christmas time, mistletoe and wine
: wt gru 30, 2025 1:14 am
Nie były w stanie przekroczyć tego, że większość gier właśnie w ten sposób wyglądała. Czy chodziło o jakieś ludzkie postaci czy o potworki i roboty, które należało zniszczyć przy pomocy broni to jednak wszędzie można było natknąć się na jakiś rodzaj przemocy. Zaylee z kolei była zdecydowanie przewrażliwiona. W przeciwieństwie do Swanson, dla której nie było to pierwsze dziecko, a w dodatku jako policjantka wychowywana na starych akcyjniakach była po prostu dużo bardziej znieczulona na podobne kwestie.
Zdawała sobie sprawę z tego jak bardzo działała na narzeczoną. Powinna zdecydowanie dużo bardziej udawać skoro wystarczył krótki i względnie niewinny dotyk do tego, aby dłoń koronerki już powędrowała między jej uda i zacisnęła się na materiale spodni. Evina wypuściła powoli powietrze, które odruchowo wstrzymała na chwilę w płucach, gdy tylko paznokcie Miller zahaczyły o szew jeansów w strategicznym miejscu, gdy się wycofywała. Jeszcze przez chwilę byłaby w stanie przysiąc, że czuła widmo jej dotyku na skórze. Niczym ból fantomowy. Od dawna nie było kończyny, ale nerwy wciąż działały i odczuwały bodźce, które nie istniały.
- Nie moja wina, że pchasz tam ręce z byle powodu - szepnęła w odpowiedzi i pochyliła się w stronę koronerki, aby postarać się dosięgnąć ust kobiety, która niestety zdołała się już od niej odsunąć na bezpieczną odległość.
- Widzimy. Świetnie ci idzie - przytaknęła, posyłając chłopcu ciepły uśmiech, którego ten i tak nie zauważył, by był zbyt pochłonięty tym, co działo się na ekranie.
Zdecydowanie w porównaniu z nową rozrywką zostały zepchnięte na dalszy plan. Na tym etapie Sam zwracał na nie uwagę jedynie jeśli chciał im coś pokazać i pochwalić się czymś, co udało mu się osiągnąć w ciągu gry. Trudno jednak było mu się dziwić skoro dotychczas nie miał zbytnio okazji do tego, aby nacieszyć się takimi drobnostkami.
- Będziesz jeszcze miał okazję do tego, żeby się nagrać - poparła narzeczoną i wcale nie potrzebowała do tego zachęty.
Z jednej strony chętnie pozwoliłaby mu posiedzieć jeszcze nieco przy konsoli, bo w końcu były święta, a playstation było upragnionym prezentem dziewięciolatka, ale wiedziała też dobrze, że nie może z nim przesadzić plus... Im szybciej położą go do łóżka tym prędzej same będą mogły się zamknąć w swojej sypialni.
- Mieliśmy rano zjeść razem śniadanie i spędzić fajnie dzień. Jak się zasiedzisz to nie będziesz miał siły tylko będziesz chodził nieprzytomny - uprzedziła go, mając nadzieję, że właśnie taki argument najlepiej zadziała na chłopca, który zawsze był spragniony wszelkich atrakcji.
zaylee miller
Zdawała sobie sprawę z tego jak bardzo działała na narzeczoną. Powinna zdecydowanie dużo bardziej udawać skoro wystarczył krótki i względnie niewinny dotyk do tego, aby dłoń koronerki już powędrowała między jej uda i zacisnęła się na materiale spodni. Evina wypuściła powoli powietrze, które odruchowo wstrzymała na chwilę w płucach, gdy tylko paznokcie Miller zahaczyły o szew jeansów w strategicznym miejscu, gdy się wycofywała. Jeszcze przez chwilę byłaby w stanie przysiąc, że czuła widmo jej dotyku na skórze. Niczym ból fantomowy. Od dawna nie było kończyny, ale nerwy wciąż działały i odczuwały bodźce, które nie istniały.
- Nie moja wina, że pchasz tam ręce z byle powodu - szepnęła w odpowiedzi i pochyliła się w stronę koronerki, aby postarać się dosięgnąć ust kobiety, która niestety zdołała się już od niej odsunąć na bezpieczną odległość.
- Widzimy. Świetnie ci idzie - przytaknęła, posyłając chłopcu ciepły uśmiech, którego ten i tak nie zauważył, by był zbyt pochłonięty tym, co działo się na ekranie.
Zdecydowanie w porównaniu z nową rozrywką zostały zepchnięte na dalszy plan. Na tym etapie Sam zwracał na nie uwagę jedynie jeśli chciał im coś pokazać i pochwalić się czymś, co udało mu się osiągnąć w ciągu gry. Trudno jednak było mu się dziwić skoro dotychczas nie miał zbytnio okazji do tego, aby nacieszyć się takimi drobnostkami.
- Będziesz jeszcze miał okazję do tego, żeby się nagrać - poparła narzeczoną i wcale nie potrzebowała do tego zachęty.
Z jednej strony chętnie pozwoliłaby mu posiedzieć jeszcze nieco przy konsoli, bo w końcu były święta, a playstation było upragnionym prezentem dziewięciolatka, ale wiedziała też dobrze, że nie może z nim przesadzić plus... Im szybciej położą go do łóżka tym prędzej same będą mogły się zamknąć w swojej sypialni.
- Mieliśmy rano zjeść razem śniadanie i spędzić fajnie dzień. Jak się zasiedzisz to nie będziesz miał siły tylko będziesz chodził nieprzytomny - uprzedziła go, mając nadzieję, że właśnie taki argument najlepiej zadziała na chłopca, który zawsze był spragniony wszelkich atrakcji.
zaylee miller