Skinęłą lekko głową, kiedy wpsomniał o Ginny, co nie było zbyt dobrym posunięciem, bo od razu gowa ją zakuła, jakby ktoś wbił w nią grubą igłę. Skrzywiła się lekko i westchnęłą, marząc tylko o tym, żeby wziąć szybko jakieś prochy. Nie pamiętała czy miała coś w torebce, ale bardzo możliwe, że rozsądnie wybiegła myślami w przyszłość i w coś się zaopatrzyła. Chociaż co z tego, skoro zgubiła torebkę (i buty) i była ogólnie w dupie. Szkoda, że nie mogła się magicznie teleportować na chatę, tylko czekało ją jeszcze tyle drogi.
Dotknęła dramatycznie czoła i zmrużyła oczy, zerkając zaraz na Astera, który chyba powoli się zbierał, bo coś robił z ciuchami i się wiercił. Chociaż, kiedy przyjrzała mu się odrobinę uważniej, zauważyła, że trochę podejrzanie się zachowuje. Potem zaczął gadać bez sensu. Może jeszcze się nie do końca obudził? Albo źle się czuł? Patrzyła jeszcze przez chwilę, podczas, gdy on się trochę plątał ze słowami i w końcu opuściła dłoń i oparła ją na swoim odsłoniętym biodrze, bo spódniczka była zawieszona dosyć nisko, a top za to odkrywał brzuch.
—
Dobrze się czujesz? Jak chce ci się rzygać, to możemy znaleźć jakiś kibel albo chodźmy na górę i wystarczy, że się wychylisz i… — mruknęła, ale nagle urwała swoją myśl, bo usłyszała czyjeś kroki na korytarzu. Przekręciła głowę, zerkając w stronę drzwi i nasłuchując. —
Pospiesz się, wychodzimy — zarządziła, machając w jego stronę dłonią i ruszając w stronę wyjścia. Minął ich jakiś typ, którego nie znała i chyba też już był na kacu, bo nawet na nich nie spojrzał. Ruszyła w stronę schodów i patrzyła głównie pod nogi, bo trochę się obawiała, że nadepnie na jakieś szkło albo coś innego ostrego i się skaleczy.
Na schodach obejrzała się i nagle coś sobie przypomniała. Całowała się z kimś tutaj. Ale że w nocy? Zmarszczyła ze zdziwieniem brwi, bo nie mogła sobie przypomnieć, żeby imprezowała z jakimś typem. Chociaż… był taki jeden, z którym tańczyła, ale potem… Otworzyła szerzej oczy i aż się wzdrygnęła, nie do końca dowierzając jej własnym myślom.
Zerknęła na Astera, w końcu ruszając się i powoli wchodząc na górę. Sporo ludzi jeszcze spało i z ulgą zauważyła, że nigdzie nie popłynęli (a jeżeli jednak, to już wrócili). Ta myśl o pocałunku nie dawała jej spokoju. Rozejrzała się po jachcie w poszukiwaniu czegoś do picia, byle bez procentów i znalazła pół butelki wody gazowanej, z której chyba ten gaz to już wyleciał. Dobre i to.
—
Chcesz? — zapytała, wyciągając do niego dłoń z butelką. Wydawało się jej, czy Aster raz był jakoś bardzo blady, a potem miał rumieńce. No i jakoś dziwnie zaczął milczeć. Wyszli na most, a Ginny spotkali na plaży, przy ognisku, które dalej się paliło. Reszta też tam spała, część nawet chyba jeszcze się nawet nie położyła, tylko dalej spijali resztki.
—
Moje szpilki — zawołała, usiadła na piasku i włożyła buty. Torebkę też znalazła. Aster stanął nad nią i zerknęła na niego z dołu, a wtedy uderzyło ją kolejne wspomnienie. Opuściła głowę i zrobiła minę, jakby właśnie napiła się nieświeżego soku po ogórkach. Czyli to dlatego nie miała majtek? O b o ż e. Serce przyspieszyło swój bieg ze zdenerwowania i chyba była przez chwilę w szoku, bo natarczywie myślała tylko o tym, że to nie mogło się stać, a jeżeli tak, to niby jakim cudem.
Poza tym… nie zabezpieczyli się. A. On. Doszedł. W. Niej.
Sięgnęła po wodę i napiła się kilka łyków, potem trochę wylała na dłoń i obmyła twarz, żeby zrobiło się jej chłodniej. W końcu podniosła się i zaczęła mówić coś, że musi już iść, bo coś ważnego jej wypadło, a potem wymyślała przeróżne powody, dla których Aster nie może jej odprowadzić. Ostatecznie nie dał się zbyć i kilkanaście minut po cichej podróży do przystanka autobusowego, siedzieli obok siebie na fotelach pasażerskich, dalej milcząc. Kiedy tylko Aster próbował coś powiedzieć, ona nagle przejmowała inicjatywę, byle nie wracać do tego, co stało się na imprezie.
—
Moi rodzice chcą chyba kupić kolejnego konia. Myślę, że to lekka przesada, bo niedawno kupili dwa — powiedziała nagle, przesuwając dłonią po swoim przedramieniu i patrząc przed siebie bez wyrazu. Chwilę później oparła głowę o szybę i zamknęła oczy, coś mrucząc, że jest zmęczona i zaczęła udawać, że drzemie.
Aster Calderwood