Strona 3 z 4
I didn't expect that
: pn paź 26, 2026 10:20 pm
autor: Patrick Wood
— Po prostu… nie mam na to ochoty, dobra? — chyba powinien się nauczyć, że Dean nie do końca będzie przejmował się tym na co ma ochotę Patrick. Myślał tylko o sobie, wymagając od Wooda, że zrobi dla niego wszystko. Ale chyba mu się to udawało skoro paradował przed jego rodzicami w sukience, mówiąc i zachowując się jak dziewczyna zakochana w ich synu. Musiał dodatkowo uważać, żeby nie rozpoznała go jego własna matka, a on sam nie rzucił się do pomocy jej jak to zwykle bywało. Ale nikt nic nie powiedział, więc chyba udało mu się skutecznie ukryć swoją tożsamość, zaliczając dodatkowo pocałunek z Deanem. Ale ten sekret na szczęście był bezpieczny i oprócz nich oraz Marka (no musiał mu się wygadać) nie dowie się o tym nikt.
Słysząc o utracie pracy przez swoją matkę poczuł się źle. Nie mógł na to pozwolić. To było dobre miejsce dla niej i nawet się nie przemęczała, sprzątając i gotując dla Vanbergów mając dodatkową pomoc swojego syna. Chciał zrobić wszystko, by się tam utrzymała i spokojnie dotrwała do emerytury, a to chyba oznaczało spełnianie każdej zachcianki Deana. Cholera.
Przez jego ciało przeszedł dreszcz, kiedy puścił barierkę i powoli ruszył w stronę łódki. Czym sobie na to zasłużył?
— Nie wiem czy to dobry pomysł. — mruknął, patrząc na siedzącego w łódce Deana, ale zmuszony wizją zasmuconej matki, która straciła przez niego pracę niechętnie zajął w niej miejsce. Cały się trząsł, ale starał się tego nie okazywać zbyt otwarcie.
Spokojnie, Patrick. Wszystko będzie dobrze. Tylko chwilę popływacie łódką, a woda Cię nawet nie dotknie.
Powtarzał sobie to w myślach, łapiąc za wiosła i trochę nieporadnie, ale udało mu się złapać rytm i powoli płynęli na środek jeziora. Miał nadzieję, że nie będzie to trwało długo i Dean zaraz się znudzi.
— I jak? — zapytał, drżącym głosem.
Dean Vanberg
I didn't expect that
: wt paź 27, 2026 12:03 am
autor: Dean Vanberg
Utkwił w nim spojrzenie, nie przestając na niego patrzeć przez kilka ładnych sekund. O co mu w ogóle chodziło, bo serio Dean nie ogarniał. Najpierw stara się przekonać go, że ten wyjazd nie będzie taki tragiczny, a kiedy już Vanberg znalazł coś, co można było uznać za całkiem interesujące, twardo upierał się, że nie ma ochoty. To na co miał? Na spacerowanie po kurwa lesie, w którym pełno było robali, pragnących dostać się pod koszulkę malarza? A może rajcowało go leżenia na trawie, gdzie mrówki mogły wejść ci w gacie, pozostawiając niemiłe pogryzienia? Zupełnie kolesia nie ogarniał i drażniło go, że nie podszedł do jego pomysłu z takim entuzjazmem, na jaki liczył. Halo, wykazał się inicjatywą, a to już i tak było dużo jak na niego. Równie dobrze mógł kazać mu zostać w domku i sprzątać, czy coś.
-Może się zdecyduj, czy chcesz robić cokolwiek, czy nie. Bo aktualnie irytujesz mnie jeszcze bardziej - skomentował, wywracając ponownie oczami. Zaczynało go to wkurzać, bo nie było mowy, aby miał samemu wiosłować. Po pierwsze nie chciał uszkodzić dłoni, które były mu potrzebne w zawodzie, a po drugie nie on był tutaj czyimś pracownikiem. Ten tytuł należał do Wooda i lepiej, niech nie odstawia dziwnych cyrków, jeśli nie chciał poznać gniewu Vanberga.
-Chyba nie cykasz się wody, co? Nawet kłoda umie pływać - zauważył, dostrzegając jak ten ledwo puszcza się barierki molo. Przecież tu nawet pewnie nie było głęboko. Jak można było się obawiać tego, że nagle pochłonie go tafla? - Całe szczęście to ja jestem tutaj od myślenia, więc nie musisz się zastanawiać, czy dobry, czy nie - rzucił. Chciał już płynąć, a ten przeciągał wszystko w nieskończoność. Jeśli tak zabierał się do każdej rzeczy, nic dziwnego, że tkwił w sferze niższości, w której się urodził. Nie był najwidoczniej stworzony do upartego i wytrwałego, jak również szybkiego, pięcia się w górę.
-Tylko nas nie wywróć. Nie chcę się tu kąpać - zaznaczył, rozsiadając się wygodniej, kiedy chłopak ostatecznie usiadł, wiosłując. Nie był mistrzem, ale tu nie mógł narzekać. Ważne, że sam nie musiał tego robić. - Bardziej na środek. Muszę mieć odpowiednią perspektywę - polecił, zerkając na obszar dookoła. Zdecydowanie wszystko prezentowało się lepiej, niż z lądu.
Patrick Wood
I didn't expect that
: wt paź 27, 2026 4:58 am
autor: Patrick Wood
Chyba o wiele bardziej wolał las niż jezioro. Nie bał się robaków, niebezpiecznych zwierząt też raczej tam nie było, więc wolał przejść się po okolicy. Może znaleźliby jakieś opuszczone miejsce, które mogliby obejrzeć? Nie spodziewał się budynku z mnóstwem skarbów, a raczej meliny dla pijaków i ćpunów, ale kto nie lubi oglądać opuszczonych miejsc? Zwłaszcza w nocy kiedy wszystko wydawało się takie straszne.
— Chcę. Przepraszam. — czemu właściwie go przepraszał? Wcześniej jakoś się tym nie przejmował, kłócąc z Deanem jak pies z kotem. Teraz o dziwo chciał być miły i strach też powodował, że zachowywał się łagodnie i chciał spędzić ten czas pokojowo. Kłótnia nie doprowadzi do niczego dobrego, zwłaszcza jeśli miał tą świadomość, że chodziło też o jego matkę. To tylko kilka dni zanim wrócą do domu i zapomną, że w ogóle tu byli i musieli spędzać ze sobą czas.
— Umiem pływać. — odparł. A raczej umiał przed starciem z rekinem z którego ledwo wyszedł cało z blizną zaledwie, którą ukrył tatuażem. Teraz jedynie panikował i prawdopodobnie by się utopił, gdyby do niej wpadł. Ale o strachu nie mówił, a Dean może nawet nie zwróci na niego uwagi, jedynie się z niego naśmiewając jak się jakimś cudem dowie. Ale na łódce podobno byli bezpieczni, więc mu to nie groziło. Musiał tylko być spokojny i mocno się trzymać, a potem bezpiecznie wrócą do domku. Tego planu starał się trzymać.
— P-postaram się. — powiedział, starając się nawet nie drgnąć za bardzo, żeby tylko łódka się nie przewróciła. Sam nie chciał wpaść do wody, bo mogłoby to się skończyć źle. Nawet nie wiedział czy powinien ufać chłopakowi naprzeciwko, że ten go uratuje albo chociaż zawoła kogoś kto mu pomoże. — Z plaży miałeś taki sam widok, wiesz? — mruknął, po chwili zatrzymując się na środku jeziora. Co niby chciał oglądać z tego miejsca? Drzewa i inne domki, które było widać z bezpiecznego lądu. Mieli jedynie lepszy widok na niebo, ale to mogli oglądać wszędzie.
Dean Vanberg
I didn't expect that
: wt paź 27, 2026 1:32 pm
autor: Dean Vanberg
Mógł być z siebie dumny. Po raz kolejny udało mu się dopiąć swego, co oczywiście nie było niczym nowym, ale ponownie przepełniało go satysfakcją, której nawet nie chciał ukrywać. Przynajmniej tyle, że Patrick zdążył się już nauczyć, że wszelkie polecenia, jakie wydaje Dean, zwyczajnie trzeba spełnić, niezależnie od wszystkiego. Początkowo nawet wątpił, że do tego chłopaka dotrze cokolwiek, ale proszę, trochę treningu i powoli każda spędzona chwila przynosiła odpowiednie efekty. To się nazywało tresurą czy jakoś tak.
-W takim razie gdzie problem, na litość wszystkiego. Jak będziesz odpowiednio wiosłował i łódką nie będzie bujać na wszystkie strony, nawet do wody nie wpadniesz. Zresztą kąpiel to nic złego, serio się przydaje - powiedział, nie dostrzegając w tym żadnego niebezpieczeństwa. On co najwyżej martwił się tym, aby nie zamoczyć włosów w wodzie, której skład był wyjątkowo niepewny. Nie znał tej okolicy, więc nie miał pewności, czy przypadkiem nie znajdowały się tutaj żadne szkodliwe chemikalia. Szkoda było ryzykować. Tym bardziej, że nie przyszedł się kąpać, a szukać weny. Zakładając, że Wood nie będzie marudził, niszcząc wszystko. Vanberg potrzebował skupienia, a co za tym szło, nawet i ciszy.
-Jak dobrze, że to ja jestem malarzem, a nie ty, skoro uważasz, że to było takie samo. Nic nie jest takie samo, rozumiesz? Spójrz na perspektywę, na spójność. Z każdego miejsca to wszystko będzie wyglądało inaczej. Zresztą sam zobaczysz, jak wypłyniemy na sam środek. Może nawet czegoś się nauczysz - stwierdził. Nie wiedział, po co w ogóle mu to wszystko tłumaczył, jak te tematy zdecydowanie nie były dla Wooda (jak można w ogóle było powiedzieć, że to są takie same widoki?!) odpowiedni, a tym bardziej nie był w stanie zmienić perspektywy jego spojrzenia. A może? Może uda mu się go nawrócić, jeśli tylko się postara? Tylko po co, skoro kolegami nawet nie byli.
Machnął na to mentalnie ręką, skupiając się na podziwianiu otoczenia. Po co on w ogóle się zastanawiał nad niektórymi rzeczami.
-Nadal nie widzisz różnicy? - spytał, kiedy znaleźli się na środku. Tu było zdecydowanie inaczej. Wiatr, który wiał, był bardziej dotkliwy, chybotając łódką na boki. Nie przesadnie, ale odczuwalnie.
Patrick Wood
I didn't expect that
: wt paź 27, 2026 3:26 pm
autor: Patrick Wood
Westchnął, nie wierząc jak łatwo poddawał się Deanowi. Czy taki był los służącego i będzie musiał to znosić przez kolejne lata dopóki nie znajdzie sobie innej pracy?
— Po prostu… ehh… postarajmy się nie przewrócić łódki, dobrze? — powiedział. Jeśli uda mu się przeżyć tę wycieczkę na środek jeziora chyba do końca dnia będzie pił na kanapie, opatulony kocykiem i oglądając jakieś bajki, żeby zapomnieć o traumatycznym wydarzeniu. Nic go tak nie przerażało jak woda głębsza niż do kolan. Pewnie dlatego unikał basenów, kąpiąc się jedynie w wannie, która była małym i bezpiecznym miejscem. Tam mu nic nie groziło, ale tutaj? Już mu się nie podobała ta wycieczka i więcej nie da się na to namówić. Wolał zostać w domu i pomagać mamie, która pewnie znalazłaby mu lepsze zajęcie.
— Skoro tak uważasz. — mruknął, nie mogąc się skupić na podziwianiu widoków. Był artystą i lubił piękne widoki, które mógłby namalować, ale kiedy otaczała go woda nie mógł się skupić na otoczeniu, którym tak zachwycał się Dean. On widział tylko drzewa i domki, bo to było widać na pierwszy rzut oka. Nie mógł zauważyć, że słońce padające na jedną stronę lasu sprawiało, że wyglądał trochę bajkowo i pięknie odbijał się w tafli jeziora. Myślał tylko o wodzie w której nie czaił się żaden rekin, ale mózg Patrick'a nie mógł tego ogarnąć kiedy był w wodzie. Wystarczyło, że zamoczył się po kolana i przypominało mu się wszystko co czuł tamtego dnia i na samą myśl o tym, że w każdej chwili mógł poczuć to ponownie zaczynała go boleć noga.
— Niekoniecznie. — westchnął, odkładając wiosła, bo nie chciał ich trzymać przez cały czas. Nie wiadomo ile czasu Dean będzie chciał to wszystko podziwiać. Wciąż się trząsł, więc zacisnął palce na swoich kolanach, żeby jakoś zapanować nad swoim ciałem i starał się głęboko oddychać. Szkoda, że nie znał się na medytacji, bo może to by mu jakoś pomogło? Podobno oddech jest ważny, ale jak miał się na nim skupić kiedy łódką chybotało na boki coraz bardziej i bał się, że zaraz wpadnie do wody?
Dean Vanberg
I didn't expect that
: wt paź 27, 2026 4:34 pm
autor: Dean Vanberg
-Nie jestem w stanie ci tego obiecać. Już się tak nie cykaj, co? Woda nie gryzie? Co prawda może być trochę toksyczna, ale druga głowa ci nie wyrośnie - stwierdził. Lepiej, żeby faktycznie tak było, bo mimo wszystko nie wytrzymałby z dwoma takimi twarzami. Niech jeszcze obie w tym samym czasie zaczną mówić, to już całkiem człowiek by zwariował. Dekapitacja wskazana.
Uniósł głowę, spoglądając w niebo, przez chwilę szukając tam inspiracji. Nie, to z całą pewnością nie było to. Jasne, wyglądało fajnie, ale miał wrażenie, że zbyt wielu artystów czerpało z tego pomysły. Chmurki, kolory zachodu i wschodu słońca. On potrzebował czegoś znacznie innego. Nawet jeden dla innych nic nieznaczący szczegół mógł zmienić kolejne projekty. Tylko gdzie szukać? Ach, to dopiero było irytujące. Może nawet bardziej, niż jego towarzysz z przymusu. Nienawidził, kiedy jego wena nie była odpowiednio ukształtowana, a tak usilnie do tego dążył! Znosił nawet to okropne towarzystwo Patricka.
-Jesteś bardziej ograniczony, niż sądziłem. Jak można tego nie widzieć? - powiedział. No i czemu on się w ogóle produkował? Nie każdy mógł dostrzec to, co dostrzegał Dean. Nie każdy potrafił patrzeć w inny, nie powierzchowny sposób. Najwidoczniej to nie było przeznaczone dla Wooda. - Zresztą mniejsza. To nie ty masz szukać weny, tylko ja. Dla mnie równie dobrze możesz widzieć wielkie nic - rzucił po chwili, jakby zirytowany. Już sam nie wiedział czym bardziej. Tym, że czegoś mu tu brakowało, czy tym, że musiał przebywać z kimś, kto nijak nie rozumiał jego punktu widzenia. Czemu nie mógł utknąć na tym zadupiu z kimś, kto chociaż trochę ogarniał?
Odwrócił wzrok od chłopaka, skupiając się na refleksach w wodzie. Może to było właśnie to? Tafla, która raz po raz poruszała się, kiedy dotykały jej wiosła. Albo kiedy coś tuż pod linią wody przepływało swobodnie. Ruch, jak i odbijające się światło dawały naprawdę piękne efekty, które można było utrwalić na płótnie. Coś podpowiadało mu, że właśnie znalazł to, czego szukał od dłuższego czasu.
-Tak! - rzucił triumfalnie, gwałtownie stając.
To był błąd, o którym powinien wiedzieć wcześniej. Ledwo się uniósł a łódką zakołysało dostatecznie mocno, by stojący Vanberg wpadł do wody. Cholera, a tak bardzo starał się tego uniknąć. No to nici z idealnej fryzury.
Patrick Wood
I didn't expect that
: wt paź 27, 2026 10:09 pm
autor: Patrick Wood
— Wtedy chyba nie pozwoliliby się tutaj kąpać i przebywać w pobliżu. — powiedział. Dean w ogóle go nie pocieszał. Poza tym skąd miał wiedzieć, że woda jednak go gryzła? I to cholernie mocno, dlatego jej unikał. Ale Dean nie przeżył tego co on, więc skąd miał wiedzieć jak bardzo przerażała go wizja wpadnięcia do wody? Kiedyś kochał pływać i surfować, spędzając na plaży czasem całe dnie, a teraz unikał takich miejsc jak ognia. O wiele bardziej wolał spacery i jazdę na rowerze.
Siedział cicho, zerkając jedynie co jakiś czas na Deana, który podziwiał widoki. Dobrze, że chociaż on widział w tym wszystkim coś interesującego. Nie powinien mu też przeszkadzać, żeby znalazł szybciej to czego szukał i pozwolił im wrócić w bezpieczne miejsce.
Westchnął, słysząc słowa Vanberga. Oczywiście, że musiał go obrażać, ale Patrick nawet nie miał siły się z nim kłócić. Nie chciał tu być, a widoki mógł podziwiać z plaży. Może widok nie był tak piękny jak tutaj, skoro Oliver się nim zachwycał i nie podobało mu się to co widział z lądu. Powinien mu uwierzyć na słowo skoro nie mógł sam dobrze się rozejrzeć.
— Co? — zdziwił się, unosząc głowę na Deana. Niestety, ale sekundę później Vanberg znalazł się w wodzie, a zaraz za nim sam Patrick.
I zaczął się atak paniki. Serce waliło mu jak oszalałe, kiedy cały zanurzył się w wodzie. Zaczął nerwowo wymachiwać rękami i nogami, a przed oczami widział jedynie tamten dzień. Moment, kiedy zobaczył rekina szarpiącego go za nogę i mnóstwo krwi. Nie mógł skupić się na wstrzymywaniu oddechu, a wizja ponownego spotkania z rekinem sprawiła, że zaczął krzyczeć przez co zachłysnął się wodą. Stracił świadomość czy jeszcze unosi się gdzieś blisko powierzchni czy jednak opada w dół. Przez ułamek sekundy pomyślał nawet o mamie, która zostanie sama jak jego zabraknie, ale potem ponownie jego umysł wypełnił rekin, a ból w nodze robił się coraz silniejszy.
Przez chwilę. Bo nagle wszystkie bodźce dochodziły do niego o wiele słabiej niż do tej pory, a jego ręce i nogi zaczynały odmawiać posłuszeństwa.
Dean Vanberg
I didn't expect that
: śr paź 28, 2026 3:04 am
autor: Dean Vanberg
-Równie dobrze mogą nie wiedzieć, że jest zanieczyszczone. Nie oglądasz wiadomości, co? Gazety też chyba są ci obce, bo takich spraw było pełno - stwierdził. Sam nie był fanem tego typu rzeczy, ale zawsze gdzieś obiło mu się o uszy. Ewentualnie kiedy słuchał radia, pewna informacja została wpleciona w audycję. Dodatkowo Dean lubił wiedzieć, bo nigdy nie mógł być pewien, czy akurat dana ciekawostka nie będzie mu potrzebna w przyszłości, chociażby do wykorzystania przeciwko komuś.. Wiedza była potęga, dlatego tak bardzo ja lubił.
Szkoda, że jego założenia związane z wodą okazały się być błędne. Nie chciał do niej wpadać, a jak to się skończyło? Chwila nieuwagi (oczywiście będzie za to winił Wooda, bo kogo) i już pochłonęła go chłodna, jak na tę porę roku, tafla. Gdyby nie to, że nie miał większych problemów z pływaniem, zapewne zacząłby panikować. Tyle tylko, że zanim na powierzchnię wypłynął, zdążył w myślach przeklnąć piętnaście razy.
Zachłysnął się powietrzem, plując wodą. Smaczna zdecydowanie nie była. Już wiedział, że będzie musiał wziąć długi prysznic, by to wszystko z siebie zmyć.
-Miałeś nas nie wywalić - rzucił zirytowany do Patrick’a. Z tym, że jego na łódce nie było. Zaraz, co? Co on, teleportował się na brzeg czy o co chodzi? Jeszcze śmiał go tutaj zostawić?!
Zajrzał, upewniając się, czy przypadkiem nie postanowił się położyć, ale nie było go nigdzie. Dopiero po chwili dostrzegł kawałek dłoni wynurzający się z wody tylko po to, by zaraz zniknąć pod powierzchnią. No pięknie, czyli chłopak nie potrafił pływać, pomimo wcześniejszych zapewnień.
Nabrał powietrza, zanurzając się. Teraz mógł być jedynie rad, że woda była czysta i nie pływał w niej żaden konkretny syf.
Dostrzegł Wooda kawałek od siebie, po drugiej stronie łódki. Podpłynął do niego, przy okazji obrywając od niego w ramię, kiedy ten zaczął chaotycznie ruszać kończynami. Właśnie dlatego Dean nie mógłby być ratownikiem.
Trochę go kosztowało, siły i cierpliwości, wyciągnięcie z wody chłopaka, którego cudem, naprawdę cudem, bo niczego nie ułatwiał, wepchnął na łódkę. No, przynajmniej do połowy, bo jednak był ciężki.
Samemu plując wodą, wtaszczył się do środka, kładąc na podłodze i ciężko oddychając.
Patrick Wood
I didn't expect that
: śr paź 28, 2026 5:00 am
autor: Patrick Wood
— Raczej codziennie kąpie się tutaj kilka osób, więc powinni wiedzieć. I jakoś nie słyszałem, żeby ktoś kogoś zmutowało po kąpieli. — takie rzeczy chyba woleliby ukrywać niż nagłaśniać? Gdyby tu jezioro było skażone tak jak Dean mówił, właściciele sporo by stracili na odszkodowaniu dla takiej osoby, gdyby wydarzyło się coś złego, więc jezioro prędzej byłoby ogrodzone by nie można było z niego korzystać. I Mark chyba by go nie zabrał w takie miejsce. Chociaż czy powinien tak o tym myśleć, skoro wysłał go na wyjazd z Deanem i to z premedytacją spiskując z Adamem?
Gdyby tylko Dean nie wstał pewnie by do tego nie doszło. Powinien siedzieć na dupie i tyle. Chociaż dla niego najlepiej gdyby byli na lądzie, wiadomo. Tam nie doszłoby do niczego złego. Jedynie co to mógłby się przewrócić na piasku i miałby go dosłownie wszędzie, ale to byłaby jego wina i tak może Patrick by mu pomógł, a tutaj był bezużyteczny.
Co widać po tym jak zachowywał się w wodzie. Panikował, nie dopuszczając do siebie myśli, że musi wziąć się w garść i wypłynąć na powierzchnię. Kiedyś to było takie proste, a teraz opadał na dno.
Naprawdę myślał, że zaraz czeka go koniec. Widział tylko ciemność i czuł się coraz słabszy, a woda wypełniała jego płuca. A potem poczuł na sobie czyjeś silne dłonie, które wepchnęły go na łódkę. No w połowie, ale wystarczyło, żeby odzyskał świadomość i zaczął pluć wodą, która zalegała w jego płucach. Kaszlał, mocno trzymając się łódki, żeby znowu nie wylądować w wodzie. Czuł jak jego oczy napełniają się łzami i powoli docierało do niego, że już jest bezpieczny. Wczołgał się cały do łódki, lądując obok Deana do którego przylgnął jakby był bezpiecznym miejscem.
— Miałeś… uważać… — zaszlochał, trzęsąc się i kaszląc. Wiedział, że wypłynięcie na środek jeziora to był zły pomysł i więcej nie da się na to namówić. Nie zwolniłby przecież jego matki, bo nie chciał dla niego wiosłować. Aż takim potworem chyba nie był, a może jeszcze wciąż się maskował i dopiero pokaże mu na co go stać?
Dean Vanberg
I didn't expect that
: śr paź 28, 2026 4:48 pm
autor: Dean Vanberg
-Zupełnie nie wiesz, jak działa świat pieniędzy, co? Nie musisz słyszeć, żeby coś było prawdą. Mając kasę, można zrobić dosłownie wszystko, a zatuszowanie skażonego jeziora nie należy do specjalnie skomplikowanych, jeśli tylko wiesz, komu zapłacić - skomentował, lekko ramionami wzruszając. Obracał się w towarzystwie bogaczy, a co za tym szło, słyszał różne historie, niewiele się nimi przejmując, jeśli tylko nie wpływały na niego. Nic dziwnego, że był sceptycznie nastawiony do wszelkich zbiorników wodnych, a już z pewnością takich, które znajdowały się na takim zadupiu jak to. Przecież tu się nawet żadni ludzie nie kręcili!
Nie spodziewał się, że chłopak będzie aż tak panikował w wodzie, tym samym nie potrafiąc samemu wypłynąć. Przecież unoszenie się wcale nie było takie skomplikowane, ale najwidoczniej Wood nawet tak prostej czynności nie ogarniał.
Dean nie chciał mieć go na sumieniu. A może po prostu nie był tak zły do szpiku kości, jak wiele osób uważało i wcale nie życzył nikomu śmierci (poza Jerome), pomimo jawnej niechęci do owej osoby.
Niewiele myślał, kiedy wyciągał chłopaka z wody. Po prostu chciał mieć pewność, że się nie utopi, bo użeranie się z policją i bycie świadkiem nie było przyjemne. Wolał tego uniknąć.
Kiedy obaj znaleźli się w łódce, wypluł wodę, która dostała się do jego ust. Wyjątkowo nieprzyjemna w smaku. Jak nic Patrick wisi mu dobrego fryzjera, bo to, co aktualnie Jung miał na głowie pewnie wołało o pomstę do nieba.
-Jezu, nie przytulaj się do mnie - skrzywił się czując, jak chłopak obok niego się przybliża.
Usiadł gwałtownie, bo nie było mowy aby pozwalał na coś takiego, nawet pomimo sytuacji. Nie był z tych, co wolą swoją płeć. A tym bardziej nie nadawał się do pocieszania innych.
-Jak można nie umieć pływać? - odpowiedział, wcale nie uważając, by sytuacja była jego winą. Przecież łódka mogła się wywrócić w każdych okolicznościach. Pech chciał, że zrobiła to, kiedy Dean wstał.
-Potrzebuję zmienić ubrania. Bierz jedno, nie mam zamiaru robić tego sam - rzucił, wskazując na wiosło. Niech będzie, że nie rozkaże mu wiosłować samemu. Pewnie w tym stanie i tak by nie dał rady, więc proszę, Vanberg miał jakieś tam uczucia.
Patrick Wood