Strona 3 z 3
001. Just another night in my pitch-black paradise
: pn paź 12, 2026 6:46 pm
autor: Reon Moriya
Miał ochotę walić głową w ścianę. Nie potrafił zaakceptować tego, że dosłownie przed chwilą c a ł o w a ł się z Ryoutą. Nie wiedział, czy miał się śmiać z tego jak absurdalne to było, czy może płakać dlatego, że to zadziało się naprawdę. Jak po czymś takim miał z nim stanąć twarzą w twarz i spojrzeć mu w oczy? Jak w ogóle miał z nim dalej funkcjonować w jednej przestrzeni, mieszkać i spędzać z nim tyle czasu? Jak teraz będzie wyglądać ich relacja? Miał wrażenie, że to co się wydarzyło całkowicie wszystko między nimi zmieni i miał przeczucie, że na gorsze. Nie wierzył, że coś takiego nie wpłynie negatywnie na ich przyjaźń, która sama w sobie i tak już była dość specyficzna.
— Jakbyś na mnie nie leciał, to byś mnie nie pocałował. Odpowiedź na moje pytanie – od jak dawna? — zapytał, wpatrując się w niego intensywnie. Najwyraźniej nie miał zamiaru spocząć, dopóki Ryo nie potwierdzi, od jak długiego czasu Reon mu się podobał i jak długo mężczyzna czekał na moment, kiedy w końcu wydarzy się między nimi coś więcej – co miało miejsce dzisiaj pod prysznicem. Nagle wszystko stało się jasne… To, dlaczego ten chciał mu pomóc z prysznicem i to, dlaczego tak uparcie przy tym obstawał. Po prostu potrzebował wymówki, żeby zobaczyć go nago i go dotykać, a że okazja się nadarzyła… Nie wierzył w to, jak naiwny był, jednak wierząc mu w to, że nie miał wobec niego złych zamiarów. — Mówisz coś takiego zaraz po tym, jak się ze sobą przelizaliśmy? Bo to między nami nie namiesza, tak? — zapytał i pokręcił delikatnie głową z niedowierzaniem. Słowo klucz – przelizaliśMY. Bo to nie tak, że tego gestu nie odwzajemnił, co w tym wszystkim nie stawiało go też w dobrym świetle. Ściągnął brwi, kiedy Aso stwierdził, że to co chciał powiedzieć najwyraźniej nie było na tyle ważne, żeby jednak to mówić. W pierwszej chwili chciał go ciągnąć za język, ale ostatecznie zrezygnował, bo coś czuł, że mógłby usłyszeć słowa, których wolałby nie usłyszeć. Zamrugał kilkakrotnie, wyraźnie zszokowany, kiedy Ryo tak po prostu potwierdził, że owszem, rzeczywiście był gejem. Nawet nie zorientował się, kiedy jego ręce momentalnie skrzyżowały się na wysokości torsu, bo poczuł potrzebę się zasłonić. Teraz tym bardziej ta cała sytuacja wydawała się jeszcze bardziej popierdolona. — O kurwa… I tyle lat to przede mną ukrywałeś? — zapytał z wyrzutem. — Mój ojciec wiedział? — dodał jeszcze.
— To po co mnie pocałowałeś — burknął. Jeśli nie chciał od niego niczego więcej, to nie było sensu go całować. Nawet jeśli mężczyzna zrobił to pod wpływem chwili, to dlatego, że tego po prostu chciał i już kiedyś musiał myśleć o scenariuszu, w którym się ze sobą całowali. Ta świadomość sprawiała, że czuł się w tym jeszcze bardziej zagubiony, bo on nigdy w życiu nie myślał o tym, że między nimi mogłoby dojść do tego typu sytuacji. — Nie mów mi, że byś mnie nie podrywał, jak przed chwilą mnie PO-CA-ŁO-WA-ŁEŚ! — podniósł głos i spanikowany sięgnął do swojej głowy, żeby nerwowo zmierzwić palcami swoje włosy. Zaraz zaśmiał się cicho pod nosem i pokręcił głową na boki, zupełnie jakby chciał wyprzeć to, co przed chwilą się stało. — Zapomnijmy… Jak mam zapomnieć o tym, że typ którego znam od wielu lat okazał się być gejem, widział mnie nago pod prysznicem i w dodatku mnie pocałował? — powiedział i potrząsnął głową na boki. Nie było najmniejszych szans na to, że tak po prostu o tym zapomni i będzie zachowywał się jak gdyby nigdy nic. Kiedy Ryouta słusznie wytknął mu, że przecież ten pocałunek odwzajemnił, posłał mężczyźnie nieprzychylne spojrzenie.
— Odruch bezwarunkowy — wycedził przez zaciśnięte zęby. — Poza tym, to nie ma żadnego znaczenia! Nie miałeś prawie mnie pocałować, w dodatku kiedy jeszcze stałem przed tobą całkiem nagi pod prysznicem! — rzucił oskarżycielsko i wyciągnął rękę, w której trzymał swoje gacie w jego stronę, wskazując na niego palcem. Drugą dłonią przytrzymał ręcznik, który znowu zaczął się zsuwać.
Ryouta Aso
001. Just another night in my pitch-black paradise
: wt paź 13, 2026 8:04 am
autor: Ryouta Aso
— To nie tak, że na ciebie lecę albo że kiedykolwiek rozważałem scenariusz, w którym chciałbym cię podrywać — zaczął i przetarł oczy palcami. — Jasne, uważam, że jesteś przystojny i jesteś w moim typie, ale nigdy w życiu bym nie pomyślał, żeby pociągnąć to w takim kierunku — dodał. Coś jednak czuł, że Reon mu nie uwierzy. Za dobrze wiedział, że jak chłopak sobie coś ubzdurał, to nie było przeproś. Cholernie żałował, że nie był w stanie nad sobą zapanować i że doszło do takiej sytuacji. To nigdy nie powinno się stać. Nie powinien go całować, a już na pewno nie pod wpływem chwili. Nie miał pojęcia, co w niego wstąpiło i trochę go to nawet przerażało, bo nigdy nie zdarzało mu się stracić nad sobą kontroli w taki sposób. — Namiesza, ale postarajmy się przejść z tym do porządku dziennego — posłał mu błagalne spojrzenie. Gdyby mógł cofnąć się w czasie, to zdecydowanie by to zrobił. To był ogromny błąd i teraz pewnie przez najbliższy czas będzie musiał się mierzyć w jego konsekwencjami. — A co miałem zrobić? Powiedzieć ci, że jestem gejem, kiedy nie miałem żadnej pewności co do tego, czy to zaakceptujesz? Poza tym nie uważałem, żeby to było w jakikolwiek sposób istotne. To nie tak, że ta informacja cokolwiek zmienia w twoim życiu — westchnął. No, jak widać, jednak coś tam zmieniała, biorąc pod uwagę to, że zdecydował się go pocałować. Spontanicznie, to fakt, ale jednak to zrobił. — Tak, twój ojciec o tym wiedział. Kiedyś mu o tym powiedziałem — skrzywił się delikatnie. Nie wiedział, po co chłopakowi była ta wiedza, ale skoro pytał, to nie miał zamiaru go okłamywać.
— Sam nie wiem. To po prostu się stało... — powiedział i odetchnął nieco głębiej. Nie miał dla siebie żadnego wytłumaczenia i nie potrafił stwierdzić, dlaczego zdecydował się na taki ruch. To było w tym wszystkim najgorsze, że zawsze nad sobą panował, a teraz to panowanie całkowicie stracił. Bo co? Bo taki młody i atrakcyjny chłopak stał przed nim nago i mógł go dotykać? — Ale to nie znaczy, że chciałbym teraz od ciebie czegoś więcej — odparł bezradnym tonem. Najgorsze w tym wszystkim było to, że naprawdę nic od niego nie chciał. Nie zamierzał go podrywać, iść z nim do łóżka albo dążyć do związku. Wiedział jednak, że Reon tego nie zrozumie i że teraz będzie żył w przekonaniu, że tylko czekał na moment, żeby się do niego dobrać. Ta cała sytuacja nie stawiała go w dobrym świetle. — Normalnie — mruknął w odpowiedzi. — Nie róbmy z tego zamieszania większego, niż to konieczne. Pocałowałem cię pod wpływem chwili, stało się, ale to tyle. Nie będę cię podrywał, wykonywał wobec ciebie żadnych gestów, ani nie oczekuję, że teraz będziemy razem — dodał i odetchnął nieco głębiej. Coś jednak czuł, że nie tak łatwo będzie wrócić do tego, co mieli, skoro Reon tak bardzo przeżywał to, że go pocałował. No i w sumie nic dziwnego, bo każdy na jego miejscu byłby zapewne zszokowany.
— Mhm — wymruczał w odpowiedzi. Stanął bokiem do framugi i wsparł się o nią plecami, zawieszając wzrok gdzieś przed sobą. — Nie, nie miałem — przyznał w końcu niechętnie. — Wiem, że spierdoliłem i że to był błąd — dodał, nie patrząc na niego. Nie znosił się tak tłumaczyć przed drugą osobą, a już zwłaszcza przed nim. — Jeśli to coś da, to mogę cię codziennie zapewniać w tym, że nie miałem wobec ciebie żadnych zamiarów i że nie chcę cię wykorzystać — podsumował i odwrócił głowę w jego stronę, by na niego spojrzeć. Chłopak naprawdę nie musiał się martwić o to, że będzie teraz go podrywał albo się do niego dobierał na każdym kroku, bo na pewno tak nie będzie.
Reon Moriya
001. Just another night in my pitch-black paradise
: wt paź 13, 2026 1:13 pm
autor: Reon Moriya
Spojrzał na niego z politowaniem, co oznaczało jedynie tyle, że niekoniecznie wierzył w jego słowa. Sam nie wiedział, dlaczego wizja tego, że Ryo mógłby oczekiwać od niego czegoś więcej aż tak go przerażała. Być może podświadomie bał się, że gdyby do tego doszło i gdyby pozwolił na to, żeby ich relacja weszła na inny poziom, mogłoby to wszystko między nimi zrujnować. Tak, jak wyglądało to między nimi teraz to był układ idealny. Przyjaźnili się, wspólnie ze sobą egzystowali i taki układ po prostu się u nich sprawdzał. Gdyby jednak pozwolili sobie na coś więcej i z jakiegoś powodu to by nie wypaliło, Reon doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie mogliby wrócić do tego co mieli wcześniej. Świadomość, że miałby zostać kompletnie sam, bez wsparcia Aso, go przerażała.
— Schlebia mi to, że jestem w twoim typie i uważasz mnie za atrakcyjnego, ale wciąż… Całowanie mnie, kiedy w dodatku znajdowaliśmy się w takiej sytuacji… — pokręcił głową na boki. — Nigdy w życiu nie podejrzewałem cię o to, że mogą podobać ci się mężczyźni, więc nie możesz mieć do mnie pretensji, że teraz mam taki mętlik w głowie i nie wiem co mam robić — dodał i westchnął ciężko. Naprawdę nie miał pojęcia co dalej. Najchętniej to chciałby cofnąć czas i sprawić, żeby to co miało między nimi wcześniej miejsce nigdy się nie wydarzyło. Nawet jeśli będzie starał się udawać, że to nie zaszło, doskonale wiedział, że ciągle będzie wracał do tej sytuacji myślami. — I naprawdę myślisz, że oboje będziemy w stanie udawać, że to się nie wydarzyło? Że będziemy czuć się w swoim towarzystwie swobodnie, jak do tej pory? — zapytał. Kiedy już wiedział, że Ryo jest gejem i pociągają go mężczyźni, nie mógł tak po prostu czuć się przy nim dłużej komfortowo. Może gdyby dowiedział się o tym, a mężczyzna by go nie pocałował, to nie byłoby to dla niego aż takim problemem, ale biorąc pod uwagę fakt, że byli wcześniej obaj nago pod prysznicem, a Ryouta zdecydował się wykonać wobec niego taki gest… To znacznie komplikowało całą sytuację.
— Naprawdę? Ze wszystkich osób jakie znasz, uważasz, że akurat to ja miałbym z tym problem? Poza tym, nie mów, że to nic nie zmienia, bo zmienia bardzo wiele. Mieszkam pod jednym dachem z facetem, któremu podobają się inni faceci. Tym samym, który przed chwilą wpakował mi się pod prysznic, dotykał mnie i na koniec mnie pocałował. Jak nie ma znaczenia? — z niedowierzaniem pokręcił głową na boki. Nie potrafił zrozumieć logiki Ryo. Na wieść, że jego ojciec o wszystkim wiedział, poczuł nieprzyjemny skurcz w podbrzuszu. Poczuł się zazdrosny, że jego tata o wszystkim wiedział, a on nie. — Zajebiście — skwitował.
— Stało się. Wiesz, tak na dobrą sprawę… Mógłbym stwierdzić, że czuję się przez ciebie zmolestowany — burknął. Co prawda, niekoniecznie na to molestowanie narzekał, zważając na fakt, że nie protestował kiedy Ryo go mył, a potem sam chętnie odwzajemnił jego pocałunek, ale to najwyraźniej już nie było istotne. I wbrew temu co właśnie powiedział, nigdy by go o to nie oskarżył, bo widział, że mężczyzna żałował tego co zrobił i było mu głupio. — Czyli co. Tak po prostu mnie pocałowałeś, ale kompletnie nic to nie oznacza, tak? Słyszysz, jak to brzmi? — zapytał zrezygnowany i pokręcił głową na boki. Nie rozumiał, jak Ryo mógł do tego podchodzić z taką lekkością. Może na nim to nie robiło dużego wrażenia, ale jak można było się domyśleć, całkiem inaczej było w przypadku Reona. — Wiesz, jeszcze zrozumiałbym, jakbyś był pijany albo coś, ale… To JA jestem pijany, a ty jesteś kompletnie trzeźwy. Dlatego nie potrafię pojąć, co tobą kierowało — wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk wywołany frustracją, którą odczuwał w związku z tą całą sytuacją.
— Owszem, był — potwierdził i pokręcił głową na boki. Ryouta chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo takim zachowaniem mógł spierdolić ich relację oraz układ, który od samego początku mieli. — Okej — odparł. — Skoro twierdzisz, że to nic nie znaczyło i niczego ode mnie nie oczekujesz, trzymaj łapy przy sobie i nawet nie próbuj nigdy więcej podobnych zagrywek — powiedział. — Jeśli oczekujesz, że mam o wszystkim zapomnieć, to rób wszystko tak, żeby do tego doszło; żebym nie miał żadnych wątpliwości co do tego, że mówisz teraz prawdę — odparł. Aso chciał, żeby o tym zapomnieć? Okej. Ale wystarczy jedno słowo, jeden gest albo sytuacja, w której Reon zacznie kwestionować jego zamiary, a Ryo mógł być pewien, że zacznie go unikać jak ognia.
Ryouta Aso
001. Just another night in my pitch-black paradise
: wt paź 13, 2026 6:34 pm
autor: Ryouta Aso
— Tak, wiem, to była głupota. Nie musisz mi tego mówić — odparł i skrzywił się delikatnie. Tyle, to sam wiedział. Reon nie musiał się nad tym za bardzo zastanawiać i tego rozkminiać. Według Ryo po prostu się stało i powinni o tym zapomnieć. No, łatwo mu było mówić, bo to on pocałował chłopaka i wyglądało na to, że to wbrew jego woli. Z drugiej strony... przecież Eon oddał ten gest. Sam go również pocałował, zanim dotarło do niego to, co robił. Sam nie wiedział, co miał o tym myśleć. Jedno było pewne — na pewno nie planował, że chłopak dowie się w ten sposób o jego orientacji. W ogóle nie planował tego, żeby się kiedykolwiek o tym dowiedział, bo po prostu trochę się tego wstydził. — Ale co to zmienia, że jestem gejem? — zapytał. — To nie tak, że lubiąc facetów, chcę przelecieć każdego, który znajdzie się w moim zasięgu. Nie jestem jakimś wiecznie napalonym fuckboy'em — mruknął pod nosem. Trochę poczuł się tak, jakby Reon zarzucał mu, że chciał go wykorzystać, a był od tego daleki. Tylko go pocałował. No, tylko albo aż. — Jeśli się postaramy to tak — wzruszył lekko ramionami. — Daj spokój. To tylko jeden pocałunek. Ile razy całujesz się z zupełnie obcymi dziewczynami, których imion następnego dnia nie pamiętasz? O tym też uda ci się zapomnieć — dodał. Tyle tylko, że tutaj było trochę gorzej, bo się znali i to naprawdę dobrze. Nigdy nie sądził, że kiedykolwiek go poniesie i że zrobi coś takiego, ale wyglądało na to, że też miewał chwile słabości.
— Nigdy nie wiem, czego się po tobie spodziewać. Jesteś jednym wielkim chaosem, więc nie, nie miałem pewności, czy mogę ci o tym powiedzieć i się o nic nie martwić. Poza tym moja orientacja to nie jest temat, na który chcę z kimkolwiek rozmawiać — wzruszył lekko ramionami. — Owszem wpakowałem się pod prysznic, ale dlatego, że chciałem ci pomóc, bo jesteś pijany. Pocałowałem cię pod wpływem chwili. Przecież to nie tak, że od teraz będę się na ciebie napalał, klepał cię po tyłku albo tylko czekał na moment, aż będziesz tak pijany, że będę w stanie cię wykorzystać. Nie jestem takim człowiekiem — dodał. Oczywiście, że nie podobało mu się to, jak Reon to przeżywał, bo przecież to nie była tak wielka tragedia, jak ją przedstawiał. Jasne, przez najbliższe dni na pewno będzie między nimi bardzo niezręcznie, ale to tylko pocałunek, który dla Ryouty nic nie znaczył.
— Zmolestowany? — powtórzył po nim i zamrugał kilkukrotnie. Nie był pewien, czy powinien brać jego słowa na serio i czy Reon rzeczywiście czuł się w taki sposób. Jeśli tak było, to było mu naprawdę przykro, bo nigdy nie chciał, żeby tak się poczuł z jego powodu. — Słyszę, jak to brzmi, ale tak jest naprawdę. Jesteś dla mnie atrakcyjny, znaleźliśmy się blisko w takiej sytuacji, ja od dawna nikogo nie miałem, więc po prostu... stało się, no... — posłał mu błagalne spojrzenie. Nie miał ochoty tego drążyć i o tym rozmawiać. Szkoda, że Moriya nie był aż tak pijany, że urwał mu się film, bo to by wiele ułatwiało. Wypuścił głośno powietrze nosem na jego kolejne słowa. Nawet nie wiedział, co mógłby na to powiedzieć, bo po prostu nie miał na siebie słów.
— Nie musisz się o to martwić. Wszystko będzie dokładnie tak, jak było — odparł. Reon mógł być pewien, że nigdy więcej nie postąpi tak samo. — Jasne, postaram się — westchnął bezgłośnie. — Ale musisz mi w tym trochę pomóc. Po prostu postaraj się o tym zapomnieć, okej? Ludzie popełniają błędy. Ty też. Robisz wokół siebie wiele zamieszania i czasami muszę cię ratować ze sporych tarapatów, a mnie oceniasz za jeden błąd — dodał jeszcze pod nosem.
Reon Moriya
001. Just another night in my pitch-black paradise
: wt paź 13, 2026 8:18 pm
autor: Reon Moriya
Tyle dobrego, że Ryouta sam zdawał sobie sprawę z tego jak bezmyślnie postąpił. Naprawdę chciałby wiedzieć co siedziało mu w tamtym momencie w głowie. Czy był aż tak wyposzczony, że w tamtej chwili myślał kutasem, a nie mózgiem? Z drugiej strony, nie chciał myśleć o tym pocałunku tak, jakby Ryo zrobił to z czystej desperacji, bo nieco by to ubodło jego ego. Nie chciał być czyjąś ostateczną opcją. Dziwnie się też czuł z tym, że Aso na głos przyznał, że mu się podobał, był dla niego atrakcyjny i co najlepsze – był w jego typie. Czy to oznaczało, że chociaż w jakimś minimalnym stopniu mężczyzna postrzegał go w t y c h kategoriach? Jeśli tak, to niestety, ale musiałby go rozczarować, bo tego nie odwzajemniał, a przynajmniej w takim przeświadczeniu żył.
— No to zmienia, że mieszkam pod jednym dachem z facetem, który lubi w dupę! — powiedział, zapewne trochę zbyt wysokim tonem. — Jak sobie teraz myślę ile razy popylałem przy tobie w samych gaciach, półnagi i nie miałem świadomości, że możesz mnie pożerać wzrokiem… Boże, jaki ja jestem głupi. Jak przez tyle czasu nie domyśliłem się, że lecisz na facetów? — odparł. Chyba długo będzie przeżywał fakt, że kompletnie nie podejrzewał Ryouty o takie ciągoty. Jak na kogoś, z kim rzekomo się przyjaźnił, to najwyraźniej niewiele o tym swoim przyjacielu wiedział. — Tego akurat nie mogę być pewien — skwitował. Jak na kogoś, kto nie uważał się za napalonego fukcboya, to z dużą łatwością i pewnością siebie przyszło mu wpakowanie się Reonowi pod prysznic, obmacywanie go, a potem pocałowanie go. — No właśnie, słowo klucz – OBCYCH. Takich, których już nigdy w życiu więcej nie zobaczę na oczy. Takich, których nie znam od dawna i z którymi nie mieszkam pod jednym dachem — powiedział. Dla niego nawet nie było co porównywać, bo to nie była taka sama sytuacja.
— Dotykałeś moje nagie ciało — wymamrotał i wydął lekko dolną wargę, wyraźnie naburmuszony. Prawda jednak była taka, że jakby czuł się z tego powodu źle albo bardzo by mu to nie odpowiadało, to po prostu wypchnąłby Aso spod prysznica już na samym początku, a mimo wszystko tak się nie stało. Robił z siebie bardziej świętego i niewinnego, niż w rzeczywistości był w tej sytuacji. — Więc po prostu pomyślałeś kutasem — powiedział. — Gdybym cię nie odepchnął tylko brnąłbym w to dalej, to jak daleko byś się posunął? — zapytał. Ryo twierdził, że to był tylko pocałunek, i że wcale nie miał w planach go zaliczyć, ale ciekawe czy tak samo by twierdził, gdyby Reon go nie odepchnął i nie uciekł z łazienki. Coś miał przeczucie, że niekoniecznie mężczyzna by się wycofał.
— Ta — burknął i westchnął ciężko. Dlaczego miał przeczucie, że wcale tak nie będzie? — Tyle tylko, że jakoś te moje tarapaty nie mają nic wspólnego z obłapianiem cię i wpychaniem ci mojego języka do gardła! — zarzucił mu, posyłając mu piorunujące spojrzenie.
Ryouta Aso
001. Just another night in my pitch-black paradise
: śr paź 14, 2026 7:40 am
autor: Ryouta Aso
— To nie powinno robić ci żadnej różnicy. Poza tym wcześniej mówiłeś, że akurat ty byś to zaakceptował, a teraz masz do mnie pretensje, że jestem gejem — skrzywił się. Jak dla niego, to jedno wykluczało drugie. Nie chciał, żeby teraz Reon na każdym kroku się bał, że będzie chciał go wykorzystać, bo nie był takim typem. Jasne, pocałował go, ale to nie znaczyło, że miał zamiar go teraz obłapiać, podrywać i próbować zaciągnąć do łóżka. Coś jednak czuł, że Eon nie chciał przyjąć tego do wiadomości i że swoje wiedział. — Nie pożerałem cię wzrokiem. Już bez przesady — wywrócił oczami. — A nie domyśliłeś się, bo od lat nauczyłem się to ukrywać. No i odkąd mieszkamy razem, to nikogo nie miałem, więc skąd mógłbyś mieć te swoje podejrzenia — wzruszył lekko ramionami. Nie dawał po sobie żadnych sygnałów, które mogłyby świadczyć o tym, że leciał na facetów. Pilnował się, bo coś mu mówiło, że lepiej będzie, jeśli Reon nie będzie o tym fakcie wiedział. Jak widać, nie pomylił się, bo chłopak teraz wpadał w jakąś histerię i paranoję. Spojrzał na niego z politowaniem, kiedy odpowiedział mu w taki sposób. Nawet nie miał siły dalej z nim dyskutować na ten temat. — Naprawdę przeżywasz to trochę za bardzo. Aż tak bardzo uwiera cię to, że pocałowałem cię ja, czy chodzi o to, że jestem facetem? W końcu skoro podobają ci się kobiety, a ty odwzajemniłeś pocałunek drugiego mężczyzny, to możesz mieć w głowie mętlik — powiedział. Nie wiedział, czy chłopakowi podobali się również mężczyźni, ale zaczynał mieć co do tego swoje podejrzenia. Przecież gdyby był całkowicie hetero, to nigdy nie odwzajemniłby tego gestu. Nawet odruchowo. Coś musiało być na rzeczy.
— Mhm, dotykałem, bo chciałem ci się pomóc umyć — skinął lekko głową. Na pewno nie miał zamiaru temu zaprzeczać, bo rzeczywiście doszło między nimi do takiej sytuacji. I wcale nie zabrał się za to z myślą, że fajnie by było go dotykać, a dlatego, że rzeczywiście chciał mu pomóc. To byłoby naprawdę problematyczne, gdyby Moriya poślizgnął się i rozbił sobie w głowę. Nawet nie był pewien, czy SOR w takich warunkach działał. — Tak, pomyślałem kutasem. To chcesz usłyszeć? — westchnął ciężko. Nie mógł temu zaprzeczać, bo jego ciało zareagowało w adekwatny sposób na to, że miał przed sobą nagiego atrakcyjnego chłopaka. Rzeczywiście zrobił to całkiem bezmyślnie i tylko dlatego, że nabrał na to ochoty pod wpływem chwili. Było to strasznie słabe z jego strony i zdawał sobie z tego sprawę, ale to nie tak, że mógł coś z tym teraz zrobić. Stało się i musieli jakoś przejść z tym do porządku dziennego. Na jego pytanie najpierw odetchnął nieco głębiej. Przyglądał mu się przez dłuższą chwilę, bo nawet nie wiedział, co mógłby mu powiedzieć na ten zarzut. Po prostu nie wiedział, jakby to było. Nie był w stanie tego przewidzieć. — Pewnie w końcu bym się opamiętał — odparł. Chciał w to wierzyć. Nie miał zamiaru zaprzątać sobie głowy tym, co by było, gdyby Reon go nie odepchnął, bo to zrobił i nie powinni drążyć tego tematu. Niestety, ale wyglądało na to, że chłopak nie miał zamiaru odpuścić.
— Już daj spokój — mruknął pod nosem. Z powrotem odwrócił się do niego przodem, wspierając się bokiem o framugę i krzyżując ramiona na piersi. — Naprawdę aż tak to przeżywasz? To tylko pocałunek. Biorąc pod uwagę wszystko inne, co wyprawiasz, to nie jest wiele. Jasne, to jestem ja i teraz będzie między nimi pewnie dziwnie, ale to przejdzie i wszystko wróci do normy. Jeszcze będziemy sobie z tego żartować — dodał. Rzeczywiście miał nadzieję, że lada moment ten temat rozejdzie się po kościach i nigdy do tego nie wrócą.
Reon Moriya
001. Just another night in my pitch-black paradise
: śr paź 14, 2026 1:12 pm
autor: Reon Moriya
Westchnął ciężko, bo wcale nie o to mu chodziło. Po prostu… Uważał, że skoro oboje byli mężczyznami, żyli we wspólnej przestrzeni i nierzadko zachowywali się w swoim towarzystwie w bardzo swobodny sposób – a przynajmniej Reon to robił – to mimo wszystko powinien mieć świadomość tego, jakiej Ryouta był orientacji.
— Nie mam do ciebie pretensji o to, że jesteś gejem, tylko o to, że to przede mną ukrywałeś. Razem mieszkamy, żyjemy i spędzamy ze sobą dużo czasu. Zachowuje się przy tobie w naprawdę swobodny sposób, bo wychodzę z założenia, że jesteśmy kumplami, a teraz nagle dowiaduję się, że lubisz facetów — skrzywił się. Logiczne, że w takim momencie od razu zaczął analizować każdą możliwą sytuację, w której łaził przy nim w samych gaciach, nic sobie nie robiąc z tego, że paraduje przy nim półnagi. O, albo jak po pijaku wiele razy się do niego przymilał, uwieszając się na nim albo chodząc przyklejonym do jego ramienia jak rzep. — Tego nie wiem. Nigdy się nie skupiałem na tym w jaki sposób na mnie patrzysz, bo nie miałem ku temu powodu. Nie wiem też co sobie myślałeś, kiedy chodziłem przy tobie taki roznegliżowany — powiedział i wzruszył ramionami. Niestety, nie czytał mu w myślach, a nie mając świadomości tego, że Ryouta jest homoseksualny, nawet nie zastanawiał się nad tym, że paraduje po domu w samych gaciach. — Tak, tak bardzo mnie to uwiera! W dupie mam to co masz między nogami, ale chodzi o to, że to jesteś akurat TY. Mógłbym się przelizać z każdym innym facetem i koło chuja by mi to latało, ale coś takiego wszystko między nami zmieni i już nigdy nie będę w stanie patrzeć na ciebie w taki sam sposób jak do tej pory — powiedział. Niekoniecznie zdawał sobie sprawę z tego, że poniekąd właśnie przyznał, że nie miał problemu z całowaniem innych mężczyzn.
— Ale wciąż dotykałeś! Poza tym nie wiem jakie tak naprawdę miałeś zamiary. Równie dobrze to mogła być tylko wymówka — burknął i zmierzył go nieprzychylnym spojrzeniem. To, że Ryo tak mówił wcale nie było jednoznaczne z tym, że rzeczywiście tak było. Mówić to sobie mógł co tylko chciał… — Ja pierdolę… Czyli mam rozumieć, że na mój widok ci stanął? — powiedział i potarł twarz dłonią. Nie wierzył w to, że naprawdę rozmawiali o tak absurdalnych kwestiach, bo nigdy w życiu nie powinno dojść między nimi do sytuacji, która by tego wymagała. Całowanie to jedno, ale fakt, że Aso poczuł podniecenie w związku z tym, że obaj znajdowali się nago pod prysznicem i postanowił zadziałać pod wpływem tego impulsu, tylko jeszcze bardziej komplikował tę sytuację. — Tego nie możesz być pewien. Gdybym był mniej trzeźwy i bym się nie opierał, będąc skłonnym dać ci dupy, nie wierzę, że byś nie skorzystał — zarzucił mu. Skoro Ryo nie był w stanie się oprzeć pocałunkowi, to co w sytuacji, w której rzeczywiście mógłby go zaliczyć?
— Nie rozumiem, jak możesz to tak bardzo bagatelizować. Jakby to, że mnie pocałowałeś nie miało kompletnie żadnego znaczenia — pokręcił głową na boki. Momentalnie znowu zasłonił się rękami, gdy Ryouta odwrócił się przodem do niego. Zapewne mężczyzna nie mógł i tak dużo zobaczyć z tej odległości, ale wzrok ich obu przyzwyczaił się już do ciemności, więc to też nie tak, że nie widzieli kompletnie nic. — Mów za siebie — odparł, bo Reon na pewno nie będzie sobie z tego dowcipkował. Dla niego to była naprawdę duża sprawa, w przeciwieństwie do Ryo.
— Chcę się ubrać. Zimno mi — oznajmił nagle, wpatrując się w niego wymownie. W końcu stał w samym ręczniku i pomimo tego, że zdążył już wyschnąć, jego włosy wciąż były dość wilgotne i po prostu zdążył już zmarznąć, bo stali i rozmawiali już dłuższą chwilę.
Ryouta Aso
001. Just another night in my pitch-black paradise
: czw paź 15, 2026 8:05 am
autor: Ryouta Aso
— Ale to nic nie zmienia. Nadal możesz zachowywać się przy mnie swobodnie. Nigdy nie pomyślałem o tobie w taki sposób. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że chciałbym od ciebie czegoś więcej. Nie napalałem się na ciebie za każdym razem, jak chodziłeś przy mnie w samych gaciach — skrzywił się delikatnie. Trochę odnosił takie wrażenie, jakby Reon był przekonany, że to, że był gejem, było równoznaczne z tym, że tylko czekał na okazję, żeby sobie popatrzeć, kiedy był półnagi. Tak nie było, bo do tej pory nawet nie postrzegał go w takich kategoriach. Nie wiedział, co mu akurat dzisiaj strzeliło do łba, bo to nie było do niego podobne, żeby działać pod wpływem impulsu, a już na pewno nie takiego. — Nic sobie nie myślałem. Co miałem sobie niby myśleć? To, że jestem gejem, nie znaczy, że chcę zaliczyć każdego faceta w swoim otoczeniu. Od tego jestem naprawdę daleki — westchnął zrezygnowany. Nie chciał, żeby Moriya postrzegał go jako kogoś, kto tylko czekał na okazję do tego, żeby się dobrać do jakiegoś niewinnego chłopaka. Był od tego bardzo daleki. Nie bez powodu od dłuższego czasu był sam i z nikim się nie umawiał. Już nawet nie pamiętał, kiedy ostatni raz doszło do czegoś więcej między nim a drugą osobą. Pewnie to też odegrało sporą rolę w tym, jak się zachował. Zamrugał kilkukrotnie, kiedy Reon powiedział coś takiego, bo dla niego w jasny sposób właśnie przyznawał się do tego, że leciał również na facetów. Szczerze? Jakoś niekoniecznie go to zdziwiło, że ktoś tak rozwiązły i prowadzący taki swobodny styl życia, ma wywalone na płeć drugiej strony. — W takim razie nie jestem jedynym, który ukrywał swoją orientację. Teraz ja mogę powiedzieć, że czuję się źle z tym, że nie raz chodziłem przy tobie bez koszulki. Nie wspomnę o tym, ile razy się na mnie po pijaku uwieszałeś albo przymilałeś — odparł, a na jego twarzy pojawił się cień triumfalnego uśmiechu. Nie mógł mu tego nie wytknąć, bo skoro Reon mógł do oskarżać, to jeśli widział szansę na to, żeby się odegrać, to miał zamiar to zrobić.
— Nie miałem wobec ciebie kompletnie żadnych zamiarów. Zrozum, że zrobiłem to pod wpływem chwili i nie planowałem pociągnąć tego w takim kierunku — powiedział. Nie planował go przelecieć. Z drugiej strony... nie mógł wiedzieć, co by zrobił, gdyby Reon zaangażował się w to wszystko trochę bardziej. Być może rzeczywiście skończyłoby się tak, że by się ze sobą przespali z jego inicjatywy. — Nie bądź wulgarny — odpowiedział wymijająco. Prędzej krowy zaczną latać, niż przyzna się na głos, że owszem, zareagował w jasny sposób na to, że chłopak stał przed nim nago i że go dotykał. To byłby gwóźdź do trumny. — Ciężko powiedzieć, czy bym skorzystał, czy też nie — wzruszył lekko ramionami. — Łatwo ci teraz rzucać takimi oskarżeniami — burknął pod nosem. W ogóle nie podobało mu się to, że strofował go taki młody chłopak.
— Bo to nie ma kompletnie żadnego znaczenia. To była chwila słabości, za którą cię przepraszam. Tyle — odparł. Miał serdecznie dość tej dyskusji i nie chciał drążyć tego tematu. Wolałby, żeby Reon po prostu przeszedł z tym faktem do porządku dziennego. Stało się. Czasu nie cofną, a muszą dalej z sobą mieszkać i jakoś funkcjonować we wspólnej przestrzeni.
— Jasne — skinął lekko głową. — Będę w salonie, jeśli będziesz chciał jeszcze pogadać czy coś — dodał, po czym odepchnął się od futryny i skierował kroki do swojej sypialni. Tam wytarł się do końca, przebrał w świeże ubrania i przeszedł do aneksu, gdzie wyjął sobie piwo z lodówki. Rzadko pijał, ale teraz chyba nie było innego wyjścia. Otworzył je, by następnie przejść do salonu i usiąść na kanapie. Wziął spory łyk piwa, odstawił butelkę i opadł plecami na oparcie kanapy, wbijając wzrok w sufit. Powinien mieć niezły mętlik w głowie, a miał w niej totalną pustkę. Żadnych myśli, wyrzutów sumienia, nic.
Reon Moriya
001. Just another night in my pitch-black paradise
: pt paź 16, 2026 10:23 am
autor: Reon Moriya
Spojrzał na Ryo z politowaniem i zaraz pokręcił delikatnie głową. Nie mógł mieć żadnej pewności co do tego, że było dokładnie tak jak mężczyzna próbował mu wmówić. Równie dobrze, jak najbardziej się na niego napalał, tylko tego po sobie nie pokazywał.
— To, że tak mówisz wcale nie oznacza, że rzeczywiście tak było. Gadać to sobie człowiek może co tylko chce. Nie oznacza to od razu, że jest to zgodne z prawdą — stwierdził i wzruszył ramionami. Najwidoczniej w tej kwestii nie ufał mu już tak bezgraniczne jak w każdej innej. — Może każdego nie, ale mnie już mogłeś chcieć. Sam powiedziałeś, że jestem atrakcyjny i ci się podobam! — zarzucił mu. Teraz już wiedział, że te wcześniejsze hipotetyczne rozmowy niekoniecznie były takie hipotetyczne jak zakładał, więc na ten moment nie miał pojęcia jak Ryouta tak właściwie go postrzegał. Nie mógł przecież uwierzyć mu na słowo, bo równie dobrze mógł chcieć ukryć przed nim fakt, że na niego leciał. — Ale ja cię nie obmacywałem nagiego pod prysznicem! — odbił piłeczkę. Oczywiście, że nie widział niczego złego w swoim zachowaniu, a tylko to Aso było złe i należało go podejrzewać o jakieś niemoralne myśli. Naprawdę jednak uważał, że jego zachowanie nie umywało się do zachowania Ryo. Kiedy zachowywał się względem niego w taki sposób, jak mężczyzna mu wytknął, to z reguły był nawalony jak szpadel i zapewne dokładnie tak samo by się przymilał do kogoś innego, w kogo towarzystwie by przebywał. No, co do chodzenia bez koszulki już nie miał argumentu, ale przynajmniej on nie był gejem.
— Jasne — burknął. Jakoś nie chciał mu w to uwierzyć. Ryouta jawnie się do niego przystawiał, POD PRYSZNICEM, a teraz jak gdyby nigdy nic twierdził, że nie miał wobec niego złych zamiarów… Zdawał sobie sprawę z tego jak absurdalnie to brzmiało w jego ustach? — Nie wymiguj się od odpowiedzi. Stanął ci. Jasne, że ci stanął — pokręcił z niedowierzaniem głową na boki i stęknął głośno zrezygnowany, bo sama myśl, że mężczyzna mógł tak zareagować na widok jego nagiego ciała sprawiała, że miał ochotę zapaść się pod ziemię. — Ha! Widzisz! Nie jesteś w stanie zaprzeczyć i na sto procent zapewnić mnie, że nie pociągnąłbyś tego dalej — odparł, najwyraźniej uznając, że w takim razie wyszło na jego.
— Może dla ciebie nie ma — skwitował. To, że Ryo podchodził do tego z taką lekkością i dla niego to nie było nic wielkiego nie oznaczało, że dla Reona było podobnie. Patrząc na to jak bardzo wyolbrzymiał tę całą sprawę, chyba można było śmiało powiedzieć, że dla niego to znaczyło naprawdę wiele i niełatwo będzie mu przejść z tym do porządku dziennego.
— Okej — skwitował. Poczekał, aż Aso wyjdzie, a kiedy drzwi się za nim zamknęły, odetchnął głośno. Podszedł z powrotem do łóżka i przysiadł na jego brzegu, dając sobie chwile na to, żeby ochłonąć. W końcu ponownie wstał i wytarł się do końca, a potem naciągnął na tyłek gacie. Podszedł jeszcze do szafy, żeby ubrać się w coś wygodniejszego, a potem wyszedł z sypialni. Zamiast do salonu, udał się do łazienki gdzie zostawił telefon, a potem przeszedł bez słowa do aneksu. Z lodówki wyjął butelkę wody gazowanej, a potem wrócił do swojej sypialni, zamykając za sobą drzwi. Wyglądało na to, że na dzisiaj chciał już pozostać sam. Miał niemały mętlik w głowie i musiał najpierw sobie wszystko poukładać, zanim będzie gotów na kolejną konfrontację z Ryoutą.
Ryouta Aso