They have the authority to kill a minority
: czw paź 15, 2026 2:27 pm
Dobrze, że pozostali pracownicy manufaktury byli nieco bardziej przytomni niż ochroniarz. Sprzedawczyni była chętna do pomocy, ale też niespecjalnie miała ochotę angażować się w ten cały konflikt. Pewnie za mało jej płacą, żeby marnowała energię na coś takiego. April była w stanie to bez problemu zrozumieć. Uznała raz, że ona to niczego nie widziała i sumie na tym skończyła się dyskusja. Dobrze chociaż, że miała przy sobie aspirynę, która miała pomóc ochroniarzowi. Dobrze też, że nie zaczęła mdleć na widok jego problemów sercowych, bo jakby mieli ogarniać więcej niż jedną osobę to zrobiłaby się skomplikowana akcja. Ostatnio, gdy zawalił się most, dały sobie radę całkiem nieźle i okazało się, że są nie tylko świetną parę, ale też stanowią dobry zespół w przypadku kryzysu. Nie oznaczało to jednak, że April ma jakąś wielką ochotę to powtarzać.
Obserwowała uważnie ochroniarza, któremu aktualnie pomagali policjanci. Mężczyźni sprawiali wrażenie równie zmęczonych, co wierny pracownik manufaktury. Zapewne nie spodziewali się tego typu wezwania, gdy wychodzili z posterunku. Kto wie, moze nawet zbliżają się już do fajrantu i po prostu chcieliby mieć całą tę sprawe z głowy? Cóż, poszłoby najszybciej, gdyby facet teraz po prostu umarł! Chociaż może jednak niekoniecznie. To pewnie oznaczałoby całą masę procedur do dopilnowania i wypełnienie sporej liczby papierów. Finch zdawała sobie sprawę, że papierologii w służbach jest niestety bardzo dużo.
— Nie musisz mnie aż tak pocieszać. Zaczynam przyzwyczajać się myślami do roli kryminalistki — przyznała cicho, rzucając nerwowe spojrzenia w stronę ochroniarza, który zdążył się uspokoić. Jednak nie padł z miejsca trupem, co było dobrym sygnałem. Nie wyglądał też na kogoś, kto nie poradziłby sobie z dojściem do domu, ale wiadomo, że przezorny zawsze ubezpieczony. Przed momentem wyglądał tak, jakby miał wyzionąć ducha, więc lepiej było po prostu poczekać na pracowników medycznych i pozwolić im podjąć decyzje. Na pewno będą mądrzejsi od nich wszystkich razem wziętych, nawet od Teddy, która w tej sytuacji okazała się niezwykle ogarnięta.
Pokiwała głową, zgadzając się z narzeczoną, gdy do akcji wkroczyli wreszcie sanitariusze. Faktycznie wszystkie wyglądało tak, jakby miało się dobrze skończyć. Facet stracił zainteresowanie angażowaniem się w ich konflikt. Kompletnie skupiał się na pracownikach medycznych, wyraźnie martwią się o swój stan zdrowia. Dobrze, że to było dla niego ważniejsze od pracy! Nie wszyscy tak podchodzili do własnych objawów.
— W porządku. Wygląda na to, że pan Kowalsky ma się już lepiej. Tylko co w takim razie mamy zrobić z panią? — Dobry policjant spojrzał uważne na Finch, kiedy obaj znów podeszli do narzeczonych. Przeniósł wzrok na swojego kolegę po fachu, który przygryzł nerwowo dolną wargę, wyraźnie bijąc się z myślami.
— Skoro nie ma żadnych konkretnych podstaw, żeby uznać, że jestem winna, to wszyscy możemy się chyba rozejść? Panowie mają na pewno całą masę bardzo ważnych spraw do ogarnięcia, a ja grzecznie dam się narzeczonej odprowadzić do domu i nawet mi do głowy nie przyjdzie, żeby coś kombinować — zapewniła, uśmiechając się niewinnie. Coś w środku podpowiadało jej, że mogłaby jednak spróbować popełnić jakieś przestępstwo, skoro z tego niepopełnionego udało jej się tak szybko wyłgać, ale szybko skarciła się za to w myślach.
teddy darling
Obserwowała uważnie ochroniarza, któremu aktualnie pomagali policjanci. Mężczyźni sprawiali wrażenie równie zmęczonych, co wierny pracownik manufaktury. Zapewne nie spodziewali się tego typu wezwania, gdy wychodzili z posterunku. Kto wie, moze nawet zbliżają się już do fajrantu i po prostu chcieliby mieć całą tę sprawe z głowy? Cóż, poszłoby najszybciej, gdyby facet teraz po prostu umarł! Chociaż może jednak niekoniecznie. To pewnie oznaczałoby całą masę procedur do dopilnowania i wypełnienie sporej liczby papierów. Finch zdawała sobie sprawę, że papierologii w służbach jest niestety bardzo dużo.
— Nie musisz mnie aż tak pocieszać. Zaczynam przyzwyczajać się myślami do roli kryminalistki — przyznała cicho, rzucając nerwowe spojrzenia w stronę ochroniarza, który zdążył się uspokoić. Jednak nie padł z miejsca trupem, co było dobrym sygnałem. Nie wyglądał też na kogoś, kto nie poradziłby sobie z dojściem do domu, ale wiadomo, że przezorny zawsze ubezpieczony. Przed momentem wyglądał tak, jakby miał wyzionąć ducha, więc lepiej było po prostu poczekać na pracowników medycznych i pozwolić im podjąć decyzje. Na pewno będą mądrzejsi od nich wszystkich razem wziętych, nawet od Teddy, która w tej sytuacji okazała się niezwykle ogarnięta.
Pokiwała głową, zgadzając się z narzeczoną, gdy do akcji wkroczyli wreszcie sanitariusze. Faktycznie wszystkie wyglądało tak, jakby miało się dobrze skończyć. Facet stracił zainteresowanie angażowaniem się w ich konflikt. Kompletnie skupiał się na pracownikach medycznych, wyraźnie martwią się o swój stan zdrowia. Dobrze, że to było dla niego ważniejsze od pracy! Nie wszyscy tak podchodzili do własnych objawów.
— W porządku. Wygląda na to, że pan Kowalsky ma się już lepiej. Tylko co w takim razie mamy zrobić z panią? — Dobry policjant spojrzał uważne na Finch, kiedy obaj znów podeszli do narzeczonych. Przeniósł wzrok na swojego kolegę po fachu, który przygryzł nerwowo dolną wargę, wyraźnie bijąc się z myślami.
— Skoro nie ma żadnych konkretnych podstaw, żeby uznać, że jestem winna, to wszyscy możemy się chyba rozejść? Panowie mają na pewno całą masę bardzo ważnych spraw do ogarnięcia, a ja grzecznie dam się narzeczonej odprowadzić do domu i nawet mi do głowy nie przyjdzie, żeby coś kombinować — zapewniła, uśmiechając się niewinnie. Coś w środku podpowiadało jej, że mogłaby jednak spróbować popełnić jakieś przestępstwo, skoro z tego niepopełnionego udało jej się tak szybko wyłgać, ale szybko skarciła się za to w myślach.
teddy darling