go, shawty, it's your birthday
: czw wrz 17, 2026 7:18 pm
Nie mogła nic poradzić na to jak reagowała na wspomnienie matek River robiła się nerwowa, a jeśli jeszcze je zestawić z Isabel? Wszelkie istniejące bóstwa powinny mieć ją w opiece. Nie była na to gotowa. Umarłaby śmiercią tragiczną, gdyby tylko ktoś wrzucił ją w ten wir socjalnych interakcji. River Cross naprawdę robiła jej zdecydowanie zbyt wielki bałagan w życiu i głowie, a jednak nie potrafiła jej się pozbyć.
- Nie wiem jak to będzie z moją dyspozycyjnością. Zobaczymy - odpowiedziała, starając się zachować obojętność.
Nie zamierzała zwyczajnie dać się w to wszystko wkręcić. Naprawdę nie powinna wtedy zabierać River do swojego domu. Lepiej byłoby gonić Caspara, aby oddał w końcu te klucze i odstawiłaby artystkę do jej mieszkania. Ewentualnie mogła ją od siebie wyrzucić bez tej zupy, która wszystko przeciągnęła. Wszystko byle tylko oszczędzić Cross spotkania z panią Prescott, które doprowadziło je do tego punktu.
Zdecydowanie nie powinna jej poznawać z babcią Tiną. To był najgorszy błąd jaki mogła popełnić w życiu. Zaraz po dopuszczeniu do tego, aby rysowniczka zetknęła się z córką rzeczonej Tiny. Może i Portorykanka znajdowała się w zaawansowanym wieku, ale Rue miała wrażenie, że to ona zostanie przez babkę wpędzona do grobu. Zwłaszcza, że jeszcze musiała zarzucić takim tekstem, który rzecz jasna rysowniczka od razu podłapała. Te dwie naprawdę nigdy nie powinny się spotkać.
- Oczywiście, że tak. Niczego innego bym się nie spodziewała po swojej krwi! - odparła pieszczotliwie, kładąc jeszcze dłoń na ramieniu wnuczki.
- Abuela, możemy, proszę, nie? - zapytała jeszcze w wielce wyszukany sposób, a Cristina jedynie zaśmiała się na tę prośbę.
Dla niej nie było kompletnie żadnego powodu do wstydu. No, ale ona miała swoje lata, a młoda Prescott była dziewczyną, która wolała trzymać swoje życie intymne z daleka od krewnych, którzy mogliby o nim głośno dyskutować.
Tanatopraktorka sama nie wiedziała czy to lepiej czy gorzej, że zostawia swoją rysowniczkę w towarzystwie babci. Z tego mogły wyniknąć kłopoty. Lepiej było je od siebie izolować, ale nie miała ku temu okazji, gdy została zagarnięta przez ojca do ceremonii z tortem.
Cristina w tym czasie korzystała z nowo nabytego wnuczęcia i z zadowoleniem obserwowała jak River sięga po widelec, aby zacząć zajadać się potrawami, które mogły być autorstwa całej rodziny. W końcu trochę tego wszystkiego było i niemożliwe, aby Isabel przygotowała to wszystko samodzielnie.
- Zarówno Isabel jak i Jonathan dbają o więzi rodzinne. Dlatego zawsze sporo osób się do nich zjeżdża - wyjaśniła krótko Tina, która dbała regularnie o to, aby każdy w pobliżu miał pełny talerz.
Kobieta nawet nie zwracała większej uwagi na fakt, że jej rozmówczyni właśnie bawi się swoim telefonem i wysyła coś do osoby, którą była jej osobista wnuczka.
- Taka jest właśnie Ruelle. Niezwykle skryta i zamknięta w sobie, ale jak już się zacznie otwierać to odkrywasz, że jest zupełnie inna niż stara się być - odpowiedziała Tina z dobrotliwym uśmiechem.
Obgadywana tanatopraktorka w tym czasie miała właśnie stać się gwiazdą całej imprezy. Nim się to jednak stało otrzymała jeszcze jedną wiadomość od swojej artystki, która nadeszła prędzej niż sądziła. Usłyszała szum krwi w uszach, gdy serce jej znacznie przyspieszyło na widok filmiku z udziałem rysowniczki. Cholera jasna. Musiała ją mieć. Musiała ją poczuć.
Ledwie udało jej się schować telefon przed odwracającym się do niej ojcem, któremu posłała niezręczny uśmiech. Zaraz też na scenę wjechał ogromny tort, który Isabel przetransportowała z kuchni, a wszyscy zgromadzeni na imprezie goście zaczęli zgodnym chórem śpiewać sto lat.
Najgorszy moment całej imprezy. Wiedziała, że Cross musi mieć ubaw z tego jak, niczym każda solenizantka, Rue stała obok piętrowego wypieku niepewna tego, co powinna robić. Powinna się kołysać do rytmu piosenki? Klaskać? Może przyłączyć się do śpiewania, licząc na to, że to nie jest zbyt narcystyczne? Dlatego tylko stała niezręcznie na środku ogrodu, walcząc z odruchem sięgnięcia po telefon, aby odpisać na wiadomość, która na zapętleniu odtwarzała się w jej głowie.
W końcu mogła dmuchnąć świeczki obecne na torcie: woskowe cyfry 2 i 4 oraz kilka mniejszych świeczuszek. Erupcja oklasków rozległa się w momencie, gdy każdy płomyk zgasł, a wkrótce zbędne ozdoby zostały usunięte, żeby Ruelle wraz z matką mogły pokroić tort dla wszystkich gości.
Była to naprawdę niewdzięczna praca. Odkrawanie każdego fragmentu wydawało się ciągnąć wieczność. W końcu jednak mogła usiąść na wolnym miejscu przy stole. Była wyczerpana psychicznie. Jednak nie na tyle, aby nie wyjąć telefonu, którym zaczęła bawić się pod blatem, by przygotować ukradkiem kolejną wiadomość dla ukochanej artystki.
River Cross
- Nie wiem jak to będzie z moją dyspozycyjnością. Zobaczymy - odpowiedziała, starając się zachować obojętność.
Nie zamierzała zwyczajnie dać się w to wszystko wkręcić. Naprawdę nie powinna wtedy zabierać River do swojego domu. Lepiej byłoby gonić Caspara, aby oddał w końcu te klucze i odstawiłaby artystkę do jej mieszkania. Ewentualnie mogła ją od siebie wyrzucić bez tej zupy, która wszystko przeciągnęła. Wszystko byle tylko oszczędzić Cross spotkania z panią Prescott, które doprowadziło je do tego punktu.
Zdecydowanie nie powinna jej poznawać z babcią Tiną. To był najgorszy błąd jaki mogła popełnić w życiu. Zaraz po dopuszczeniu do tego, aby rysowniczka zetknęła się z córką rzeczonej Tiny. Może i Portorykanka znajdowała się w zaawansowanym wieku, ale Rue miała wrażenie, że to ona zostanie przez babkę wpędzona do grobu. Zwłaszcza, że jeszcze musiała zarzucić takim tekstem, który rzecz jasna rysowniczka od razu podłapała. Te dwie naprawdę nigdy nie powinny się spotkać.
- Oczywiście, że tak. Niczego innego bym się nie spodziewała po swojej krwi! - odparła pieszczotliwie, kładąc jeszcze dłoń na ramieniu wnuczki.
- Abuela, możemy, proszę, nie? - zapytała jeszcze w wielce wyszukany sposób, a Cristina jedynie zaśmiała się na tę prośbę.
Dla niej nie było kompletnie żadnego powodu do wstydu. No, ale ona miała swoje lata, a młoda Prescott była dziewczyną, która wolała trzymać swoje życie intymne z daleka od krewnych, którzy mogliby o nim głośno dyskutować.
Tanatopraktorka sama nie wiedziała czy to lepiej czy gorzej, że zostawia swoją rysowniczkę w towarzystwie babci. Z tego mogły wyniknąć kłopoty. Lepiej było je od siebie izolować, ale nie miała ku temu okazji, gdy została zagarnięta przez ojca do ceremonii z tortem.
Cristina w tym czasie korzystała z nowo nabytego wnuczęcia i z zadowoleniem obserwowała jak River sięga po widelec, aby zacząć zajadać się potrawami, które mogły być autorstwa całej rodziny. W końcu trochę tego wszystkiego było i niemożliwe, aby Isabel przygotowała to wszystko samodzielnie.
- Zarówno Isabel jak i Jonathan dbają o więzi rodzinne. Dlatego zawsze sporo osób się do nich zjeżdża - wyjaśniła krótko Tina, która dbała regularnie o to, aby każdy w pobliżu miał pełny talerz.
Kobieta nawet nie zwracała większej uwagi na fakt, że jej rozmówczyni właśnie bawi się swoim telefonem i wysyła coś do osoby, którą była jej osobista wnuczka.
- Taka jest właśnie Ruelle. Niezwykle skryta i zamknięta w sobie, ale jak już się zacznie otwierać to odkrywasz, że jest zupełnie inna niż stara się być - odpowiedziała Tina z dobrotliwym uśmiechem.
Obgadywana tanatopraktorka w tym czasie miała właśnie stać się gwiazdą całej imprezy. Nim się to jednak stało otrzymała jeszcze jedną wiadomość od swojej artystki, która nadeszła prędzej niż sądziła. Usłyszała szum krwi w uszach, gdy serce jej znacznie przyspieszyło na widok filmiku z udziałem rysowniczki. Cholera jasna. Musiała ją mieć. Musiała ją poczuć.
Ledwie udało jej się schować telefon przed odwracającym się do niej ojcem, któremu posłała niezręczny uśmiech. Zaraz też na scenę wjechał ogromny tort, który Isabel przetransportowała z kuchni, a wszyscy zgromadzeni na imprezie goście zaczęli zgodnym chórem śpiewać sto lat.
Najgorszy moment całej imprezy. Wiedziała, że Cross musi mieć ubaw z tego jak, niczym każda solenizantka, Rue stała obok piętrowego wypieku niepewna tego, co powinna robić. Powinna się kołysać do rytmu piosenki? Klaskać? Może przyłączyć się do śpiewania, licząc na to, że to nie jest zbyt narcystyczne? Dlatego tylko stała niezręcznie na środku ogrodu, walcząc z odruchem sięgnięcia po telefon, aby odpisać na wiadomość, która na zapętleniu odtwarzała się w jej głowie.
W końcu mogła dmuchnąć świeczki obecne na torcie: woskowe cyfry 2 i 4 oraz kilka mniejszych świeczuszek. Erupcja oklasków rozległa się w momencie, gdy każdy płomyk zgasł, a wkrótce zbędne ozdoby zostały usunięte, żeby Ruelle wraz z matką mogły pokroić tort dla wszystkich gości.
Była to naprawdę niewdzięczna praca. Odkrawanie każdego fragmentu wydawało się ciągnąć wieczność. W końcu jednak mogła usiąść na wolnym miejscu przy stole. Była wyczerpana psychicznie. Jednak nie na tyle, aby nie wyjąć telefonu, którym zaczęła bawić się pod blatem, by przygotować ukradkiem kolejną wiadomość dla ukochanej artystki.

Muza 
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
Wiadomość...