Strona 3 z 7

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: śr sie 26, 2026 3:26 pm
autor: April Finch
Wywróciła tylko oczami na wzmiankę o tych wszystkich laskach. To nie była wyłącznie jej opinia, a szczery fakt i nie była w stanie pojąć, czemu Teddy po prostu nie przyjmuje tego do wiadomości. Nie dało się przecież z nią gdzieś wyjść na miasto, żeby zaraz nie przykleiła się do niej jakaś baba, która nie była April. Strażaczka miała w sobie niesamowity magnetyzm nawet bez munduru. Może April miała za sobą dużo więcej związków i przygód na jedną noc, ale była z tych, które musiały się o te wszystkie przygody starać. Nie spadały jej z nieba i nigdy nie miała problemu, żeby musieć opędzać się od kobiet, gdy tylko przekroczyła próg mieszkania. W sumie Finch powinna być zaskoczona, że nie zaatakowały ich tutaj jeszcze żadne Amerykanki! Może to dzięki temu, że do tej pory mijały same zwierzęta? No i tego miłego faceta, ale on nie sprawiał wrażenia zainteresowanego Teddy. A może tak się tylko April wydawało? Cóż, o niego przecież nie będzie zazdrosna.
— Od kiedy jesteś taka łatwa? — Pokręciła głową z rozbawieniem. Jeszcze nie zdążyła się nawet rozkręcić, a narzeczona już się odpaliła! Wyglądało na to, że April musiała nieco spasować, bo jeszcze ją przegrzeje i wtedy dopiero będzie problem! Wolała zdecydowanie kusić ją powoli i rozkochiwać w sobie na nowo z premedytacją, ale bez zbędnej gwałtowności. Jeżeli tak niewiele potrzebowała, by eskalować od zera do setki, to co pozostaje na potem? Nie chciała jej się zbyt szybko znudzić, a nie dało się też bez przerwy funkcjonować na wysokich emocjach. Większego zawstydzenia niż samo zawstydzenie przecież nie wywoła.
Przemycenie ze sobą krowy byłoby niestety zbyt skomplikowanym procesem, ale moze to jakiś pomysł na przyszłość, jak będą już na emeryturach? Jeżeli nie uda się z krową, to chociaż kury byłby w porządku! Oczywiście zaraz obok psów i kotów, bo to był zestaw obowiązkowy. Kury wymagały bardzo niewiele i były tanie w utrzymaniu, a przy okazji wyjątkowo urocze! Była w stanie bez problemu wyobrazić sobie, jak Teddy buduje dla nich kurnik, a April kłóci się z ich dziećmi o sposób pomalowania go. Oczywiście w końcu by uległa tym maluchom, ale niech sobie nie myślą, że ich pomysły są jakieś wyjątkowe. Chyba że byłyby jednak takie same jak Finch, to wtedy spoko.
Chyba plują? Sama nie wiem. Możemy to przetestować. Stań na przeciwko nich i zacznij je obrażać — zasugerowała i skinęła głową w stronę lam. Sama nie miała zamiaru się w to pakować, wierzyła internetowi na słowo. Domyślała się, że ta ślina śmierdzi i w ogóle nie ma nic wspólnego z przyjemnościami oferowanymi przez matkę naturę. Babranie się w zwierzęcym syfie jakoś nigdy jej nie ciągnęło i to był tylko kolejny powód, że nie nadawała się do życia w takim miejscu.
— To śmieszne, że to samce, prawda? Gdyby heterycy mieli tyle pewności siebie i swojej męskości, świat byłby lepszym miejscem. — Westchnęła ciężko spoglądając na imponujący pawi ogon. Ludzkie chłopy nie prezentowały aż tak chętnie swoich atutów. A szkoda!

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: śr sie 26, 2026 4:28 pm
autor: teddy darling
April miała strasznie bujną wyobraźnię, a jej głowa zdecydowanie za bardzo lubiła dopowiadać sobie różne rzeczy. Wcale nie było aż tylu kobiet, które oglądałyby się za strażaczką. A tutaj? Ani jednej! Nieważne, że żadnej jeszcze nie spotkały. To wcale nie znaczyło, że Springfield roiło się od kobiet czekających tylko na okazję, żeby dobrać się Teddy do majtek. Zresztą w Toronto też nie było ich na pęczki. To wszystko była naprawdę ogromna przesada. To, że czasami jakaś laska zerknęła na nią ukradkiem, jeszcze o niczym nie świadczyło. Nie każda kobieta, która spojrzała na Darling, od razu chciała ją przelecieć. Chociaż Finch najwyraźniej miała w tej kwestii zupełnie inne zdanie.
Zawsze byłam łatwa, tylko z ciebie taka... — urwała z zawadiackim uśmiechem. No sorry, ale jej zajęło dobranie się do majtek strażaczki piętnaście lat, a takiej Halinie pewnie z piętnaście minut. Albo i mniej. April sama była sobie winna. Znowu!
Nie uważała, żeby narzeczona mogła rozkochać ją w sobie na nowo. To chyba tak nie działało. Kochała ją najmocniej, jak tylko potrafiła i to musiało jej wystarczyć. Raczej nie zawróci jej w głowie po raz kolejny ani nie pokaże czegoś, czego Teddy jeszcze nie widziała albo nie zdążyła poznać. Na tym etapie znajomości trudno było ją czymkolwiek zaskoczyć. Dokładnie tak samo było z tym zawstydzaniem, którego Darling miała się niby podjąć. Skoro Finch stwierdziła, że nie da się tego zrobić, Teddy po prostu przyjęła to do wiadomości i nie zamierzała nawet próbować. Nie została odpowiednio zachęcona, więc jej starania i tak zapewne poszłyby na marne.
Wizja otoczenia się w przyszłości zwierzętami przeróżnej maści była naprawdę wspaniała! Mogłyby mieć kury, kaczki i kozy. Strażaczka nie tylko zbudowałaby porządny kurnik, ale też postawiłaby małą szopę dla pozostałych stworzeń. Dzieci podobno lepiej chowają się przy zwierzętach, więc w domu, oprócz kota, obowiązkowo musiałby być też pies. Teddy już widziała oczami wyobraźni ten cały zwierzyniec i wcale nie przeszkadzało jej, że większość roboty spadłaby właśnie na nią. To było jedno z niewielu marzeń, jakie naprawdę miała.
Nie będę ich obrażać, nic mi przecież nie zrobiły — ściągnęła brwi i spojrzała na April. O nie, nie ma mowy! Nie da się tak łatwo podpuścić. — Są urocze, po co tak je prowokować? — pokręciła głową, nadal nie rozumiejąc, dlaczego Finch próbowała ją tak wrobić. Aha, bo była głupia, tak? To akurat wiele by wyjaśniało. Ale nie tym razem! W tym przypadku Darling nie zamierzała być aż tak naiwna. Chcąc dodatkowo udowodnić swoją niewinność, cofnęła się demonstracyjnie od ogrodzenia. Gorzej, jeśli lamy faktycznie potrafiły pluć na odległość i któraś z nich postanowiła potraktować Teddy prosto w oko. Tego zdecydowanie nie przewidziała.
Oj, niektórzy emanują pewnością siebie. Pamiętasz moich chłopaków z kalendarza? Tam każdy chętnie szczycił się swoimi walorami — odparła, stając w obronie heteroseksualnych mężczyzn. Co prawda nie do końca była przekonana, czy oni wszyscy są tacy hetero, ale większość na pewno. — To normalne, że tak gubi pióra? — zapytała, kiedy ptak zgubił kilka z oczkami. To pewnie był jakiś naturalnym proces pierzenia albo coś podobnego. — Możemy sobie wziąć jedno? Chyba nikt nas nie zabije, co? — zerknęła na narzeczoną i ruszyła w kierunku tamtej zagrody. Pióra leżały przy furtce, więc wcale nie musiała nawet tam wchodzić. Podobno w Azji były symbolem pomyślności. A w Europie... lepiej nie mówić! Dobrze, że nie mieszały na żadnym z tych kontynentów i nie były przesądne.

April Finch

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: śr sie 26, 2026 6:27 pm
autor: April Finch
Otworzyła szeroko usta i przyłożyła dłoń do piersi, udając bardzo oburzoną tymi insynuacjami. No jeszcze czego, żeby narzeczona teraz zrzucała na nią odpowiedzialność za powolne docieranie się! Przed momentem ustaliły przecież, że gdyby nie samozaparcie April, to do niczego między nimi by nie doszło i w sumie to ona ustawiła im tę całość miłość w górach! No dobra, nie do końca tak to ustaliły, ale właściwie mogły, bo dokładnie taka była prawda. Sugerowanie, że to wszystko wina Finch, było po prostu bez sensu. Miała nawet ochotę wytknąć jej, że skoro nie pasuje jej podejście April, to równie dobrze mogła sobie iść do tych wszystkich bab, które były szybsze, ale wolała tak nie ryzykować. Kto wie, strażaczka jeszcze by się posłuchała i zrobiłby się problem. Poza tym miały unikać sytuacji w prosty sposób prowadzących do kłótni, a ta niewątpliwie by taką była.
— Żebyś mogła zaspokoić swoją ciekawość. Lubisz przecież takie ciekawostki. — Uniosła ręce w obronnym geście, nie chcąc wyjść na taką, która stara się wrobić narzeczoną w jakąś głupotę. W rzeczywistości oczywiście trochę chciała, ale nie musiała się przecież z tym aż tak obnosić. Na pewno śmiałaby się wyjątkowo głośno, gdyby Darling dostała w twarz albo jakąkolwiek inną część ciała śliną, ale potem byłoby jej przykro, że ukochana musi się mierzyć z taką przykrością. No i wracały razem samochodem, więc tak czy siak byłaby skazana na ten zapach. Niemniej jednak kochałaby ją nadal tak samo mocno – oplutą czy nie! Może nawet dałaby się w tym stanie przytulić na dowód tej miłości, nie wiadomo. Strażaczka jednak zdecydowała, ze bezpieczniej będzie odsunąć się od ogrodzenia, żeby nie kusić losu. W sumie trudno było jej się dziwić, ale z drugiej strony szkoda, że ominie je spektakl. No nic, może innym razem. Może April kopnie koń czy coś i też będzie beka? Nie wiadomo.
— W kalendarzu byli jacyś mężczyźni? Pamiętam wyłącznie piękną strażaczkę. — Spojrzała na nią zaskoczona. Co za głupota, że umieścili tam kogokolwiek poza Darling! Marnotrawstwo miejsca. W ich życiu kwiecień trwał już któryś miesiąc z kolei i nie było szans, by to się miało kiedykolwiek zmienić. Finch za bardzo podobała się ta wersja, a fakt, że tak idealnie zgrywała się z jej durnym imieniem, tylko dodawał temu wszystkiemu uroku. Może jednak siłą ich relacji nie była odwaga żadnej z nich tylko tego typu przypadki?
— Takie, co zgubiły, na pewno możemy — zgodziła się od razu. Na wszelki wypadek rozejrzała się na boki, ale najbliższy pracownik znajdował się kawałek od nich. Nie był nawet w zasięgu głosu, więc nie musiały się nim raczej martwić. Czy przemycenie tego przez granicę nie będzie w jakiś sposób problematyczne? Raczej nie! Najwyżej pójdą siedzieć.
— Oszaleje, jakie to są słodziaki. — Westchnęła rozanielona, gdy podeszła do bramki, za którą piła wodę jedna z kóz. Zwierzak zrezygnował z koryta i zbliżył się do ogrodzenia, wystawiając za nie łeb. April od razu sięgnęła do białej głowy i pogłaskała ją z czułością, na co koza zareagowała krótkim meknięciem. Chyba jej się podobało!
— Chyba wrócimy stąd w jakimś stanie nirvany, wiesz? Najpierw relaks przy zwierzakach, potem SPA... Pewnie czeka nas jeszcze jakaś przemiana duchowa — rzuciła żartobliwie, robiąc zdjęcie kozie, która była równie skora do pozowania, co paw.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: śr sie 26, 2026 7:30 pm
autor: teddy darling
Niczego przecież nie ustalały, a April powinna przestać robić ze strażaczki większą kretynkę, niż ta była w rzeczywistości. Cechowała ją spora naiwność i łykała wszystko jak gęś kluski, ale nie mogła tak po prostu dawać sobie wmówić, że ich relacja była wyłącznie zasługą Finch. Z tego, co Teddy kojarzyła, obie miały w tym swój udział. Gdyby Darling nie była piękna, zabawna i bystra, to jej narzeczona - a wtedy jeszcze przyjaciółka - przecież nie zwróciłaby na nią uwagi. To akurat było dzieło Teddy. A właściwie państwa Darling, bo to oni stworzyli sobie taką wspaniałą córkę. Mimo wszystko April mogła postarać się trochę wcześniej, skoro tak chętnie przypisywała sobie wszystkie zasługi. Wtedy mogłyby cieszyć się związkiem znacznie dłużej i pewnie świętowałyby już jakąś dziesiątą rocznicę. No ale lepiej późno niż wcale!
Dobrze, że narzeczona nie wygnała jej do jakiejś innej baby, bo strażaczka wzięłaby to sobie do serca, odwróciła się na pięcie i sobie poszła. Dokąd? Tego jeszcze nie wiedziała. Bez wątpienia do jakiejś laski, która zaakceptowałaby ją w pełni taką, jaka była. Czyli zrobiłaby kółko i wróciła do Finch. A tak naprawdę wcale nie obraziłaby się o taką głupotę. Z nich dwóch to April prędzej zapierdoliłaby fochem i wtedy już nikomu nie byłoby do śmiechu.
I dlatego mam ich doświadczać na własnej skórze? — skrzywiła się lekko na samą myśl, że mogłaby zostać przez coś opluta. Nie była jakoś szczególnie brzydliwa, mogła nawet sprzątać cudze wymiociny, ale żeby tak od razu podkładać się i dać opluć? To była za wiele nawet jak na Teddy.
Kalendarz może nie do końca spełniał swoją funkcję, biorąc pod uwagę fakt, że zaraz miał być wrzesień. Na nic zdawało się zerkanie na datę, żeby coś sprawdzić, bo jedyne, z czym strażaczka się spotykała, to ze swoim roznegliżowanym ciałem. Finch natomiast była zachwycona, a to najważniejsze. Ciekawe, czym w jednostce zaskoczą ich na przyszły rok. A może to ona powinna zaskoczyć narzeczoną i zrobić sobie prywatną sesję?
Nawet dwie — sprostowała, kiedy ukochana wspomniała o pięknej strażaczce. Zaraz jednak podskoczyła do niej i, nie dając jej szansy na odwet, wpiła się w jej usta. Chciała się z nią tylko podroczyć. Nikt przecież nie pamiętał o stronie z Riley. Możliwe, że dawno została wyrwana z kalendarza.
O rany, pójście za kratki za pawie pióra byłoby strasznie żałosne. Już co innego puścić pawia na prezydenta USA, ale za wzięcie kilku piórek? No za to nawet Paul Finch nie wyciągnąłby swojej córki z pierdla. Już wystarczyło, że Darling sięgając po nie czuła się jak ohydna złodziejka.
Takie też będziemy mieć — oznajmiła pewnie, kiedy April głaskała kozę. W jej głowie miały już cały zwierzyniec. — Ale ma śmiesznego irokeza — dodała na widok kolejnej, mniejszej kózki, która przyszła się z nimi przywitać. Wyglądała jak punk. Goat Vicious!
Przeszły dalej, żeby cyknąć jeszcze kilka zdjęć innym zwierzakom. Teddy bardzo spodobały się świnki wietnamskie. Były strasznie grube i nawet nie raczyły podnieść zadków, żeby podejść bliżej, ale młode wykazywały o wiele większe zainteresowanie. Mogłyby sobie jedną zabrać, na pewno nikt by nie zauważył.
Wow, aż tak? Myślisz, że ten wyjazd wpłynie na nas tak mocno, że diametralnie zmieni nasz sposób myślenia, podejście do życia, emocje i światopogląd? — zaśmiała się, dając śwince powąchać rękę. Nic dla niej nie miała, co wiązało się z rozczarowanym kwiknięciem.
Nie miała pojęcia, ile czasu tutaj spędziły, ale na pewno kilka ładnych godzin. To była odpowiednia pora, żeby zameldować się w hotelu, który mieścił się gdzieś w centrum Sprinfield. Wypadałoby coś zjeść, bo przecież przyjechały do sanktuarium prosto z lotniska!

April Finch

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: czw sie 27, 2026 1:28 pm
autor: April Finch
Machnęła ręką na znak, że nie ma co drążyć tego tematu plucia. Mogą po prostu sprawdzić potem w internecie i będzie dobrze. Wspólne oglądanie TikToków, jak ludzie dostają po mordach od lam albo jakichkolwiek innych zwierząt na pewno będzie wyjątkowo przyjemną metodą na spędzenie razem czasu. przecież nie było nic śmieszniejszego, jak ktoś się wywalał na głupi ryj, więc takie oplucia też muszą być wyjątkowo zabawne! Dobrze, że łączyło je poczucie humoru. Żadna nie miała go zbyt wyszukanego, ale przynajmniej były durnowate razem i potrafiły się rozbawiać nawzajem. No i zazwyczaj czuły, jaki durny filmik sprawi, że tamta druga puści mleko nosem i w ogóle.
Mruknęła niezadowolona, gdy narzeczona wspomniała o drugiej strażaczce. W ogóle nie wiadomo po co. Dobrze brzmiała przecież ta rozmowa bez informacji na temat Riley. Finch zdecydowanie zelżały nerwy w tej kwestii i podchodziła do sprawy normalnie. A przynajmniej normalnie jak na siebie. Nie irytowała się już bez powodu i nie wychodziła ze skóry na samą myśl, że jej ukochana spędza całe dnie z jakimś babskiem. Nie zmieniało to jednak faktu, że niedyskutowanie o niej poprawiało ich sytuację. Usta ukochanej skutecznie zablokowały jej możliwość kłócenia się, co w sumie było bardzo dobrą decyzją. Obie będą zdrowsze, jeżeli zajmą się całowaniem, a nie rozmienianiem na drobne. Oddała więc pieszczotę, totalnie wyrzucając z głowy każdą obcą babę. W trakcie tego wyjazdu miała liczyć się tylko Teddy.
— No pewnie, że tak! Wrócimy totalnie odmienione i zaczniemy nowe życie, co ty, nie wiesz? Nie przygotowałaś się na to psychicznie? — Pokręciła głową z niedowierzaniem. Jak ona mogła myśleć, że to po prostu zwyczajna wycieczka, w trakcie której pogłaskają kilka zwierzaków, wypiją smaczne drinki i wrócą do swojej codzienności? Musiało to przecież na nie wpłynąć! Finch nie wiedziała jeszcze jak, ale coś się na pewno wydarzy.
To miejsce naprawdę ładowało ją niesamowitą energią. Spędzanie czasu ze zwierzakami okazało się wyjątkowo kojące. Nigdy w życiu jednego dnia nie pogłaskała jeszcze tyle niesamowitych i różnorodnych futrzaków! W międzyczasie zyskały kilka okazji do posłuchania ich historii. W dużej mierze były oczywiście bardzo smutne. Liczyło się jednak to, że ostatnie kończyły tutaj, czyli w miejscu, w którym miało być im tylko dobrze. Ta wycieczka tylko utwierdziła Finch w przekonaniu, że nadal chce wspierać finansowo to miejsce. Najchętniej pomogłaby wszystkim zwierzakom na raz, ale zdecydowanie nie miała takiego budżetu. Serce jej pękało na myśl, ile niesprawiedliwości musiało się nacierpieć większość z nich, ale z drugiej strony była szczerze wzruszona tym, jak zajmowano sie nimi.
Każda wycieczka w pewnym momencie musiała dobiec końca, a one musiały odpocząć. April nie chciała tego przyznawać, ale robiła się zmęczona i potrzebowała odpocząć. Musiały coś zjeść i wreszcie skupić się na swoim relaksie. Tyle dobrego, że do hotelu, który wybrała, nie było stąd daleko! Sprawnie dostały się na miejsce, odebrały klucze do swojego pokoju i wreszcie znalazły się same w przestronnej, estetycznej sypialni.
— Och, popatrz! Jest tylko podwójne łóżko. Co my teraz zrobimy? — Spojrzała na nią z rozbawieniem, gdy odstawiły bagaże na bok. Faktycznie, dali im małżeńskie łoże, mimo że nie były jeszcze małżeństwem. A to heca. Finch zarzuciła narzeczonej ręce na szyje i od razu przyciągnęła ją do pocałunku, aby zasugerować, co konkretnie z tym w nocy zrobią.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: czw sie 27, 2026 2:41 pm
autor: teddy darling
Uważała, że miała wyborne poczucie humoru. April zresztą też, skoro bawiło je dokładnie to samo. To z innymi musiało być coś nie tak! Byli jacyś głupi i niekumaci! Jak można było nie posikać się ze śmiechu, kiedy jakiegoś chłopa porywał wiatr, a wszyscy wokół krzyczeli, że jezusmaria, ojciec poleciał? Albo kiedy jakiś dzieciak literował alfabet i w pewnym momencie oznajmiał, że musi kupę? No prześmieszne! A ten żart z wtrąceniem Riley? Też zabawny. No dobra, trochę mniej, ale naprawdę nie miała nic złego na myśli. Teddy nie była aż taką idiotką, żeby świadomie stąpać po cienkim lodzie. Może lubiła żyć czasem na krawędzi i i karmiła się adrenaliną, ale tej miała pod dostatkiem w pracy. I wcale nie za sprawą Davis!
Spojrzała na narzeczoną z wysoko uniesionymi brwiami. Naprawdę wkręciła się w tę całą nirwanę. Darling też lubiła Kurta Cobaina, ale bez przesady.
A to nowe życie będziemy przynajmniej wieść razem? — zapytała niepewnie, nie mając pojęcia, czego właściwie powinna się spodziewać. — Nie, nie przygotowałam się na taką podróż w nieznane — dodała, uśmiechając się trochę blado.
Właściwie traktowała ten wyjazd wyłącznie jako odpoczynek po ostatnich wydarzeniach w Toronto. Chciała pogłaskać zwierzęta, zrelaksować się i spędzić mnóstwo czasu z April. Strażaczka miała naprawdę mały pakiet potrzeb. Jeść, pić, spać - jak tamagotchi. I chyba nie za bardzo chciała wracać do Kanady odmieniona. Lubiła siebie w takiej wersji i miała nadzieję, że wyjazd nie wpłynie jakoś diametralnie na Finch. Co najwyżej mogłaby przestać przejmować się wszystkim aż tak bardzo. O, to akurat by jej się przydało. Zamiast wyolbrzymiać problemy, zacząć wyolbrzymiać jedynie szczęście!
Nie mogła powstrzymać się od wyściskania Louisa Thibaulta, kiedy ten pokrótce opowiedział im, co los zgotował tym wszystkim biednym zwierzętom. Była ogromnie wdzięczna, że trafiły pod opiekę tak dobrego i zaangażowanego człowieka. Dzięki niemu, mimo wszystkich przykrości, które spotkały je wcześniej, mogły teraz spokojnie dożyć swoich dni. Jak widać, doskonale dobrały się z narzeczoną pod względem wrażliwości. Niewiele brakowało, żeby obie się tam spłakały, chociaż Teddy w którymś momencie musiała otrzeć wierzchem dłoni samotną łzę, która zdradziecko wymknęła się z kącika oka.
Ten dzień obfitował w multum wrażeń, więc miały pełne prawo być trochę zmęczone. Nie przyjechały tutaj przecież na jedną noc, więc nie musiały się obawiać, że czegoś nie zdążą zobaczyć albo coś pominą. Na początku Darling nie była do końca przekonana, co właściwie mogłyby tutaj porobić poza wylegiwaniem się w SPA, ale trochę zaczerpnęła informacji i szybko okazało się, że Springfield miało im do zaoferowania całkiem sporo. Znajdował się tutaj najstarszy, wciąż działający teatr społecznościowy w stanie Vermont. Były też lokalne farmy, na których można było spróbować cydru, i malowniczy, tradycyjny drewniany most z zadaszeniem, który wyglądał, jakby wyciągnięto go prosto z jakiejś bajki Disney'a.
Ojej, faktycznie — udała wielce zawiedzioną, kiedy zobaczyła duże, podwójne łóżko., Pewnie właśnie tak April pamiętała jej ekscytację oddzielnymi łóżkami w Mont-Tremblant. — No przeciąć go nie przetniemy. Chyba nie pozostaje nam nic innego, jak po prostu odwrócić się do siebie dupami i trzymać ręce przy sobie — uśmiechnęła się wprost w jej usta, zsuwając torbę z ramienia. Była jednak bardzo gołosłowna, bo kiedy tylko Finch uwiesiła się na jej szyi, momentalnie pchnęła ją na materac. Łóżko zaskrzypiało, coś się poluzowało, odpadło i huknęło o drewnianą posadzkę, ale nawet wybrakowana deska nie powstrzymała ją przed tym, żeby usiąść na narzeczonej okrakiem i wcisnąć nos w jej policzek.
Trudno. Najwyżej będziemy spać na podłodze — stwierdziła beztrosko, zaczepnie przygryzając płatek jej ucha. — Mogę robić ci za karimatę — dodała, składając serię drobnych pocałunków na jej szyi i obojczykach.

April Finch

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: czw sie 27, 2026 6:20 pm
autor: April Finch
Zadbała o to, by miejsce było nie tylko urokliwe, ale i bardzo wygodne. Miały otrzymać pełen pakiet relaksacyjny i to nie tylko w SPA. Miały też nie musieć nic robić, więc wybrała pokój z zapewnionym wyżywieniem. Nie miała nic przeciwko wyjściu coś zjeść na miasto, ale jeżeli będą wolały spędzić cały dzień w łóżku, to była na to przygotowana! Miało być ładnie i ladnie miało też pachnieć. Oczekiwała malutkich szamponików w ślicznych butelkach, miękkich ręczników i pani z apaszką na szyi w rejestracji. Może wszystko nie okazało się aż tak malownicze, jak zakładała, ale i tak było całkiem nieźle. Nie było na co narzekać, nie trzeba lecieć z mordą i żądać zwrotu pieniędzy. Szkoda byłoby się tak stresować w wyjazd, który miałby być relaksem.
— Od kiedy ty jesteś w stanie trzymać ręce przy sobie, kiedy masz jakikolwiek kontakt z moją dupą, co? — Spojrzała na nią z rozbawieniem. Obawiała się, że zetknięcie tyłkami może być zbyt kuszące. Nawet gdyby porozumiewały się dupami przez ściany jak Shakira i Rihanna, to pewnie skończyłoby się to jakimś obściskiwaniem. A jak tak czy siak będą w jednym łóżku? To przecież szkoda nie wykorzystać takiej sytuacji.
Zaśmiała się głośno, kiedy narzeczona popchnęła ją na materac, najwyraźniej nie potrafiąc się zmieścić w skórze. Radocha szybko zamieniła sia w pisk, gdy przestraszyła się dźwiękiem runięcia czegoś na podłogę, a mebel niebezpiecznie się pod nimi wygiął. No szczyt wszystkiego. Nie spędziły tu nawet piętnastu minut, a Teddy już zaczęła demolkę. Raz na wyjeździe rozerwała jej drogą bieliznę, a teraz wzięła się za łamanie łóżek? Jak będzie eskalować w kwestii cen tak szybko, to niedługo będą mogły na dzień dobry podpalać cały hotel, bo po co bawić się w jakieś półśrodki, prawda? Wtedy chyba będą musiały zacząć zatrzymywać się w takich z chociaż jedną gwiazdką mniej, bo inaczej zarówno wesele, jak i wspólny dom, zostaną na zawsze w sferze marzeń.
— A teraz jeszcze chcesz być na dole? Co się z tobą dzieje, Księżniczko? Masz gorączkę? — Odchyliła szyję od razu dając jej lepszy dostęp do skóry stęsknionej za jej pocałunkami. Wplotła palce we włosy narzeczonej i westchnęła błogo pod wpływem tych wszystkich pieszczot. To też bardzo przyjemna forma relaksu, ale miały przecież skupić się na innej. Taką to mogły sobie ogarnąć przecież w domu! Trudno było jej jednak teraz zrezygnować.
— Chcesz zacząć od SPA? Jakieś masaże, gorące kamienie i inne głupoty... możemy korzystać ze wszystkiego — wyjaśniła, drugą dłonią ujmując jej podbródek. Uniosła głowę strażaczki tak, żeby na nią spojrzała. Uśmiechnęła się do niej, całkowicie nie mogąc powstrzymać się od tego ciągłego szczerzenia się i skradła jej słodki pocałunek. I jeszcze jeden. I jeszcze dwadzieścia dziewięć kolejnych, szybkich, drobnych i całkowicie niewinnych. Zupełnie jak April.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: czw sie 27, 2026 7:31 pm
autor: teddy darling
Nie dowiedziała się, czy po tych wszystkich przemianach April, rozpoczynając nowe życie, nadal będzie uwzględniała w nim Teddy. Czyli co, miała przygotowywać się na życie bez niej? Trochę nie pamiętała już, jak wyglądało to przed Finch, bo była w nim praktycznie od zawsze. Jak miała się teraz przestawić? Wolała jednak nie rozkładać tego wszystkiego na czynniki pierwsze, bo tylko niepotrzebnie nakręciłaby się tą potworną wizją.
Pokój był przytulny. Trochę przypominał ten w pensjonacie w Mont-Tremblant, chociaż tutaj na ścianach brakowało obrazów z krowami. Zamiast nich wisiały malownicze pejzaże, a duże okno wychodziło prosto na pola i łąki. W środku ładnie pachniało, a w całym pomieszczeniu czuć było też piniondz. Tylko one nie wystroiły się jak Beyonce. Ośrodek relaksacyjny zdecydowanie zadbał o to, żeby niczego im nie zabrakło. Oferował przecież całą masę zabiegów, a mięśnie i kości Darling, styrane pracą, treningami i wiecznym rzucaniem się w ogień, zdecydowanie potrzebowały regeneracji. Po takim odpoczynku stawi się w jednostce z nową energią i zapałem do roboty!
W sumie to od... — udała, że intensywnie zastanawia się nad odpowiedzią. — Nigdy — wyszczerzyła się i, żeby dodatkowo potwierdzić swoje słowa, złapała narzeczoną za tyłek. Nie potrafiła utrzymać rąk przy sobie. Choćby skały srały, mury pękały i ktoś przykuł ją do kaloryfera, prędzej czy później znalazłaby sposób, żeby się uwolnić. Była w tym niczym pierdolony Harry Houdini - wszystko po to, żeby móc znów jej dotknąć.
To naprawdę nie była jej wina, że teraz produkowali takie żałosne meble, które łamały się pod byle naciskiem. Ile one właściwie ważyły? Tyle co te pawie piórka! Łóżko od początku musiało być jakieś feralne. Ktoś czegoś nie dokręcił, ktoś przyoszczędził na materiale i masz babo placek. A poza tym Teddy nie byłaby sobą gdy byłaby inna, gdyby czegoś nie popsuła. Po prostu miała do tego wspaniały talent.
Lubię być na dole — wymruczała między jednym a kolejnym pocałunkiem, które składała na jej skórze. Dziabnęła ją w szyję i dopiero kiedy April ujęła jej podbródek, spojrzała na nią z tańczącymi kurwikami w oczach. — Wszystko jedno. Mogą być kamienie, olejki czy inne ziołowe pindury — zgodziła się, wracając do pocałunków. Wsunęła rękę pod materiał jej koszulki, przejeżdżając po brzuchu narzeczonej paznokciami, ale zaraz ją cofnęła i jak gdyby nigdy nic, po prostu z niej zeszła.
Musimy się chyba w coś przebrać? Bikini? Czy tam się łazi na golasa? — zapytała, bo nigdy wcześniej nie była w SPA. Jakoś się nie złożyło. Korzystała jedynie z usług fizjoterapeutki po jakichś poważniejszych urazach i czasami po siłowni szła jeszcze na saunę. Nie miała najmniejszego pojęcia, jak wyglądają takie zabiegi. Same mają się rozebrać? Ktoś je rozbierze? Byle tylko nie jakiś chłop, chociaż podobno faceci mają lepsze ręce do masowania. Jak kiedyś spięło jej kark, to Donovan szybciutko to załatwił. Nacisnął tu i tam, i ból przeszedł błyskawicznie. Skąd on znał takie czary mary? Tego nikt nie wiedział.

April Finch

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: pt sie 28, 2026 10:59 am
autor: April Finch
Rozpoczęcie urlopu od zdemolowania pokoju hotelowego to niesamowita sprawa. Właściwie mogły się teraz poczuć jak prawdziwe gwiazdy rocka! Były trzeźwe i do wyrzucania telewizora przez okno było im jeszcze daleko, ale to wszystko było całkiem niezłym początkiem. Nie była pewna, czy można to zaliczyć, skoro zrobiły to przypadkiem, a nie w jakimś narkotycznym albo artystycznym szale, ale czy to faktycznie robiło komuś różnicę? Na pewnie nie obsłudze hotelu! Z nią zresztą będą musiały porozmawiać, bo przecież nie będą spać na takim połamanym meblu. Oby tylko sprawnie znalazł się dla nich jakiś inny pokój albo zdolny konserwator, który zajmie się problemem. Finch było wszystko jedno, byle było wygodnie. Nie przejmowała się też ewentualnymi kosztami. Jeżeli hotel uzna, że to wszystko ich wina i będzie chciał je obciążyć, to mogła się zgodzić bez żadnych kłótni. W normalnej sytuacji raczej uznałaby, że należy walczyć, ale taka konfrontacja nie miałaby nic wspólnego z relaksem, po który tu przyjechały.
— Na pewno ci to potem wypomnę — zapewniła. Będzie miała całkiem niezłą kartę przetargową w momencie, w którym strażaczka jak zawsze będzie starała się przejąć kontrolę i zająć się April, zanim to ona odpowiednio nacieszy się ciałem narzeczonej. To też będzie pasowało do planu relaksacyjnego. Zamruczała zadowolona, gdy poczuła paznokcie krążące po skórze. Może jednak ten pomysł ze SPA nie był aż taki mądry? Równie dobrze mogły spędzić cały urlop na tym rozwalonym łóżku! Nie no, bez sensu. Potrzebowały sprawnego mebla, więc musiały jednak wstać, żeby to ogarnąć, a skoro i tak już miały wstawać, to równie dobrze mogły udać się na te wszystkie masaże.
— Zależy od zabiegu, ale bikini na większość z nich będzie w porządku — wyjaśniła, podnosząc się z łóżka. Podeszła do narzeczonej, chwyciła za brzeg jej koszulki i zsunęła ją. Następnie uporała się z zapięciem spodni. Skorzystała z opcji, którą sama sobie dała i przygryzła zaczepnie skórę strażaczki w okolicach obojczyka. Dłonie Finch przemknęły po jej ciele i zatrzymały się na pośladkach, na których się zacisnęły. Trudno było jej się skupić na ogarnięciu się do działania.
W końcu jednak trzeba było to zrobić. Oderwała się niechętnie od ukochanej i wygrzebała z walizki ich stroje. Trzeba było zdjąć ubrania pachnące wszystkimi możliwymi zwierzętami świata i narzucić coś innego. Dobrze, że czekały na nie również miękkie szlafroki z logo hotelu na piersi. Ogarnęły się i skierowały do odpowiedniego skrzydła hotelu, w którym miały czekać na nie wszystkie atrakcje.
— To może masaż balijski? Zrelaksujemy się i pooglądamy, jak tę drugą obmacuje ktoś obcy? — zasugerowała, podsuwając jej broszurkę, w której opisano wszystko, na co mogły się tutaj zdecydować. Oferta była całkiem rozległa, to im trzeba przyznać! Masaże, kąpiele w szampanie, peelingi, nawilżanie różnych fragmentów ciała, sauna, basen, no żyć nie umierać.

teddy darling

If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late

: pt sie 28, 2026 12:52 pm
autor: teddy darling
Dalej uważała, że oklapnięta deska w łóżku to nie była ich wina i będzie upierać się przy tym do samego końca. Nie dograli tego i w ogóle powinni przewidzieć, że coś takiego może się wydarzyć. Chyba nie przypuszczali, że ludzie przyjeżdżają tutaj wyłącznie po to, żeby leżeć jak kłody i spać? Teddy dałaby sobie wmówić naprawdę wiele, ale nie była aż tak głupiutka. Była za to ostatnia do kłótni, więc gdyby faktycznie przyszło co do czego, pewnie zaczęłaby się kajać i przepraszać. Jeszcze, kurwa, sama naprawiłaby to łóżko. Albo skonstruowała nowe. Jej asertywność wynosiła okrągłe zero.
No pewnie, śmiało! Przecież bardzo lubisz wypominać mi różne rzeczy — zauważyła z rozbawieniem. No dobrze, może strażaczka rwała się instynktownie do tego, żeby pokazać swoją wyższość, ale czy naprawdę można było nazwać to dominacją? Przecież ochoczo rozkładała przed narzeczoną nogi, nie trzeba było się z nią szarpać ani specjalnie jej do tego namawiać. W dużej mierze czerpała radość z dawania, jak na prawdziwą altruistkę przystało. Przyjmowała też z dużą intensywnością i równie ogromną rozkoszą, ale to nie własne potrzeby stawiała na pierwszym miejscu.
Wstrzymała oddech, kiedy April zaczęła pozbawiać ją ubrań, a potem wypuściła powietrze przez nos, kiedy wgryzła się w jej obojczyk. No i po co były im jakieś durne zabiegi, jak mogły wymasować się w pokoju? Jej dłonie od razu odnalazły drogę do piersi Finch i zacisnęły się na nich przez materiał koszulki. Zanim się zorientowała, już stała przed ukochaną w samej bieliźnie i... nic więcej się nie wydarzyło. Teddy otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale szybko je zamknęła. Bez słowa ściągnęła majtki i stanik, które zamieniła na wyciągnięty z walizki strój.
Czyli dobrze, że się tak dokładnie wydepilowałam, jak mają mnie macać obce baby — stwierdziła ze skinieniem głowy i rzuciła okiem na broszurkę, którą zaprezentowała April. Chyba trochę trudno nazwać relaksem fakt, że ktoś inny obłapia twoją ukochaną, ale może nie powykręca je tam z przesadnej zazdrości.
Narzuciła na siebie miękki szlafrok, założyła klapki i otworzyła drzwi, gestem ręki zapraszając narzeczoną do wyjścia z pokoju. Musiały przejść przez długi korytarz, a potem schodami w dół. Darling od razu zarejestrowała dwa wyjścia ewakuacyjne po jednej i drugiej stronie. Zboczenie zawodowe. Pamiętała, że po na końcu holu na parterze również znajduje się jedno. Co prawda było kiepsko oznakowane, ale jednak istniało. Może strażaczka powinna zwrócić im dyskretnie uwagę, żeby jednak sobie to poprawili? Szczególnie napis nad drzwiami, który już trochę się wytarł. Ale to później! Na razie w tej strefie SPA musiały znaleźć gabinet zabiegowy, gdzie wykonywano masaż balijski. Tutaj akurat wszystko było znakomicie oznakowane i wystarczyło podążać za podwieszonymi pod sufitem wskazówkami.
Zastukały w drzwi, a kiedy uzyskały pozwolenie na wejście do środka, ujrzały dwie leżanki. Przy jednej stał krępy mężczyzna w średnim wieku, a przy drugim szczupła brunetka. Darling zmrużyła oczy, spojrzała na April, potem na brunetkę i znowu na narzeczoną. Ostatecznie podeszła do bliżej do leżanki, przy której stała kobieta. No już się poświęci i wymacać wymasować nieznajomej. Taka właśnie była dobroduszna i wspaniałomyślna!
Dzień dobry! Korzystałyście już kiedyś z masażu balijskiego? Wiecie, na czym polega? — powitał je wesoło mężczyzna. Na fartuchu miał plakietkę z imieniem Barney.
Dużo ucisków i ugniatania? — uśmiechnęła się niepewnie Teddy. No właśnie tak przeczytała to, co znajdowało się odwrocie ulotki, którą Finch podstawiła jej pod nos. Ale jak miała się skupić na przyswajaniu informacji, kiedy narzeczona akurat zaczęła się przebierać i świeciła cyckami?

April Finch