el caos se encuentra con el orden
: wt paź 13, 2026 2:45 pm
trigger warning
przekleństwaPowieka mu drgnęła, kiedy zerwał się z miejsca, kiedy stanął nad nią, wpatrując się z góry w jej ciemne oczy.
I już kurwa miał jej coś powiedzieć, może że w dupie ma jej leć na bar, bo żadna dupa tutaj nie będzie mu mówić, co ma robić, ale wtedy wyciągnęła w jego kierunku gnata, zimna lufą prawie oparła się na jego torsie, ale Noriega po nią sięgnął układając smukłe palce na jej dłoni. Zabrał jej broń.
- Dobra - rzucił tylko chowając pistolet znowu za gruby, skórzany pasek, którego ozdobna klamra błysnęła, gdy poprawiał koszulę.
Koszulę, na której zaraz Maddie opierała swoje jasne palce zakończone długimi, krwisto czerwonymi szponami. Zdecydowanie jej dłoń sięgała do niego śmielej niż powinna, chowając się pod materiałem Gucciego, kontrastując z czarnymi tatuażami i smagłą skórą.
Madox jeszcze obejrzał się na Ernesto, ale wyszedł z loży ze swoją menadżerką, dyskutując po rusku. Na barze czekał na niego... Beck, a jego przecież Madox lubił. Napierdalali się czasem na macie, albo wyciskali razem na siłce. Zaczęło się od wymiany uprzejmości, czyli gadki o tym, który, któremu spuści łomot następnym razem. Potem przeszli do konkretów, bo Beck miał dla Madoxa pewne informacje, ale Noriega nie pozostał mu dłużny.
- No i kurwa to wszystko załatwia ten rusek, Sergiej? Czaisz go z klubu? Ten ze skorpionem na karku - nawijał Noriega. Dostali nawet po drinku, a później jakaś dupa zaczęła obok tańczyć, żeby towarzystwo się odprężyło. Gadka też zeszła na bzdury - Pilar Stewart? Znasz ją? - zapytał Madox. A Beck spojrzał na niego wielkimi oczami, zacisnął mocniej palce na szklance i...
I wtedy coś jebło.
Huk wystrzału przeciął powietrze, a Madox od razu go poznał. Kurwa, wszędzie by go poznał, chociaż mieszał się w tej chwili z latynoską muzyką i typowym, klubowym gwarem. Beck chyba nie zauważył, akurat podnosił do góry szklankę z rumem. Maddie też ruszyła się z miejsca, a potem ten wrzask, krzyk, który poniósł się po sali. Noriega szurnął krzesłem, zrywając się z miejsca.
- Pieprzone dziwki, zawsze coś odpierdolą... - rzucił groźnie, wywracając przy tym czarnymi ślepiami - muszę to sprawdzić, ale... zamów sobie coś jeszcze amigo, Maddie cię obsłuży - machnął głową na blondynkę, która obejrzała się w kierunku schodów na górę, ale zaraz wyrosła przy Becku opierając dłoń na jego ramieniu.
Madox wyrwał się do schodów, pokonując po kilka na raz. Widział przecież, że weszła tam kelnerka, pierdolona Ginny i teraz to pewnie ona krzyczała. Ale kto kurwa strzelał? W jego klubie. Wchodząc do loży Madox też zaciskał palce na pistolecie. Wyszarpnął go zza paska, a kiedy jego spojrzenie omiotło pobojowisko, a potem zatrzymało się na Pilar.
Chciał ją... - tyle zdążyła mu wyjaśnić. Nic, jebane gówno, a chyba należały mu się jakieś wytłumaczenia? Ale Ernesto już szarpnął ją do tyłu, a tym... no wkurwił Noriegę już na amen. No bo już chuj, że mu się tutaj rządzi jakaś gorąca dupa w czerwonej sukience, może nawet w innym życiu miałaby tutaj coś do powiedzenia. Ale... makaroniarz? Popierdoliło go.
Madox skoczył do niego w jednej chwili, zacisnął palce na czarnej marynarce i zdjął Włoch z bara pchając go na ścianę. Docisnął go do niej ramieniem, a lufa pistoletu oparła mu się o skroń.
- Nie wkurwiaj mnie Bianchi - wycedził przez zęby Madox - jeszcze raz dotkniesz którejś z moich dziewczyn, a rozwalę ci łeb - warknął, zdecydowanie chodziło mu o Ginny, bo przecież nie o Stewart. Zamachnął się i wywalił Włochowi spluwą w łeb, tak na odmulenie. Krew Ernesto z tego złamanego nosa, spłynęła mu po dłoni, a Madox pochylił się w kierunku makaroniarza - i masz tu zakaz wjazdu... - chciał dodać coś jeszcze, ale Włoch już zaczął to swoje...
- Ale... Noriega... Nie wiesz z kim zadzierasz - na co Madox prychnął i zamachnął się, jakby chciał uderzyć Włocha, ale zamiast tego wyjebał pięścią w ścianę obok jego łba.
- Mam to w dupie, wypierdalaj i tylko się tu pokaż to... - nie dokończył, bo do loży wpadł Maczeta i jakiś drugi latynoski ochroniarz, a Madox pchnął na ścianę Ernesto - wyjebać go... Od tyłu - warknął, a dla wtajemniczonych, wyjście od tyłu wiązało się z dodatkowym wpierdolem. Goryle chwycili Ernesto za fraki i wywlekli go z loży, a Madox stanął nad... Ginny.
- Wszystko okej? - zapytał ignorując kompletnie Stewart, którą też wyszarpał Włoch, ale jasne oczy Ginny skierowały się właśnie na nią.
Pilar Stewart