i guess i miss you
: ndz sie 23, 2026 10:03 pm
Mon amour
You know you free my soul
You ride my wave, I control
You guide the way like you’re told
— Sam nie wiem, Callie — stwierdził, błądząc spojrzeniem po jej pięknej twarzy. Skupiał się na każdym pojedynczym detalu, który zauważał gołym okiem; na jej ciemnych tęczówkach, na długich rzęsach, na ewentualnych znamionach lub innych aspektach, które tak bardzo mu się w niej podobały. Miał ochotę po raz kolejny tej nocy, wyciągnąć palce, by z pewną subtelnością, pogładzić ją po policzku. Musiał być ślepy, głupi albo mocno zagubiony, skoro te niecałe dziesięć lat temu, nie potrafił docenić jej urody. Jasne, uważał ją za ładną dziewczynę, ale to było niczym w porównaniu do tego, co czuł, gdy teraz na nią patrzył. — Niczego jeszcze nie planuję, ale cholera… Chętnie zobaczyłbym, jak szalona możesz być, będąc zazdrosna — zaśmiał się, unosząc nieznacznie podbródek, jakby próbował to sobie zwizualizować. Cyrus do tej pory kochał jedynie stabilność i dojrzałe podejście do życia, ale teraz, znając temperament Nerrezy, chciał znacznie więcej. Chciał emocji, doświadczeń i pierdolonego szaleństwa. Potrzebował tego, by odbić się od dna, które towarzyszyło mu od miesięcy. — Nie musisz martwić się o takie rzeczy, Calliope — zaśmiał się; kobiety nigdy nie interesowały go tak na dłuższą metę. Dziewczyna mogła więc poczuć się naprawdę wyjątkowo, skoro Lockhart chciał ją przy sobie na stałe i czuł do niej coś więcej niż tylko płytki pociąg seksualny. Nawet, jeśli zaakceptowanie tej myśli, zajęło mu trochę czasu. — Ani o zdradę, ani o dzielenie się z kimkolwiek — zapewnił, gładząc przy tym jej ramię.
I've been up wildin'
Your love is so violent
You givin' me solace
Cy mlasnął pod nosem na wspomnienie o jej przeklętym przyjacielu. Zastanawiał się, czy kiedyś dojdzie do takiego stanu, że przestanie reagować na jego imię w ten sposób; jakby połknął coś trującego i naprawdę nieprzyjemnego. Dlaczego nie mogła znaleźć sobie po prostu jakiejś dobrej koleżanki? Ta myśl sprawiała, że rzeczywiście miał ochotę zabrać ją na jakieś wakacje; daleko od niego. Może wtedy nie musiałaby o nim wspominać, wywołując w nim to niekończące się oburzenie i niechęć do innych, obcych mu ludzi. — Możemy pojechać dokąd tylko chcesz i kiedy tylko chcesz, Callie — powiedział poważnie. Nie musieli przecież czekać na moment, w którym Nerreza odłoży na to pieniądze. To wydawało mu się wręcz śmieszne; przecież mógłby to załatwić od ręki. Zdołał jednak ugryźć się w język, bo wiedział, że to mogłoby się jej nie spodobać, a już szczególnie na tak wczesnym etapie ich relacji. — W końcu będę miał pretekst, żeby pierwszy raz wykorzystać mój urlop — parsknął pod nosem. Nic nie mógł poradzić na to, że zaczął zastanawiać się, jak wyglądałyby ich wspólne wakacje; może jego umysł w końcu odnalazłby spokój? A może z charakterem Calliope, Cyrus modliłby się o jakiś udar. Kto wie, huh?
Okej, zasługiwał na to; na te słowa, wyrzut i nawiązanie do przeszłości. Nadal obejmował ją łagodnie w tali, unosząc na nią błyszczące spojrzenie. Odwzajemnił ten pocałunek na krótką chwilę, zanim oderwał się, by spojrzeć na nią dość przenikliwie. — Będziesz musiała wybrać ryzyko, bo tym razem będzie inaczej. Albo możesz spróbować mi zaufać — stwierdził. Zaraz jednak sytuacja znacząco się odwróciła, bo teraz to Lockhart pochylał się nad nią, spoglądając w jej oczy z góry. To słowo “wykończę”, zabrzmiało jak słodka obietnica, na której spełnienie już nie mógł się doczekać.
Honestly you make me wanna
sin for you right now
my darling
You know you free my soul
You ride my wave, I control
You guide the way like you’re told
— Sam nie wiem, Callie — stwierdził, błądząc spojrzeniem po jej pięknej twarzy. Skupiał się na każdym pojedynczym detalu, który zauważał gołym okiem; na jej ciemnych tęczówkach, na długich rzęsach, na ewentualnych znamionach lub innych aspektach, które tak bardzo mu się w niej podobały. Miał ochotę po raz kolejny tej nocy, wyciągnąć palce, by z pewną subtelnością, pogładzić ją po policzku. Musiał być ślepy, głupi albo mocno zagubiony, skoro te niecałe dziesięć lat temu, nie potrafił docenić jej urody. Jasne, uważał ją za ładną dziewczynę, ale to było niczym w porównaniu do tego, co czuł, gdy teraz na nią patrzył. — Niczego jeszcze nie planuję, ale cholera… Chętnie zobaczyłbym, jak szalona możesz być, będąc zazdrosna — zaśmiał się, unosząc nieznacznie podbródek, jakby próbował to sobie zwizualizować. Cyrus do tej pory kochał jedynie stabilność i dojrzałe podejście do życia, ale teraz, znając temperament Nerrezy, chciał znacznie więcej. Chciał emocji, doświadczeń i pierdolonego szaleństwa. Potrzebował tego, by odbić się od dna, które towarzyszyło mu od miesięcy. — Nie musisz martwić się o takie rzeczy, Calliope — zaśmiał się; kobiety nigdy nie interesowały go tak na dłuższą metę. Dziewczyna mogła więc poczuć się naprawdę wyjątkowo, skoro Lockhart chciał ją przy sobie na stałe i czuł do niej coś więcej niż tylko płytki pociąg seksualny. Nawet, jeśli zaakceptowanie tej myśli, zajęło mu trochę czasu. — Ani o zdradę, ani o dzielenie się z kimkolwiek — zapewnił, gładząc przy tym jej ramię.
I've been up wildin'
Your love is so violent
You givin' me solace
Cy mlasnął pod nosem na wspomnienie o jej przeklętym przyjacielu. Zastanawiał się, czy kiedyś dojdzie do takiego stanu, że przestanie reagować na jego imię w ten sposób; jakby połknął coś trującego i naprawdę nieprzyjemnego. Dlaczego nie mogła znaleźć sobie po prostu jakiejś dobrej koleżanki? Ta myśl sprawiała, że rzeczywiście miał ochotę zabrać ją na jakieś wakacje; daleko od niego. Może wtedy nie musiałaby o nim wspominać, wywołując w nim to niekończące się oburzenie i niechęć do innych, obcych mu ludzi. — Możemy pojechać dokąd tylko chcesz i kiedy tylko chcesz, Callie — powiedział poważnie. Nie musieli przecież czekać na moment, w którym Nerreza odłoży na to pieniądze. To wydawało mu się wręcz śmieszne; przecież mógłby to załatwić od ręki. Zdołał jednak ugryźć się w język, bo wiedział, że to mogłoby się jej nie spodobać, a już szczególnie na tak wczesnym etapie ich relacji. — W końcu będę miał pretekst, żeby pierwszy raz wykorzystać mój urlop — parsknął pod nosem. Nic nie mógł poradzić na to, że zaczął zastanawiać się, jak wyglądałyby ich wspólne wakacje; może jego umysł w końcu odnalazłby spokój? A może z charakterem Calliope, Cyrus modliłby się o jakiś udar. Kto wie, huh?
Okej, zasługiwał na to; na te słowa, wyrzut i nawiązanie do przeszłości. Nadal obejmował ją łagodnie w tali, unosząc na nią błyszczące spojrzenie. Odwzajemnił ten pocałunek na krótką chwilę, zanim oderwał się, by spojrzeć na nią dość przenikliwie. — Będziesz musiała wybrać ryzyko, bo tym razem będzie inaczej. Albo możesz spróbować mi zaufać — stwierdził. Zaraz jednak sytuacja znacząco się odwróciła, bo teraz to Lockhart pochylał się nad nią, spoglądając w jej oczy z góry. To słowo “wykończę”, zabrzmiało jak słodka obietnica, na której spełnienie już nie mógł się doczekać.
Honestly you make me wanna
sin for you right now
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
my darling