i'm a million bucks on a queen motel bed
: śr sie 26, 2026 12:39 pm
Oczywiście, że wygląd miał znaczenie. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie związałby się z kimś, kto nie był dla niego atrakcyjny. To tak nie działało. Można być najwspanialszym człowiekiem na świecie, ale jeśli wizualnie komuś się nie podobasz, to wiadomo, że nic z tego nie będzie. Dla Miller to było ważne. Czasami tylko to, jak pokazywało wiele jej poprzednich relacji.
— No popatrz, ona najwyraźniej ma bardzo dobry gust — wskazała ruchem głowy na tancerkę. Zaylee naprawdę chciała wierzyć, że Empanada to jednak imię, bo jej stary wpierdalał hiszpańskie pierogi na potęgę.
Przeniosła spojrzenie na na żonę i uniosła brwi, zjeżdżając spojrzeniem coraz niżej, aż w końcu zatrzymała się na jej piersiach.
— Twój jest w porządku. Poza tym, do czego ty chcesz mnie przekonywać? — zerknęła badawczo na Evinę. Miller raczej nieszczególnie trzeba było do niczego namawiać. No i sztuczne cycki to nie to samo, co naturalne, a już na pierwszy rzut oka było widać, że Empanada niczego sobie nie powiększała. Najlepiej byłoby to sprawdzić własnymi rękami, ale chyba Swanson była trochę innego zdania.
Jeśli striptizerka chciała czegoś więcej, to mogły w to iść. Po ślubie koronerka zrobiła się znacznie chętniejsza na spróbowanie czegoś nowego. Kiedyś skręcałoby ją z zazdrości, ale teraz? Ani trochę. Tym bardziej że ona też miała mieć z tego korzyści.
— Ale poczekaj, mówiłyśmy przed chwilą o prywatnym pokazie — zauważyła, kiedy żona chciała spławić Empanadę, odsyłając ją do Ruby. Było mnóstwo innych tancerek, które mogły ją zabawić. Na przykład tamta rudowłosa z piegami. W sumie szkoda, że to akurat ona do nich nie podbiła, wtedy nie byłoby się nad czym zastanawiać.
Widząc, że Evina wciska tancerce banknot, westchnęła ciężko pod nosem i odprowadziła dziewczynę w stronę loży, gdzie przesiadywała panna młoda i jej koleżanki. To znaczy, inne dziewczyny, bo pewnie nawet w połowie nie kolegowała się z żadną z nich.
— Laska proponuje, że pokręci dla nas tyłkiem, ale ty zaczynasz kręcić nosem? Wow — mruknęła i wrzuciła ostatni żeton do jednorękiego bandyty. Tym razem tak dla odmiany również nic nie wygrała. A to ci dopiero niespodzianka! Kto by się tego spodziewał? Na pewno nie Miller.
Kompletnie nie rozumiała decyzji żony. Miała wrażenie, że zaciągnęła Latynoskę do automatów właśnie po to, żeby usłyszeć zgodę Zaylee. A kiedy Zaylee już się zgodziła, odprawiła ją z kwitkiem.
— Możemy zagrać w blackjacka, ale jeśli mam być szczera, to nie wróżę nam świetlanej przyszłości — stwierdziła i zsunęła się z hokera, zabierając lniany woreczek z resztką żetonów. Całe szczęście, że nie przepierdalały własnego hajsu, bo wyszłyby stąd gołe i wesołe.
Evina J. Swanson
— No popatrz, ona najwyraźniej ma bardzo dobry gust — wskazała ruchem głowy na tancerkę. Zaylee naprawdę chciała wierzyć, że Empanada to jednak imię, bo jej stary wpierdalał hiszpańskie pierogi na potęgę.
Przeniosła spojrzenie na na żonę i uniosła brwi, zjeżdżając spojrzeniem coraz niżej, aż w końcu zatrzymała się na jej piersiach.
— Twój jest w porządku. Poza tym, do czego ty chcesz mnie przekonywać? — zerknęła badawczo na Evinę. Miller raczej nieszczególnie trzeba było do niczego namawiać. No i sztuczne cycki to nie to samo, co naturalne, a już na pierwszy rzut oka było widać, że Empanada niczego sobie nie powiększała. Najlepiej byłoby to sprawdzić własnymi rękami, ale chyba Swanson była trochę innego zdania.
Jeśli striptizerka chciała czegoś więcej, to mogły w to iść. Po ślubie koronerka zrobiła się znacznie chętniejsza na spróbowanie czegoś nowego. Kiedyś skręcałoby ją z zazdrości, ale teraz? Ani trochę. Tym bardziej że ona też miała mieć z tego korzyści.
— Ale poczekaj, mówiłyśmy przed chwilą o prywatnym pokazie — zauważyła, kiedy żona chciała spławić Empanadę, odsyłając ją do Ruby. Było mnóstwo innych tancerek, które mogły ją zabawić. Na przykład tamta rudowłosa z piegami. W sumie szkoda, że to akurat ona do nich nie podbiła, wtedy nie byłoby się nad czym zastanawiać.
Widząc, że Evina wciska tancerce banknot, westchnęła ciężko pod nosem i odprowadziła dziewczynę w stronę loży, gdzie przesiadywała panna młoda i jej koleżanki. To znaczy, inne dziewczyny, bo pewnie nawet w połowie nie kolegowała się z żadną z nich.
— Laska proponuje, że pokręci dla nas tyłkiem, ale ty zaczynasz kręcić nosem? Wow — mruknęła i wrzuciła ostatni żeton do jednorękiego bandyty. Tym razem tak dla odmiany również nic nie wygrała. A to ci dopiero niespodzianka! Kto by się tego spodziewał? Na pewno nie Miller.
Kompletnie nie rozumiała decyzji żony. Miała wrażenie, że zaciągnęła Latynoskę do automatów właśnie po to, żeby usłyszeć zgodę Zaylee. A kiedy Zaylee już się zgodziła, odprawiła ją z kwitkiem.
— Możemy zagrać w blackjacka, ale jeśli mam być szczera, to nie wróżę nam świetlanej przyszłości — stwierdziła i zsunęła się z hokera, zabierając lniany woreczek z resztką żetonów. Całe szczęście, że nie przepierdalały własnego hajsu, bo wyszłyby stąd gołe i wesołe.
Evina J. Swanson