?????
: pn maja 25, 2026 11:41 pm
一 Oh 一 wyrwało mu się, gdy spojrzał na sprawę z perspektywy Finnegana; punkt widzenia informatyka był w a ż n y i na pewno nie aż tak stresujący, jak powrót do pierwszej (i jedynej) randki. 一 No tak, mogłem się domyślić 一 mruknął, zmuszając się do słabego uśmiechu. Przez moment, mimo wszystko, chciał drążyć temat dawnego spotkania, lecz finalnie odpuścił, bo nie był gotowy na tłumaczenie się, że znów stracił dostęp do ważnego konta.
Niestety, nie był przekonany, że ludzie obecni na konferencji wyrzucili z pamięci jego atak paniki, przez co bał się patrzeć prosto w oczy obcych, by nie zobaczyć tam kpiny i szyderstw. Chwilowym pocieszeniem było to, że nie tylko on zapominał haseł; wkrótce jednak przestało to być wystarczające, dlatego westchnął ciężko i wyciągnął z torby swojego laptopa. 一 Mógłbyś? 一 zrobił maślane oczy, manifestując, aby udało mu się ominąć cholerne procedury składania ticketa przez firmowy system.
Carrington kontynuował, dostrzegając, że jego słowa niszczą atmosferę. 一 Co? 一 oburzył się, po czym utkwił zdezorientowane spojrzenie w Daceyu. Trudno było mu kontrolować własne emocje, bo zanim zdążył zaakceptować i przemyśleć obecne, uderzały w niego kolejne (i jeszcze następne). Jego dłonie trzęsły się coraz bardziej, doprowadzając go na skraj stanu, który wprost łączył się z atakiem paniki. 一 Jak to mówię zagadkami? O co ci znów chodzi? 一 Atakował, bowiem przesadnie przejmował się opinią innych i zależało mu na ochronie samego siebie.
Przypatrywał się mężczyźnie, który zachęcał go do zjedzenia śniadania, decydując się mu podporządkować; w ciszy (naprawdę nie chciał kolejnej awantury, która zwróciłaby na nich uwagę innych osób) zaczął jeść, lecz wkrótce okazało się, że posilenie się nie było wystarczające, aby wyciszyć towarzyszące mu emocje.
一 Chryste, postradałeś zmysły 一 skwitował, po czym jęknął. Nie widział innej opcji; Dacey'owi musiało brakować piątej klepki, bo nikt 一 n i k t 一 przy zdrowych zmysłach nie chciałby się wyrwać z konferencji, która była pracą. 一 Co powiemy przełożonym? Nie wiem, jak twój, ale mój na pewno będzie chciał mnie z tego rozliczyć 一 mruknął.
W jego stylu było przedstawianie szeregu p r z e c i w; w jego stylu było pozostanie na konferencji do samego końca, bo należał do osób, które wyjątkowo poważnie traktowały swoje obowiązki (nawet jeśli z tyłu głowy miał myśl, że niedługo i tak się zwolni).
一 Gdzie Ty chcesz iść? 一 spytał, co w samo w sobie było wyraźnym sygnałem, że brał pod uwagę ucieczkę. Chyba naprawdę oszalał i nie było już dla niego żadnego ratunku.
Dacey Finnegan
Niestety, nie był przekonany, że ludzie obecni na konferencji wyrzucili z pamięci jego atak paniki, przez co bał się patrzeć prosto w oczy obcych, by nie zobaczyć tam kpiny i szyderstw. Chwilowym pocieszeniem było to, że nie tylko on zapominał haseł; wkrótce jednak przestało to być wystarczające, dlatego westchnął ciężko i wyciągnął z torby swojego laptopa. 一 Mógłbyś? 一 zrobił maślane oczy, manifestując, aby udało mu się ominąć cholerne procedury składania ticketa przez firmowy system.
Carrington kontynuował, dostrzegając, że jego słowa niszczą atmosferę. 一 Co? 一 oburzył się, po czym utkwił zdezorientowane spojrzenie w Daceyu. Trudno było mu kontrolować własne emocje, bo zanim zdążył zaakceptować i przemyśleć obecne, uderzały w niego kolejne (i jeszcze następne). Jego dłonie trzęsły się coraz bardziej, doprowadzając go na skraj stanu, który wprost łączył się z atakiem paniki. 一 Jak to mówię zagadkami? O co ci znów chodzi? 一 Atakował, bowiem przesadnie przejmował się opinią innych i zależało mu na ochronie samego siebie.
Przypatrywał się mężczyźnie, który zachęcał go do zjedzenia śniadania, decydując się mu podporządkować; w ciszy (naprawdę nie chciał kolejnej awantury, która zwróciłaby na nich uwagę innych osób) zaczął jeść, lecz wkrótce okazało się, że posilenie się nie było wystarczające, aby wyciszyć towarzyszące mu emocje.
一 Chryste, postradałeś zmysły 一 skwitował, po czym jęknął. Nie widział innej opcji; Dacey'owi musiało brakować piątej klepki, bo nikt 一 n i k t 一 przy zdrowych zmysłach nie chciałby się wyrwać z konferencji, która była pracą. 一 Co powiemy przełożonym? Nie wiem, jak twój, ale mój na pewno będzie chciał mnie z tego rozliczyć 一 mruknął.
W jego stylu było przedstawianie szeregu p r z e c i w; w jego stylu było pozostanie na konferencji do samego końca, bo należał do osób, które wyjątkowo poważnie traktowały swoje obowiązki (nawet jeśli z tyłu głowy miał myśl, że niedługo i tak się zwolni).
一 Gdzie Ty chcesz iść? 一 spytał, co w samo w sobie było wyraźnym sygnałem, że brał pod uwagę ucieczkę. Chyba naprawdę oszalał i nie było już dla niego żadnego ratunku.
Dacey Finnegan