let me take you home
: pn wrz 07, 2026 10:53 pm
Przyglądała się uważnie, jak Kira zalewa dwa kubki herbatą i kiedy miała już okazać swój podziw z tego, że Finch w ogóle postanowiła jej posłuchać i odstawić alkohol… blondynka wtedy wolała sobie do herbatki wkładkę w postaci mocnych procentów ze szklanki. No pewnie. Mogła się tego spodziewać, biorąc pod uwagę siłę stanu upojenia Kiry.
Zadowolona?
Nawet jej nie odpowiedziała. Po prostu prychnęła pod nosem i przewróciła oczami. W sumie nie jej było oceniać to, jak inni ludzie, w żadne sposób z nią nie związani podejmowali decyzje, a już tym bardziej czy były one słuszne. Nie miała przecież prawa ingerować w to, czy Kira chciała sobie dowalić czy nie, szczególnie, że znajdowała się już bezpiecznie w domu.
Przejęła swój kubek z herbatką i dmuchnęła, kręcąc delikatnie głową. Para buchnęła jej prosto w twarz, aż Daisy musiała na moment przymknąć oczy. Stało się to akurat w momencie, gdy jej usta postanowiły podzielić się rąbkiem prawdy związanej z tym dlaczego przyjechała po Kirę w środku nocy. Dlatego kiedy je ponownie otworzyła, mogła podziwiać twarz Finch już o wiele bliżej swojej, nachyloną nad blatem i lekko zdziwioną słowami Whitmore.
— No tak po prostu martwiłam — wzruszyła ramionami, zaczynając czuć się lekko zakłopotana. Przyłapana na gorącym uczynku, bo przecież w ogóle nie powinna mówić takich rzeczy, od tego zacznijmy. — Ty się czasami nie martwisz o ludzi? — głupie pytanie. Kira akurat wygląda na człowieka, który charakteryzował się szeroko pojętym wyjebanizmem. Istniało więc bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że faktycznie odpowiedź na jej pytanie mogła brzmieć nie. Tym bardziej w stanie upojenia, w jakim się aktualnie znajdowała.
Prychnęła, gdy Kira kompletnie przekręciła jej słowa i dodała własną narrację. Kto mówił cokolwiek o jakiejś tęsknocie? Wcale za nią nie tęskniła.Gówno prawda. No może trochę. Może minimalnie zastanawiała się, co robi i co u niej słychać. I może troszeczkę się rozbudziła, kiedy Finch napisała do niej wiadomość. Tak troszeczkę, że teraz siedziała u niej w domu, przy kuchennym blacie.
— Kto powiedział, że się stęskniłam? — rzuciła w końcu, podnosząc niebieskie spojrzenie na to szare, należące do Kiry, a zaraz powiodła nim za jej dłonią, która bezczelnie i jak gdyby nigdy nic, zgarnęła samotny kosmyk blond włosów Whitmore i zarzuciła jej za ucho. Niby tak zwykła, trywialna czynność, a jednak niewielki prąd przeszedł po plecach Daisy na ten drobny gest. — Wmawiasz sobie, Finch. Po prostu chciałam ,żebyś w jednym kawałku dojechała do domu, żebym nie musiała szukać nikogo na twoje miejsce w robocie — wyjaśniła z cwaniackim uśmieszkiem na ustach, który jasno mógł sugerować, że celowo ją zaczepiała. Żartowała sobie, bo to był już chyba taki etap wiadomości, w którym mogły sobie na to pozwolić. A może nawet i na coś więcej? — Swoją drogą, to ty się chyba stęskniłaś, biorąc pod uwagę, że to TY zaczęłaś do mnie wypisywać w środku nocy — wypomniała jej, sama nachylając się nad blatem i wychodząc jej naprzeciw. Daisy może i była bardziej zdystansowana od Finch, ale swoje też umiała ugrać. Szczególnie kiedy ktoś pijany próbował ją zaczepiać. Ona tez umiała.
kira
Zadowolona?
Nawet jej nie odpowiedziała. Po prostu prychnęła pod nosem i przewróciła oczami. W sumie nie jej było oceniać to, jak inni ludzie, w żadne sposób z nią nie związani podejmowali decyzje, a już tym bardziej czy były one słuszne. Nie miała przecież prawa ingerować w to, czy Kira chciała sobie dowalić czy nie, szczególnie, że znajdowała się już bezpiecznie w domu.
Przejęła swój kubek z herbatką i dmuchnęła, kręcąc delikatnie głową. Para buchnęła jej prosto w twarz, aż Daisy musiała na moment przymknąć oczy. Stało się to akurat w momencie, gdy jej usta postanowiły podzielić się rąbkiem prawdy związanej z tym dlaczego przyjechała po Kirę w środku nocy. Dlatego kiedy je ponownie otworzyła, mogła podziwiać twarz Finch już o wiele bliżej swojej, nachyloną nad blatem i lekko zdziwioną słowami Whitmore.
— No tak po prostu martwiłam — wzruszyła ramionami, zaczynając czuć się lekko zakłopotana. Przyłapana na gorącym uczynku, bo przecież w ogóle nie powinna mówić takich rzeczy, od tego zacznijmy. — Ty się czasami nie martwisz o ludzi? — głupie pytanie. Kira akurat wygląda na człowieka, który charakteryzował się szeroko pojętym wyjebanizmem. Istniało więc bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że faktycznie odpowiedź na jej pytanie mogła brzmieć nie. Tym bardziej w stanie upojenia, w jakim się aktualnie znajdowała.
Prychnęła, gdy Kira kompletnie przekręciła jej słowa i dodała własną narrację. Kto mówił cokolwiek o jakiejś tęsknocie? Wcale za nią nie tęskniła.
— Kto powiedział, że się stęskniłam? — rzuciła w końcu, podnosząc niebieskie spojrzenie na to szare, należące do Kiry, a zaraz powiodła nim za jej dłonią, która bezczelnie i jak gdyby nigdy nic, zgarnęła samotny kosmyk blond włosów Whitmore i zarzuciła jej za ucho. Niby tak zwykła, trywialna czynność, a jednak niewielki prąd przeszedł po plecach Daisy na ten drobny gest. — Wmawiasz sobie, Finch. Po prostu chciałam ,żebyś w jednym kawałku dojechała do domu, żebym nie musiała szukać nikogo na twoje miejsce w robocie — wyjaśniła z cwaniackim uśmieszkiem na ustach, który jasno mógł sugerować, że celowo ją zaczepiała. Żartowała sobie, bo to był już chyba taki etap wiadomości, w którym mogły sobie na to pozwolić. A może nawet i na coś więcej? — Swoją drogą, to ty się chyba stęskniłaś, biorąc pod uwagę, że to TY zaczęłaś do mnie wypisywać w środku nocy — wypomniała jej, sama nachylając się nad blatem i wychodząc jej naprzeciw. Daisy może i była bardziej zdystansowana od Finch, ale swoje też umiała ugrać. Szczególnie kiedy ktoś pijany próbował ją zaczepiać. Ona tez umiała.
kira