Strona 24 z 32

kiss and tell

: czw paź 30, 2025 7:37 pm
autor: Iris Valentine
It's happening again
How did it end?
STATUS: poszlo | 26/11
ObrazekObrazek
To był najlepszy i jednocześnie najgorszy okres w życiu Iris.
Gdy marzyła o ucieczce z domu nie przypuszczała, że zaprowadzi ją to tak daleko. Została pielęgniarką wojskową i bardzo szybko wyjechała na swoją pierwszą misję. Chciała wyjechać, chyba jeszcze nie do końca świadoma, co ją tam czeka. Była młoda, niedoświadczona, ale jednak ambitna i pracowita. Widziała rzeczy, które mroziły krew w żyłach i poznała ludzi, którzy przez cały ten okres byli jej rodziną.
Tam poznała też jego. Nie miało prawa nic się między nimi wydarzyć, ale jednak silne emocje zbliżają do siebie ludzi. Zaprzyjaźnili się, stali się dla siebie ważni i razem jakoś łatwiej było znieść brutalną codzienność.
Tylko ona nagle zniknęła. Odeszła, wróciła do kraju i od tego czasu się nie odzywała. Życie jej się zawaliło, tęskni i gdyby mogła – wróciłaby. Wróciłaby do tej pracy, do tych emocji, do tej adrenaliny i przede wszystkim… wróciłaby do niego. Ale nie ma drogi powrotu.
I naprawdę nie przypuszczała, że jeszcze kiedykolwiek się spotkają.

- mężczyzna, wojskowy, starszy od Iris – poznali się na Bliskim Wschodzie, gdzie stali się sobie bliscy. To twoja postać i nie chcę dużo narzucać poza tym jednym elementem. Oprócz tego? Wszystkie chwyty dozwolone, mógł mieć nawet żonę a relacja z Iris namieszała w głowie!
- Iris się odcięła, uciekła i urwała kontakt. Chorowała i nikomu o tym nie powiedziała. Chociaż za nim tęskni to zamknęła ten rozdział w swoim życiu i nie przypuszczała, że jeszcze się spotkają.
- To zaledwie szkic, który możemy dopasować do indywidualnych potrzeb – hulaj dusza, piekła nie ma. Lubię improwizować i wspólnymi siłami tworzyć relacje.
- nie zostawiaj mnie bez słowa, tylko tyle… plis! Jak ci nie podejdzie po paru postach to po prostu powiedz, na pewno się dogadamy

roots and wings

: ndz lis 02, 2025 11:27 am
autor: kira finch
i need a family to drive me crazy
call me out when I'm low and lazy
STATUS: NIEAKTUALNE
ObrazekObrazek
Będzie krótko, zwięźle i na temat — poszukuję najstarszej siostry, która wraz z Kirą i astrid dorastała w eleganckim, prawniczym świecie Finchów. Wszystkie trzy od najmłodszy lat musiały liczyć się z tradycją i naciskiem na reputację, jednak w dużej mierze przeważała w nich osobista ciekawość, bunt wobec narzuconych norm i potrzeba eksplorowania życia na własnych zasadach. Pierwsza córka Finchów może być równie zbuntowana, co jej młodsze siostry, ale wcale nie musi. Może właśnie jako jedyna odnalazła się wśród oczekiwań rodziców i podążyła ich śladami, wybierając prestiżową drogę? To już zależy od ciebie.

preferowany wiek: 27-29;
wizerunek: fajnie, gdyby siostry były do siebie trochę podobne <3

kiss and tell

: pn lis 03, 2025 12:19 pm
autor: Gus Mallory
years of love have been forgot in the hatred of a minute
STATUS: AKTUALNE | 03/11
ObrazekObrazek
Poznaliśmy się w Edmonton, kiedy stawiałem pierwsze kroki w nowym mieście. Zdawałaś się być tak samo zagubiona i wyraźnie poszukiwałaś kogoś, z kim mogłabyś dzielić swoją niedolę.
Nie pamiętam już nawet, kiedy dokładnie zaczęliśmy być dla siebie kimś więcej, bo czas ucieka, a trudne chwile przysłaniają mi wszystko to, co było dobre pomiędzy nami.
Dość łatwo zaprzepaścić lata starań i budowanych niespiesznie uczuć, bo przecież nigdy nie byliśmy mistrzami w ekspresowym rozwijaniu relacji. Wszystko działo się naturalnie, a rytm mijających miesięcy wyznaczał kolejne etapy zaangażowania.
Byłaś dla mnie namiastką rodziny po tym, kiedy ojciec i matka odeszli, a nad ich ciałami wyrosła skromna kamienna płyta z nazwiskiem, którego zostałem jedynym spadkobiercą.

Czasami zrzucam wszystko na karb wypadku, bo gdyby nie on, być może nadal bylibyśmy szczęśliwi, tyle, że tak nie jest... Wszystko zaczęło się psuć zdecydowanie wcześniej, tylko praca sprawiała, że nie przywiązywałem do tego zbytniej uwagi. Więzi stawały się kruche, tematy rozmów miałkie, a momenty radości ulotne.

Wiem, że do Toronto sprowadziłaś mnie z poczucia obowiązku, dusząc się tylko w mojej obecności, na którą przecież się skazałaś. Noszony na palcu pierścionek budził w Tobie i budzi nadal myśl, że nie masz już wyjścia. Podobnie czuję się ja. Żadne z nas nie chce przyznać, że droga, którą wspólnie kroczymy nieubłaganie zmierza ku rozwidleniu i nie ma opcji, abyśmy podążyli nią dalej ręka w rękę.


***

Poszukuję narzeczonej w wieku 33-36 lat

Dziewczyna pochodzi z Toronto, choć z uwagi na studia/pracę/inne sprawy, przez lata mieszkała w Edmonton.

W postach i KP postać nosi imię "Ilsa" choć można uznać, że jest to "przydomek" którym posługuje się jedynie Gus.

Zajęcie postaci, charakter etc. pełna dowolność, daj po prostu znać, jaki masz pomysł.

Może mylnie wrzucam w poszukiwania miłości, jednak myślę, że zanim dojdzie do ostatecznego zerwania, oddalenia się od siebie, będzie spora przestrzeń na dramy, inne zawirowania plus rozgrywki retrospekcyjne.

Nie wiem, gdzie zajdziemy, czy ostatecznie skończy się chłodem czy przyjaźnią. Zobaczmy!

Zapraszam na PW! <3

kiss and tell

: pn lis 03, 2025 5:17 pm
autor: Bonnie Miller
I find I spend my time waiting on your call
How can I tell you, babe? My back's against the wall
STATUS: SZYBKO SPRZEDANE | 04/11
ObrazekObrazek
Poznaliście się przypadkiem. Pewnego dnia wpadłeś do kawiarni, w której pracuje i ta szybko stała się Twoją ulubioną - najpierw z powodu naprawdę dobrej kawy, a dopiero później dotarło do Ciebie, że zaglądasz tam coraz częściej, by znowu porozmawiać z dziewczyną, która stała za ladą.

Bonnie jest uśmiechnięta, miła i otwarta - przyciąga do siebie ludzi, ale najczęściej tych niewłaściwych. Takich, którzy lubią jej ciepło, ale zwykle niestety tylko się w nim wygrzewają, nie dając od siebie nic w zamian. Ona nie pragnie wiele - trochę uwagi i czułości. A gdy w końcu dostaje to od Ciebie, to nie bardzo wie jak ma to traktować.

Oboje zgodnie twierdzicie, że to tylko przyjaźń, choć oboje też czujecie coś głębszego. Żadne z Was nie daje do zrozumienia drugiej osobie, że może chciałoby spróbować czegoś więcej. Często wychodzicie gdzieś razem, ale nigdy nie padło słowo „randka”. Być może czasem pojawia się między wami flirt, ale zaraz obracacie wszystko w żart. Bywa też, że patrzycie na siebie tak, jakbyście się zastanawiali „co by było, gdyby…?”. Spędzacie razem czas, dobrze się rozumiecie i póki co - to wystarczy.
Tylko na jak długo?
Które z Was zrobi pierwszy krok?



• lubię friends to lovers i lubię slow burn (z naciskiem na burn, ale jednak slow :roll: ). Nie musimy zaczynać od zera i w sumie to bym tego nie chciała, bo mogą już być na etapie bardzo bliskiej przyjaźni, ale niech nie wyznają sobie miłości już w drugiej grze, bo gdzie w tym zabawa?
• najlepiej ktoś wiekowo zbliżony do niej, kilka lat różnicy jest do zaakceptowania
• wizerunek, zawód, historia - niczego nie narzucam i nie jestem jakoś strasznie wybredna. Nie ma też znaczenia czy to postać nowa, czy już istniejąca na forum
nie musi to być mężczyzna. Jeśli chcesz coś takiego rozegrać i widzisz w tym swoją żeńską postać, to śmiało pisz!
• nie poganiam o odpisy i wiem, że z weną bywa różnie, ale fajnie gdyby w miarę sprawnie nam to szło. Nie lubię ucieczek bez słowa.
• wszelkie szczegóły do dogadania, chcę stworzyć to wspólnie. Zapraszam! <3

kiss and tell

: śr lis 05, 2025 6:33 pm
autor: Crea Albright
that's a stupid idea
insane. LET'S DO IT.
STATUS: REZERWACJA | 17/11
ObrazekObrazek
Crea będzie na pewno niepoprawną romantyczką. Całe życie marzyła o wielkiej miłości, hucznym weselu, a później też o rodzinnym życiu na przedmieściach. Z pozoru wydaje się poukładana, bo ma poważną pracę, a jeszcze pewien czas temu pozostawała w poważnym związku, ale była tak zaślepiona własnymi marzeniami, iż nie dostrzegała oczywistego. Cel w życiu ma prosty - doczekać swojego szczęśliwego zakończenia, a skoro nie jest w stanie zrobić tego w sposób standardowy, gotowa jest rozegrać to na własnych zasadach, wygodnie ignorując to, jak wiele wprowadza przy tym do swojego życia chaosu.

Zawsze chciałam mieć rodzinę, o czym ty doskonale wiedziałeś. Słuchałeś mnie jeszcze, kiedy w czasach licealnych roztaczałam w twoim towarzystwie marzenia o domu z białym płotem, hucznym weselu, a później także gromadce dzieci biegających po podwórku. Te plany nigdy jednak nie dotyczyły naszej dwójki, ponieważ nie spoglądaliśmy na siebie w ten sposób. To była szczera przyjaźń gotowa na wiele poświęceń.
Mój plan prawie udało mi się zrealizować. Kilka miesięcy temu na moim palcu zagościł pierścionek zaręczynowy, a później, w ferworze weselnych przygotowań, mojej uwadze umknęły ślady szminki na koszuli narzeczonego. Zdradzał mnie, o czym dowiedziałam się całkiem niedawno. I tak realizację własnych marzeń zmuszona byłam zacząć od zera.
Ty wkroczyłeś do akcji w momencie, w którym spanikowana wpadłam do twojego mieszkania oznajmiając, że on spodziewa się dziecka. Zrozumiałam bowiem, że mój zegar biologiczny tyka, a jeśli nikogo natychmiast sobie nie znajdę, mogę nie doczekać się dzieci. Ja nie miałam nikogo, ty nie miałeś nikogo również, a przecież tak doskonale zawsze się rozumieliśmy, więc z moich ust padło w końcu proste:
Zróbmy sobie dziecko.

Plan był zgoła prosty i pozornie pozbawiony wad. Mieliśmy być przecież dwójką przyjaciół, która w przyszłości idealnie sprawdzi się w roli rodziców. Żadne z nas nie pomyślało jednak, że wszystko skomplikuje się wcześniej, kiedy w grę zaczną wchodzić uczucia - w dodatku takie, o które nigdy byśmy się nie podejrzewali.
Teraz już nie wiem, czy rzeczywiście temu sprostamy.


- poszukiwany najlepszy przyjaciel, który z jakiegoś powodu podjął się tego szalonego zadania i zdecydował się zostać ojcem jej dziecka, nie do końca świadomy tego, jakie może to pociągać za sobą konsekwencje
- chciałabym zacząć od początku - od niezręcznych pierwszych podejść do starań; nastawiam się na sporo zabawnych gier, ale koniec końców chciałabym dobrnąć do tych łamiących serce
- piszę raczej dużo i często, zatem jeden post na regulaminowy czas zdecydowanie mnie nie zadowala; nie chcę uczestniczyć w pisaniu tylko dla trzymania wizerunku; fajnie by było, gdyby wpadły przynajmniej 2-3 posty na tydzień
- nie jestem ultra wybredna (a przynajmniej tak mi się wydaje :lol:), dlatego ze wszystkim jestem tu skłonna negocjować; nie chcę zbyt dużo narzucać, tak samo jak i obiecywać dozgonnej miłości - w grze może wyjść i tak, że ich drogi w końcu się rozejdą
- generalnie się polecam, a po wszelkie pytania i szczegóły zapraszam na pw, na pewno się dogadamy <3

kiss and tell

: czw lis 06, 2025 9:43 pm
autor: Paisley Flores
So don't think that I'm pushing you away...
when you're the one that I've kept closest.
STATUS: MOCNO NIEAKTUALNE | 30/11
jeszcze raz będę musiała wstawiać te ogłoszenie, Marc Flores, to sam skończysz jako klient naszego zakładu, I swear...
ObrazekObrazek
Piątkowe wieczory zwykły ludziom kojarzyć się z zapachem odgrzanego w mikrofali popcornu, szumem grającego w tle telewizora i ciepłem wypranego w Perwolu koca. Tutaj pachniało natomiast mieszanką naftaliny z przeważającą nutą formaliny, z głośnika radia, takiego pamiętającego czasy młodości właściciela zakładu, piał Bon Jovi, a zza wpółotwartych drzwi do chłodni zawiewał halny. Paisley okupowała czterema literami stół sekcyjny, raz po raz zamachała w rytm muzyki nogą, nieco częściej trzymanym zgrabnie w dłoni pędzelkiem. Tuż obok niej leżała ubrana w zjedzoną przez mole garsonkę kobieta - ostatnia, wyjątkowo zrelaksowana klientka tego dnia – której usta właśnie otrzymywały odcień głębokiej czerwieni.
Flores w drzwiach prowadzących na zaplecze pojawił się znienacka, jak zwykle nieproszony, mącąc spokój panujący w zakładzie pogrzebowym. Nie śpieszył się specjalnie, z lampką wytrawnego wina w dłoni i tym swoim półuśmiechem przysiadł na stołku obok, jakby to była najbardziej naturalna sytuacja na świecie, i obserwował. Cmokał pod nosem za każdym razem, kiedy dłoń jego żony śmiała zadrżeć w powietrzu, zdradzając jej niewątpliwe zmęczenie.
– Wiesz, że cywilizowane pary w piątek chodzą, dajmy na to, do kina, hmm? – mruknęła, nie odrywając wzroku od twarzy nieboszczki.
– I płacą za to, żeby przez dwie godziny oglądać, jak ktoś udaje, że żyje? – suchość jego głosu dorównywała piaskowi Sahary, ale nagłe uniesienie kącików ust zdradziło rozbawienie. Schował się za kieliszkiem wina i upił spory łyk, zanim dodał: – Tu przynajmniej nikt nie udaje. Bo nie żyje. A poza tym… popcornu nie można popijać Merlotem.

TLDR // Poszukuję dla Paisley męża. Mężczyzny starszego od samej zainteresowanej (40+ też spoko), najlepiej właściciela zakładu pogrzebowego White Lily Funeral Services (co by autorce do historii w kp pasowało). Ich relacja może być prawdziwym teatrem osobliwości, które na dobre odleciały z orbit szeroko pojętej normalności. Nie muszą chodzić na randki do restauracji – mogą jadać kolacje na blacie w chłodni, popijając wino i dywagując nad tym, czy zielonkawy odcień materiału wyścielającego trumnę nie będzie za bardzo kontrastował z cerą nieboszczyka, spoczywającego blat dalej. Ot dwie takie ekscentryczne jednostki, które paradoksalnie będą się dopełniać.

Nie będę ukrywać, że poszukuję kogoś, kto zagości tutaj na dłużej i zdoła spełnić moje małe marzenie o groteskowej rodzinie Floresów. Charakter i wygląd Pana Floresa jest do dogadania, tak samo jak i przyszłe, wspólne historie (mogę sypnąć na start kilkoma z rękawa, ale to już na pw). Bonusowe punkty rozdaję za niestandardowe pomysły, wsiąknięcie w temat i odpisy z humorkiem (te poważne też!) częstsze, niż raz na miesiąc. Dodam, że co do długości postów jestem w stanie się raczej dostosować (piszę jednak dość wylewnie, więc co dla jednych jest 'długim' odpisem, dla mnie może być niedosytem). Zapraszam, gryzę czasem.

kiss and tell

: pt lis 07, 2025 1:42 pm
autor: Darcy Bowman
Losing you is easier than lying to myself that you love me
STATUS: poszło | 09/11
ObrazekObrazek
Nigdy nie wierzyła w to, że był dobry, tak naprawdę dobry. Była małej wiary, czy dał jej ku temu powód? Poznali się wiele lat temu, gdy była młoda, głupia i lubiła wpadać w kłopoty, z których on ją wyciągał. Obiecywała, że to ostatni raz, zasypiała w jego łóżku i budziła się, gdy jego już w nim nie było. I ta historia się powtarzała, raz za razem. Przyzwyczajenie? Obustronne korzyści? Jego praca nie ułatwiała mu prowadzenia normalnego życia, a ona nigdy nie oczekiwała zaangażowania. Miała informacje, których potrzebował. Znała ludzi, do których potrzebował się zbliżyć. Była jego kontaktem, informatorką i ulubioną dziewczyną w klubie, o którą martwił się zdecydowanie częściej niż powinien. Ona jednak nie chciała odejść, bała się porzucić świat, który tak dobrze znała – nawet jeśli był niebezpieczny. Gdzieś z tyłu głowy miała świadomość, że może do niego zadzwonić, że przecież jej pomoże, że znowu wyciągnie ją z kłopotów. I znowu będzie mogła zasnąć w jego łóżku, w jego koszulce i przez kilka godzin poczuć się bezpiecznie.

- mężczyzna, przynajmniej w wieku Darcy lub starszy, idealnie jakby był związany z policją lub jakąś agencją rządową. Ma kontakty i sam potrzebuje jej kontaktów. Ewentualnie w grę wchodzi jeszcze półświatek.
- coś bliżej nieokreślonego łączy ich od lat, ciągnie ich do siebie, lubią swoje towarzystwo, oboje na tym korzystają, ale jednak ani trochę nie jest to zdrowe i raczej nigdy nie przedstawił jej rodzinie. Nie umawiamy się też na żadnego endgejma, a zobaczymy, co wyniknie z fabuły - lubię improwizować.
- opis tej relacji to zaledwie szkic, który możemy w dowolny sposób przerobić i dostosować do wspólnej wizji. Oczekuję współpracy, bo tylko tak da się z tego najwięcej wyciągnąć.

kiss and tell

: sob lis 08, 2025 11:46 am
autor: Mazarine Winters
Partners in (fighting) crime
1/2 detektywowego duo z canadian scu
STATUS: AKTUALNE | 01/12
ObrazekObrazek
Przede wszystkim szukam dla Maze partnera pracującego (teraz lub w przeszłości) w tym samym wydziale Toronto Police Service - Sex Crimes Unit. Ale, żeby nie było za nudno, mogę zaoferować coś więcej! Na przykład wątek miłosny :lol:
Jeśli chodzi o generalny zamysł mogę zarówno wspomóc, jak i się dostosować. Preferowany przeze mnie byłby mężczyzna, a jeszcze ciekawiej by było, jakby był odrobinę starszy - być może taki ktoś byłby dla niej jednocześnie swego rodzaju figurą ojca (którego nigdy nie miała), co z pewnością przemówiłoby za umocnieniem się takiej relacji w praktyce.
Może być to relacja trwająca już od lat - postać partnera mogłaby mieć nawet minimalnie dłuższy staż na wydziale niż ona, mógł ją wdrożyć na samym początku i tym samym wypracowali sobie nie tylko wieloletnie partnerstwo, ale również i przyjaźń. Mogę również zasugerować pierwszego ever partnera Maze, który "ulotnił" się bez słowa po kilku latach współpracy i nie pozostawił po sobie ani kontaktu, ani właściwie wszelkiego śladu. Teraz mógłby wrócić - może na wyższą pozycję niż przedtem, a może nawet nie na ten sam wydział - bo też możemy rozważyć taką opcję. W skrócie - mogę tutaj zaoferować trochę dramatyzmu i wyrzutów ze strony Maze, która przez taki ruch (i dość bliską relację z partnerem) poczuła się zraniona i przez długi czas próbowała sobie poradzić po zniknięciu partnera-przyjaciela z jej życia. I z pewnością powrót na stare tory (i nowe przy okazji) nie będzie łatwy, ale o to też chodzi - żeby nie było zbyt łatwo i przyjemnie :lol: Jeśli jednak postać miałaby się dopiero pojawić w wydziale (po czymkolwiek, na przykład przenosinach z innej jednostki - może przez sprawę owianą tajemnicą, którą Maze mogłaby drążyć ze zwyczajnej ciekawości?) również możemy zadziałać w tym kierunku!
Jeśli wstęp jest na tyle interesujący, że rozważasz postać i masz chęć ustalić lub dopytać o więcej szczegółów - zapraszam na pw lub najlepiej na discord - shad0wlin_.

Zapraszam i dziękuję za lekturę. <3

kiss and tell

: ndz lis 09, 2025 8:15 pm
autor: Elena Santorini
i can see trough your disguise
let me be the weakness in your knees
STATUS: REZERWACJA
ObrazekObrazek
Chciałam tam zostać.
Leżeć na podłodze skąpanej szkarłatem pośród powyginanych ciał osób, którzy kiedyś byli mi bliscy. Chciałam poddać się odrętwieniu, które paraliżowało moje mięśnie. Zmęczeniu, nie, prozaicznemu znużeniu losem, który doprowadził mnie do tego miejsca. Potrafiłam odnaleźć komfort w myśli, że to wszystko może się skończyć gdyby moje powieki pozostały zamknięte.
Chciałam być tam. Pośród nich.
Ale coś w głębi mnie nie mogło na to pozwolić. Zaprogramowany instynkt przetrwania nakazał mi stłumić szloch, podnieść się na nogi i znaleźć wyjście z tej sytuacji. Rzucić się na przód, nigdy nie oglądać za siebie.
Choć moje ciało uciekło, umysł pozostał w przeszłości upstrzonej cieniami.
Toronto było miejscem jak każde inne. Trzecim, piątym, szóstym? Zgubiłam się w liczeniu po drugim paszporcie. Nic z tego nie ma żadnego znaczenia. Ty nie miałeś dla mnie żadnego znaczenia. Kolejna osoba, która na moje czujne spojrzenie odpowiedziała własnym.
Mam tysiące powodów by trzymać się od ciebie z dala. Mój instynkt wariuje gdy słyszę twój głos. Kulę się pod twoim wzrokiem, jakbyś patrząc na mnie dostrzegał zbudowaną przeze mnie fasadę i sięgał głębiej - tam, gdzie nikt nie powinien.
Nie wiem, w jaki sposób pasujesz do tej układanki. Być może w żaden - może jesteś tylko niewinnym oglądającym, nieświadomym tego, w jak głębokie bagno przypadkiem wdepnąłeś. A może wręcz przeciwnie - może pod szarmanckim uśmiechem i przebiegłym wzrokiem chowa się moja zguba.
Wiem tylko, że gdy czuję na swojej skórze twój dotyk, nie pragnę niczego innego.

· · ─────── ·𖥸· ─────── · ·

🍁 Poszukuję mężczyzny 30+ do skomplikowanej relacji. Lubię slow burny jak i enemies to lovers. Choć nie zamykam się zwykle w tych kanonach, są dobrym punktem wyjściowym!
🍁 Zależy mi na wpleceniu wątków kryminalnych. Moja postać ma porachunki z prawem i w Toronto szuka dla siebie azylu pod fałszywą tożsamością. Pasowałoby mi, gdyby mężczyzna był funkcjonariuszem lub osobą ze światka przestępczego, choć nie jest to wymagane. Jeśli masz inną koncepcję, daj znać! :halopolicja:
🍁 Chętnie dostosuję się do ciebie. Jestem aktywnym graczem, lubię rozmawiać o wątkach i kontemplować wszystkie dramy. Mogę niektóre elementy dostosować tak, by historia zazębiała nam się ciaśniej. <3
🍁 Odpisuję dość sprawnie i szukam osoby, która również lubi szybszą rozgrywkę.

kiss and tell

: ndz lis 09, 2025 9:51 pm
autor: Santiago de la Serna
All my women
Żon byłych i obecnej
STATUS: AKTUALNE | 22/11
ObrazekObrazek
W skrócie: poszukuję byłych żon oraz obecnej; nie pogardzę też kochankami. Nie będzie to sielanka oparta na szczęściu i z założenia żadna z nich nie jest i nie będzie główną lowką Tiago - w obecnej fabule nie przewiduję tu romansów (w retro jak najbardziej: z czegoś to musi przecież wynikać ;) ). To jest do dramienia, więc zapraszam tych, którzy lubią robić postaciom trudności. ;)
Po co mi to? Chciałbym urozmaicenia w grach, tego, żeby taka osoba dowiedziała się, że Tiago żyje, żeby z tego wynikła jakaś relacja na obecne czasy: pretensje? Rozżalenie? Może wspieranie? A może coś jeszcze innego, co przyjdzie Ci do głowy? Nasze relacje mogą być naprawdę bardzo różne, wynikać z bardzo różnych przeżyć, wszystko jest do indywidualnego ustalenia. To, w jaki sposób i dlaczego konkretnie się rozeszliśmy, też jest do ustalenia - jestem bardzo otwarty i chciałbym jak najmniej narzucać, jednocześnie pozostawiając Ci jak najwięcej swobody.

Rozwijając: Santiago zdecydowanie nie jest człowiekiem, którego łatwo kochać i z którym łatwo żyć, więc żaden z jego związków nie był szczęśliwy ani długi. Początkowo jeszcze wierzył w to, że te małżeństwa mają szanse przetrwania, że faktycznie to, co go łączy z daną kobietą, to miłość, która ma przyszłość, ale jego apodyktyczność, agresja (nie bił, ale potrafił rzucić czymś w ścianę tuż obok albo wrzasnąć), zapewne też zdradzał. Być może nie wszystkie żony, ale przynajmniej jedna zdrada mu się zdarzyła. Jednocześnie jednak potrafi być romantyczny, szarmancki i opiekuńczy; na każdej z żon naprawdę mu zależało i rzeczywiście chciał tych związków; z każdym kolejnym jednak tracił nadzieję na szczęście i wiarę w to, że może być kochany przez kogoś, co doprowadziło go do zgorzknienia i traktowania kobiet przedmiotowo: jak cele do zdobycia, a później pielęgnowania dla osiągnięcia własnych korzyści. Dodatkowo zdarzało mu się nadużywać alkoholu i narkotyków i... jest złodziejem.
W rozgrywkach przewiduję pretensje - wywalone po raz kolejny lub do tej pory nie wypowiedziane; być może trochę ożywających uczuć, które otrząsną się z rdzy czasu. Może trochę tęsknoty, a może już tylko i wyłącznie czystą nienawiść, w którą przetopiła się dawna miłość.
Obecnie Tiago jest bardzo słaby i chory, więc póki nie wydobrzeje choćby na tyle, żeby być na chodzie, to przypadkowe spotkania w sklepie czy coś raczej nie wchodzą w grę, ale zakładam, że w którymś momencie jego kondycja poprawi się przynajmniej na tyle, żeby z zewnątrz wyglądać w miarę normalnie i jakoś tam funkcjonować. Plus: Tiago udaje, że nie żyje, więc jeśli masz ochotę być którąś z tych żon, to indywidualnie ustalimy, kiedy i jak dowiedziała się, gdzie on jest.
Lubię też rozgrywać retro, więc bardzo chętnie pogram coś z przeszłości, oprócz tego, że coś z teraźniejszości.


Żona nr. 1 (65-51 lat): ożenił się z nią niedługo po ukończeniu liceum, mając 18-20 lat, więc mogli się poznać jeszcze w szkole, jeśli jest w zbliżonym do niego wieku. Przynajmniej jakiś czas powinna była spędzić w Buenos Aires, żeby móc go poznać jako smarkacza. To jego pierwszy poważny związek, pierwszy, w który naprawdę wierzył i oddał mu się w całości, i to właśnie to małżeństwo trwało najdłużej... co nie powstrzymało mężczyzny od zniszczenia go. A może ten pierwszy to ona właśnie zniszczyła...? Może temu pierwszemu małżeństwu on oddał się w pełni, a to jej czegoś w tym związku brakowało i dlatego się w końcu rozwiedli? Tak czy inaczej początki były piękne, sielankowe i z motylkami w brzuchu czy nad głową. Romantyczne kolacje, wycieczki po parku, wspólny śmiech i światełko słońca, które powoli przygasało.
Dodatkowy pieprzyk: to mogła być jego nauczycielka z liceum. ;) Ale mogła być koleżanka ze szkoły lub ktoś poznany w zupełnie inny sposób.

Żona nr. 2 (65-50 lat): ożenił się z nią niedługo po zakończeniu poprzedniego związku, mając 25-27 lat; poznali się zapewne jeszcze w Argentynie, choć to nie jest tak pewne. Z całą pewnością jednak Tiago wtedy jeszcze tam mieszkał. Mogło być tak, że poznali się jeszcze w trakcie trwania poprzedniego małżeństwa i w końcu zaczęło dochodzić do zdrad, kiedy już Tiago tracił wiarę w tamten związek. W ten jednak uwierzył równie mocno: znów był pewien, że to ta jedyna, że teraz, to już będzie dobrze, teraz, to tylko sielanka małżeńska do końca życia. Niestety - i tutaj nie wyszło, rozpadło się po kilku latach. W dodatku tuż przed tym małżeństwem lub na samym jego początku Tiago poznał Alvaro: wtedy jeszcze czternastolatka, którego przygarnął i wychował jak syna lub młodszego brata. Być może miałaś z tym problem? Może nie podobało ci się, że ktoś jeszcze z nami zamieszkał?

Żona nr. 3 (65-47 lat): podobnie, jak poprzednio: ślub był niedługo po zakończeniu poprzedniego związku; Santiago miał wtedy 29-31 lat (wciąż mieszkał w Argentynie). Tu już mniej wierzył w to, że będzie to miłość do końca życia - chciał tego, ale nie miał już w to takiej wiary, jak w poprzednich dwóch małżeństwach. Dwa razy już życie mu się posypało, dwa razy nie wyszło coś, co miało być trwałe. Kiedy jeszcze połączyć to ze wszystkimi jego kompleksami, skrywanymi pod maską bezczelności i apodyktyczności, wychodzi mieszanka wybuchowa. Tu już zaczynał bardziej stawiać na siebie i na to, żeby to jemu było dobrze w tym związku, a nie żonie; jednak romantyczne kolacje i wyjścia do kina, różne drogie prezenty były jak najbardziej wciąż praktykowane. W tym wieku Tiago był już zawodowym złodziejem i robił coraz większe skoki, więc miał coraz więcej pieniędzy, a tym samym prezenty były coraz droższe.
Może byłaś jego wspólniczką? Może kimś innym z przestępczego półświatka? A może prostytutką, w której Kocur się zakochał...?

Żona nr. 4 (65-44 lata): wtedy Santiago był pod czterdziestkę. Na jakiś czas zrobił sobie przerwę od małżeństw, stwierdził, że musi odpocząć, musi się upewnić, że to będzie właśnie to. Uznał, że może źle do tego wszystkiego podszedł, może trzeba było więcej czasu poświęcić tym związkom, może przede wszystkim trzeba się było bardziej upewnić? W końcu jednak uwierzył, że warto wziąć ślub i po dłuższym, niż poprzednio czasie randkowania, w końcu się oświadczył. Mimo wszystko nadal do tego małżeństwa podchodził z rezerwą, będąc niemal pewnym, że to i tak się w końcu rozpadnie. Kłótnie zaczęły być na porządku dziennym, latające talerze również, a Tiago imprezował po różnych klubach. To było już małżeństwo, w którym zdecydowanie nie znosił sprzeciwu i stawiał na swoim - różnymi sposobami, bo czasem manipulacja, a czasem krzykiem i żądaniem.

Żona nr. 5 (65-38 lat) - obecna: ożenił się z nią w wieku 45-46 lat, wiedząc już, że jest chory i za kilka lat prawdopodobnie umrze. Prawdę mówiąc, tę żonę traktował już mniej jako kogoś, z kim łączyłoby go nie wiadomo jak wielkie uczucie, tylko raczej chciał mieć kogoś przy sobie, chciał przeżyć jakąś ostatnią namiastkę szczęścia. Tej kobiecie przed ślubem szczerze powiedział, że nie chodzi mu o miłość, tylko o bliskość, o iluzję, bo umiera i po prostu chciałby mieć kogoś przy sobie, a ona będzie miała z tego przynajmniej jakieś pieniądze po nim, z którymi będzie mogła zrobić, co chce. Będzie musiała się nimi podzielić z Alvaro, ale tak czy inaczej nie będzie tego mało, więc jakaś z tego korzyść dla nich obojga. Ten związek był mniej wybuchowy, niż poprzednie, choć oczywiście Tiago nadal jest Tiago, więc zdarzało im się kłócić. Nie powiedział jej o swoich samobójczych planach dotyczących ostatniego skoku półtora roku temu; nie powiedział, że przeżył. Możliwe, że już się o tym dowiedziała, widząc, że znikają pieniądze z jego konta; a może jeszcze nie wie i dowie się tego na fabule.

Kochanki, partnerki z różnych lat życia: tu może nas ponieść wyobraźnia: kiedy to było, jak wyglądał związek itp. Mogliśmy się poznać wszędzie, mieszkać wszędzie. Co prawda dużo czasu Tiago spędził w Argentynie, ale pomieszkiwał w różnych miejscach świata.