Happy Birthday or something
: ndz wrz 06, 2026 8:40 am
Brew mu się uniosła na jej zakłopotanie.
Nie bardzo rozumiał dlaczego ją to zbiło z tropu. To była szczera, zwyczajna odpowiedź w jego mniemaniu. Robił dla niej wyjątki i nawet nie mógł temu zaprzeczyć, bo każda osoba z boku powiedziałaby, że to niezwykle oczywiste. A on nie zwykł kłamać. Oszukiwać, naginać rzeczywistość, nie mówić pełnej prawdy, ale nie kłamał.
Czy odwalał wszystko tylko dlatego, że była to jego praca? Też nie. Wiele nie musiał robić. Jeśli by jej w jakimś stopniu nie lubił, ich relacja oraz jego stosunek do niej wyglądałyby zupełnie inaczej. Bardziej roboczo. Nie rozmawiałby z nią luźno na głupie tematy, jak w tej chwili. Nie siedzieliby razem i na pewno by jej nie pomagał w rzeczach, za które normalnie nie miał płacone i które nie były jego obowiązkiem. Ochraniałby ją, pilnował, chodził za nią, ale na pewno nie wyglądałoby to tak… jak teraz.
Prychnął pod nosem i przekrzywił głowę, gdy się jej przyglądał.
— Jakoś ci nie wierzę — stwierdził.
Przekomarzał się z nią. Na ten swój lekko upośledzony sposób, czego także nie musiał robić. Można to było częściowo zwalić na alkohol, który nieco poluzował jego dystans oraz przysłowiowego kija w dupie, ale z drugiej strony, nawet pijany miał swoje hamulce. Ostatecznie wszystko sprowadzało się do tego, że musiał ją chociaż trochę lubić.
A to nie było łatwe osiągnięcie.
Zwłaszcza, że w zasadzie nie bardzo wiedział za co ją lubił. Po prostu nie była irytująca.
Przywykł do tego, że jego ton głosu, zachowanie oraz mowa ciała były bardzo profesjonalne. Bez zbędnych odczuć, które mogłyby wiele namieszać. Był w pracy, to w większości przypadków zachowywał się jak robot. Wtedy każde zlecenie było o wiele łatwiejsze, bo nie mieszał w to niepotrzebnie prywatnych preferencji i odczuć.
Dzisiaj sobie popuścił. W wielu aspektach.
A może to po prostu alkohol.
Uniósł kącik ust w krzywym, rozbawionym smirku na jej pytania.
— Żaden podstęp. Chcesz mieć podium, to mogę zrobić podium. Tylko musisz na nie zasłużyć — powiedział, wzruszając leniwie ramionami. — Nikt nie dostaje pierwszego miejsca za darmo. — Bo generalnie na wszystko należało sobie zapracować. Nie mogła mieć przywilejów tylko dlatego, że ją ochraniał. Nikt ich nie miał.
No, chyba, że bananowe dzieci. Ale on nie był tego typu człowiekiem, który daje ludziom wszystko, chociaż na to nie zapracowali. I nie zawsze chodziło o fizyczną pracę.
To jak chcesz mnie sprawdzić?
— Nie wiem — odpowiedział szczerze, sięgając po szklankę z drinkiem. — Zaskocz mnie. To tobie na tym zależy — dodał, niemalże w szkło, zaraz upijając kolejne kilka łyków, które nieprzyjemnie paliły mu gardło.
Skrzywił się nieco i odłożył drinka na blat, wracając dłonią za zagłówek, tym razem zdecydowanie bliżej głowy Lennox niż poprzednio. Czuł jej jasne włosy na swoich palcach.
Alkohol zdecydowanie zbyt mocno już mu szumił w głowie, bo pojawiały się myśli, których nie powinno tam być. A jego wzrok zdecydowanie za bardzo wwiercał się w jej osobę. Oczy, usta.
Chyba nie powinien już pić.
— Podpowiedź nie byłaby fair — dodał ciszej, chwytając małe pasmo jej blond włosów między palce. Dokładnie to, które było praktycznie obok, czując jak atmosfera z jakiegoś powodu była cięższa. Bardziej wyczuwalna.
Szkoda, że nie miała być wobec kogo nie fair, bo tylko Maelle chciała być w rankingu, który wcześniej nie istniał. A tak szczerze, to nie miała zbyt dużej konkurencji. W zasadzie to żadnej nie miała.
Maelle Lennox
Nie bardzo rozumiał dlaczego ją to zbiło z tropu. To była szczera, zwyczajna odpowiedź w jego mniemaniu. Robił dla niej wyjątki i nawet nie mógł temu zaprzeczyć, bo każda osoba z boku powiedziałaby, że to niezwykle oczywiste. A on nie zwykł kłamać. Oszukiwać, naginać rzeczywistość, nie mówić pełnej prawdy, ale nie kłamał.
Czy odwalał wszystko tylko dlatego, że była to jego praca? Też nie. Wiele nie musiał robić. Jeśli by jej w jakimś stopniu nie lubił, ich relacja oraz jego stosunek do niej wyglądałyby zupełnie inaczej. Bardziej roboczo. Nie rozmawiałby z nią luźno na głupie tematy, jak w tej chwili. Nie siedzieliby razem i na pewno by jej nie pomagał w rzeczach, za które normalnie nie miał płacone i które nie były jego obowiązkiem. Ochraniałby ją, pilnował, chodził za nią, ale na pewno nie wyglądałoby to tak… jak teraz.
Prychnął pod nosem i przekrzywił głowę, gdy się jej przyglądał.
— Jakoś ci nie wierzę — stwierdził.
Przekomarzał się z nią. Na ten swój lekko upośledzony sposób, czego także nie musiał robić. Można to było częściowo zwalić na alkohol, który nieco poluzował jego dystans oraz przysłowiowego kija w dupie, ale z drugiej strony, nawet pijany miał swoje hamulce. Ostatecznie wszystko sprowadzało się do tego, że musiał ją chociaż trochę lubić.
A to nie było łatwe osiągnięcie.
Zwłaszcza, że w zasadzie nie bardzo wiedział za co ją lubił. Po prostu nie była irytująca.
Przywykł do tego, że jego ton głosu, zachowanie oraz mowa ciała były bardzo profesjonalne. Bez zbędnych odczuć, które mogłyby wiele namieszać. Był w pracy, to w większości przypadków zachowywał się jak robot. Wtedy każde zlecenie było o wiele łatwiejsze, bo nie mieszał w to niepotrzebnie prywatnych preferencji i odczuć.
Dzisiaj sobie popuścił. W wielu aspektach.
A może to po prostu alkohol.
Uniósł kącik ust w krzywym, rozbawionym smirku na jej pytania.
— Żaden podstęp. Chcesz mieć podium, to mogę zrobić podium. Tylko musisz na nie zasłużyć — powiedział, wzruszając leniwie ramionami. — Nikt nie dostaje pierwszego miejsca za darmo. — Bo generalnie na wszystko należało sobie zapracować. Nie mogła mieć przywilejów tylko dlatego, że ją ochraniał. Nikt ich nie miał.
No, chyba, że bananowe dzieci. Ale on nie był tego typu człowiekiem, który daje ludziom wszystko, chociaż na to nie zapracowali. I nie zawsze chodziło o fizyczną pracę.
To jak chcesz mnie sprawdzić?
— Nie wiem — odpowiedział szczerze, sięgając po szklankę z drinkiem. — Zaskocz mnie. To tobie na tym zależy — dodał, niemalże w szkło, zaraz upijając kolejne kilka łyków, które nieprzyjemnie paliły mu gardło.
Skrzywił się nieco i odłożył drinka na blat, wracając dłonią za zagłówek, tym razem zdecydowanie bliżej głowy Lennox niż poprzednio. Czuł jej jasne włosy na swoich palcach.
Alkohol zdecydowanie zbyt mocno już mu szumił w głowie, bo pojawiały się myśli, których nie powinno tam być. A jego wzrok zdecydowanie za bardzo wwiercał się w jej osobę. Oczy, usta.
Chyba nie powinien już pić.
— Podpowiedź nie byłaby fair — dodał ciszej, chwytając małe pasmo jej blond włosów między palce. Dokładnie to, które było praktycznie obok, czując jak atmosfera z jakiegoś powodu była cięższa. Bardziej wyczuwalna.
Szkoda, że nie miała być wobec kogo nie fair, bo tylko Maelle chciała być w rankingu, który wcześniej nie istniał. A tak szczerze, to nie miała zbyt dużej konkurencji. W zasadzie to żadnej nie miała.
Maelle Lennox