Tell me are you feelin me feelin you?
: czw paź 01, 2026 11:11 am
Pokręciła głową, znowu dając matce do zrozumienia, że nie ma zamiaru nikogo przepraszać. A przynajmniej nie ojca. Nie była z siebie dumna, że zdecydowała się na użycie wulgaryzmu wobec niego. Nie czuła się z tym bardziej dorosła, ani nie zakładała, że w ten sposób dobitniej pokaże swoją rację. Puściły jej jednak nerwy, a w takich momentach używała sporo tego typu sformułowań. Poza tym, zdawała sobie sprawę, że tym wreszcie zwróci ich uwagę. Zagotowali się na to jedno słowo jak mało kto. Skoro potrafili zauważyć ją dopiero wtedy, gdy odpierdalała taki szajs, to musiała przy tym zostać. Jakiś czas temu w nerwach cisnęła kieliszkiem z winem w ścianę, teraz użyła brzydkiego słowa, co będzie następne? Trudno powiedzieć! Wolałaby żeby nie było już niczego w tym stylu. Rodzice przecież nie powinni wywoływać we własnych dzieciach takich skrajnych emocji. April przecież nie zachowywała się aż na co dzień. No dobra, wiadomo, że była nieco pierdolnięta i emocje często przejmowały nad nią kontrolę, ale odeszła już od bycia tą wariatką, która ciska przedmiotami... a przynajmniej tak jej się wydawało. Nie miała też zbyt wiele okazji do kłótni z kimkolwiek od dłuższe czasu. Narzeczona nie prowokowała takich sytuacji, a nawet gdyby to robiła, to nie dałaby się wciągać w kłótnie. W pracy takie rzeczy też nie wchodziły w grę, bo przecież trzeba zachować profesjonalizm.
Zacisnęła pięści, słysząc odpowiedź ojca. Mówił wszystko wprost, bez cienia skruchy. W ogóle nie przejmował się tym, co mogła przez to poczuć. Lubiła bezpośredniość, ale nie pojmowała, czemu jednak nie stara się jakkolwiek jej udobruchać. Egoistycznie zakładała, że jako ta najstarsza córka mogłaby mieć jakieś fory. Co jak co, ale przecież była pierwsza. Zawsze wymagali od niej najwięcej, ale powinni też najlepiej ją rozumieć. Mieli przecież największą ilość czasu, by się jej nauczyć. Niestety nic z tego. Ojciec kompletnie nie pojmował niczego, co związanego z April i co było jakkolwiek istotne. Wzięła głębszy wdech i już chciała odpowiedzieć, kiedy głos zabrała Teddy. Spojrzała na narzeczoną, pozwalając jej mówić. Nie spodziewała się, że strażaczka zaangażuje się w dyskusje w taki sposób. Nie było łatwo stanąć przed kimś, kto ewidentnie ma do ciebie problem, a przecież Paul nie był jakąś tam obojętną wszystkim i obcą osobą z ulicy. To mimo wszystko ojciec, którego April nie potrafiła ot tak wyrzucić ze swojej głowy. Sięgnęła po dłoń ukochanej i uniosła, by ucałować jej wierzch.
— Nie jesteś żadnym błędem. To wyłącznie jego bezsensowna narracja — zapewniła ją, przez moment nie zwracając uwagi na rodziców. Nie miała jej niczego za złe. Była zadowolona, że Darling znalazła w sobie odwagę, by się postawić. Mogła mieć jedynie nadzieję, że nie zacznie się tym przesadnie stresować.
— Nie masz żadnego powodu, żeby nie lubić Teddy. Żadnego. Nigdy w życiu nie zrobiła mi żadnej krzywdy. Wręcz przeciwnie. Była przy mnie w każdym najgorszym i najlepszym momencie, zawsze gotowa mnie wspierać. Jeżeli twoim argumentem naprawdę są pieniądze, to nie mamy o czym rozmawiać. Od dawna czekam, aż uzasadnisz to w sensowny sposób, ale po prostu nie jesteś w stanie. — Pokręciła głową, wyraźnie tym zawiedziona. Zaznaczyła mu już wielokrotnie, że status materialny niczego nie zmienia i powinien przestań wokół tego krążyć. A zresztą, nie lubił Teddy od lat, a przecież nie zawsze była strażaczką, no i kiedy była wyłącznie przyjaciółką, nie powinien dawać nawet milimetra jebania o jej zawód.
— Nie oczekuję, że będziecie się przyjaźnić, ale wymagam żebyś zaczął ją szanować. Jeżeli nie docierają do ciebie moje słowa, to może mama ci to wytłumaczy, ale póki co, szkoda mi nerwów — oświadczyła. Sięgnęła po kieliszek i dokończyła winem jednym haustem. Podniosła się z miejsca i spojrzała na ukochaną, ewidentnie gotowa do wyjścia.
teddy darling
Zacisnęła pięści, słysząc odpowiedź ojca. Mówił wszystko wprost, bez cienia skruchy. W ogóle nie przejmował się tym, co mogła przez to poczuć. Lubiła bezpośredniość, ale nie pojmowała, czemu jednak nie stara się jakkolwiek jej udobruchać. Egoistycznie zakładała, że jako ta najstarsza córka mogłaby mieć jakieś fory. Co jak co, ale przecież była pierwsza. Zawsze wymagali od niej najwięcej, ale powinni też najlepiej ją rozumieć. Mieli przecież największą ilość czasu, by się jej nauczyć. Niestety nic z tego. Ojciec kompletnie nie pojmował niczego, co związanego z April i co było jakkolwiek istotne. Wzięła głębszy wdech i już chciała odpowiedzieć, kiedy głos zabrała Teddy. Spojrzała na narzeczoną, pozwalając jej mówić. Nie spodziewała się, że strażaczka zaangażuje się w dyskusje w taki sposób. Nie było łatwo stanąć przed kimś, kto ewidentnie ma do ciebie problem, a przecież Paul nie był jakąś tam obojętną wszystkim i obcą osobą z ulicy. To mimo wszystko ojciec, którego April nie potrafiła ot tak wyrzucić ze swojej głowy. Sięgnęła po dłoń ukochanej i uniosła, by ucałować jej wierzch.
— Nie jesteś żadnym błędem. To wyłącznie jego bezsensowna narracja — zapewniła ją, przez moment nie zwracając uwagi na rodziców. Nie miała jej niczego za złe. Była zadowolona, że Darling znalazła w sobie odwagę, by się postawić. Mogła mieć jedynie nadzieję, że nie zacznie się tym przesadnie stresować.
— Nie masz żadnego powodu, żeby nie lubić Teddy. Żadnego. Nigdy w życiu nie zrobiła mi żadnej krzywdy. Wręcz przeciwnie. Była przy mnie w każdym najgorszym i najlepszym momencie, zawsze gotowa mnie wspierać. Jeżeli twoim argumentem naprawdę są pieniądze, to nie mamy o czym rozmawiać. Od dawna czekam, aż uzasadnisz to w sensowny sposób, ale po prostu nie jesteś w stanie. — Pokręciła głową, wyraźnie tym zawiedziona. Zaznaczyła mu już wielokrotnie, że status materialny niczego nie zmienia i powinien przestań wokół tego krążyć. A zresztą, nie lubił Teddy od lat, a przecież nie zawsze była strażaczką, no i kiedy była wyłącznie przyjaciółką, nie powinien dawać nawet milimetra jebania o jej zawód.
— Nie oczekuję, że będziecie się przyjaźnić, ale wymagam żebyś zaczął ją szanować. Jeżeli nie docierają do ciebie moje słowa, to może mama ci to wytłumaczy, ale póki co, szkoda mi nerwów — oświadczyła. Sięgnęła po kieliszek i dokończyła winem jednym haustem. Podniosła się z miejsca i spojrzała na ukochaną, ewidentnie gotowa do wyjścia.
teddy darling