If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late
: śr sie 26, 2026 3:26 pm
Wywróciła tylko oczami na wzmiankę o tych wszystkich laskach. To nie była wyłącznie jej opinia, a szczery fakt i nie była w stanie pojąć, czemu Teddy po prostu nie przyjmuje tego do wiadomości. Nie dało się przecież z nią gdzieś wyjść na miasto, żeby zaraz nie przykleiła się do niej jakaś baba, która nie była April. Strażaczka miała w sobie niesamowity magnetyzm nawet bez munduru. Może April miała za sobą dużo więcej związków i przygód na jedną noc, ale była z tych, które musiały się o te wszystkie przygody starać. Nie spadały jej z nieba i nigdy nie miała problemu, żeby musieć opędzać się od kobiet, gdy tylko przekroczyła próg mieszkania. W sumie Finch powinna być zaskoczona, że nie zaatakowały ich tutaj jeszcze żadne Amerykanki! Może to dzięki temu, że do tej pory mijały same zwierzęta? No i tego miłego faceta, ale on nie sprawiał wrażenia zainteresowanego Teddy. A może tak się tylko April wydawało? Cóż, o niego przecież nie będzie zazdrosna.
— Od kiedy jesteś taka łatwa? — Pokręciła głową z rozbawieniem. Jeszcze nie zdążyła się nawet rozkręcić, a narzeczona już się odpaliła! Wyglądało na to, że April musiała nieco spasować, bo jeszcze ją przegrzeje i wtedy dopiero będzie problem! Wolała zdecydowanie kusić ją powoli i rozkochiwać w sobie na nowo z premedytacją, ale bez zbędnej gwałtowności. Jeżeli tak niewiele potrzebowała, by eskalować od zera do setki, to co pozostaje na potem? Nie chciała jej się zbyt szybko znudzić, a nie dało się też bez przerwy funkcjonować na wysokich emocjach. Większego zawstydzenia niż samo zawstydzenie przecież nie wywoła.
Przemycenie ze sobą krowy byłoby niestety zbyt skomplikowanym procesem, ale moze to jakiś pomysł na przyszłość, jak będą już na emeryturach? Jeżeli nie uda się z krową, to chociaż kury byłby w porządku! Oczywiście zaraz obok psów i kotów, bo to był zestaw obowiązkowy. Kury wymagały bardzo niewiele i były tanie w utrzymaniu, a przy okazji wyjątkowo urocze! Była w stanie bez problemu wyobrazić sobie, jak Teddy buduje dla nich kurnik, a April kłóci się z ich dziećmi o sposób pomalowania go. Oczywiście w końcu by uległa tym maluchom, ale niech sobie nie myślą, że ich pomysły są jakieś wyjątkowe. Chyba że byłyby jednak takie same jak Finch, to wtedy spoko.
— Chyba plują? Sama nie wiem. Możemy to przetestować. Stań na przeciwko nich i zacznij je obrażać — zasugerowała i skinęła głową w stronę lam. Sama nie miała zamiaru się w to pakować, wierzyła internetowi na słowo. Domyślała się, że ta ślina śmierdzi i w ogóle nie ma nic wspólnego z przyjemnościami oferowanymi przez matkę naturę. Babranie się w zwierzęcym syfie jakoś nigdy jej nie ciągnęło i to był tylko kolejny powód, że nie nadawała się do życia w takim miejscu.
— To śmieszne, że to samce, prawda? Gdyby heterycy mieli tyle pewności siebie i swojej męskości, świat byłby lepszym miejscem. — Westchnęła ciężko spoglądając na imponujący pawi ogon. Ludzkie chłopy nie prezentowały aż tak chętnie swoich atutów. A szkoda!
teddy darling
— Od kiedy jesteś taka łatwa? — Pokręciła głową z rozbawieniem. Jeszcze nie zdążyła się nawet rozkręcić, a narzeczona już się odpaliła! Wyglądało na to, że April musiała nieco spasować, bo jeszcze ją przegrzeje i wtedy dopiero będzie problem! Wolała zdecydowanie kusić ją powoli i rozkochiwać w sobie na nowo z premedytacją, ale bez zbędnej gwałtowności. Jeżeli tak niewiele potrzebowała, by eskalować od zera do setki, to co pozostaje na potem? Nie chciała jej się zbyt szybko znudzić, a nie dało się też bez przerwy funkcjonować na wysokich emocjach. Większego zawstydzenia niż samo zawstydzenie przecież nie wywoła.
Przemycenie ze sobą krowy byłoby niestety zbyt skomplikowanym procesem, ale moze to jakiś pomysł na przyszłość, jak będą już na emeryturach? Jeżeli nie uda się z krową, to chociaż kury byłby w porządku! Oczywiście zaraz obok psów i kotów, bo to był zestaw obowiązkowy. Kury wymagały bardzo niewiele i były tanie w utrzymaniu, a przy okazji wyjątkowo urocze! Była w stanie bez problemu wyobrazić sobie, jak Teddy buduje dla nich kurnik, a April kłóci się z ich dziećmi o sposób pomalowania go. Oczywiście w końcu by uległa tym maluchom, ale niech sobie nie myślą, że ich pomysły są jakieś wyjątkowe. Chyba że byłyby jednak takie same jak Finch, to wtedy spoko.
— Chyba plują? Sama nie wiem. Możemy to przetestować. Stań na przeciwko nich i zacznij je obrażać — zasugerowała i skinęła głową w stronę lam. Sama nie miała zamiaru się w to pakować, wierzyła internetowi na słowo. Domyślała się, że ta ślina śmierdzi i w ogóle nie ma nic wspólnego z przyjemnościami oferowanymi przez matkę naturę. Babranie się w zwierzęcym syfie jakoś nigdy jej nie ciągnęło i to był tylko kolejny powód, że nie nadawała się do życia w takim miejscu.
— To śmieszne, że to samce, prawda? Gdyby heterycy mieli tyle pewności siebie i swojej męskości, świat byłby lepszym miejscem. — Westchnęła ciężko spoglądając na imponujący pawi ogon. Ludzkie chłopy nie prezentowały aż tak chętnie swoich atutów. A szkoda!
teddy darling