I don't like liars
: sob sie 15, 2026 1:10 pm
Nie oczekiwała, że czegokolwiek się dowie.
Kira w ostatnim czasie bardzo sprytnie dawkowała jej wszelkie informacje związane z tym, co robiła po godzinach pracy. Z jednej strony czymś tam się z nią dzieliła, ale były to tak drobne strzępki, żeby gdyby nie przypadek w tym, że ludzie użyli tej ksywki, Daisy już pewnie smacznie spałaby w swoim pustym mieszkaniu. Rowan wracał dopiero jutro. Gdyby tylko wiedział, co robiła, po tym, jak napisała mu, że idzie się położyć, chyba zamknąłby ją w mieszkaniu na kolejny miesiąc i codziennie prawił o tym, ja kto było bezmyślne i co gdyby ludzie się dowiedzieli. Nawet nie chciała o tym myśleć.
Skupiła się wiec w pełni na Finch i opowieści, która o dziwo postanowiła się podzielić z Whitmore. Wiedziała, że był jakiś wypadek, w którym Kira pomogła Georgowi — to akurat słyszała jeszcze podczas ich wymiany zdań na terenie wyścigów, ale to, że to jej znajomi rozpoczęli cały odwet, który potem eskalował, kompletnie został pominięty przez Ravi, Sonica i Boosta. Cóż, teraz juz przynajmniej wiedziała dlaczego.
Słuchała tego wszystkie z szeroko otwartymi oczami, a gdy padł moment o tym, jak samochód zaczął się kopcić, Daisy momentalnie przycisnęła otwartą dłoń do ust. Może dla Kiry to wszystko było poniekąd normalne, ale dla managerka zdecydowanie nie. Dla niej już sam fakt, że ktoś chciał zepchnąć ją w drogi był mocnym nagięciem przestrzeni osobistej i skrajnie niebezpieczny, a co dopiero pościg, czy taka akcja ratunkowa?
— Jezu, przecież to straszne — tyle była w stanie powiedzieć, wciąż jeszcze chłonąc te wszystkie nowe informacje, które zebrała. — Dobrze, że tam po nich przyjechałaś — dodała po chwili, wpatrując się w profil Finch, który znała już coraz lepiej. — Kto wie, co by się stało, gdyby ich dorwali. Ten gość wydaje się być kompletnie nieobliczalny — możne nie znała go za dobrze, może to było tylko takie pierwsze wrażenie, ale Whitmore zdecydowanie nie chciałaby mieć w nim wroga. Źle mu z oczu patrzyło. Trochę jak psychopacie, który nie cofnąłby się przed niczym, żeby dopiąć swego. Szczególnie kiedy jego ojciec był policjantem. Pewnie to jeszcze bardziej poobijało jego ego i sprawiało, że facet myślał, że był nietykalny.
Prychnęła na uwagę, że sportowo nie był też zawsze taki zły, bo Kira swoje również potrafiła przegrać. Daisy uśmiechnęła się zaczepnie, kręcąc głową.
— Tak? A ja myślałam, że zawsze jesteś taka zajebista — powiedziała to na głos? Przyznała się? Wcześniej tak zdawkowo skomentowała jej występ w wyścigu, a tu proszę, jednak okazywało się, że Kira była z a j e b i s t a. Cóż, może faktycznie było coś pociągającego w takim łamaniu prędkości i umiejętności wchodzenia w ostre zakręty.
— Nauczysz mnie kiedyś? — spytała po chwili, rozsiadając się wygodnie na fotelu i patrząc przed siebie, na ciągnąca się przed nimi prawie pustą drogę. — No wiesz, wyciągania takich prędkości. Nie wiem, czy pamiętasz, ale KOMPLETNIE NIEŚWIADOMIE wpisałam na swoją listę rzeczy do zrobienia wzięcie udziału w takim wyścigu — przypomniała jej, przekręcając głowę i próbując złapać spojrzenie jej przenikliwych, szarych oczu. Ten pomysł może i był odklejony, ale na pewno nie awykonalny.
kira °❀.ೃ࿔*
Kira w ostatnim czasie bardzo sprytnie dawkowała jej wszelkie informacje związane z tym, co robiła po godzinach pracy. Z jednej strony czymś tam się z nią dzieliła, ale były to tak drobne strzępki, żeby gdyby nie przypadek w tym, że ludzie użyli tej ksywki, Daisy już pewnie smacznie spałaby w swoim pustym mieszkaniu. Rowan wracał dopiero jutro. Gdyby tylko wiedział, co robiła, po tym, jak napisała mu, że idzie się położyć, chyba zamknąłby ją w mieszkaniu na kolejny miesiąc i codziennie prawił o tym, ja kto było bezmyślne i co gdyby ludzie się dowiedzieli. Nawet nie chciała o tym myśleć.
Skupiła się wiec w pełni na Finch i opowieści, która o dziwo postanowiła się podzielić z Whitmore. Wiedziała, że był jakiś wypadek, w którym Kira pomogła Georgowi — to akurat słyszała jeszcze podczas ich wymiany zdań na terenie wyścigów, ale to, że to jej znajomi rozpoczęli cały odwet, który potem eskalował, kompletnie został pominięty przez Ravi, Sonica i Boosta. Cóż, teraz juz przynajmniej wiedziała dlaczego.
Słuchała tego wszystkie z szeroko otwartymi oczami, a gdy padł moment o tym, jak samochód zaczął się kopcić, Daisy momentalnie przycisnęła otwartą dłoń do ust. Może dla Kiry to wszystko było poniekąd normalne, ale dla managerka zdecydowanie nie. Dla niej już sam fakt, że ktoś chciał zepchnąć ją w drogi był mocnym nagięciem przestrzeni osobistej i skrajnie niebezpieczny, a co dopiero pościg, czy taka akcja ratunkowa?
— Jezu, przecież to straszne — tyle była w stanie powiedzieć, wciąż jeszcze chłonąc te wszystkie nowe informacje, które zebrała. — Dobrze, że tam po nich przyjechałaś — dodała po chwili, wpatrując się w profil Finch, który znała już coraz lepiej. — Kto wie, co by się stało, gdyby ich dorwali. Ten gość wydaje się być kompletnie nieobliczalny — możne nie znała go za dobrze, może to było tylko takie pierwsze wrażenie, ale Whitmore zdecydowanie nie chciałaby mieć w nim wroga. Źle mu z oczu patrzyło. Trochę jak psychopacie, który nie cofnąłby się przed niczym, żeby dopiąć swego. Szczególnie kiedy jego ojciec był policjantem. Pewnie to jeszcze bardziej poobijało jego ego i sprawiało, że facet myślał, że był nietykalny.
Prychnęła na uwagę, że sportowo nie był też zawsze taki zły, bo Kira swoje również potrafiła przegrać. Daisy uśmiechnęła się zaczepnie, kręcąc głową.
— Tak? A ja myślałam, że zawsze jesteś taka zajebista — powiedziała to na głos? Przyznała się? Wcześniej tak zdawkowo skomentowała jej występ w wyścigu, a tu proszę, jednak okazywało się, że Kira była z a j e b i s t a. Cóż, może faktycznie było coś pociągającego w takim łamaniu prędkości i umiejętności wchodzenia w ostre zakręty.
— Nauczysz mnie kiedyś? — spytała po chwili, rozsiadając się wygodnie na fotelu i patrząc przed siebie, na ciągnąca się przed nimi prawie pustą drogę. — No wiesz, wyciągania takich prędkości. Nie wiem, czy pamiętasz, ale KOMPLETNIE NIEŚWIADOMIE wpisałam na swoją listę rzeczy do zrobienia wzięcie udziału w takim wyścigu — przypomniała jej, przekręcając głowę i próbując złapać spojrzenie jej przenikliwych, szarych oczu. Ten pomysł może i był odklejony, ale na pewno nie awykonalny.
kira °❀.ೃ࿔*