżeli nawiedzająca ją modelka faktycznie miałaby być niematerialna, to chociaż niech będzie w stanie mówić, bo za tym przekomarzaniem się z nią rysowniczka tęskniłaby równie mocno.
— Jaka szkoda, że nie znam hiszpańskiego. — Westchnęła, udając wielce zawiedzioną. Nietrudno było się domyślić, co takiego Rue jej powiedziała, ale szkoda byłoby nie skorzystać z tej karty przetargowej i zrezygnować ot tak z żartowania z tanatopraktorki.
— Mogę dorzucić do listy wymagań, że masz być urocza tylko dla mnie? — Wymruczała, nachylając się do jej ucha. Wpasowywało się to idealnie w potrzebę jej obsesji, przynależności i pragnienia posiada Cross dla siebie – a przynajmniej zdaniem artystki. Może to wynikało z faktu, że dawała jej się robić zdecydowanie zbyt łatwo i byłaby zachwycona wszystkim, co dziewczyna zrobiłaby specjalnie dla niej?
Skinęła głową, zgadzając się, że mogłaby jeszcze trochę być grzeczna. Oczywiście, że ciało jej muzy cholernie ją kusiło, ale w ten sam sposób działał jej mózg. Chciała móc zatracić się w obu tych kwestiach. Przedstawiona przez tanatopraktorkę propozycja nieco ją zaskoczyła. I to niby Cross pozwalała sobie na zbyt dużo sztampy? A Prescott zapraszająca ją na wspólne oglądanie filmów to niby co?
— Nigdy w całości. Kiepsko znam się na kinie. Rozumiem, że chcesz mnie doedukować? — Spojrzała na nią z niesłabnącym zainteresowaniem. To zdecydowanie nie była rozrywka, którą wybrałaby na samotny wolny wieczór, ale w towarzystwie Ruelle? Szczerze wierzyła, że może jej sie to spodobać.
Ruelle I. Prescott
For I am death and I can feel
: pt sie 07, 2026 1:25 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Nie pospieszała jej w żaden sposób. Nie wymagała też jakiś wyjątkowo barwnych szczegółów i istotnych detali. Wystarczyłoby jej zwykłe dwanaście na dziesięć w skali intensywności lub coś podobnego. Wydawało się jednak, że rysowniczka naprawdę była gotowa podzielić się z nią konkretami na temat tego wszystkiego, co działo się u niej w ostatnim czasie.
- Widać po niej, więc potrafię to sobie wyobrazić - podsumowała jeszcze blondynkę, która od samego początku zachowywała się jakby Ruelle była już częścią rodziny albo przynajmniej bardzo dobrą znajomą, a Prescott zdecydowanie nie przywykła do czegoś podobnego.
Nie potrzebowała dosłownego cytatu z Georgii, aby domyślić się jakich słów mogła użyć. Zakochana? Oczarowana? Szczęśliwa? Zapewne coś w tym guście. Nawet jeśli tanatopraktorka podkreśliła, że nie były zakochane. Przynajmniej ona nie była. Nie miała prawa wypowiadać się za River, która przyznała się do tego, że w jej głowie w związku z modelką panuje prawdziwy rozpierdol.
- Serio uważasz, że zmieniłaby zdanie, gdyby mnie lepiej poznała? - zapytała całkowicie poważnie.
Wyczuwała tę wrogość. Wiedziała, że znają wydarzenia z ich licealnych czasów, które przedstawione z perspektywy Cross stawiały ją w dosyć nieprzyjaznym świetle. Nie sądziła, aby nadopiekuńcza matka była w stanie polubić dziewczynę, z którą sypiała jej córka, a która dodatkowo, oświadczyła jej więcej niż raz, że kiedyś ją zniszczy. Nie przewidywała tu zatem zbyt wielkiej sympatii.
- Potrzeba to bardzo silne słowo - zauważyła od razu, nie zamierzając się poddać tej drobnej prowokacji ze strony artystki.
Jeszcze czego, aby się do tego przyznała. Na pewno wytrzymałaby bez widywania się z nią. Może po jakimś czasie też zapomniałaby jak bardzo ją do niej ciągnęło, ale na ten moment? Była skłonna przyznać, że miło było się z nią widywać.
- Zainwestuj w duolingo albo kupię ci słownik - zaproponowała, ale bez znajomości gramatyki trudno byłoby jej odnaleźć takie rzeczy jak imperatyw w drugiej osobie nieformalnej.
Musiała przyznać, że kto jak kto, ale River była naprawdę męcząca. Przewróciła oczami, gdy tylko usłyszała jej pytanie, ale użyła przy tym tonu, który sprawiał, że odruchowo chciała odpowiedzieć tak. Najlepszym, co mogła w tej sytuacji zrobić było zatem obrócenie jej w żart.
- Następnym razem do łóżka założę kocie uszka jeśli tak chcesz - mruknęła jedynie, nie chcąc się dłużej z nią użerać.
Może i kino było sztampowe. Może sztampowe były i same horrory, które miały zmusić do trzymania się za ręce i przyspieszonego bicia serca, ale nie o tym teraz myślała. Znowu była skupiona na kwestiach bardziej artystycznych i estetycznych. Było to coś z czego również Cross mogłaby czerpać garściami.
- Może? Na pewno mają dobrze wykreowane postacie. Przynajmniej jeśli chodzi o ich wygląd... Niektóre z klasyków to solidne kino, które może być świetnym źródłem natchnienia dla całych pokoleń, a w dodatku często z wygasłymi prawami autorskimi - dodała, bo dzięki temu nikt nie mógł nikogo ścigać za zainspirowanie się jakąś produkcją.
Nie dodawała nic więcej. Czekała zwyczajnie na jej osąd i to, co River stwierdzi. Mogła zrezygnować z tego pomysłu, ale... nawet jak filmy będą kiepskie to mogą je sobie urozmaicić komentarzem czy podkładaniem własnego dubbingu, aby je uświetnić w ten sposób.
River Cross
For I am death and I can feel
: pt sie 07, 2026 2:10 pm
autor: River Cross
Była zadowolona, że Ruelle nie miała ochoty drążyć w kwestii opinii Georgii. I tak przecież dowiedziała się całkiem dużo, a przedsmak tego wszystkiego dostała w momencie, gdy się na nie natknęły. Nie ma co wywoływać wilka z lasu i aż prosić się tutaj o jakąś kłótnię. Na razie nie były jeszcze ani razu blisko. Powinny zacząć liczyć sobie czas do pierwszego momentu, aż któraś na którąś warknie albo sprawi jej celowo przykrość. Czy każde spotkanie będzie wiązało się z kolejnym rekordem? Pewnie nie. Zdziwiła się natomiast, że dziewczyna chciała drążyć w kwestii Minju. Wcale nie brzmiała na taką, która jakkolwiek stara się kpić z Azjatki i jej podejścia do życia córki. Szok za szokiem.
— Jasne, że tak. To trochę jak w przypadku Raven. Szybko by się do ciebie przekonała. Cechuje was podobny poziom wyrażania entuzjazmu — oznajmiła w ogóle nieprzejęta faktem, jak łatwo straciła głowę dla dziewczyny pod tak wieloma względami podobnej do jej matki. Czy doktor Freud miał na ten temat jakąś opinię? Pewnie zacierałby już rączki, byle tylko móc sobie pogadać. Ale pal go sześć. River, mimo żartu na końcu, mówiła całkowicie szczerze. Nie miała przecież żadnego interesu we wmawianiu dziewczynie bzdur.
— Bardzo chcesz się ze mną widywać? Rozumiem. — Jak zwykle miała swoją rację. Skoro Ruelle tak usilnie unikała opowiedzenia się po jakiejkolwiek ze strony, to z przyjemnością zrobiła to za nią. W wersji Cross było przynajmniej bardzo miło i wiecznie namiętnie. Kto by nie chciał funkcjonować w takim świecie?
— Cieszę się, że się tak łatwo zgodziłaś. — Musnęła wargami jej policzek, wciąż absolutnie zachwycona jej uległością. Zdawała sobie sprawę, że to tylko durne przekomarzania, a tanatopraktorka stara się jak może, by nie dać jej satysfakcji, ale znów wolała zatapiać się we własnym delulu. Od jakiegoś czasu to przecież działało! Ruelle była coraz bliżej i nawet pozwalała się namówić na takie spotkania jak to, bez oświadczania wszem i wobec jak bardzo jej to nie pasuje. Ostatnio nawet przyznała, że się stęskniła! Rysowniczka nadal nie była pewna, czy to było w ogóle szczere, ale łatwiej było się nad tym nie zastanawiać. Podobała jej się za urocza wersja Ruelle i kompletnie nie przejmowała się faktem, że ona sama jej nie dostrzegała.
— Tak? No to brzmi zajebiście — oceniła entuzjastycznie. Nie widziała żadnych minusów w takim pomyśle, bo niby czemu by miała? Czuła nawet rosnącą ekscytację, może niekoniecznie na samą myśl o filmach, ale na odkrywanie świata, o którym ma dość marne pojęcie. Była przecież dość ciekawskim człowiekiem. Najpierw jednak trzeba było się wydostać ze świata wykreowanego przez Beksińskiego. Wyszły więc z galerii, a po drodze Cross zrobiła zdjęcie tablicy stojącej przed wejściem do sali wystawowej, bo znalazła się na niej nie tylko biografia malarza, ale też odnośnik do strony postawionej przez muzeum, z której podobno można było dowiedzieć się czegoś więcej na temat jego twórczości i obejrzeć te obrazy, których tu dziś nie było. Będzie miała zajęcie na najbliższy weekend.
— To gdzie raczą takimi filmami? — zapytała, spoglądając na swoją randkę. Chciała rzucić jej tylko krótkie spojrzenie i ruszyć we wskazanym kierunku, ale jej wzrok zatrzymał się na sylwetce dziewczyny na dłużej. Uważnie analizowała każdy fragment jej ciała i... no dobrze, pożerała ją wzrokiem, jakby światło słoneczne obudziło jakiś uśpiony przez moment fragment jej mózgu. Wniosek z tych obserwacji był bardzo prosty. Przylgnęła do niej, popychając ją plecami na jeden z filarów podtrzymujących muzealne sklepienie. Miała tyle przyzwoitości, że zrobiła to po stronie budynku, a nie ulicy, więc może tym razem nikt nie będzie na nich krzywo patrzeć. Wpiła się zachłannie w jej wargi, a jedna z jej dłoni od razu zaczęła sunąć w dół tali. Wewnątrz faktycznie zachowywała się bardzo grzecznie. Zacisnęła palce na jej udzie, które uniosła, przyklejając do swojego biodra. Wbiła paznokcie w materiał luźnych spodni, jakby zastanawiała się, czy jej randka byłaby bardzo zła, gdyby je w tym momencie jednak rozszarpała. Wyraźnie nie podobał jej się fakt, że jej paznokcie zatapiały się w ubraniu, a nie nagiej skórze.
Ruelle I. Prescott
For I am death and I can feel
: pt sie 07, 2026 4:00 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Georgia wydawała się na tyle łatwa do rozszyfrowania, że chyba nie było sensu rozpytywać o cokolwiek związanego z nią. Domyślała się jej odpowiedzi oraz tego jak faktycznie funkcjonowała blondynka. Zresztą nie znajdowała się szczególnie wysoko na liście jej zainteresowań. Przynajmniej dzięki temu mogły uniknąć kolejnej wojny i nie wykłócać się o kolejne głupoty.
- I twoim zdaniem to starczy? Śmiem wątpić - przyznała, bo raczej nie sądziła, aby Minju zaczęła ją obdarzać szczególną sympatią.
Nie przejmowała się jednak tym jakoś szczególnie, bo w końcu nie zamierzała zawierać z nią bliższych znajomości. Nie zakładała nawet, że jeszcze się kiedyś zobaczą, a już na pewno nie celowo. Mogły co najwyżej wpaść na siebie przypadkiem na mieście tak jak miało to miejsce podczas jej randki z River.
Naprawdę trudno było jej dyskutować z River, bo każde słowo odczytywała na swój sposób tak, aby finalnie wszystko wyszło na jej. Mogła chcieć z nią pogrywać, ale nigdy nie była w stanie uzyskać satysfakcjonującego ją wyniku.
Mruknęła coś jeszcze niezadowolona, gdy tylko Cross ucałowała jej policzek. To nie tak miało to wszystko wyglądać, ale chyba powinna przywyknąć do tego, że nie wygra z nią żadnej przekomarzanki. Mogły jedynie ciągnąć je w nieskończoność i sprawiać, że w końcu faktycznie się pogryzą, a jak do tej pory to miały naprawdę imponujący rekord. Wytrzymały wystarczająco długo bez prób zamordowania się chociażby w sposób werbalny.
- Mhm... Jasne, mogą teraz się wydawać mało porywające, ale ciekawie jest spojrzeć na coś, co powstało w zasadzie w innej epoce - dodała jeszcze, gdy tylko na ten moment River wyraziła się entuzjastycznie na temat jej pomysłu.
To nie tak, że musiały zostawać na cały maraton. Ewentualnie pewnie też mogłyby zawsze znaleźć jakieś inne ciekawsze zajęcie w zacienionej sali kinowej z klasykami filmowymi lecącymi w tle. Brzmiało jak najbardziej sprawiedliwie oraz ciekawie.
Powoli wyszły z galerii, zatrzymując się jeszcze przy tablicy informacyjnej, która miała dostarczyć im jeszcze garści informacji na temat polskiego artysty. Przyglądała się temu jak Cross wykonuje zdjęcie, aby potem wykorzystać je do dalszego researchu. Chyba naprawdę udało jej się wymyślić coś dla niej ciekawego. Może faktycznie coś z tego wyjdzie?
- Jest takie jedno kino w pobliżu... - odpowiedziała i zerknęła w stronę swojej artystki, gdy tylko poczuła na sobie jej spojrzenie.
Cholera jasna... Znowu to się działo. Spodziewała się tego pchnięcia zanim jeszcze na dobre nadeszło. Uderzyła plecami w ścianę, która znajdowała się za nią, ale nawet nie zarejestrowała tego uczucia, bo zamiast tego wolała skupić się na wargach, które brutalnie zaatakowały ją kolejnymi pocałunkami. Odpowiadała na każdy jej ruch, żałując, że nie może się wtopić w jej ciało lub nagrzany słońcem mur, aby dać jej lepszy dostęp do kolejnych fragmentów skóry.
- Za bardzo cię dzisiaj nosi - wyszeptała pomiędzy kolejnymi pocałunkami, przymykając oczy, gdy tylko poczuła ucisk na swoim udzie, opartym teraz o biodro rysowniczki. - Jak długo jeszcze będziesz się powstrzymywać?
Kusiło ją naprawdę odwołać teraz to wszystko i pojechać do jej mieszkania. W końcu nie musiały w ogóle iść do tego kina. Na pewno nie teraz. Były inne seanse. Mogły też zwyczajnie nakupować przekąsek i obejrzeć jakąś garść filmów w łóżku rysowniczki zamiast przed wielkim ekranem. Przynajmniej tam mogłyby pauzować, gdy tylko River zapragnie po raz kolejny dostać się pomiędzy jej uda i sprawić, że Prescott zapomni o wszystkim.
River Cross
For I am death and I can feel
: sob sie 08, 2026 10:37 am
autor: River Cross
Jej matka i jej modelka podchodziły do życia dość podobnie. Witały każdy dzień z takim samym entuzjazmem i pozytywnym nastawieniem. To tez nie było tak, że Cross wyglądała identycznie jak jej matka, a charakter przejęła po tej doklejonej, ale teraz miała wrażenie, że Prescott jest zdecydowanie bliżej do Minju niż jej kiedykolwiek będzie.
— To był żart. Chodziło mi o to, że cię polubi, bo jesteś... a zresztą. — Machnęła na to ręką. Dosłownie i w przenośni. Próbowała być miła, a jej randka za bardzo skupiła się na odbijaniu argumentów. Trudno. W najbliższej przyszłości przecież i tak nie będą miały okazji sprawdzić, która z nich ma rację. Okej, River nie była aż tak głupia. Zdawała sobie sprawę, że w żaden przyszłości ta okazja nie nadejdzie.
Co ciekawe, z podobnym entuzjazmem Ruelle opowiadała jej o maratonie filmowym, który dla nich zaplanowała. Niepotrzebnie szukała w nim jakichś minusów, zanim w ogóle dotarły do kina. Rysowniczka starała się podchodzić do tego z otwartą głową. To, że nie ogląda zbyt wielu filmów nie oznacza przecież, że będzie się na nich źle bawić.
— Oczywiście. Nie idziemy razem raczej, żeby się bać, prawda? Chyba że to twój dziwaczny sposób zaciągnięcia dziewczyny na horror, w trakcie którego zlękniona jednak będzie zmuszona wtulać się w twoje bezpieczne ramię? — To dopiero byłby plot twist! W Prescott pewnie jest jednak bardzo dużo słabości do takich sztampowych rozwiązań. Po prostu dzięki swojemu autyzmowi swojej wyjątkowej osobowości podaje je w równie wyjątkowy sposób. River nie należała do tych, których łatwo przestraszyć, a już na pewno nie jakimiś tanimi zagrywkami pokroju nadmiaru jumpscareów. To jednak raczej ich nie czeka.
Być może świeże powietrze działa na nią pobudzająco? Albo to wciąż zasługa jej muzy. W galerii River też nie potrafiła trzymać rąk przy sobie, ale przynajmniej rozpraszała ją wszechobecna sztuka. Na ulicy tych pokus dla uwagi było dużo mniej i nagle okazało się, że nie jest w stanie być przy Rue spokojna. To przecież żadna nowość. Dobrze, że jej modelka była pod tym względem równie mocno pokręcona i nigdy nie odmawiała jej w takich sytuacjach. Uśmiechnęła się tuż przy jej ustach po tym pytaniu.
— Świadomość tego, że cierpisz równie mocno co ja sprawia, że mogę tak bardzo długo — mówiła niskim, mrukliwym tonem, ewidentnie celowo. Zdążyła się już nauczyć, jak takie drobiazgi działały na Ruelle i najwyraźniej miała ochotę żonglować teraz możliwościami. Nie było żadnego powodu, by miała przed nią ukrywać swój niecny plan. Przecież dziewczyna i tak by się w końcu domyśliła. Wolna dłoń wsunęła się pod materiał koszulki tanatopraktorki. Zdecydowanie nie zachowywały się przyzwoicie, biorąc pod uwagę, że znajdowały się w środku miasta. Trudno. Wbiła paznokcie w jej talię i pociągnęła mocno, zostawiając po sobie czerwony ślad.
— Ale nie ma problemu, mogę trochę zwolnić. Mogę to przeciągać jeszcze bardziej — zgodziła się posłusznie z jej sugestią. Przecież nie potrafiła jej odmawiać! Jej czyny nie do końca zgrywały się ze słowami, bo zamiast się odsunąć, zassała skórę na jej szyi. Blokada przed zostawianiem na niej własnych podpisów musiała minąć na dobre. Przejechała językiem po mokrym śladzie, który niedługo zrobi się dużo bardziej widoczny i cofnęła się o krok. Ta dziewczyna robiła z nią niesamowite rzeczy. I pozwalała jej na robienie niesamowitych rzeczy ze sobą.
— To którędy do tego kina? — zapytała, schodząc schodami na poziom chodnika. Rozejrzała się w obie strony, jakby spodziewała się dostrzec kino na końcu chodnika, ale nic z tego. Musiała grzecznie poczekać na swoją przewodniczkę.
Ruelle I. Prescott
For I am death and I can feel
: sob sie 08, 2026 11:54 am
autor: Ruelle I. Prescott
Zapewne można było odnaleźć pewne punkty wspólne pomiędzy nią, a Minju, ale raczej nie sądziła, aby to wszystko zagwarantowało im szansę na to, aby się polubić przy bliższym poznaniu. Nie wychwyciła też tego żartu, ale to chyba był w sumie najmniejszy problem z tych, które obecnie miały przed sobą.
W tym momencie automatycznie nadmiernie wszystko analizowała i wątpiła w to czy na pewno jej pomysły wydawały się być odpowiednie oraz wystarczająco interesujące dla kogoś takiego jak River. Może za bardzo skupiała się na doświadczeniach estetycznych, a nie na tym, co byłoby zabawnie razem porobić?
- Dziewczyna, która zlękłaby się na zwyczajnym horrorze nie byłaby warta mojej uwagi - odparła, czując, że Cross nie należała do tego typu dziewczyn.
Filmy grozy miały powodować strach i stres, ale jeśli ktoś krzyczał lub zasłaniał oczy podczas niektórych scen to zdecydowanie nie należał do osób, które byłyby w stanie zaskarbić sobie jej szacunek. Takie reakcje wydawały jej się być po prostu... żałosne. No, ale Prescott w końcu była dziwna.
Dziwna była również rysowniczka, która zdecydowanie wydawała się rozochocona po długim pobycie w galerii. Nie mogła powstrzymać się od tego, aby próbować dobrać się do niej w tak publicznym miejscu jak wejście do galerii sztuki.
- Równie mocno? Wydaje mi się, że najbardziej torturujesz siebie - odpowiedziała, ignorując dreszcz jaki wywoływały w niej słowa artystki.
Zamarła, gdy tylko paznokcie dziewczyny wbiły się w jej bok i wydała z siebie przeciągłe westchnięcie, gdy na jej skórze pozostały pulsujące tępym bólem czerwone pręgi.
- Rób jak uważasz - odpowiedziała niemal automatycznie, zaciskając mocniej palce na jej ramionach, gdy tylko poczuła jak po raz kolejny rysowniczka zasysa skórę na jej szyi.
Wiedziała, że niedługo na jej ciele uformują się ślady, które zaświadczą o tym, że River rościła sobie do niej prawa. Od dawna zresztą nikt inny nie znakował Prescott poza tą jedną dziewczyną.
- Tędy - odpowiedziała, starając się doprowadzić do porządku i także zeszła na poziom chodnika.
Przeczesała pospiesznie palcami włosy, aby upewnić się czy na pewno nie zostały one pozostawione przez River w znacznym nieładzie i pociągnęła ją we wskazanym kierunku.
River Cross
koniec