zasady i odbiór odznak
: śr paź 07, 2026 2:35 pm
ODZNAKA FABULARNA
Nazwa odznaki: A true frendship test, Show must go on, It hurts and it won't go away
Postać: Rae Westlake
Odnośnik do wątku: klik
Osoby towarzyszące: louis rosier
Cytaty:
Postać: Rae Westlake
Odnośnik do wątku: klik
Osoby towarzyszące: louis rosier
Cytaty:
Spoiler
i- Żółtka czego? - zapytała, udając przez moment idiotkę. - Jajka, to te owalne?
Zapytała i na koniec przewróciła oczami. Weszła do ciasnego aneksu kuchennego, przez co nagle znaleźli się naprawdę blisko. Musieli przeciskać się obok siebie, kiedy sięgała po miseczki i jajka. W pewnym momencie, z uniesionymi rękami, zetknęli się biodrami i jakoś żadne z nich nie odsunęło się od razu. Ich oczy się spotkały, oddechy skrzyżowały, a serce Rae zaczęło tłuc się jak głupie...
Potem umyła dłonie i bez żadnego skrępowania zaczęła rozbijać jajka, wykorzystując własną dłoń jako sitko do oddzielenia. Patent tak prosty, że hej, a jak ułatwiał gotowanie dla kilkunastu poganiaczy na ranczu!
Z ubabranymi dłońmi spojrzała na niego, kiedy się roześmiał, unosząc wysoko brwi. Czy ty właśnie, kurwa, oceniasz moje jajka? ABSURDALNE?!
To było coś, co lubił najbardziej - gotować. Nie miało znaczenia dla niego gdzie, z kim lub dla kogo, ważne było samo gotowanie. Louis odstresowywał się przy tym za każdym razem, zapominając przy tym o Bożym świecie. Zrobił sobie z tego pewnego rodzaju rytuał. Po każdej zmianie w szpitalu poświęcał przynajmniej chwilę na to. Zwykłe kanapki nie były dla niego – nie uznawał dania za wartościowego, jeżeli nie używał do niego patelni lub garnka. Oczywiście czasami w jego posiłkach zdarzały się prostsze dania, lecz to wówczas nie było zależne od niego. Dlatego też nie mógł u Rae zdecydować się na nic innego niż makaron.
- Na szczęście mam dla Was dobre zastępstwo! Dziewczyna stąd, utalentowana, młoda, ale przede wszystkim piękna!
Na twarzy Rae pojawiło się powątpiewanie. Skrzywiła usta w kwaśnym grymasie. Nie tak chciała być przedstawiona.
- BARMANKA stąd! - skurwiel musiał podkreślić jej miejsce... - Rae Lake!
Nawet nie zapamiętał nazwiska!
Nogi same poniosły ją na scenę, a kiedy na sali wybuchł entuzjazm, na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, pokazujący wszystkie ząbki kogoś, kogo rodzice wydali sporo kasy na aparat. Triumfalne spojrzenie odprowadziło wokalistę, kiedy podeszła do mikrofonu. Luźny tiszert, koszula przewiązana w pasie, dżinsowe szorty, kabaretki i ciężkie buty od razu zwiastowały ogień. I był...
Usiadła na stołku, sięgając po swoją gitarę, już podłączoną do nagłośnienia. I chwilę potem sala się uciszyła, a spod jej palców popłynęły pierwsze dźwięki. Chwilę potem czerwone usta zbliżyły się do mikrofonu i niemal intymnie zaczęły:
- How do you fall in love?
Harder than a bullet could hit you
How do we fall apart?
Faster than a hairpin trigger
Głos załamał się jej lekko, poetycko wpadając we fragment tuż przed wstępem do refrenu.
- Don't you say, don't you say it
Don't say, don't you say it
One breath, it'll just break it
So shut your mouth and run me like a river
I wreszcie prawdziwy wybuch emocji, pełna moc głosu, która nie miała prawa mieścić się w tak niewielkim ciele. Emocji, które mogłyby zniszczyć od środka nawet spiżowy pomnik.
- Shut your mouth, baby, stand and deliver
Holy hands, will they make me a sinner?
Like a river, like a river...
Louis nie widział, jak schodziła ze sceny w akompaniamencie okrzyków i braw, zaraz po drugim utworze, który zaśpiewała. Ten drugi był już znacznie mocniejszy, mniej intymny, za to z ogniem, który eksplodował po sali. Wychodząc z telefonem, minął tylko dużego faceta, który przyglądał się wokalistce, patrząc na nią groźnie...
Sądząc po stanie w jakim był mężczyzna, sądził, że tyle będzie z jego rycerskiej akcji, jednak ten znalazł w sobie na tyle siły, aby zamachnąć się i zaciśnięta pięścią uderzyć w twarz Louis’a.
Tego się nie spodziewał. Syknął z bólu i momentalnie przyłożył dłoń do najbardziej bolącej części ciała, czyli nosa. Poczuł również jak lekka stróżka krwi popłynęła z jednej z dziurek nosa. A sprawca postanowił raz jeszcze spróbować swoich sił u wokalistki, jednak tym razem Rosier zareagował agresją i uderzył faceta, który po tym uznał, że chyba nie warto dalej się starać. Albo upojny stan mu na to nie pozwolił. Nieważne, co to takiego było; ważne, że burknął coś niezrozumiałego i wrócił na salę.
komentarz od:Giovanni Salvatore, śr paź 07, 2026 5:51 pm