Toronto Project X
: śr sie 26, 2026 7:18 pm
- No bo jest się czym ekscytować, widziałaś go?! - zażartował na komentarz Jamie, ale grzecznie oddał jej torty. Teraz kiedy nie była już w tarapatach, posłusznie przekazał jej wypieki. Stworzyła je, wiedziała więc jak o nie zadbać i odpowiednio zaprezentować na stole. Swoją drogą, torty były naprawdę kozackie. Widząc zarówno jeden, jak i drugi, Choi gwizdnął z uznaniem. Niby wiedział, że Park była w te klocki zajebista ale i tak imponowała mu za każdym razem kiedy widział jej dzieła.
No i tyle wyszło z jego pomysłu, żeby usypać Alexowi dużą stertę prezentów, którą potem by otwierał przy wszystkich i cieszył sie jak dziecko na gwiazdkę - ale w sumie nie podzielił się tą myślą głośno, więc tylko siebie mógł winić. Widząc, że każdy kolejny zgromadzony gość wręcza solenizantowi swój podarek, Choi w końcu wzruszył ramionami - bardziej do siebie niż do kogokolwiek innego - i podszedł do chłopaka, zanim ten zdążył się zalać.
- Dobra, dobra. Ja tam będę go w serduszku nazywać Pimpuś - odpowiedział chłopakowi. Po chwili w jego ręce zmaterializowała się koperta, której wcześniej jeszcze tam nie było - Masz, tylko nie wykorzystaj wszystkiego od razu - mrugnął do Alexa, klepiąc go po piersi. Nie był to może podarek tak oryginalny jak piesek Gaby ani tak spersonalizowany jak ten pochodzący od Eriki ale Jason wiedział, że Hall na pewno nie pogardzi "kartą podarunkową" do ich ulubionego lokalu z kebabem.
- Witaj w ekipie - przywitał się przyjaźnie z nieznaną blondynką którą... Alex przedstawił im jako swoją nową laskę? To było dość zaskakujące. Nie żeby Jason się wpierdalał w czyjeś życie miłosne, sam w końcu w prawdziwe uczucie tego typu nie wierzył. Kto jak kto, ale Hall nie wyglądał mu jednak na takiego, który skacze z kwiatka na kwiatek. Choi miał tylko nadzieję, że obecna dziewczyna wytrzyma z ich solenizantem trochę dłużej niż Maddie 1.0. Pojemność jego szarych komórek była ograniczona, wolał jej nie zaśmiecać kolejnymi imionami nowych, obecnych i byłych kumpla. - Ukrywałeś nas? Alex, wstydzisz się nas czy cos? - uniósł nieco zadziornie brew i parsknął śmiechem.
Zaraz potem poszedł sprawdzić, czy nie jest do czegoś potrzebny. Przestawić mebel? Rozłożyć kubeczki? Talerzyki? Kurde, wyglądało na to że prawie wszystko było już poodpinane na ostatni guzik. Planował pomóc Gabie z rozstawieniem alkoholu ale dziewczyna widać bardzo poważnie wzięła sobie do serca rolę procentowego dilera, więc i tutaj nie miał nic do roboty. A z Alvinem i Charly przywitał się wołając im głośne "cześć" z drugiego końca salonu.
- Ej, ale czy beer pong nie polegał na tym, żeby piłeczka sie jednak raz od stołu odbiła? - a przynajmniej Jason w taką wersje zawsze grał. Ale właściwie było mu obojętne, mogli po prostu rzucać do celu. - Dziewczyny na chłopaków? Ale to czy Gabie nie powinny przypadać w takim razie dwa rzuty? Hę, hę? - Blais Junior nie mógł być w końcu jedynym powodem, że Gaba wylądowała w ekipie z facetami. Młody jeszcze się nie urodził, ale już był częścią tej ekipy, już miał najlepszych wujków i ciocie więc musiał mieć swój własny rzut piłką.
- Dobra, dobra, ale zanim zaczniemy grać to jeszcze najważniejsze trzeba - Jason rozejrzał sie po zgromadzonych, zanim laski uciekły do kibla (serio? Publicznie by jeszcze rozumiał, ale co to za grupowe wycieczki do łazienki na prywatce?). Jason złapał za jeden z alkoholowych kubeczków (borze, były piękne. Tak piękne że im nawet fotkę cyknie, może ją nawet na insta później wrzuci). Zerkną na Jamie i na torty które postawiła na stole - STOOOO LAAAT, STO LAAAAT, NIECH ŻYJE ŻYJE NAAAAAM - zaczął śpiewać, przekrzykując muzykę, którą ktoś na szczęście na moment ściszył.
Alexander Hall Eric Stones Gabriela R. Blais Jamie Park Shereen Winfield Cassandra Wildbird Erika Lindberg Charly Hayes Alvin Fontaine august winters
No i tyle wyszło z jego pomysłu, żeby usypać Alexowi dużą stertę prezentów, którą potem by otwierał przy wszystkich i cieszył sie jak dziecko na gwiazdkę - ale w sumie nie podzielił się tą myślą głośno, więc tylko siebie mógł winić. Widząc, że każdy kolejny zgromadzony gość wręcza solenizantowi swój podarek, Choi w końcu wzruszył ramionami - bardziej do siebie niż do kogokolwiek innego - i podszedł do chłopaka, zanim ten zdążył się zalać.
- Dobra, dobra. Ja tam będę go w serduszku nazywać Pimpuś - odpowiedział chłopakowi. Po chwili w jego ręce zmaterializowała się koperta, której wcześniej jeszcze tam nie było - Masz, tylko nie wykorzystaj wszystkiego od razu - mrugnął do Alexa, klepiąc go po piersi. Nie był to może podarek tak oryginalny jak piesek Gaby ani tak spersonalizowany jak ten pochodzący od Eriki ale Jason wiedział, że Hall na pewno nie pogardzi "kartą podarunkową" do ich ulubionego lokalu z kebabem.
- Witaj w ekipie - przywitał się przyjaźnie z nieznaną blondynką którą... Alex przedstawił im jako swoją nową laskę? To było dość zaskakujące. Nie żeby Jason się wpierdalał w czyjeś życie miłosne, sam w końcu w prawdziwe uczucie tego typu nie wierzył. Kto jak kto, ale Hall nie wyglądał mu jednak na takiego, który skacze z kwiatka na kwiatek. Choi miał tylko nadzieję, że obecna dziewczyna wytrzyma z ich solenizantem trochę dłużej niż Maddie 1.0. Pojemność jego szarych komórek była ograniczona, wolał jej nie zaśmiecać kolejnymi imionami nowych, obecnych i byłych kumpla. - Ukrywałeś nas? Alex, wstydzisz się nas czy cos? - uniósł nieco zadziornie brew i parsknął śmiechem.
Zaraz potem poszedł sprawdzić, czy nie jest do czegoś potrzebny. Przestawić mebel? Rozłożyć kubeczki? Talerzyki? Kurde, wyglądało na to że prawie wszystko było już poodpinane na ostatni guzik. Planował pomóc Gabie z rozstawieniem alkoholu ale dziewczyna widać bardzo poważnie wzięła sobie do serca rolę procentowego dilera, więc i tutaj nie miał nic do roboty. A z Alvinem i Charly przywitał się wołając im głośne "cześć" z drugiego końca salonu.
- Ej, ale czy beer pong nie polegał na tym, żeby piłeczka sie jednak raz od stołu odbiła? - a przynajmniej Jason w taką wersje zawsze grał. Ale właściwie było mu obojętne, mogli po prostu rzucać do celu. - Dziewczyny na chłopaków? Ale to czy Gabie nie powinny przypadać w takim razie dwa rzuty? Hę, hę? - Blais Junior nie mógł być w końcu jedynym powodem, że Gaba wylądowała w ekipie z facetami. Młody jeszcze się nie urodził, ale już był częścią tej ekipy, już miał najlepszych wujków i ciocie więc musiał mieć swój własny rzut piłką.
- Dobra, dobra, ale zanim zaczniemy grać to jeszcze najważniejsze trzeba - Jason rozejrzał sie po zgromadzonych, zanim laski uciekły do kibla (serio? Publicznie by jeszcze rozumiał, ale co to za grupowe wycieczki do łazienki na prywatce?). Jason złapał za jeden z alkoholowych kubeczków (borze, były piękne. Tak piękne że im nawet fotkę cyknie, może ją nawet na insta później wrzuci). Zerkną na Jamie i na torty które postawiła na stole - STOOOO LAAAT, STO LAAAAT, NIECH ŻYJE ŻYJE NAAAAAM - zaczął śpiewać, przekrzykując muzykę, którą ktoś na szczęście na moment ściszył.
Alexander Hall Eric Stones Gabriela R. Blais Jamie Park Shereen Winfield Cassandra Wildbird Erika Lindberg Charly Hayes Alvin Fontaine august winters